PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU

Pamiętam doskonale, ile emocji wywołała selekcja filmów do ubiegłorocznego gdyńskiego festiwalu. Mimo większej niż do tej pory zgłoszeń wybrano ich wtedy do głównego konkursu jedynie dwanaście. Odczytywano tę decyzję jako manifest programowy nowego dyrektora artystycznego imprezy Michała Chacińskiego. Postanowił on, że Gdynia nie będzie prezentować całej produkcji polskiej kinematografii danego roku, ale powstałe w owym czasie filmy najlepsze. Koncepcja sprawdziła się, bo rzeczywiście podczas ubiegłorocznego festiwalu nie zobaczyliśmy niczego, co choć w najmniejszym stopniu zbliżałoby się poziomem żenady do osławionego „Fenomenu”. Wysoki poziom konkursu potwierdził, że decydując się na tak ostrą selekcję Chaciński się nie pomylił. A przy okazji narzucił środowisku nieco inne niż do tej pory obowiązujące reguły gry.

Udało się rok temu, a czy uda się tym razem? W 2011 roku Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w nowej formule, po relaunchu debiutował, teraz odpadnie element zaskoczenia, bo program Chacińskiego i jego współpracowników jest już znany. Znów do konkursu zakwalifikowano ledwie trzynaście tytułów, pozostawiając jedno miejsce dla filmu ukończonego tuż przed początkiem imprezy. Znowu zabrakło na tej liście niektórych tytułów, które całkiem nieźle poradziły sobie w szerokiej dystrybucji, znowu o udziale w konkursie nie decydowała pozycja reżysera. Choć obejrzałem do tej pory mniej więcej połowę przyjętych do rywalizacji o Złote Lwy obrazów, mogę zaryzykować i zgodzić się z wykładnią Chacińskiego – tak, to są najlepsze polskie filmy obecnego czasu. Co nie oznacza, że mam na ich temat jednoznacznie pozytywne zdanie.

Nie cenię na przykład w najmniejszym stopniu filmu Marka Koterskiego "Baby są jakieś inne", bo wydaje mi się rozciągniętym na półtorej godziny kabaretowym skeczem nie pierwszej świeżości. „Sponsoring” Małgorzaty Szumowskiej wydaje mi się – paradoksalnie, bo mimo wejścia na światowy rynek – krokiem wstecz w jej rozwoju, obrazem eleganckim, ale do bólu banalnym. Całkiem inaczej rzecz wygląda z filmem „80 milionów” Waldemara Krzystka – wciągającą opowieścią w „Solidarności”, zrealizowaną nie na koturnach, ale w konwencji kina przygodowego. Będę mu kibicował. Wcale też nie obrażę się, jeśli zwycięży ustawiany w roli faworyta "W ciemności" Agnieszki Holland. Niektórzy twierdzą, że Holland idzie drogą Jerzego Skolimowskiego, który rok temu nie wycofał z konkursu „Essential Killing”, tym samym, jak się okazało, odbierając innym szanse na nagrody. Jednak z obrazem Holland jest inaczej. "W ciemności" jest bowiem dziełem powstałym w koprodukcji, ale z ducha polskim, w odróżnieniu od „światowego” w charakterze filmu Skolimowskiego. No i jest filmem o trzy klasy od niego lepszym.

Najwięcej zależy oczywiście od filmów, które w Gdyni będą mieć swoją premierę. Czekam więc na „Jesteś BogiemLeszka Dawida, choć za jego „Ki” nie przepadałem. Ciekaw jestem roli Marcina Dorocińskiego w „ObławieMarcina Krzyształowicza i występu Michała Urbaniaka w „Moim rowerzePiotra Trzaskalskiego. Emocje wzbudzi zapewne debiut Filipa MarczewskiegoBez wstydu”, być może także „Dzień kobietMarii Sadowskiej. Zapowiada się zatem całkiem nieźle, warto na Gdynię czekać.

Mam przeczucie, że dopiero w tym roku nowa, zaproponowana przez Michała Chacińskiego formuła imprezy przejdzie poważny test. Mówi się przecież nie bez racji, że debiut debiutem, ale najtrudniejszy i najbardziej miarodajny jest zawsze drugi raz. Z Festiwalem Polskich Filmów Fabularnych będzie zapewne podobnie.

Jacek Wakar
portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  20.06.2012
Zobacz również
Festiwal filmów polskich rusza w Berlinie
Panorama Polskiego Kina Podczas 37. Gdynia Film Festival
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll