PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Pierwsze trzy miesiące roku przyniosły szereg filmów cieszących się sporą popularnością. Analogicznie, był to najlepszy okres pod tym względem od 2009 roku.
Między początkiem stycznia, a końcem marca 2014 roku sprzedano w sumie 11,899 milionów biletów. Oznacza to znaczącą poprawę z zeszłym rokiem, kiedy to w pierwszym kwartale przyszło wówczas o 1,5 miliona mniej widzów (10,180 milionów sprzedanych biletów).

Bez wątpienia początek 2014 roku należy do polskich filmów. Najpopularniejszym filmem stał się thriller Władysława Pasikowskiego "Jack Strong". Film z Marcinem Dorocińskim został pierwszym milionowym tytułem w sezonie przyciągając 1,148 miliona osób. To była duża nobilitacja dla Pasikowskiego, którego poprzedni film, kontrowersyjne „Pokłosie” w 2012 roku zobaczyło w sumie 325 tysięcy osób


Frekwencja w I kwartale w polskich kinach w latach 2004 - 2014, opracowanie własne na podstawie BoxOffice.pl.

Przez chwilę się wydawało, że najchętniej oglądanym tytułem początku roku zostanie "Pod Mocnym Aniołem" Wojtka Smarzowskiego, jednak ekranizacja powieści Jerzego Pilcha po bardzo silnym otwarciu na poziomie 250 tysięcy widzów, zaczęła notować wysokie spadki oglądalności. Ostatecznie film Smarzowskiego stał się trzecim najsilniejszym tytułem początku roku przyciągając w sumie 877 tysięcy widzów. Reżyser nie utrzymał więc tendencji, zgodnie z którą każdy kolejny film autora "Pod Mocnym Aniołem" zwiększał widownię względem poprzednika. Dla przypomnienia „Wesele” z 2004 roku obejrzało 195 tysięcy osób; „Dom zły” z 2009 roku – 223 tysięcy widzów; „Różę” z 2012 roku – 430 tysięcy osób; ostatecznie najpopularniejszy film reżysera, „Drogówkę” z 2013 roku, zobaczyło 1,019 miliona widzów. "Pod Mocnym Aniołem" nie miało już tak świetnej prasy jak poprzednie obrazy Smarzowskiego, ponadto tematyka wydała się dla polskiego widza cięższa, niż w przypadku filmu o korupcji wśród policjantów.


Robert Więckiewicz w filmie "Pod Mocnym Aniołem", fot. Kino Świat.

Kolejnym polskim przebojem stała się komedia "Wkręceni" Piotra Wereśniaka. Film z Piotrem Adamczykiem obejrzało w pierwszy weekend wyświetlania 127 tysięcy osób, co było przyzwoitym rezultatem. Komedia jednak notowała przez kolejne tygodnie bardzo niewielkie spadki oglądalności, co się wiązało z tym, że w ostatecznym rozrachunku produkcję zobaczyło 826 tysięcy osób. Być może przedwczesne jest mówienie o końcu kryzysu w polskiej komedii, jednak wynik osiągnięty przez film Wereśniaka znacznie odbiega od przeciętnych rezultatów filmów reprezentujących ten gatunek od czasu tytułu „Kac WawaŁukasza Karwowskiego. Ostatnie sukcesy komedii miały miejsce w 2011 roku przy okazji premiery „Listów do M.” Mitji Okorna. Warty odnotowania jest także wynik walentynkowej propozycji dla widzów, filmu „Facet (nie)potrzebny od zaraz” Weroniki Migoń. Produkcja z Katarzyną Maciąg w roli głównej zainteresowała seansem przyzwoite 347 tysięcy osób, co pozwoliło zająć dziewiąte miejsce w czołówce box office pierwszego kwartału.

Na początku marca na ekrany kin wszedł inny rodzimy obraz, który podbił gusta polskiej publiczności - "Kamienie na szaniec" w reżyserii Roberta Glińskiego. Film dzięki wsparciom wycieczek szkolnych (ekranizacja powieście Aleksandra Kamińskiego wykazywała się cały marzec bardzo wysoką widownią w środku tygodnia) zdołał przyciągnąć w sumie bardzo dobre 771 tysięcy widzów.


Marcel Sabat w filmie "Kamienie na szaniec", fot. Monolith Films.

Te cztery polskie filmy spowodowały, że pierwszy kwartał był tak udany, ale oczywiście nie tylko rodzima kinematografia przyczyniła się do wysokiej frekwencji w kinach. Pierwszym przebojem 2014 roku stał się nominowany do 5 Oscarów obraz biograficzny Martina Scorsese "Wilk z Wall Street". Produkcja z Leonardo DiCaprio przez kilka tygodni nie opuszczała czołówki Box Office, dzięki czemu ostateczne wyniki filmu okazały się być znakomite. Film obejrzało w sumie 960 tysięcy (jednak na poczet 2014 roku zalicza się 882 tysiące osób, jako, że film Scorsese miał liczne pokazy przedpremierowe jeszcze w grudniu 2013 roku). To zdecydowanie najlepszy wynik osiągnięty przez reżysera „Chłopców z ferajny” w naszym kraju. Film wypada świetnie, jeśli się porówna łączne wyniki duetu Scorsese  - DiCaprio. Tak też „Wyspę tajemnic” w 2010 roku obejrzało 262 tysięcy osób; „Infiltracja” z 2006 roku przyciągnęła przed ekrany 171 tysięcy widzów; „Aviatora” w 2005 roku obejrzało 203  tysiące widzów; „Gangi Nowego Jorku” z 2003 roku zachęciły do seansu 123 tysięcy widzów. Sukces „Wilka z Wall Street” jest więc w naszym kraju olbrzymi.


Leonardo DiCaprio w filmie "Wilk z Wall Street", fot. Monolith Films.

Drugim najpopularniejszym zagranicznym tytułem jest "Hobbit: Pustkowie Smauga" Petera Jacksona. Superprodukcja zanotowała znakomite otwarcie pod koniec 2013 roku, jednak po Nowym Roku zaczęła notować bardzo wysokie spadki oglądalności. Dzięki temu ekranizacja powieści J.R.R. Tolkiena zdołała przyciągnąć w tym sezonie 758 tysięcy osób. Łączna widownia na produkcji z Martinem Freemanem wyniosła 1,919 miliona osób, co jest gorszym wynikiem niż pierwsza część „Hobbit: Niezwykła podróż” z 2012 roku (2,104 miliona osób). "Hobbit: Pustkowie Smauga" ostatecznie uplasowało się na szóstym miejscu pod względem frekwencji w pierwszym kwartale 2014 roku.

Ostatnim filmem, o którym można mówić w kategoriach sporego przeboju jest animacja "LEGO® PRZYGODA". Produkcja Warner Bros przyciągnęła w sumie 647 tysięcy polskich widzów. Znakomity rezultat, za którym idzie również wielki komercyjny sukces w amerykańskich i światowych kinach. Niedługo będziemy czekać na kolejne części prawdopodobnie nowej przebojowej serii.


Kadr z filmu "LEGO® PRZYGODA", fot. Warner Bros.

O wielkich wynikach nie można już mówić w przypadku innych animacji. Mowa tutaj o takich filmach "Skubani" (374 tysiące osób), "Pan Peabody i Sherman" (280 tysięcy widzów), "Kraina lodu" (237 tysięcy osób: oczywiście produkcja Disneya miała premierę w 2013 roku, więc jej łączna widownia jest na świetnym poziomie – 1,292 miliona osób), "Robaczki z zaginionej doliny" (225 tysięcy), czy „Wędrówki z dinozaurami” (160 tysięcy widzów). Także poza jednym tytułem, brakuje dużych hitów wśród produkcji dla najmłodszych.

Również produkcje oscarowe i reprezentujące ambitniejsze kino nie podbiły w znaczący sposób polskich ekranów. Poza rewelacyjnymi wynikami „Wilka z Wall Street”, słaba dość przeciętna jest kondycja filmów ubiegających się o najważniejsze filmowe nagrody. Najlepiej tutaj się sprawdził komediodramat „Sierpień w hrabstwie OsageJohna Wellsa (257 tysięcy osób). Gorzej z takimi tytułami jak „American Hustle” DavidaO. Russella (147 tysięcy), "Witaj w klubie" Jean-Marca Vallée (117 tysięcy), "Tajemnica Filomeny" Stephena Frearsa (100 tysięcy), "Ona" Spike’a Jonze’a (84 tysięcy). Wydaje się porażką, że jedynie 99 tysięcy widzów postanowiło obejrzeć nagrodzonego Oscarem „Zniewolonego. 12 years a Slave” Steve’a McQueena. Na tle tych produkcji dobrze wypada film kontrowersyjnego Europejczyka, Larsa Von Triera. „Nimfomanka. Część pierwsza” przyciągnęła przed ekrany 166 tysięcy osób. Na drugą odsłonę dramatu erotycznego skusiło się już jednak tylko 60 tysięcy widzów.


Meryl Streep w filmie "Sierpień w hrabstwie Osage", fot. Forum Film Poland.

Na koniec kilka słów o amerykańskich superprodukcjach. Na tego typu filmy, może poza „Hobbitem”, widzów trochę brakuje. Największym tego rodzaju tytułem okazała się ekranizacja komiksu Franka Millera, film "300: Początek imperium". Film obejrzało w sumie 342 tysiące osób. Przy klapie jaką w Stanach Zjednoczonych zrobiły produkcje "47 Roninów" (w Polsce 212 tysięcy), czy "Pompeje" (160 tysięcy widzów), na wyniki tych filmów osiągnięte w naszym kraju należy spojrzeć z dystansem. W ostatnim tygodniu marca zadebiutowała biblijna superprodukcja Darrena Aronofsky’ego. Film "Noe: Wybrany przez Boga" w pierwszym tygodniu wyświetlania obejrzało przyzwoite 158 tysięcy widzów, więc można stwierdzić, że chociaż ten tytuł spośród największych hollywoodzkich filmów uchroni się przed przeciętnym wynikiem.

Paweł Zwoliński
Informacja własna/ Boxoffice.pl
Zobacz również
fot. VUE Movie
Premiery nie dopisały
Wiosenne spadki widowni
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll