PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
BLOGI
Jerzy Armata
  19.08.2013
Od swych narodzin – a w tym roku odbył się już po raz szósty – festiwal Animator znakomicie łączy animacje z muzyką, a precyzyjniej: ruchome wykreowane obrazy – bądź to w postaci filmu czy ad hoc tworzonych wizualizacji – z muzyką, zarówno tą utrwaloną na taśmie, jak i – co stanowi jedną z największych atrakcji poznańskiej imprezy – wykonywaną na żywo.

W filmie animowanym, który zawiera w sobie zarówno elementy sztuk plastycznych, jak i elementy sztuki filmowej, a więc jest usytuowany na pograniczu tych dwóch dyscyplin aktywności twórczej, bardzo ważną rolę pełni sztuka trzecia – muzyka. To ona, zwłaszcza w filmie autorskim skierowanym do dorosłego widza, który często, w odróżnieniu od  produkcji przeznaczonej dla dzieci, pozbawiony jest dialogu, dopełnia obraz, nie tylko współtworząc jego klimat, ale i – poprzez kontrapunktyczne rozwiązania – przejmuje funkcje narracyjne czy interpretacyjne.


Malwina Marianna Kotz, Joanna Szymczewska, Oliwia Kędziora, Weronika Racz, Martyna Wiśniewska i Magda Probe grają "Zwoje" Piotra Bosackiego. Fot. Animator

W ciągu pięciu lat grało w Poznaniu wielu znakomitych instrumentalistów oraz wiele zespołów, reprezentujących różnorodne muzyczne nurty oraz stylistyki: od klasyki, poprzez jazz, elektronikę, ostrego rocka, aż do dźwiękowych eksperymentów. Nie zapomnę, z pierwszej edycji Animatora, fantastycznej Wilkanocy – koncertu Fisza i Emade jako Tworzywa Sztucznego z rysującym na żywo Mariuszem Wilczyńskim, czy rozimprowizowanego tria Francisa Wonga do „Early Abstractions” Harry’ego Smitha w pomaltańskim namiocie obok Starego Browaru albo późniejszych występów w zadaszonym pasażu na poznańskim Rynku: rewelacyjnego amerykańskiego duetu Chicago Underground Duo, z Robem Mazurkiem na kornecie i Chadem Taylorem na perkusji, alternatywnej formacji Romka Puchowskiego Von Zeit do animacji tworzonych na żywo przez Roberta Turłę, koncertów amerykańskiej Alloy Orchestra czy włoskiego ansamblu Compagnia d’Arte Drummatica albo recitalu Małych Instrumentów z kompozycjami Antonisza na Scenie na Piętrze czy „Filmów mówionych” duetu Niwea (Wojciech Bąkowski, Dawid Szczęsny) w Nowej Gazowni.


Robert Niziński i Paweł Romańczuk grają Cage'a. Fot. Animator

Tegoroczna edycja Animatora przyniosła również wiele doznań animowano-muzycznych, jak: niezwykle efektowne popowe widowisko audio-wideo francuskiego duetu graficzno-muzycznego Gangpol&Mit, wysublimowaną ścieżkę dźwiękową stworzoną na żywo do klasycznego filmu Lotte Reiniger „Przygody księcia Achmeda” przez kazachskiego muzyka Sergieja Letova i azerskiego pieśniarza Teymura Nadira czy finałowy koncert bułgarsko-kanadyjskiego mistrza animacji Theodore’a Usheva i poznańskiej Orkiestry l’Autunno pod batutą Adama Banaszaka, na który złożyły się trzy jego wspaniałe filmy – „Tower Bawher”, „Drux Flux”, „Gloria Victoria”, zrealizowane do muzyki Gieorgija Swiridowa, Aleksandra Mosołowa i Dmitrija Szostakowicza. Dużą niespodzianką podczas tegorocznego wydania Animatora były występy rodzimych muzyków:  Pawła Romańczuka, lidera Małych Instrumentów, i Roberta Nizińskiego (zagrali dwie kompozycje Johna Cage’a: „Music for Amplified Pianos” i „Ryoanji – bass version” z wizualizacjami Sylwestra Łuczaka i Uli Milanowskiej), żeńskiego sekstetu smyczkowego, który wykonał „Zwoje”, cykl utworów Piotra Bosackiego, gdzie kompozytor wykorzystał jedną z tzw. sztuczek niderlandzkich stosowanych w XV i XVI wieku przez twórców szkoły flamandzkiej, polegającą na tym, że kartę papieru z tekstem nutowym można czytać tak, jak została napisana, czyli od lewej do prawej, ale można również kartę odwrócić i czytać tekst pod światło, w odbiciu lustrzanym (te same nuty mogą więc być wykonane w postaci oryginalnej i w przebiegu wstecznym).


Paweł Szamburski z SzaZaZe gra do "Labiryntu" Jana Lenicy. Fot. Animator

Najbardziej przypadł mi do gustu jednak występ tria SzaZaZe, które – podczas inaugurującej tegoroczną edycję festiwalu projekcji – zilustrowało swoją muzyką siedem klasycznych polskich animacji: "Labirynt" Jana Lenicy, „Podróż” Daniela Szczechury, „Drogę” Mirosława Kijowicza, „Plażę” Edwarda Sturlisa, "Wszystko jest liczbą" Stefana Schabenbecka, „Copyright by Film Polski MCMLXXVI” Piotra Szulkina i "Refleksy" Jerzego Kuci. Dzięki dość bogatemu, a zarazem oryginalnemu instrumentarium (klarnet, skrzypce, metalofon, mbira, perkusja, elektronika, głosy) warszawscy muzycy stworzyli niezwykle interesujące ścieżki dźwiękowe do ruchomych obrazów wykreowanych przez mistrzów naszej animacji, momentami je ilustrujące, momentami komentujące, niekiedy stające w pewnej kontrze czy nawet kontrapunkcie do przedstawianych treści.

Wielkie wrażenie zrobiła na mnie „nowa” muzyka do „Podróży” Daniela Szczechury. To jeden z moich ulubionych filmów. W „Podróży” pozornie nie dzieje się nic. Mężczyzna jedzie pociągiem. Wygląda przez okno, za którym przesuwa się ten sam monotonny krajobraz. Kolejowa kakofonia wizualno-dźwiękowa. Dojeżdża do celu podróży. Wysiada. Idzie aleją w kierunku jakiegoś białego domu. Staje przed nim, zawraca. Spada jeden z jesiennych liści. Mężczyzna wsiada do pociągu. Wraca do miejsca, z którego wyruszył. Szczechura banalizuje genezę tego filmu: „Mieszkam w Warszawie, a pracuję w Łodzi. Ciągle jeżdżę  pociągiem między tymi dwoma miastami. To miał być film o tym” – wyznał Marcinowi Giżyckiemu w jednym z wywiadów. Nie jest to jednak „krótki film o dojeżdżaniu”, a raczej opowieść w rodzaju „Prostej historii” Davida Lyncha. Tam bohater też cały czas jechał, jechał, jechał. I dojechał. Tu jeszcze wraca... „Tak naprawdę nie dzieje się nic” – jak w znanej piosence Grzegorza Turnaua. Muzykę do „Podróży” skomponował Eugeniusz Rudnik – muzykę znakomitą, w pełni oddającą charakter i głębię filmu Szczechury. Muszę przyznać, że ścieżka dźwiękowa SzaZaZe zrobiła na mnie jeszcze większe wrażenie. I tu pojawia się pewien – sygnalizowany przeze mnie na blogu już wcześniej – problem. Pisanie i wykonywanie nowej muzyki czy też jej zaimprowizowanie podczas projekcji do wyświetlanej ścieżki obrazowej istniejącego już filmu proponuje – łagodnie mówiąc – nieco inną jej interpretację, a tak naprawdę – tworzy nowe dzieło. Lepsze? Gorsze? Na pewno inne. Również inne od tego, które sobie kiedyś wymyślił autor, wszak on ścieżkę swego filmu już zakomponował.


Patryk Zakrocki z SzaZaZe gra do "Labiryntu" Jana Lenicy. Fot. Animator

Ta uwaga nie umniejsza – oczywiście – walorów produkcji tria SzaZaZe. Muzycy grają znakomicie i – co szczególne istotne – podczas ich występu można zaobserwować ogromną radość ze wspólnego muzykowania. To nie mniej ważna – by użyć niezwykle popularnego ostatnio zwrotu – wartość dodana. W materiałach informacyjnych dotyczących zespołu czytam, że „w interdyscyplinarnej pracy z filmem muzycy stworzyli autorskie ścieżki dźwiękowe (wykonywane na żywo) do pierwszych dokonań Romana Polańskiego, pierwszych w historii animacji poklatkowych Władysława Starewicza oraz eksperymentów Stefana i Franciszki Themersonów”. Może któregoś z dyrektorów festiwali filmowych, które rosną u na ostatnio jak grzyby po deszczu, zainteresują te projekty? Myślę, że sukces gwarantowany.

SzaZaZe, czyli Paweł Szamburski, Patryk Zakrocki i Hubert Zemler – muzycy na co dzień związani z warszawską sceną niezależną Lado ABC. Przyjrzyjmy się im bliżej. Paweł Szamburski – absolwent Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego (studiował także muzykologię), klarnecista, założyciel i lider zespołu Meritum, mający na swym koncie udział w takich projektach, jak: Tupika, Heliogabal, Galimadjazz Trio, Cukunft, Bauagan, Meoma oraz współpracę m.in. z Tomaszem Stańką, Mikołajem Trzaską, Raphaelem Rogińskim. Patryk Zakrocki – absolwent filologii polskiej Uniwersytetu Warszawskiego, studiował kompozycję u prof. Bogusława Schaeffera, skrzypek, perkusista, autor projektów: Galimadjazz, Meoma, EA, Tupika; współpracował z zespołem Mitch&Mitch, kwartetem smyczkowym Nonstop i Improvisersensemble, laureat kilku nagród kompozytorskich. Hubert Zemler – wykształcony akademicko perkusista, laureat Brązowego Medalu na Muzycznej Olimpiadzie w Korei, muzyk udzielający się w różnorodnych stylistycznie projektach – od free jazzu (Kapacitron, Horny Trees), muzykę współczesną (Arturas Bumsteinas, Zdzisław Piernik), worldmusic (Ritmodelia, CalleSol), rock i blues (Neurasja, Incarnations), po ambitny pop w zespole Natu. Zapamiętajmy tych artystów!


Jerzy Armata
Portalfilmowy.pl
Zobacz również
Kolejna propozycja dla młodych na szczycie
„Smerfy 2” na fali
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2021
Scroll