PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
MENU
WYDARZENIA
  17.10.2012
W audytorium Memorial de la Shoah w Paryżu w ramach wystawy "Dzieci Holocaustu" odbyło się dziś spotkanie "Roman Polański - dziecko w Krakowie". - Przychodzę tu jako ocalony - oświadczył reżyser zgromadzonej publiczności.

Roman Polański rozpoczął od przypomnienia, że urodził się w rodzinie polskich Żydów w Paryżu w 1933 roku. Cztery lata później jego rodzina wyemigrowała do Krakowa, natomiast wojna zastała Polańskich w Warszawie, dokąd ojciec późniejszego reżysera, postanowił przenieść rodzinę, sądząc, że tak będzie bezpieczniej. Po miesiącu od wybuchu wojny, wrócili jednak do Krakowa.


Kadr z filmu "Roman Polański: moje życie", fot. Film Point Group

"Dotarło do mnie, że coś jest nie tak, kiedy trzeba było nosić opaski identyfikacyjne" - wspomniał pierwsze chwile w getcie. Wspomnienia i sceny z getta krakowskiego pomogły Polańskiemu w dopisaniu własnej historii do "Pianisty", choć akcja filmu toczy się w getcie warszawskim. Ślady te w "Pianiście", to między innymi budowa muru, czy scena, w której ojciec Władysława Szpilmana zostaje na ulicy pobity przez gestapowca. Podobna sytuacja przydarzyła się ojcu reżysera i pozostała głęboko zakorzeniona w jego pamięci.

W trakcie spotkania Polański poruszył znane aspekty życia getta: stopniowe ograniczanie jego przestrzeni, bezlitosne łapanki, przymus pracy dla Żydów, w tym jego rodziców, którzy wykonywali w tym okresie głównie prace fizyczne - matka była sprzątaczką w wawelskiej rezydencji generalnego gubernatora Hansa Franka.

Dopytywany przez Samuela Blumenfelda, dziennikarza "Le Monde", ujawnił też bardziej osobiste szczegóły dramatu. Między innymi wspomnienie o 3-4 letnim Stefanie, którym opiekował się z ojcem po łapance, w której wzięto rodziców chłopca. Wrócił też do dnia, w którym dowiedział się, że zabrano jego matkę.

"Nie, w tym czasie nie było już z nami mamy, zabrano ją podczas jednej z łapanek" - odpowiedział Polański na pytanie Blumenfelda, czy w marcu 1943, kiedy likwidowano getto, był jeszcze z rodzicami.

"Mieli na liście moją siostrę i ponieważ mówiło się, że coś się wydarzy, moja mama, nie wiem za bardzo dlaczego, przypuszczała, że siostra może być na liście, więc ją ukryła, nie wiem gdzie. Kiedy Niemcy przyszli po siostrę, a jej nie było, na jej miejsce wzięli mamę" - powiedział 79-letni reżyser, który w czasie owej łapanki przebywał po aryjskiej stronie, u rodziny Wilków.



"Następnego dnia ojciec przyszedł po mnie do Wilków. Żeby wrócić do getta musieliśmy przekroczyć Wisłę. Na moście zaczął płakać, powiedział, że wzięli mamę. Nie płakałem, starałem się go uspokoić, powiedziałem, że też nas wezmą, jeśli nie przestanie. W taki sposób dowiedziałem się, że zabrali mamę. Siostrę zabrano kilka tygodni później" - wspominał. Poza Wilkami, u których reżyser ukrywał się regularnie, życie zawdzięcza także Putkom, którzy po likwidacji getta najpierw ukrywali go w Krakowie, a następnie wysłali na wieś, do Wysokiej, gdzie doczekał końca wojny.

Jednak wcześniej wrócił sam do likwidowanego getta. W pokoju babci, który zajmował z ojcem i Stefanem, nie znajduje nikogo. Szukając ich, trafił na przepełniony Umschlagplatz krakowskiego getta, gdzie udało mu się odnaleźć Stefana. Szybko zrozumiał, że trzeba działać. Najpierw chciał nakłonić Stefana, który mówi po niemiecku, żeby powiedział gestapowcowi, że chcieliby tylko na chwilę wyjść po chleb, bo nie jedli od dwóch dni. Stefan ani myślał rozmawiać z gestapowcem, a sam Polański zrozumiał, że nie ma to najmniejszego sensu. Podobnego planu użył jednak, zwracając się do polskich strażników.

"Mieli najwyżej 18-20 lat. Powiedziałem jednemu z nich, że nie jedliśmy od dwóch dni (...). Strażnik od razu zrozumiał, że to nieprawda, spojrzał na mnie i powiedział +idź+. Złapałem Stefana i zacząłem biec, na co on zareagował bardzo szybko +nie biegnij+, więc wyszliśmy spokojnie. Jeśli ktokolwiek ocalił mi życie, to na pewno ten młody Polak na krakowskim Umschlagplatzu" - zdradził reżyser. Podobna scena znajduje się w "Pianiście", kiedy Szpilmana z transportu ratuje Izaak Heller z żydowskiej policji.

Jak podkreślił reżyser podczas wtorkowego spotkania "dopóki są ludzie, którzy pamiętają, pamięć istnieje. Kiedy odchodzimy, pamięć też odchodzi".

Wystawę "Dzieci Holocaustu" oglądać można do 30 grudnia.

RP
PAP
Ostatnia aktualizacja:  18.10.2012
Zobacz również
James Ransone u Spike’a Lee
"I Want (No) Reality" w konkursie Camerimage
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2024
Scroll