PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Rok 2009. Złote Lwy Gdańskie otrzymuje adaptacja powieści Andrzeja Barta „Rewers”. Nagrodę Specjalną – adaptacja hitu Doroty Masłowskiej. Po kilku latach przerwy powraca temat związków między literaturą a filmem. W tym roku do Gdyni pojadą nie tylko filmowcy, ale i pisarze. Jedni i drudzy spotkają się na konferencji poświęconej właśnie temu tematowi. A jak humory dopiszą – także w Klubie Festiwalowym.

Nie jest to bez znaczenia. „Dawniej związki między literaturą a filmem opierały się na mocnych relacjach między pisarzami a ludźmi filmu – myślę tu o Konwickim, Iwaszkiewiczu, Zaleskim” - mówi pomysłodawca konferencji, dyrektor FPFF Mirosław Bork. – „Polegało to w dużej mierze na tym, że nasze środowiska się przenikały. Dzisiaj mamy milion nowych sposobów komunikowania się, ale nie rozmawiamy ze sobą, nie prowadzimy wymiany myśli. Zespołów Filmowych już nie ma, a studia filmowe to teraz po prostu małe fabryki. Jako młody człowiek chodziłem do usytuowanej blisko Zespołów ''Mozaiki'' lub ''Czytelnika'' i spotykałem wszystkich, których chciałem spotkać. Teraz nie mamy gdzie się spotykać i poznawać”. Dlatego konferencja to jedno, a drugie, to czas wspólnie spędzony w sali projekcyjnej, w klubie, przy kawie. Za pierwszym razem rewolucji zapewne nie będzie, ale kto wie, czy nie przyczyni się to do narodzin nowej świeckiej tradycji.

Autor widmo
„Większość filmów, które weszły do kanonu polskiego kina, są oparte mniej lub bardziej na literaturze” - zauważa Mirosław Bork. To fakt. Wojciech Wierzewski w pozycji „Film i literatura” (Warszawa, 1983) przytacza kolumny cyfr. W latach 1956-1967 (a więc po utworzeniu Zespołów Filmowych) adaptacje stanowiły od 40 do 50% wszystkich realizowanych filmów. Przykładowo – na 26 filmów z 1963 roku aż 14 to adaptacje. Wierzewski wyliczył, że przez 20 lat od narodzin powojennej kinematografii zrealizowano sto kilkadziesiąt adaptacji. Rekordzistą tych czasów okazał się Jerzy Stefan Stawiński, po którego utwory sięgano aż pięciokrotnie, ale dobre „wyniki” osiągali także Roman Bratny, Józef Hen, Kazimierz Brandys, Stanisław Dygat, Jarosław Iwaszkiewicz i Janusz Meissner. Można więc zaryzykować tezę, że wbrew pozorom film z okresu złotych lat Zespołów karmił się współczesnością.

Czy praca autor-reżyser była wówczas na porządku dziennym? „Otóż na 124 adaptacje 79 powstało na podstawie scenariusza napisanego z udziałem autora, z tego połowa została napisana przez samych autorów” - niezmordowanie analizuje rzecz Wierzewski. – „Jeśli jeszcze uwzględnić, że w przypadku 24 pozycji adaptacje dotyczyły pisarzy już nieżyjących, to liczba scenariuszy napisanych przy współudziale autorów tekstów literackich wzrośnie do 79%”. Widać więc wyraźnie, nawet bez analizy wszystkich okresów powojennej kinematografii, że przerwana została pewna tradycja.

Wbrew pozorom jednak i wtedy reżyser miał decydujący wpływ na kształt adaptacji, niezależnie od powszechnego szacunku, jaki budzili pisarze, będący prawdziwymi autorytetami społecznymi. Wierzewski wyliczył, że w połowie przypadków reżyserzy ingerowali w proces przekładu już w momencie konstrukcji scenariusza. „Złożoność przekazów literackich, stopień ich warsztatowej komplikacji ułatwiły filmowi wzbogacenie własnych reguł i środków wyrazu. Jednakże w poszczególnych przypadkach raczej rzadko szanuje się styl literackiego tekstu, chociaż odnotować można świetne adaptacje-transkrypcje” - pisze autor.


Pręgi, reż. M. Piekorz, wg scenariusza W.Kuczoka "Gnój", fot. SF Tor

Wierność tekstowi czy…?
Brzmi znajomo, prawda? Czym jest "Wojna polsko-ruska" Xawerego Żuławskiego, jak nie transkrypcją? Kiedy zbierałam materiały do tego tekstu, kilkakrotnie natknęłam się na ten tytuł  w artykułach sprzed 4-8 lat. NIKT (pomińmy nazwiska) nie widział w książce Masłowskiej materiału na film. Twórca szalonego „Chaosu” zaryzykował artystycznie i wygrał przeszło 400 tys. widzów.

Alicja Helman w książce „Filmowe adaptacje literatury” (Poznań, 1998), przytacza słynną klasyfikację Michaela Kleina i Gilliana Parkera, którzy wyodrębnili trzy możliwości potraktowania dzieła literackiego: wierność opowiadaniu, zachowanie jedynie podstawowego szkieletu opowiadania, podczas gdy tekst zostaje przekształcony oraz  potraktowanie oryginału jako okazji do stworzenia odrębnego dzieła. Na pytanie, do jakich wyborów skłania dzisiejsza literatura (a może film?) muszą odpowiedzieć sobie sami twórcy.

Po pierwsze, czy skłania w ogóle. „Najnowszej literatury w polskim kinie po prostu nie ma. Dlaczego? (…) bo słabo kontaktuje się z rzeczywistością, albo nawiązuje kontakt z nie taką, jak trzeba. (…) Jej przeważająca część rozgrywa się w środowiskach młodoliterackich, młodzi nie czują wspólnej więzi, nie chcą się ze sobą kontaktować” - zaskakująco ostrą diagnozę postawiła w 2003 roku doktorantka w Zakładzie Literatury Współczesnej na Uniwersytecie Śląskim, Marta Cuber (rocznik ’80) na łamach „Zeszytów Telewizyjnych”. – „Wciąż obowiązuje podział na <krakówek> i <warszawkę> (…). To w tych dwóch miastach wydawane są obiecujące pisma młodych, mieszczą się czołowe wydawnictwa. Ewentualnie stamtąd mógłby pochodzić głos, który przywędrowałby do filmu”.
Stan adaptacji z początku dekady nie napawał optymizmem, to fakt. Adaptacje wciąż znaczyło „lektury/hity/widowiska”, a sięganie do prozy współczesnej zdarzało bardzo rzadko - raz, dwa razy w roku. Ale chwilę później coś drgnęło, choć „głos” nie przybył z dwóch królewskich grodów, ale ze Śląska (Kuczok – „Dioboł” - "Pręgi"), Wejherowa (Masłowska – "Wojna polsko-ruska"), Dolnego Śląska (Tokarczuk – "Żurek"). „Może to nie literaci, może to my, filmowcy, jesteśmy za bardzo leniwi. Podstawową refleksją filmowców jest to, że polska literatura współczesna jest trudno przekładalna, wewnętrzna, pracując nad tekstem w pewnym momencie dochodzi się do ściany” - zastanawia się Mirosław Bork. – „Jeśli do pisania scenariusza zabiera się autor, to zazwyczaj tworzy nową wersję książki. Jeśli zaś reżyser – to zmierza do przykrojenia do  prostej, linearnej opowieści. Pomysł zderzenia młodego Żuławskiego z Masłowską to było <to>. Komunikują się na podobnym, współczesnym poziomie. Poukładany Bart był z kolei dobrym partnerem dla Borysa Lankosza”.

Co na to literaci?
Olga Tokarczuk wydaje się podzielać zdanie dyrektora FPFF:  „Myślę, że dlatego tak rzadko w Polsce reżyserzy sięgają po rodzimą prozę, że ona jest trudna do przeniesienia. Inaczej jest z powieściami anglosaskimi, które są pisane linearnie, z nimi nie ma takiego kłopotu, z nimi reżyserom lub scenarzystom jest łatwiej”. Michał Witkowski ma na ten temat jasny pogląd: „Siła mojej prozy tkwi w języku, może dlatego trudno przenieść go na ekran. W teatrze to się udało, ale to mniejszy budżet i teatr się rządzi innymi prawami niż film. Im drożej, tym przecież trudniej. Poza tym np. <Lubiewo> to temat kontrowersyjny, więc trudno by było dostać na adaptację takiej książki pieniądze. Były próby, ale PISF dwa razy nie dał kasy na projekt”. Jacek Dehnel wskazuje na poruszany już brak komunikacji między środowiskami: „Pierwsze słowa, które usłyszałem od zagranicznego producenta, który proponował mi współpracę, brzmiały: <Piekło filmowe wybrukowane jest fatalnymi scenariuszami napisanymi przez dobrych pisarzy>. Pisarze nie są łatwymi współpracownikami: po pierwsze przyzwyczajeni są do pracy indywidualnej, a nie zespołowej, po drugie w literaturze nie uchodzą kiczowate rozwiązania, które producent  i reżyser łykają bez problemu; po trzecie: reżyserzy nieczęsto mają pojęcie o literaturze. Choć zdarzają się wyjątki”.

