PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
BAZA WIEDZY
FABUŁA
Był niekwestionowanym „królem seriali”, aktorem charakterystycznym na scenie i na srebrnym ekranie. Kochała go komedia, choć w dramacie był równie przekonujący.
„Pyrkosz, Pyrkosz i nie jedziesz”. Niestety, już nie pojedzie. Od soboty 22 kwietnia 2017 rokucytat wymyślony ponoć przez Franciszka Pieczkę na planie Czterech pancernych i psa i z powodzeniem użyty w pierwszym odcinku legendarnego serialu, nabrał realnej dosłowności. Witold Pyrkosz nie żyje. W wieku 90 lat zmarł ukochany przez serialowych widzów dziadek Lucjan Mostowiak, niezawodny Duńczyk z Vabanku Machulskiego, mistrzowski Łatka w „Dożywociu” i gąsior z „Brzydkiego kaczątka”.

W jednym z wywiadów tak objaśniał genezę tej ostatniej kreacji: „Kobiety mają w aktorstwie łatwiej. Zwłaszcza, gdy są ładne, bo wtedy w młodości grają role amantek. (…) Natomiast ja grałem zawsze »brzydkie kaczątka«. Raz w Teatrze Ochoty byłem nawet gąsiorem w bajce pod tytułem »Brzydkie kaczątko«…”.

Świadom ograniczeń wynikających z warunków zewnętrznych, uczynił z nich, bo talentu i pracowitości nigdy mu nie brakowało, walor swego aktorstwa. A z poczucia humoru i dystansu do siebie znak firmowy. Nie wszyscy pewnie pamiętają, jak po oszałamiającym sukcesie tryptyku Chęcińskiego (grał tam niewielką rolę taksówkarza o ksywie Warszawiak) oznajmił publicznie, że ten sukces to przede wszystkim… jego zasługa. Słuchacze zamarli, a Pyrkosz po chwili niedowierzającego milczenia, dodał z uśmiechem, że po prostu… nie przyjął roli Pawlaka!

Ale choć szybko zawładnął telewizyjną widownią jako „król kazachstańskich szos” (serial oczywiście nie śmiał nawet sugerować, skąd Franek Wichura znalazł się w czasie wojny w radzieckim Kazachstanie), a potem jako Pyzdra szalał w Janosiku („co ci powiem, to ci powiem, ale ci powiem”), by wreszcie przez siedemnaście lat brylować w multiserialu M jak Miłość. Świetnie radził sobie w teatrze i brał udział w bardzo wielu produkcjach filmowych.

Po studiach na krakowskiej PWST… a wspominał je tak: „Cudowne lata! Kiedy byliśmy na trzecim roku studiów, szkoła mieściła się przy ulicy Stolarskiej naprzeciw Teatru Słowackiego. Żył jeszcze wówczas Ludwik Solski, który grał tam Judasza Iskariotę. Kiedy mieliśmy przerwę w kształceniu aktorskim, biegliśmy do Słowackiego na tak zwane jaskółki. Mówiło się bowiem: »Jeśli zobaczysz, jak Solski umiera na scenie, karierę masz zapewnioną«. Cóż, nie doczekaliśmy tego momentu”.

Trafił do Teatru Ludowego w Nowej Hucie, za jego najlepszych czasów, czyli dyrektorowania i reżyserowania przez duet: Krystyna Skuszanka i Jerzy Krasowski, gdzie spędził ponad dziewięć sezonów. Za swymi mistrzami przeniósł się do Wrocławia i tam grał przez kolejną dekadę, w tzw. międzyczasie wpadając na gościnne występu do krakowskiego Słowackiego i warszawskiego Polskiego. Do tego ostatniego i Warszawy przeniósł się na stałe w roku 1976. Później był Teatr Rozmaitości, a na dłużej Narodowy, objęty ponownie przez Skuszankę i Krasowskiego oraz Teatr Ochoty prowadzony wpierw przez małżeństwo Machulskich, a potem Tomasza Mędrzaka.

Gdyby wymienić najważniejsze z teatralnych kreacji, to na pewno wspomnieć trzeba brawurowego Posługacza ze „Sługi dwóch Panów” Goldoniego w nowohuckim teatrze i w reżyserii Skuszanki, po mistrzowsku zagraną postać Łatki w „Dożywociu” Fredry (sezon 1973/74), w reżyserii Marka Okopińskiego, podkreślić warsztatową maestrię w roli Tartuffa w „Świętoszku” Moliera (reż. Wacław Jankowski) w Teatrze Narodowym w 1986. Jerzy Trela, jego kolega z czasów krakowskich wspomina debiutanckie i nieco późniejsze lata Pyrkosza: „Znałem go jeszcze od czasu, kiedy był w Teatrze Ludowym w Nowej Hucie w Krakowie, gdzie stworzył wiele wspaniałych kreacji. Pracowaliśmy razem w Janosiku. Zawsze mnie zabierał do Krakowa, świetnie jeździł samochodem, miał olbrzymie poczucie humoru”.

Rozdział filmowo-telewizyjny w dorobku Witolda Pyrkosza to ponad 180 ról, dużych i mniejszych, znaczących obecności i pamiętnych epizodów. W fabule debiut u Kawalerowicza w Cieniu a potem role m.in. u: Zanussiego, Szulkina, Hoffmana, Bromskiego i Kolskiego. Błyskotliwe „vabankowe” występy u Machulskiego i dramatyczne postaci w filmach Antoniego Krauzego. Z tym autorem współpracował wielokrotnie i zawsze z sukcesem. „Bardzo cenię sobie główną rolę w Mecie z 1971. Gdyby nie to, że film przeleżał 8 lat na półkach, to byłbym może »drugim Al Pacino«!” – mówił po latach.

Meta
z uwagi na wymowę (ukazanie przyzwolenia społecznego na cwaniactwo i korupcję) stała się na dziewięć lat „półkownikiem” (premiera w 1980). Pokazana na festiwalu w Gdańsku w 1981 roku, otrzymała Nagrodę Specjalną.

Witold Pyrkosz w "M jak miłość", materiały promocyjne

Inny pamiętny film telewizyjny w biografii to pochodząca z 1977 Niedziela pewnego małżeństwa w mieście przemysłowym średniej wielkości, którą zrealizował Jerzy Sztwiertnia według scenariusza Ireneusza Iredyńskiego, a w obsadzie obok Pyrkosza znaleźli się Elżbieta Kępińska w roli jego żony i grający brata Janusz Gajos. Niedziela… to przenikliwy obraz PRL- owskiej obyczajowości i życia klasy socjalistycznych drobnomieszczan. Dwa lata później powstały z kolei Słodkie oczy Juliusza Janickiego według scenariusza Macieja Karpińskiego i w świetnej obsadzie (Kozień, Cembrzyńska, Laskowik, Igar) Zabawna, chwilami groteskowa historia małego konformisty, niemłodego już inżyniera, szczęśliwego małżonka i ojca dwóch córek, którego brak charakteru i umiejętności podjęcia męskiej decyzji obnaża przypadkowe zdarzenie. Inżynier pyta o drogę nieznajomą dziewczynę, wręcza jej wizytówkę i... od tej pory nie może się od Halinki uwolnić.
A potem był jeszcze błyskotliwie zagranym Balcerkiem w niezapomnianych Alternatywach 4 Barei, a od 2000 w roli seniora rodu Mostowiaków, gwiazdą serialu M jak miłość, który wciąż pozostaje niekwestionowanym hitem telewizyjnej Dwójki.

„To był niezwykle ciepły i pracowity człowiek” – wspominała w rozmowie z TOK FM Teresa Lipowska, jego serialowa małżonka. – „Przez te 17 lat nie mieliśmy nigdy żadnych konfliktów. Myślę, że byliśmy dla siebie życzliwi, ceniliśmy się nawzajem. Teraz mieliśmy przerwę w serialu, ale jeszcze przed przerwą ciężko mu się przychodziło. I nigdy w życiu słowa nie mówił, że jest mu trudno, źle, zimno, gorąco. To był taki stuprocentowy profesjonalista”.

Na wieść o śmierci Witolda Pyrkosza wzruszony widz napisał: „Żegnaj panie Pyzdra, Kwicoł już na ciebie czeka”. A inny dodał, nawiązując do słynnego cytatu i odpowiedzi na niego, która ostatecznie na wizji się nie pojawiła: „Pieczka nie zgasła, a Ty już nie Pyrkosz”.

 

Janusz Kołodziej
"Magazyn Filmowy. Pismo SFP" 69, 2017
  17.03.2018
Marcin Szczygielski. Pisanie dla dzieci daje więcej radości
Zbigniew Wodecki: Rzuć to wszystko, co złe…
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll