PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
BLOGI
Jerzy Płażewski
  21.01.2013
Realizm japoński wyrósł z cierpienia. Jest ono wpisane w sam już tytuł tego wzruszającego filmu Kaneto Shindo. Ale tylko w niewielkim stopniu jest przypomnieniem upiornego grzyba, który rankiem 6 sierpnia 1945 roku wyrósł nad Hiroszimą.

Tylko kilkadziesiąt sekund trwa tu koszmarne wspomnienie Wybuchu, złożone z płomieni, trupów i przerażenia. Tzw. wielka skala nie najbardziej zgodna jest z duchem sztuki japońskiej. A z drugiej strony twórcy z Kraju Kwitnącej Wiśni zdają się świetnie rozumieć, że mnożenie okropności może wręcz niwelować emocje widza (jak założyła np. Wanda Jakubowska w "Ostatnim etapie").


Kadr z filmu "Dzieci Hiroszimy". Fot. materiały prasowe

W każdym razie kluczowy dramat stulecia Shindo wolał ująć maleńkimi dłońmi nieśmiałej nauczycielki Takako, która dopiero w siedem lat po Wybuchu przyjeżdża do Hiroszimy, w której przed wojną mieszkała, by spotkać się ze znajomymi i byłymi uczniami. Bardziej niż stosy poparzonych trupów wzrusza umierająca od siedmiu lat dziewczynka, której żaden lekarz świata nie umie powiedzieć, kiedy nastąpi koniec jej cierpień. Modli się ona za wszystkich ludzi, by byli lepszymi. Dla niej bohaterka zaśpiewa piosenkę o czerwonym okręciku, będącą wspomnieniem młodych lat umierającej.

Nauczycielka odnajduje koleżankę, pogodną i miłą, która tylko mimochodem ujawni, że bomba atomowa uczyniła ją bezpłodną. U jednego z uczniów odnajduje ojca, chorego na chorobę popromienną, u innego - okaleczoną siostrę, która jednak z wiarą w życie szykuje się do ślubu. Mały sierota żyje w lepiance z dziadkiem oślepionym w "dniu X": Takako postanawia zabrać malca na wyspę szczęśliwą, gdzie teraz mieszka. Żaden z dwóch nie chce się zgodzić na wyjazd, ale w końcu muszą na to przystać.

Warto zwrócić uwagę na akcent czysto akustyczny, który jest pomysłowym podsumowaniem filmu. Takako z koleżanką prowadzą małego sierotę do portu. Akurat przelatuje samolot. Obie kobiety podnoszą głowy do góry. Wiemy, o czym myślą. Tylko malec nie kojarzy już warkotu z żadnym niebezpieczeństwem. Trzeba żyć dalej.

Gdyby jednym słowem streścić metodę twórczą Shinto, byłaby nią dyskrecja. Niektórym widzom japońskim wydało się wręcz, że została ona posunięta zbyt daleko, zważywszy wagę tematu. Związek Nauczycieli w roku 1953 skłonił Hideo Sekigawę do realizacji dokumentalnej "Hiroszimy", opartej na tych samych wspomnieniach naocznych świadków. Agresywna i okrutna "Hiroszima" sprawia jednak wrażenie filmu rozmyślnie jątrzącego. Pozwalam sobie cenić wyżej postawę Shindo: konkluzję słuszniejszą i trudniejszą.



Jerzy Płażewski
Portalfilmowy.pl
Zobacz również
Box Office. „Django” podbija polskie kina
Box Office. Kolejna polska premiera osiąga dobry wynik
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll