PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
NIEPODLEGŁOŚĆ
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
Niepodległość
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
„Beatlemania story – ile to już lat? / Gryfy gitar jeszcze lśnią, choć ekran zbladł. / Beatlemania story – wspomnień anioł stróż, / zmarszczki czasu liczy srebrny kurz” – słowa tej popularnej piosenki sprzed lat śpiewanej przez Irenę Jarocką przypomniałem sobie, oglądając stare polskie filmy podczas gdyńskiego festiwalu zgrupowane w cyklu „Zapomniane piosenki”.
"Kulig" (1968) Stanisława Kokesza, a w nim Skaldowie i Niebiesko-Czarni, "Milion za Laurę" (1971) Hieronima Przybyła z Quorum i Wagantami, "Koncert na 707 ulic" (1969), montaż kilku – jak to określono w programie – rodzimych proto-teledysków, m.in. Macieja Kossowskiego, grupy No To Co, wyreżyserowanych przez Ryszarda Plucińskiego (zdjęcia – Mieczysław Jahoda, choreografia – Konrad Drzewiecki, scenografia – Xymena Zaniewska!!!). Szkoda, że zamiast "Wielkiej majówki" (1981) Krzysztofa Rogulskiego z Maanamem nie pokazano "Mocnego uderzenia" (1966) Jerzego Passendorfera, bo tamten film pochodzi z późniejszej dekady, a to w dziejach polskiego big-beatu niemal epoka.
 
 
 
Waldemar Ignaczak, Robert Piechota, Andrzej Zieliński i Piotr Siwkiewicz  w filmie Yesterday, reż. Radosław Piwowarski, Fot. Krzysztof Wellman/WFDiF/Filmoteka Narodowa
 
Lata 60. to Czerwono-Czarni, Niebiesko-Czarni, Czerwone Gitary, Skaldowie, czyli  big-beat, dekada później to Maanam, Perfekt, Republika, Lady Pank, Lombard, czyli nieco ostrzejsza muzyka, którą oficjalnie już zezwolono nazywać rockiem. W Mocnym uderzeniu Jacek Zieliński śpiewał ze Skaldami w tytułowej piosence: „Co to komu szkodzi, że jesteśmy młodzi / Nie dla nas Saganka – smutku precz / Tak się zabawiamy, dopóki młodość z nami / Mocne uderzenie – mocna rzecz” (notabene tekst tego bigbitowego utworu napisał… Ludwik Starski, autor wielu niezapomnianych szlagierów przed- i tużpowojennych). No faktycznie, uderzenie było mocne, bo jak śpiewała Karin Stanek, charyzmatyczna wokalistka Czerwono-Czarnych: „Właśnie sprzedano – radio podało, trzystutysięczną gitarę”. To były czasy, gdy każdy chciał grać, co więcej – każdy chciał mieć własny zespół. Też grałem, a co, na gitarze basowej zmajstrowanej przez kolegę, która wprawdzie niezbyt stroiła, ale efektowna była, czerwono-biała tzw. deska. I grało się – w myśl recepty „trzy akordy, darcie mordy” – „The House of the Rising Sun” Animalsów czy „Love Me Do” Beatlesów.
 
I tutaj w tych kombatanckich wspomnieniach dochodzę do filmu, którego wprawdzie w Gdyni nie pokazano, ale który chyba najtrafniej – i najpiękniej – pokazywał tamte czasy: "Yesterday" (1984) Radosława Piwowarskiego. Jest rok 1964, małe miasteczko gdzieś w Polsce. Czterech kumpli z miejscowego technikum zakłada zespół. Nut wprawdzie nie znają, zaledwie kilka akordów, ale nie to jest istotne – najważniejsze są chęci, no i fryzury, ciuchy oraz artystyczne ksywy: John, George, Paul, Ringo… A łatwo nie było: nauczyciele i rodzina goniły do fryzjera, gitary podłączone dość prowizorycznie do radioodbiornika, który służył za wzmacniacz, czasem „kopały”. Świetnie to pokazał Jerzy Gruza w serialu "Wojna domowa" (1965-1966), a piosenka Jerzego Dudusia Matuszkiewicza ze słowami Wojciecha Młynarskiego z trzynastego odcinka, zatytułowanego "Młode talenty", wręcz zdefiniowała stan psychiczny bigbitowego pokolenia: „Tak mi źle, tak mi źle, tak mi szaro / Każdy dzień ciągnie się jak makaron / Wtedy był deszcz i mgła, porcja mżawki / Zmokłaś ty, zmokłem ja / Zmokły na drzewach kawki / Zmokły pończochy dwie typu je-je / Mnie mój cud bitels but się rozkleił / No a najgorsze chyba, że / Starzy nie puszczą więcej cię / Tak mi źle, tak mi źle, tak mi źle”… Pięknie było.
 
„Yesterday… / All my troubles seemed so far away / Now it looks as though they're here to stay / Oh, I believe in yesterday („Wczoraj... / Wszystkie moje zmartwienia wydawały się być takie odległe. / Chociaż wydaje się, że rozgościły się tu na dobre. / Och, wierzę we wczorajszy dzień).
Jerzy Armata
Magazyn Filmowy 10/2016
  3.02.2017
Czas burzliwy. 1956 a polskie kino
Plakat musi krzyczeć! Trochę o historii polskiego plakatu
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll