PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Główną nagrodę szóstej edycji Festiwalu Filmowego Pięć Smaków, zdobył tajski film "P-047" w reżyserii Kongdeja Jaturanrasamee. Wyróżnienie trafiło do rąk Daina Saida za film "Bunohan".

Powołane w drodze konkursu, trzynastoosobowe jury festiwalu, w skład którego weszli pasjonaci azjatyckiego kina, amatorzy i początkujący filmoznawcy nagrodziło P-047 za "maestrię, z jaką reżyser snuje misterną filmową opowieść o tym, jak przewrotna bywa ludzka pamięć i jak trudno odbudować własną tożsamość." Jurorzy podkreślili także, że "Film Kongdeja Jaturanrasamee to (…) pasjonująca zabawa kinem, w której widzowie biorą udział z przyjemnością."

"Bunohan", fot. mat. prasowe

"Za zaproszenie widzów do trudnej i fascynującej podróży do mitycznej Malezji - świata, w którym brutalna rzeczywistość przeplata się z wierzeniami i magią. A także za udane połączenie kina akcji i mądrego przekazu, wyrażającego obawę o przyszłość lokalnej społeczności." - Wyróżnienie otrzymał malezyjski kandydat do Oscara, film w reżyserii jednego z gości tegorocznej edycji Pięciu Smaków, Daina Saida - "Bunohan".


"P-047", fot. mat. prasowe

Zapraszamy do przeczytania recenzji nagrodzonego filmu:

Robert Mróz

Samotny ślusarz, Lek, oraz początkujący pisarz, Kong, spędzają wolny czas w nietypowy sposób – wchodzą do cudzych mieszkań i na kilka godzin przejmują tożsamość innych ludzi. Podstawową maksymą w takim procederze jest zasada nieingerencji – wychodząc, bohaterowie zostawiają każdy przedmiot dokładnie tak jak go zastali. Gdy jednak Kong łamie reguły i swoją nieostrożnością doprowadza do tragedii, a Lek budzi się w szpitalu niewiele pamiętając z niedawnych wydarzeń, film Taja Kongdeja Jaturanrasamee przeobraża się z kopii koreańskiego „Pustego domu” w coś znacznie ciekawszego.

Chcąc wiernie oddać mechanizmy pracy pamięci zdezorientowanego, próbującego zrekonstruować bieg zdarzeń Leka, reżyser rozpoczyna swobodną grę czasem i przestrzenią – całkowicie zrywa z chronologią wydarzeń i myli tropy, podsuwając widzowi sprzeczne informacje co do osoby bohatera i napotykanych przez niego postaci. Z każdą minutą staje się coraz bardziej jasne, że nie chodzi tu wcale o „prawdziwą wersję wypadków”, ale o ukazanie skomplikowanego, subtelnego procesu autorefleksji i określenia własnej tożsamości. Lek, niczym nowonarodzony po szpitalnym przebudzeniu, musi na nowo określić swoje miejsce w świecie. Poczynając od mimowolnego, wręcz przypadkowego przyjęcia imienia zaginionego przyjaciela, Konga, poprzez przywoływanie wspomnień związanych z filmami czy drobnymi przedmiotami codziennego użytku, a kończąc na pierwszym, o wiele lat spóźnionym i nieśmiałym kontakcie z dziewczyną, bohater musi odpowiedzieć sobie na fundamentalne pytania. Kim jestem? Czy mogę określić siebie bez odniesień do innych ludzi? Co naprawdę pamiętam? Budując nowego siebie ze skrawków rzeczywistości, pozornie mało istotnych wspomnień, a nawet zapachów wyrzuconych na śmietnik opakowań, Lek staje się żywą ilustracją działania ludzkiej wyobraźni.

Jaturanrasamee na tym jednak nie poprzestaje. Komplikując swoją fascynującą łamigłówkę jeszcze bardziej, pozwala widzowi wątpić w realność wszystkiego, co jest przedstawione na ekranie. Być może postacie, w tym Lek, są tylko projekcjami, widmami. Być może właściwym pytaniem, jakie reżyser chce zadać publiczności, nie jest pytanie o tożsamość bohatera filmu, ale o tożsamość każdego z nas – czy nie jest tak, że każdy człowiek buduje świadomość własnego „ja” w dużej mierze na mirażach, mglistych wspomnieniach i wyobraźni? Na ile realny jesteś ty, widzu?

***
Marlena Wilczak
   
Fragmenty wspomnień, nasze rzeczy, obrazy przez nas zobaczone, muzyka kiedyś zasłyszana, zapachy, które potrafimy rozpoznać – nowy film  Kongdeja Jaturanrasamee mówi nam, że wszystko to, co uważamy za głęboko nasze, okazuje się należącą do wszystkich i do nikogo chaotyczną energią kształtującą zderzających się ze sobą ludzi. Tajski reżyser pokazuje także, jak bardzo życie innego człowieka może być naprawdę „pożyczone”.

Nową, niezależną produkcję Jaturanrasamee można przyrównać nie tylko do „Pustego domu” Kim Ki-duka, lecz także do wielopłaszczyznowych filmów Charliego Kaufmana, takich jak „Adaptacja” czy „Synekdocha, Nowy Jork”, w których poczucie jednej, stabilnej rzeczywistości zostaje zasadniczo zanegowane. W „P-047” widzimy to dzięki wykorzystaniu możliwości języka kina oraz dzięki konsekwentnemu budowaniu świata bohaterów. Najważniejszym środkiem formalnym w rękach Jaturanrasamee jest montaż: z pozoru przypadkowy, o zaburzonej chronologii, przedstawiający tylko skrawki historii, a jednak świetnie oddający złożoność ludzkiego kolekcjonowania wrażeń oraz – układający się w doskonałą ramę, rolę przypadku w ludzkim życiu. W filmie przechodzimy od wątku do wątku prowadzeni jakąś tajemniczą świadomością, która stara się odtworzyć swoje wspomnienia. Kolejną sprawą podniesioną przez reżysera są relacje międzyludzkie: co łączy dziewczynę uzależnioną od wąchania starych pudełek i opakowań, nieśmiałego ślusarza, który potrafi otworzyć każdy zamek, chłopaka marzącego o napisaniu powieści o szpiegach czy dramatycznie zakochanego homoseksualistę? Każdy z nich wypełnia lukę w kimś innym, każdy przekazuje dalej to, co już otrzymał od kogoś innego.

Jaturanrasamee składa nam propozycję czytania ludzkiej tożsamości przez kategorię doświadczenia. Przez układanie w pewną historię niejednorodnej zbieraniny, reżyser pokazuje nam, z  jak delikatnej materii jesteśmy zbudowani i jak niewiele trzeba, aby nasze życie przybrało inny bieg.

***
Sławomir Wasiński

„Jeśli wyobraźnia przekształca się w pamięć a fantazja staje się prawdą... Jeśli fakty zamieniają się w fikcję... Jeśli można pożyczać i kopiować życie niczym strony z książki... Co więc pozostaje z tego kim naprawdę jesteśmy?”

Rozważania Kongdeja Jaturanrasmee, reżysera „P-047” – dotąd znanego bardziej jako autora filmowych romansów – właściwie pobudzają szare komórki widza przed seansem. Oto pojawia się dwóch przyjaciół, Lek i Kong. Długowłosy Lek jest ślusarzem, jego kolega zaś próbuje swoich sił jako pisarz. Łączy ich jedno – obaj pragną wcielać się w życie innych osób. Dzięki umiejętnościom Leka, wchodzą do cudzych mieszkań przejmując na chwilę role ich właścicieli. Wychodząc, starannie odkładają wszystko na miejsce, jednak pewnego razu ingerencja w cudze życie staje się zbyt silna. Od tej chwili nic nie jest już pewne, a pamięć, wyblakła niczym stare fotografie, stanie się naszym jedynym przewodnikiem.

Reżyser „P-047” pokazał swój kunszt nie tylko dlatego, że struktura tego dzieła pozwala na różne interpretacje, ale przede wszystkim, ze względu na śmiałe zanurzenie się w kinie dla siebie obcym. Zaangażowanie takiej osoby jak Soros Sukhum, który był producentem m.in. „Cudownego miasta” (2007) czy „Wieczności” (2010), również znacząco wpłynęło na kształt filmu.

Zastanawiając się w jakich kategoriach można myśleć o najnowszej produkcji Jaturanrasmee do głowy przychodzi słowo „gra”. Rodzaj puzzli, filmowej układanki, z wieloma możliwymi rozwiązaniami. Gra toczy się nie tylko w filmowym świecie, gdzie postaci są zagubione, próbują pojąć nagłą obecność w nieznanym sobie miejscu lub jeszcze bardziej zaskakującą nieobecność ekranowych bohaterów. W tym niekonwencjonalnym filmie o pamięci, nikt nie wysyła ostrzeżeń, nie wskazuje, którą drogą należy podążyć. Przede wszystkim jednak, gra odbywa się w umyśle widza. To właśnie widz nie jest w stanie odmówić sobie przyjemności układania okruchów pamięci. Tylko od niego zależy, jak bardzo kręte ścieżki wytyczy zapomnianym myślom.


***
Po raz pierwszy filmy Festiwalu Filmowego Pięciu Smaków walczyły o nagrody. W konkursowej sekcji Nowe Kino Azji zaprezentowano 11 najlepszych premier azjatyckich ostatniego roku. Zwycięzcę konkursu wybrało, obradujące pod kierownictwem dziennikarek - Edyty Jarząb i Iwony Cegiełkówny - People's Jury.

EJ
Pięć Smaków
Ostatnia aktualizacja:  7.11.2012
Zobacz również
Pięć Smaków. Wieczory na Tajwanie
Bollywood - nowa fabryka snów
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll