PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
WYDARZENIA
  4.03.2016
Tematem wiodącym nowego numeru „Magazynu Filmowego” (nr 03/2016) jest polski dokument. Oto fragment obszernego artykułu prof. Marka Hendrykowskiego „Kino zaczęło się od dokumentu…”, który w całości będzie można przeczytać na łamach pisma już 10 marca.
O wiele mniej ceniony w Polsce niż za granicą. Wiadomo, nikt nie jest prorokiem we własnym kraju. U siebie, w kręgu rodzinnym zawsze egzystował bardzo skromnie, usytuowany na drugim planie, w cieniu wielkiej fabuły. Niedoceniany, zajmujący dalsze miejsce przy filmowym stole niczym ubogi krewny lub krewna. Murarz, stolarz, szewc, sztygar na zagrodzie, wiejska nauczycielka, chłop na roli, junak z hufca pracy, maturzysta, wyrodny syn, felgarz z Woli, kiniarz, pacjent szpitala, petent usiłujący załatwić sprawę w urzędzie, nocny portier, klakier, kierownik cmentarza, śmieciarz, szczurołap, kobieta pracująca, zahukana matka, alkoholik, urodzony w niedzielę, poborowy, szef kompanii, wół roboczy, właściciel antykwariatu z książkami, włókniarka…

Przede wszystkim dokument nasz nie jest ubogim krewnym fabuły, lecz jej dużo starszym bratem. Jego mało znane, choć godne odnotowania, dumne początki sięgają eksperymentów i pierwszych zapisów dokumentalnych XIX-wiecznej Warszawy dokonanych przez pioniera polskiej i światowej kinematografii, Kazimierza Prószyńskiego. Polski dokument pojawił się zatem znacznie wcześniej niż nasze pierwsze filmy fabularne i ta rola prekursora da jeszcze o sobie znać wielokrotnie w przyszłości.

Na Kazimierzu Prószyńskim, Janie i Józefie Popławskich czy Piotrze Lebiedzińskim prekursorski wkład najdawniejszych początków polskiego dokumentu się nie kończy. Pionierską rolę i to w skali światowej odegrała również myśl teoretyczna Bolesława Matuszewskiego. Małgorzata Hendrykowska w monografii dziejów kina dokumentalnego w Polsce wskazuje ponadto na trzech innych wartych przypomnienia prekursorów tej właśnie koncepcji w Polsce końca XIX wieku. Autorzy ci pisali na ten temat jeszcze przed ukazaniem się paryskiej broszury Matuszewskiego. Byli nimi: Władysław Umiński („Tygodnik Ilustrowany”, 1896), Bolesław Prus („Kurier Codzienny”, 1896 i 1898) oraz Zygmunt Korosteński („Dźwignia”, 1896). W centrum uwagi wszystkich trzech znajduje się dokumentalna funkcja filmu. Władysław Umiński wprost nazywa tego rodzaju rejestracje i ruchome obrazy „dokumentami życiowymi”!

Nasza długa i szacowna tradycja dotycząca teorii i praktyki kina dokumentalnego ma więc głębokie korzenie. Korekta historyczna dotycząca tego fragmentu rozważań przedstawia się następująco: o ile dorobek artystyczny naszego filmu fabularnego (liczba wybitnych dzieł, prestiżowe nagrody, wielkie postaci polskiego kina etc.) plasuje nas dzisiaj na poziomie przyzwoitej średniej europejskiej, o tyle warto sobie uświadomić, iż w dziedzinie dokumentu uznawani jesteśmy od dawna za potęgę w skali światowej. Niezliczone prestiżowe nagrody na międzynarodowych festiwalach w Wenecji, Cannes, Trydencie, Edynburgu, Oberhausen, Mannheim, Lipsku, Krakowie, Amsterdamie, Londynie, Barcelonie, nominacje do Oscara i in. świadczą same za siebie.

Suita warszawska”, „Wieliczka”, „Powódź”, „Kolejarskie słowo”, „Życie jest piękne”, „Muzykanci”, „Narodziny statku”, „Rodzina człowiecza”, „Elementarz”, „Siedem kobiet w różnym wieku”, „Kilka opowieści o człowieku”, „89 mm od Europy”, „Wszystko może się przytrafić”, „Cudze listy”... Jerzy Bossak, Tadeusz Makarczyński, Andrzej Munk, Jarosław i Natalia Brzozowscy, Andrzej Brzozowski, Kazimierz Karabasz, Władysław Ślesicki, Krzysztof Kieślowski, Wojciech Wiszniewski, Marcel i Paweł Łozińscy, Maciej Drygas.

Nasza sztuka filmu faktów w okresie powojennym wniosła do dorobku światowego bardzo wiele cennych wartości. O wiele więcej, niż uświadamia to sobie większość rodzimych kinomanów, dla których w perspektywie międzynarodowej przede wszystkim liczą się nazwiska: Wajdy, Hasa, Polańskiego, Zanussiego czy Skolimowskiego, a nie Bossaka, Brzozowskiego, Makarczyńskiego, Karabasza czy Łozińskich. Co ciekawe, niektórzy z naszych najlepszych reżyserów, zanim zadebiutowali w fabule, mieli już na swym koncie znaczący dorobek i lata przepracowane w dokumencie. Mowa tu o indywidualnościach tej miary, co: Andrzej Munk, Wojciech Jerzy Has,Władysław Ślesicki, Jerzy Hoffman, Janusz Majewski, Krzysztof Zanussi (autor etiudy filmowej „Śmierć prowincjała” i dokumentu o Krzysztofie Pendereckim), Krzysztof Kieślowski, Tomasz Zygadło,Piotr Szulkin, Małgorzata Szumowska, Marcin Bortkiewicz i Marcin Koszałka. Tuż przed debiutem fabularnym „Porwanie króla” odszedł w roku 1981 Wojciech Wiszniewski.

prof. Marek Hendrykowski
Magazyn Filmowy SFP 03/2016
Ostatnia aktualizacja:  4.03.2016
Zobacz również
fot. Topdocfilm
Można już wpłacać na "Wołyń"
Jest już plakat "Smoleńska"
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2021
Scroll