PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Wtorkowe pokazy cyklu "Panorama Filmu Polskiego" przyniosły widzom różne spojrzenia na politykę: zarówno bardzo osobiste, jak i kulturowo-socjologiczne.

Polityka społeczna stała się pośrednio tematem pełnometrażowego debiutu dokumentalnego Filipa Antoniego Malinowskiego: "Eksmisja". Bohaterami obrazu są dziadkowie autora, Maria Malinowska i Tadeusz Malinowski, poznańska inteligencja. Wiodą spokojną, acz skromną egzystencję, aż do momentu, gdy właścicielka kamienicy, w której mieszkają od 66 lat, najpierw narzuca im 100-procentową podwyżkę czynszu, a potem nakazuje opuścić lokal. Z Austrii przyjeżdża do nich wnuk - reżyser, by osobiście sprawdzić, co się dzieje.  

Temat eksmisji w mediach to najczęściej pretekst do sensacyjnego newsa. Filip Antoni Malinowski nie szuka afery, nie atakuje nawet specjalnie właścicielki, której zachowanie pozostawia wiele do życzenia, przeciwnie - tworzy portret swoich dziadków i Polski, w której zbyt chyba często człowiek bez pieniędzy i siły na wieloletni proces, postawiony zostaje w pozycji przegranego. To smutna konstatacja, choć film nie jest pesymistyczny. Przeciwnie, państwo Malinowscy to wyjątkowo ciepła para, która nawet w kryzysie potrafi znaleźć uśmiech.
Początek "Eksmisji" przypomina bardziej rodzinny, prywatny pamiętnik z zapisem bliskich, miejsca, w którym mieszkali. Dopiero stopniowo nabiera artystycznego rozpędu. - Zdjęcia rozpoczęły się od szoku: że miejsce, które zna cała rodzina, ma zniknąć - wyjaśniał reżyser po projekcji. - Postanowiłem zachować jakąś pamiątkę, jego ślad dla rodziny. Później projekt zaczął się rozrastać. Zacząłem zadawać dziadkom coraz więcej pytań, pojawiły się informacje o ich wojennych losach, przemyślenia. W końcu zapadła decyzja, żeby był to nie tylko film dla rodziny, ale prawdziwy dokument.

Do Krakowa, wraz z Filipem Malinowskim, przyjechali jego bohaterowie. Publiczność zgromadzona w Kinie Pod Baranami była zdumiona sytuacją, w której postawiła ich właścicielka kamienicy. - W Polsce tak można, wyrzucić kogoś po 66 latach mieszkania? - pytał ktoś z zagranicznych festiwalowiczów. - Moglibyśmy się nie wyprowadzać, ponieważ właścicielka nie spełniła wymogów ustawy. Kosztowało nas to jednak za wiele nerwów - mówił Tadeusz Malinowski. - Nie mieliśmy nic przeciwko sensownemu załatwieniu tej sprawy, zgodnego z prawem. Tak się nie stało. Gdybyśmy mieli dużo pieniędzy, moglibyśmy wnieść oskarżenie. Prawo jest po naszej stronie, ale proces trwałby latami. To nie miało sensu.


"Eksmisja", fot. KFF

Inne spojrzenie na politykę zaoferował kolejny blok Panoramy Polskiego Kina. Otworzyły go dwie anegdoty filmowe Bodo Koxa: nawiązująca do "Kanału" Andrzeja Wajdy, oferująca bardzo współczesny finał "Rura" oraz pastiszowa "Księżycowa rzeka" o… czechosłowackim lądowaniu na Księżycu.
Humorystyczne wprowadzenie szybko ustąpiło miejsca nieco bardziej gorzkiemu filmowi, debiutowi dokumentalnemu Krzysztofa Materny: "Jak powstała 'Solidarność' ". To trwający zaledwie 10 minut portret happeningu, który kilka lat temu na terenie Stoczni Gdańskiej przygotował Piotr Uklański. Artysta "ułożył" logotyp "Solidarności" z dwóch i pół tysiąca żołnierzy, a następnie uwiecznił to na fotografii. Materna, który był odpowiedzialny za logistykę projektu, postanowił sfilmować to wydarzenie. Pokazał nie tylko przyjazd wojskowych, ale i to, jak zaczęli się rozchodzić po zrobieniu zdjęcia. Udało mu się też uchwycić wodowanie ostatniego statku w stoczni. - Mieliśmy fantastycznych operatorów. Namówiłem Uklańskiego, by zgodził się na umieszczenie jednej z kamer na podnośniku, z którego fotografował. Są tu prawdziwi stoczniowcy, którzy myślą, że nigdy więcej czegoś takiego nie będą robili - mówił Materna, traktujący siebie jako dokumentalistę z wyraźnym dystansem. - Gdy zobaczyłem ruchome ujęcie, rozpadającego się napisu "Solidarności", pomyślałem, że warto to ująć w jakąś metaforę.
Pytany przez widzów o udział członków "Solidarności" w projekcie, Materna odpowiedział: - Namawialiśmy ich. Ostatecznie zgodziło się czterech. Inni w ogóle nie byli tym zainteresowani. Potem, gdy zaczęły do nas dochodzić jazgoty z rocznicowego zjazdu, tym bardziej to ujęcie wydało mi się ważne. Trudno z tym się nie zgodzić.
"Jak powstawała 'Solidarność'" to filmik krótki, ale trafiający w sedno sprawy.

Trafne, choć zupełnie inne, tym razem kulturowe i socjologiczne, jest też spojrzenie na politykę w "Political Dress", najnowszym dziele twórców "Beats of Freedom - Zew wolności", Judyty Fibiger (reżyseria) i Wojciecha Słoty (montaż). Zrealizowany w ramach cyklu "Przewodnik do Polaków" dokument bierze pod lupę związki pomiędzy modą i systemem; przedstawia ubiór jako element buntu. - Po sukcesie "Beats of Freedom" okazało się, że ekranowy powrót do czasów PRL-u ma sens, że ludzie są zainteresowani tym tematem - mówiła po projekcji Fibiger. - Moda jako temat wydała mi się rzeczą oczywistą. Moja mama farbowała koronki. Częściej odwiedzałam krawcową, niż oglądałam "Pszczółkę Maję". Moda bynajmniej nie jest trywialna. Może się kryć za nią coś więcej.
"Political Dress" w kilku rozdziałach, m.in. "System", "Tożsamość", "Polskie kobiety", "London' 60" i "Punk", poprzez rozmowy z socjologiem Mirosławem Pęczakiem, artystami (m.in.: Kora, Janusz Głowacki, Tomek Lipiński, Andrzej Wajda, Wilhelm Sasnal, Mariusz Treliński) oraz ludźmi świata mody (m.in.: Barbara Hoff, Jerzy Turbasa, Barbara Hulanicki - założycielka znanej od lat 60. marki Biba) opowiada o tym, jak ubiór stał się z jednej strony narzędziem represji (bywało, że z jego powodu otrzymywało się na uczelni, nawet artystycznej, wilczy bilet), a z drugiej - sposobem na bunt, na rozsadzenie ustroju od wewnątrz. - Sądzę, że w dzisiejszych czasach ubiór też może mieć charakter polityczny. W Iranie. Na Ukrainie - mówiła reżyserka. - W wolnych krajach znaczenie to jest pewnie mniejsze.
Poprzez dziesiątki archiwaliów, w rytm muzyki Daniela Blooma, przyglądamy się na ekranie zarówno zmieniającej się modzie, jak i zmianom w ustroju. Twórcy przygotowali dla nas prawdziwie niezwykłą podróż, która, mam nadzieję, dowędruje do kin. Cóż, polityka nie zawsze musi równać się opowieściom historycznym. Polityka ma również inne oblicza.


Portalfilmowy.pl jest patronem medialnym 52. Krakowskiego Festiwalu Filmowego.

Dagmara Romanowska
Portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  20.06.2012
Zobacz również
Kraków: burzliwa dyskusja po projekcji „Wiery Gran”
Kraków, konkurs polski. Co niesie ludzi?
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2021
Scroll