Wszyscy troje zapytani, czy chcieliby napisać scenariusz według własnej powieści odpowiadają w zaskakujący sposób. „Bardzo chętnie, gdyby mi to ktoś zaproponował” - przyznaje Olga Tokarczuk. – „Przy okazji <Żurku> nie pisałam scenariusza, ponieważ reżyser (Ryszard Brylski) dokładnie wiedział, co chce przekazać i jak ten film ma wyglądać. Czasami wiernie trzymał się tekstu, czasami wkładał w scenariusz swój sens. Tekst powieści czy opowiadania jest przecież tylko pretekstem do napisania scenariusza. Inne narzędzia są potrzebne do napisania scenariusza, inne do napisania powieści. Trudno przecież w prosty sposób przenieść słowo pisane na ekran, trzeba mieć świetny pomysł”.

„Zależy, kto to by był, z jakim dorobkiem, jak wyglądałaby rozmowa o scenariuszu, jaki byłby pomysł reżysera na  film” - zastanawia się Dehnel. – „Bo przecież musi być jakiś pomysł na oddanie w języku filmowym tego wszystkiego, czego z warstwy literackiej nie da się przenieść do kina. Raz sfilmowana książka nie zostanie zekranizowana przez najbliższych kilkadziesiąt lat (jeśli w ogóle). W interesie pisarza jest więc raczej nie powierzanie jej nikomu, niż powierzenie reżyserowi, z którym mu stylistycznie nie po drodze”. Michał Witkowski ewidentnie nie widzi siebie w roli scenarzysty: „Raczej bym odmówił, bo nie lubię tego robić i nie umiem. Poza tym to strasznie męczące, a ja nie lubię się męczyć. Wolałbym to zwalić na kogoś innego. Wystarczy mi pisanie książek, to zabiera mi gros siły”.

***
Tego artykułu właściwie nie da się skonkludować. Tak jak nie można zachęcić do aktywności twórczej, sięgania do nowych obszarów, otwarcia nowych stron w Internecie, pójścia do innej biblioteki, księgarni, wyjścia poza ustalone schematy działań. Najlepiej podsumował to może Sławomir Shuty, autor „Zwału”, w wywiadzie przeprowadzonym w 2005 roku przez Piotra Śmiałowskiego na potrzeby miesięcznika „Kino”: „Myślę jednak, że zarówno literaci, jak i filmowcy, powinni znać swoje propozycje. Chociażby dla dobrego samopoczucia. Sztuka polega przecież na korelacjach”.

Współpraca: Kama Pawlicka

Adaptacje literackie w latach 2000-2009:

2000
„Ogniem i mieczem”, serial tv, wg powieści Henryka Sienkiewicza, scen. i reż.: Jerzy Hoffman

„Piotrek zgubił dziadka oko, a Jasiek chce dożyć spokojnej starości”, serial tv, wg książki Lucyny Legut,  scen.: Lucyna Legut i Maciej Wojtyszko, reż.: Maciej Wojtyszko

„Prymas. Trzy lata z tysiąca”, film fab., oparty m.in. na „Zapiskach więziennych” kardynała Stefana
Wyszyńskiego, scen: Jan Purzycki, reż.: Teresa Kotlarczyk

„Syzyfowe prace”, film fab., wg powieści Stefana Żeromskiego, scen i reż.: Paweł Komorowski

„Trędowata”, serial tv, na podstawie powieści Heleny Mniszkówny, reż.: Wojciech Rawecki i Krzysztof Lang

„Weiser”, film fab., wg powieści „Weiser Dawidek” Pawła Huelle, scen. i reż.: Wojciech Marczewski

„Wielkie rzeczy”, cykl filmowy, wg opowiadań Jarosława Sokoła, scen.: Jarosław Sokół i Krzysztof Krauze, reż.: Krzysztof Krauze

„Wyrok na Franciszka Kłosa”, film fab. – tv, wg książki Stanisława Rembeka, scen.: Andrzej Wajda i Zygmunt Malanowicz, reż.: Andrzej Wajda


2001
„Przedwiośnie”, film fab., wg powieści Stefana Żeromskiego, scen. i reż.: Filip Bajon

„Quo vadis”, film fab., wg powieści Henryka Sienkiewicza, scen. i reż.: Jerzy Kawalerowicz

„Raport”, film fab.-tv, wg powieści Tadeusza Kijańskiego „Dzikie serca”, scen. i reż.: Tadeusz Kijański

„W pustyni i w puszczy”, film fab. i serial tv, scen. na podstawie powieści Henryka Sienkiewicza: Robert Brutter i Maciej Dutkiewicz, reż.: Gavin Hood

„Wiedźmin”, film fab., wg powieści Andrzeja Sapkowskiego, scen.: Michał Szczerbic, reż.: Marek Brodzki


2002
„Antychryst”, film fab., wg opowiadania Endre Totha „Lappar la Anticristo”, scen. i reż.: Adam Guziński

„Zemsta”, film fab., wg sztuki Aleksandra Fredry, scen. i reż.: Andrzej Wajda


2003
„Pornografia”, film fab., wg powieści Witolda Gombrowicza, scen.: Jan Jakub Kolski i Gerard Brach, reż.: Jan Jakub Kolski

„Stara baśń”, film fab., wg powieści Ignacego Kraszewskiego, scen. i reż.: Jerzy Hoffman

"Żurek", film fab., wg opowiadania Olgi Tokarczuk, scen. i reż.: Ryszard Brylski


2004
„Ławeczka”, film fab., adaptacja sztuki Aleksandra Gelmana, scen.: Maciej Żak i Robert Mąka, reż.: Maciej Żak

„Nigdy w życiu!”, film fab., wg powieści Katarzyny Grocholi, scen.: Ilona Łepkowska, reż.: Ryszard Zatorski

„Park tysiąca westchnień”, film fab., inspirowany sztuką Artura Schnitzlera „Reigen” („Taneczny korowód”), scen. i reż.: Ryszard Marek Nyczka

"Pręgi", film fab., wg opowiadania Wojciecha Kuczoka „Dioboł”, scen. Wojciech Kuczok, reż.: Magdalena Piekorz


2005
„Boża podszewka. Część druga”, serial tv, wg powieści Teresy Lubkiewicz-Urbanowicz, scen. i reż.: Izabella Cywińska

„Diabeł”, film fab., inspirowany opowiadaniem Guy de Maupassanta, scen. i reż.: Tomasz Szafrański

„Kochankowie z Marony”, film fab., wg opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza, scen.: Izabela Cywińska i Cezary Harasimowicz, reż.: Izabela Cywińska

„Parę osób, mały czas”, film fab., wg książki Jadwigi Stańczakowej „Dziennik we dwoje”, scen. i reż.: Andrzej Barański

„Wróżby Kumaka”, film fab., wg powieści Guntera Grassa, scen.: Cezary Harasimowicz, Paweł Huelle i Klaus Richter, reż.: Robert Gliński


2006
„Chłopiec na galopującym koniu”, film fab., wg opowiadania Tarjei Vesaasa „Dziki jeździec”, scen. i reż.: Adam Guziński

„Ja wam pokażę!”, film fab., wg powieści Katarzyny Grocholi, scen.: Katarzyna Grochola i Cezary Harasimowicz, reż.: Denis Delic

„S@motność w sieci”, film fab., wg powieści Janusza L. Wiśniewskiego, scen.: Witold Adamek i Janusz L. Wiśniewski, reż.: Witold Adamek

„Szatan z 7 klasy”, film fab., wg powieści Kornela Makuszyńskiego, scen.: Kazimierz Tarnas i Tomasz Piotrowski, reż.: Kazimierz Tarnas


2007
„Lekcje pana Kuki”, film fab., wg powieści Radka Knappa, scen.: Dariusz Gajewski, Roland Gugganig i Radek Knapp, reż.: Dariusz Gajewski

„Tajemnica twierdzy szyfrów”, serial tv, wg powieści Bogusława Wołoszańskiego "Twierdza szyfrów”, scen.: Bogusław Wołoszański, reż.: Adek Drabiński

„Wino truskawkowe”, film fab., wg powieści Andrzeja Stasiuka „Opowieści galicyjskie”, scen.: Andrzej Stasiuk i Dariusz Jabłoński, reż.: Dariusz Jabłoński


2008
„Małgosia kontra Małgosia”, film fab., wg powieści Ewy Nowackiej, scen.: Patrycja Hurlak i Bartłomiej Stawiński, reż.: Patrycja Hurlak


2009
„Dom nad rozlewiskiem”, serial tv, wg powieści Małgorzaty Kalicińskiej, reż.: Adek Drabiński

„Jedenaste: nie uciekaj”, film fab., wg opowiadania Anny Kulik, scen. i reż.: Robert Wrzosek

„Rewers”, film fab., wg powieści Andrzeja Barta, scen.: Andrzej Bart, reż.: Borys Lankosz

„Śluby panieńskie”, film fab., wg sztuki Aleksandra Fredry, scen. i reż.: Filip Bajon

„Tatarak”, film fab., wg opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza, scen. i reż.: Andrzej Wajda

"Wojna polsko-ruska", film fab., wg powieści Doroty Masłowskiej, scen. i reż.: Xawery Żuławski

„Balladyna”, film fab., wg dramatu Juliusza Słowackiego, scen. i reż.: Dariusz Zawiślak

Anna Wróblewska
Magazyn Filmowy SFP 2/2010
Ostatnia aktualizacja:  2.02.2012
Zobacz również
Literatura, która dopiero powstanie. Rozmowa z Andrzejem Bartem
Nie ma recepty na dobry scenariusz
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll