PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
NIEPODLEGŁOŚĆ
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
Niepodległość
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
18 grudnia 2018 roku w wieku 89 lat odszedł Kazimierz Kutz, jeden z najwybitniejszych polskich reżyserów XX wieku. Prezentujemy przemówienie Olgierda Łukaszewicza wygłoszone nad grodem Kazimierza Kutza w Katowicach 28 grudnia 2018 roku.
Był dla mnie, jak starszy brat, nieomal ojciec, a dziś żegnam Go w imieniu ZASP- Stowarzyszenia Polskich Artystów teatru, Filmu, Radia i telewizji, a także w imieniu SFP – Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Dane jest mi także przemówić w imieniu Towarzystwa Przyjaciół Śląska w Warszawie. Żegnam Kazimierza Kutza reżysera, pisarza i polityka, którego obecność wycisnęła piętno w sztuce i debacie publicznej od połowy XX w. do dziś.

Żegnamy Go w miejscu szczególnym, opodal gmachu Sejmu Śląskiego, w pobliżu pomnika Wojciecha Korfantego, którym się fascynował, i którego wizję Śląska, jako „perły w koronie” Polski – pielęgnował.


Należał do pokolenia zranionego wojną. Do pokolenia, któremu nowe, powojenne stosunki społeczne umożliwiły pójść za głosem powołania i uzyskać szansę samorealizacji życiowej w środowisku sztuki, w środowisku wcześniej nieosiągalnym dla dzieci rodzin robotników śląskich.


W Łodzi swój los związał z grupą ambitnej młodzieży artystycznej, która wydobyła polski film z ciasnoty komercyjnych recept, a wypowiedź filmową podniosła do rangi sztuki. Mimo ograniczeń cenzury, młodzi wizjonerzy wywalczyli osobistą odpowiedzialność twórcy za dzieło, stwarzając sobie przestrzeń wzajemnej rywalizacji, stając się przy tym wynalazcami, każdy na swój sposób, różnych form języka filmowego. Na tym polu już pierwsze dokonania K. Kutza odznaczały się konsekwencją, dojrzałością, własnym stylem i były szeroko komentowane. Pokolenie Kutza stworzyło znaną w świecie polską szkołę filmową, w czym niemały był udział Jego samego. Wcześnie znalazł się nie tylko wśród mistrzów zawodu filmowego, ale wyraziście wszedł także do teatru, osiągnął szczyty w realizacjach telewizyjnych.


Na swej drodze dokonywał wyborów ważnych. Istotnych dla publiczności, do której adresował utwory. W pracy cechował Go upór i pracowitość. To charakter Jego rodaków. Tych z „piątej strony świata” jak określił poetycko swoją małą ojczyznę – okolice Szopienic. Pragnął, aby Jego aspiracje stały się i naszym, aktorów, udziałem. Mawiał „nie warto być przeciętnym, przeciętność to nuda i dreptanie w miejscu”. Przestrzegał: „jeśli chcesz się rozwijać, szukaj reżyserów ambitnych.” A o życiu uczył: „pamiętaj, trzeba chcieć, nie rdzewieć ani sekundy”. Jego zawodowa rzetelność wyrobiła o Nim wśród nas opinię reżysera, który wszystko zawczasu zaplanował i przewidział. Od innych oczekując w zamian twórczej realizacji swych zamierzeń, dlatego aktorzy chętnie powierzali Mu siebie, ponieważ dawał im poczucie bezpieczeństwa w uruchamianiu intymnych kojarzeń i emocji. Jego intelektualne horyzonty w wadzeniu się ze sprawami tego świata, w poszanowaniu człowieka prostego, w fascynacji wielorakością wariantów objawiania się miłości pozwalały Mu podpowiadać nam, aktorom świeże, odkrywcze motywacje do budowania i ról i rozumieć coś więcej ponad schematy prawdy o ludziach. Nie cierpiąc banału uczył nas głębi i dystansu jednocześnie. Jego poczucie humoru trzeźwiło wszelkie sentymentalizmy czy dęte uniesienia. Radził: „opowiadaj o sobie w konkretnej sytuacji, nie ilustruj, odpowiedzialność za ideę pozostaw reżyserowi”. Kutz nigdy nie osądzał swoich bohaterów. Przyglądał im się z uwagą i wyrozumiałością. Wikłając swych bohaterów we wzajemne zależności cieszył się jak niebieski stwórca obserwując ich zmagania. Z życzliwością doceniał patos ich egzystencji. Tę życzliwość do bohaterów literackich przelewał na nas – wykonawców. Każdy z nas w kontakcie z Nim stawał się też materiałem do jego prywatnej anegdoty o sobie. Czasem śmiesznej, zaprawionej z lekka złośliwością, czasem sentymentalnej, na półprawdziwej, zawsze literackiej. Przyjaźniąc się z nami podpuszczał, aby iść tropem odpowiedzialnego wątpienia. Żadna z postaci w Jego reżyserii nie miała racji absolutnej, choć każda miała jednocześnie rację świętą. Kutz poeta, jak mało kto rozumiał dramat racji. Był też filozofem, nauczycielem, społecznikiem. Jego warsztat analiz reżyserskich owocował wnikliwymi diagnozami naszego życia społecznego w polemikach w parlamencie, w felietonach. Ci, którzy Go internowali w stanie wojennym bali się Jego słowa. Pojęcia patriotyzmu, bohaterstwa, poświęcenia konfrontował ze zwykłym człowiekiem i to miarą konkretu. Obcy był Mu egzaltowany polski romantyzm, który nie dopuszcza do kalkulacji Czynu w kategorii ofiar. Paradoksalnie był o tyle bliski romantykom, że bunt przeciw złu, walkę o dobro wyrażał w pojedynkę, na własną miarę. Na forum publicznym był jednoosobowym stronnictwem, za którym stał, jak przypuszczam, milion podobnie myślących obywateli.

Pomagał potrzebującym.


O aktualnie rządzących Polską wypowiadał się z pasją pełną goryczy przeciwko ich filozofii i czynom. Martwił się Polską. Zachęcał młodszych do brania za Polskę odpowiedzialności. Kiedy niedawno podróżowaliśmy prezentując odnowione cyfrowo wersje Jego najbardziej osobistych filmów tj. „Soli ziemi czarnej” i „Perły w koronie” pytał mnie, czy młode pokolenie aktorskie potrafiłoby dziś stanąć gremialnie w obronie demokracji tak, jak niegdyś ich starsi koledzy bronili „Solidarności”? Pytał, czy pokolenie kina moralnego niepokoju (dzisiaj już około siedemdziesiątki) może liczyć na tę kolejna już generację polskich artystów? Te pytania, domagają się we mnie odpowiedzi. Budzą obawy o świadomość tych, za których musimy czuć się odpowiedzialni w sztafecie pokoleń. Kazimierz pomagał mi jako prezesowi Związku Artystów Scen Polskich. Mówił: „idź prostą drogą, nie bój się”. Wiem, że trzeba umieć wyjaśnić dla jakich racji wznieca się bunt. Te racje wynikają z  d o ś w i a d c z e n i a.  I właśnie dlatego, Ty, buntujący się Ty ostatni, Kaziu, mógłbyś im to wyjaśnić, ale właśnie Ciebie zabrakło i …  P o k o l e n i a.  Uczynimy, co w naszej mocy, aby mrok nie zniszczył tego, co już między innymi dzięki Tobie udało się w Polsce osiągnąć.


Cześć Twej pamięci! 

MR
SFP
Ostatnia aktualizacja:  11.01.2019
Zobacz również
fot. Kuźnia Zdjęć/SFP
„Underdog” wchodzi do kin
Nowy film Agnieszki Holland w Konkursie Głównym Berlinale
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll