PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Po raz kolejny wracamy do wirtualnej Gdyni. W ramach pokazów Czystej Klasyki na 45. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, obok „Krzyżaków” Aleksandra Forda (patrz ramka) zaprezentowano również "Ostatni etap" Wandy Jakubowskiej. Gośćmi niebywale interesującego spotkania były: dr hab. Monika Talarczyk, autorka książki "Wanda Jakubowska. Od nowa" oraz wicedyrektorka Filmoteki Narodowej Instytutu Audiowizualnego Anna Sienkiewicz-Rogowska.
Film najważniejszej kobiety powojennego polskiego kina w 2019 roku został zdigitalizowany i poddany rekonstrukcji cyfrowej i wtedy właśnie zaczęło się jego kolejne życie. W lutym 2020 roku "Ostatni etap" prezentowany był na festiwalu Berlinale. – Film, który traktuje o strasznych przeżyciach czasu wojny pokazywaliśmy Berlińczykom i publiczności międzynarodowej. Obserwowałam reakcje publiczności, skupienie, czuło się, jak bardzo przeżywają  ten film. To był wstrząs – opowiadała Anna Sienkiewicz-Rogowska.


Prowadząca spotkanie Katarzyna Borowiecka, Monika Talarczyk, Anna Sienkiewicz-Rogowska, zrzut z ekranu

- Bilety wykupiono dwa tygodnie przed festiwalem, wszystkie miejsca na widowni były zajęte! – mówi Monika Talarczyk. – Jeszcze nie zapaliły się do końca światła, a już miałam przed sobą kolejkę osób, które chciały ten film pokazać. Pomyślałam sobie wtedy o sprawiedliwości dziejowej. Scenariusz powstał w Berlinie w 1945 roku. A teraz film jest pokazywany na wielkim, międzynarodowym festiwalu w Niemczech. Na panelu poświęconym filmowi wszystkie miejsca były zajęte!  Większość widzów nie zdawała sobie sprawy z kontrowersji, jakie wywołały i film, i jego reżyserka. Pandemia zablokowała niestety międzynarodową trasę filmu, mam nadzieję, że będziemy mogli na nią wrócić.
 
W czasie rekonstrukcji filmu zespół FINA doświadczał wielu niedostatków sprzętowo-realizacyjnych, zwłaszcza w warstwie dźwiękowej. Film powstał zaraz po wojnie, kiedy zaopatrzenie w sprzęt było bardzo ubogie, filmowcy pracowali w bardzo trudnych warunkach. Zastosowane techniki należały raczej do przedwojennej kinematografii, której specyfikę specjaliści od rekonstrukcji cyfrowej z FINA dobrze znają. Jak opowiadała Anna Sienkiewicz-Rogowska, ekipa uczyła się z biegiem czasu pracować z tym materiałem. Można powiedzieć, że słyszała i wychwytywała niuanse dźwięku coraz lepiej. To samo z obrazem. Widać, że brakowało czasu na duble, na doskonalenie.

Do procesu rekonstrukcji zdigitalizowano sześć kopii negatywowych, dubnegatywowych i pozytywowych. Materiał nie był kompletny, kopia dotychczas eksploatowana była niedoskonałą generacją kopii przeznaczonej do emisji telewizyjnej. Po analizie wszystkich materiałów za podstawę rekonstrukcji przyjęto dubnegatyw wykonany z negatywu kamerowego, i to z błędem. Bardzo trudno było uzyskać efekt, który można teraz oglądać na wielkim ekranie.

- Mam wrażenie, że ten materiał był tak poraniony, jak wspomnienia ludzi. Udało nam się wyłowić niesłyszalne wcześniej dialogi. Na każdym poziomie "Ostatni etap" oddziałuje na emocje – mówiła Anna Sienkiewicz-Rogowska.

 
"Ostatni etap", fot. Filmoteka Narodowa Instytut Audiowizualny

Prowadząca spotkanie Katarzyna Borowiecka zwróciła uwagę, że film Jakubowskiej celująco przechodzi „test Bechdel”. Przypomnijmy, że test ten jest wskaźnikiem obecności kobiet w dziełach kultury. Wedle założeń testu, w filmie muszą pojawić się co najmniej dwie (posiadające imię) postacie kobiece, które prowadzą ze sobą rozmowę,  dotyczącą czegoś innego niż mężczyźni. Można na to patrzeć szerzej, spojrzeć na rolę kobiety w filmie i na problemy, jakie jej dotyczą.

Monika Talarczyk w swojej książce zwróciła uwagę na tę właściwość „Ostatniego etapu”. Niestety, tylko filmy obozowe spełniały warunek, aby kobiety jako bohater zbiorowy rozmawiały o czymś innym, niż o domu i dzieciach – to smutny paradoks.   W filmie Jakubowskiej jest kilka silnych postaci kobiecych, jest przyjaźń i jest wiele historii bohaterek. Również po drugiej stronie kamery było wiele kobiety. Scenarzystkami filmu były Wanda Jakubowska i Gerda Schneider. Film montowała Róża Pstrokońska.


W ekipie „Ostatniego etapu” były osoby, które przeżyły Auschwitz. – Jak silne musiały być emocje, żeby wrócić w to miejsce traumy. A ci, co pierwszy raz weszli na ten teren, dowiadywali się właśnie o panujących tam warunkach. Sama historia produkcji to rodzaj psychodramy da całej ekipy – mówi Monika Talarczyk.

Wrażenie autentyzmu pogłębiał fakt że część pasiaków była prawdziwa wydobyta ze skrzyń mieszkańców Oświęcimia. Muzeum dopiero powstawała, ekipa musiała więc zbudować część baraków. Podjęła pracę, jaką wówczas powinno podjąć państwo polskie, zabezpieczając przedmioty i związane z nimi wspomnienia.

"Ostatni etap", fot. Filmoteka Narodowa Instytut Audiowizualny

Jak opowiadała Monika Talarczyk, dla twórców najważniejsza była reakcja samych więźniów. Filmowi zarzucano czasem, że zbytnio czyści obraz Auschwitz, nie pokazuje upodlenia ludzi, pokazuje zbyt ładne twarzy. Jednakże badaczka broni wyboru reżyserki. Ocaleni bali się, że to, co zobaczą na ekranie, nie pozwoli im wytrwać do końca seansu. Po projekcji mówili, że dzięki temu nie zostali po raz kolejny upokorzeni.

Zagraniczne recenzje były entuzjastyczne. Film zdobył prestiżowe nagrody, a ONZ rekomendowało jego pokazy w kręgach dyplomatycznych. W Warszawie organizowano wystawy z międzynarodowego tournee filmu. - Kolejne pokolenia oglądały film aż do dzisiaj, kiedy spotykamy się w Gdyni -  podsumowała Monika Talarczyk.
  Monika Talarczyk podróżuje z filmem od dnia wydania książki, od 2015 roku. Była we Francji wraz z kilkoma innymi dziełami Jakubowskiej, w Tel Avivie, Seulu. Film odczytywany był bardzo różnie – w Izraelu na widowni zasiedli potomkowie marcowych emigrantów, którzy pamiętali obozy koncentracyjne. W Paryżu zwrócono uwagę na feminizm związany z „Ostatnim etapem”. W Korei Południowej publiczność przyznawała się do skojarzeń z owianymi tragiczną sławą obozami Japończyków.

 - Kajet z terminami jest zapisany. Wciąż odpowiadam na pytania, kiedy film będzie dostępny. Myślę, że możemy szacować tę podróż na trzy lata, pytanie tylko, kiedy ta podróż się zacznie – mówiła Anna Sienkiewicz-Rogowska.

45. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych odbywał się w dniach 8-12 grudnia 2020 roku online. Rejestracja spotkania dostępna jest na Youtube FPFF w Gdyni.

Anna Wróblewska
artykuł redakcyjny
Ostatnia aktualizacja:  10.01.2021
Zobacz również
„Bajki z Polski na ferie” na platformie MOJEeKINO
Ireneusz Hartowicz – z Hollyłodzi do Hollywoodu
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2021
Scroll