PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
LUDZIE POLSKIEGO FILMU
  18.08.2012
18 sierpnia 1933 roku pani Liebling w jednym z paryskich szpitali powiła chłopczyka, któremu dała imiona Raymond Thiery. Później wraz z całą rodziną przeniosła się do Krakowa, do Polski, gdzie zastała ich II wojna światowa. Matka chłopczyka zginęła w Oświęcimiu. On przeżył. Dorósł i został reżyserem filmowym, choć marzył, żeby być tylko aktorem. Mimo iż uważał siebie niemal przez całe swoje życie za obywatela świata, nazwisko jakie jego rodzina przybrała w okresie wojennym, na zawsze określiło kraj jego pochodzenia. Roman Polański obchodzi 18 sierpnia 79. urodziny.

79. rocznica to nieokrągły jubileusz. Jeszcze w tym roku nie będzie huczało w mediach. Gazety nie zaczną ochoczo drukować historii życia i kariery, serwisy informacyjne raczej przemilczą tę datę, bo nieokrągła rocznica to nie powód dla nich do podsumowań. Żadne gremium się nie zbierze i nie wlepi Mistrzowi nagrody za 79 lat ciekawego, owocnego dla sztuki filmowej życia. Polański nie będzie więc zmuszony wsiadać w auto, by dotrzeć na wielką fetę ku swojej czci, bo fety świętują tylko pełne rocznice. To wszystko go czeka, ale za rok dopiero.


Roman Polański na planie "Noża w wodzie", fot. Forum

Niemniej jednak, gdybym mógł spotkać reżysera, którego podziwiam, w dniu jego urodzin, nie czekałbym do następnego roku, żeby obsypać go życzeniami. 79 lat to wystarczająco piękny wiek, żeby je już teraz przyjąć. 

Życzyłbym Mu 100 lat życia, lecz ugryzłbym się szybko w język, bo patrząc na witalność Jego, na urodę, która się mocno spóźnia w stosunku do metryki, zrozumiałbym, że życzę mu za skąpo!

W swej późnomłodzieńczej pysze życzyłbym Mu jeszcze witalności, energii i ochoty do pracy, lecz wiem, że to On mógłby złożyć mi takie życzenia, bo Jemu żadnej z tych rzeczy na razie nie brak.

Powiedziałbym Mu ze źle skrywaną zazdrością, iż jest autorem najbłyskotliwszego debiutu w kinie polskim, którego żaden z dotychczasowych następców nie zdołał zdystansować. Lecz Autor „Noża w wodzie” z wrodzoną ambicją może mi odpowiedzieć, że należy się mierzyć z „Obywatelem Kanem” nie z jego debiutem.

Wówczas wystękałbym, że pewnie ma racje, bo on w sztuce ma zawsze rację i że ja mógłbym mu chętnie buty pastować… ale nie wiem, czy ponownie nie powstrzymałbym swej gadatliwości, bo znając dowcip Polańskiego, słynny reżyser wyskoczyłby natychmiast z bucików i podał mi je do czyszczenia. Ponieważ nie jestem wprawnym pucybutem i praca szłaby mi opornie, więc Mistrz wydarłby swoje buty z moich rąk a następnie dokładnie wyczyścił i wypolerował, dając przykład słynnej drobiazgowości i skłonności do detalu.

Podobno Polański nie boi się pokazywać aktorom jak należy właściwie zagrać scenę, jakiego tonu, gestu w danej chwili użyć. Poprosiłbym Go, żeby nie zmieniał swojego stylu pracy, żeby pracował z aktorami tak jak zawsze pracuje, ponieważ według mnie jest jedynym reżyserem na świecie, u którego jeszcze żaden aktor źle nie zagrał. Ani aktorka. I to jest godne pozazdroszczenia!

Pochwaliłbym Jego sportowy tryb życia i życzył pozostania w zdrowiu jak najdłużej, ale On pewnie odpowiedziałby mi, że taki styl życia nie dla siebie tylko prowadzi, lecz dla rodziny, a w szczególności dla dzieci, których zdrowie o wiele bardziej przejmuje Go troską niż jego własne. I zrozumiałbym to bardzo dobrze.


Roman Polański z rodzina na nartach, 2011, fot. Forum

Powiedziałbym Mu, że podziwiam jak dba o swoje przyjaźnie: te nowe, te starsze i te najstarsze. Że jego wierność wobec przyjaciół, pomoc im w trudnych chwilach, gotowość dla nich na wszystko jest dla mnie wzorem. Szczególnie, kiedy pomyślę jak daleko jako Artysta zaszedł i co osiągnął.

Powiedziałbym, że tę czułość, jaką ma dla bliskich w życiu, widać także na ekranie, ponieważ obdarza nią swoich cierpiących i zmagających się ze złem tego świata bohaterów. I że to jest najcenniejsza wartość, jaką ja zyskuję, oglądając jego mroczne dzieła filmowe.

Teraz, kiedy cały świat (którego jest obywatelem) stał się mu więzieniem, poradziłbym Mu trzymać się słów Hamleta. Niech rozłoży swoje skrzydła szeroko w tej łupinie orzecha, jaką jest dla Niego Francja i poczuje się tak wolny jak tylko Jego sztuka to potrafi!

„Czekam Maestro na Twój nowy film, ‘D’ o sprawie Dreyfussa – wyszeptałbym. – Wierzę, że będzie połączeniem ironicznego thrillera pełnego zwrotów akcji z filozoficzną analizą nieubłaganych praw tego świata. I namawiałbym Ciebie, żebyś po sukcesie tego filmu wrócił do pomysłu realizacji „Mistrza i Małgorzaty”! Nikt, tak jak Ty we współczesnym kinie, nie będzie umiał przedstawić humoru, magii i czułości zawartych w prozie Bułhakowa. Wiem, że był taki scenariusz, że trzymasz go, Maestro, w szufladzie… Dziś kino potrafi sobie poradzić z fantastyką tej powieści…”

Tak piszę sobie, a gładkie słowa sypią się z klawiatury niczym perełki, lecz gdybym rzeczywiście Romana Polańskiego spotkał, nie wycisnąłbym ze swego mózgu żadnego z rozsądnych życzeń, prócz „Miłego dnia!”. Przecież los już raz postawił nas na jednej drodze.

Było to w Szkole Wajdy. On odwiedzał placówkę tuż po otrzymaniu Oscara za „Pianistę”. Nas, studentów, tłoczących się wokół jego osoby było wielu. Polański zwierzył się z niektórych tajemnic warsztatowych, po czym zaczął szukać płaszcza, który wisiał na górze, na jednym z wieszaków. Odepchnąłem kolegów i koleżanki, stojących blisko mnie i runąłem wprost na ten wieszak, chwytając grafitowy płaszcz ze słowami – „Pan pozwoli, że podam, Mistrzu. Ja jestem większy!” Polański wziął w milczeniu ode mnie płaszcz, podczas gdy ja dyszałem z wrażenia nad nim. I zakładając go na siebie uśmiechnął się a następnie wymruczał z właściwą sobie krakowską flegmą, tak żeby inni nie usłyszeli – „Dłuższy…”.

Lekcję przyjąłem, Mistrzu! Wszystkiego najlepszego!


 




Marcin Bortkiewicz
Portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  21.08.2012
Zobacz również
Maria Kornatowska. Wspomnienie
Halina Winiarska wśród laureatów Neptunów 2012
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll