PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
start
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
start
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
start
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
start
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
start
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
start
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Połącz
Logowanie
Rejestracja
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
MENU
O zapotrzebowaniu na kino religijne w Polsce, rodzimej wytwórni katolickiej oraz międzynarodowym projekcie o polskiej świętej rozmawiamy z Michałem Kondratem, dyrektorem Kondrat-Media i reżyserem „Dwóch koron”, obrazu o życiu św. o. Maksymiliana Kolbe.
Albert Kiciński: Skąd u Pana zainteresowanie kinem religijnym?
 
Michał Kondrat: Kino religijne jest jedną z form ewangelizacji. Gdyby apostołowie żyli w naszych czasach, z pewnością szerzyliby wiarę korzystając z tej formy przekazu. Od dziecka fascynowałem się kinem, a jako członek Kościoła Katolickiego mam pragnienie realizowania pierwszej jego misji, jaką jest właśnie ewangelizacja. W moim przypadku poprzez film.

Dlaczego warto realizować kino religijne?
 
Bo jest na nie zapotrzebowanie. Widać to po liczbie widzów w kinach. Zwłaszcza jeśli my je dystrybuujemy, widzowie chętnie przychodzą, bo mają już do nas zaufanie. Wiedzą, że podejmujemy jedynie wartościowe projekty i idąc do kina na nasz film, nie poczują się oszukani. Między innymi dlatego dołożyliśmy starań, by nasza najnowsza produkcja "Dwie Korony" w mojej reżyserii, opowiadająca o życiu św. o. Maksymiliana Kolbe, zaciekawiła widzów nie tylko fenomenem świętego, ale również formą. Dlatego zdecydowaliśmy się na realizację zdjęć w Japonii, we Włoszech i w Polsce, a także zaangażowanie do warstwy fabularnej wybitnych aktorów jak: Adam Woronowicz, Cezary Pazura, Paweł Deląg, Artur Barciś, Maciej Musiał, Antoni Pawlicki, Dominika Figurska, Marcin Kwaśny i inni. Dodatkowo zapewniliśmy muzykę symfoniczną, skomponowaną przez Roberta Jansona. Film miał już swoją premierę światową na Marche du Film podczas Festiwalu w Cannes. Przed nami pokazy kinowe w USA, Watykanie, Japonii, a 13 października planujemy wprowadzić film do kin w Polsce. Liczymy, że zainteresują się nim nie tylko widzowie religijni, ale również ci, którzy chcą poznać ciekawie opowiedzianą historię niezwykłego świętego, dla którego słowo niemożliwe po prostu nie istniało.



Dlaczego w kraju z tradycjami chrześcijańskimi dopiero teraz zaczynamy realizować więcej filmów religijnych?
 
Może to wynikać z faktu, iż produkcja filmowa ciągle jest kosztownym przedsięwzięciem, a projekty filmowe poświęcone tematyce religijnej miały do tej pory marne szanse na jakiekolwiek dofinansowanie. No chyba, że chodziło np. o ukazanie jakiejś patologii w Kościele, mającej wg wielu statystyk wymiar marginalny, a przez ekspertów oceniających projekt, było ważnym problemem społecznym.

Jaka jest przyszłość tego kina?
 
Ufam, że rozwojowa. Jako Kondrat-Media przymierzamy się teraz do międzynarodowego projektu o wielkiej polskiej świętej, który będzie realizowany w języku angielskim z udziałem amerykańskich aktorów. Naszym celem jest stworzenie filmu fabularnego z szeroką dystrybucją  w minimum 15 krajach. W najbliższych tygodniach/miesiącach planujemy zorganizowanie konferencji prasowej z udziałem gości z USA, na której podamy więcej informacji na ten temat.


Michał Kondrat (w środku) na planie filmu "Matteo", fot. michalkondrat.pl.

Dystrybuował Pan "Zerwanego kłosa". W mediach pojawiały się informacje o planach otwarcia wytwórni katolickiej. Czy wie Pan coś na ten temat? Na pewno taka wytwórnia jest potrzebna w naszym kraju. Czy jednak powstanie?
 
Słyszałem, że producenci "Zerwanego Kłosa" mają takie plany. Dobrze by było, aby doszły one do skutku i by poziom produkowanych przez nich filmów, nie odbiegał od komercyjnych produkcji. Trudno mi jednak odpowiedzieć, czy tak się rzeczywiście stanie.
 


Albert Kiciński
Informacja własna
Ostatnia aktualizacja:  12.09.2017
Zobacz również
fot. michalkondrat.pl/Kondrat-Media
Nabór zgłoszeń na Future Docs otwarty
42. FPFF: „Twój Vincent” filmem otwarcia. 70 lat polskiej animacji w Gdyni
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2017
Scroll