PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
DOKUMENT
  16.08.2012
Z Kamilem Królem, reżyserem filmu "Miłość bez ustawki" - najchętniej oglądanym polskim dokumentem sezonu, rozmawia Rafał Pawłowski.
 
Portalfilmowy.pl: Jak trafił pan na swoich bohaterów?

Kamil Król: Wszystko zaczęło się w 2008 roku. Znałem twórców Naszej Klasy i postanowiłem zrobić film o jej fenomenie. Zacząłem zdjęcia, a na portalu umieściliśmy ogłoszenie „W jaki sposób Nasza Klasa zmieniła Twoje życie?”. W ciągu dwóch tygodni dostałem około trzech tysięcy maili. Wyselekcjonowałem z tego setkę osób, z którymi się indywidualnie spotkałem. Po tych spotkaniach wybrałem dziesięć historii. A gdy w produkcję weszło HBO, zawęziło się to do pięciu. Wszystkie kręciliśmy równolegle. Początkowo z każdym z bohaterów mieliśmy spędzić po kilka dni zdjęciowych, a przeciągnęło się to na lata. Decyzja, że robimy film wyłącznie o  Marioli i Siwym czyli Krzyśku, zapadła dopiero na przełomie grudnia i stycznia tego roku. Duży wpływ miało oczywiście to, jak potoczyła się ta historia. Ale też to, że bardzo się z nimi zżyłem, a oni się mocno przede mną otworzyli. Od pewnego momentu żyliśmy jak rodzina.


Siwy i Mariola, bohaterowie ""Miłość bez ustawki", fot. HBO Polska

PF: Bohaterowie innych historii, które pan wybrał, czują się chyba niepocieszeni?


KK: Do dziś dostaję telefony, w których wyrażają nadzieję, że wrócę do ich historii. Niewykluczone, że tak zrobię, ponieważ przez prawie cztery lata obserwacji nakręciliśmy mnóstwo interesującego materiału. Jest w nim ogromny potencjał. Przejrzałem ostatnio ponowie także wspomniany casting i dysponuję jakimiś trzystoma godzinami rozmów z ludźmi z okresu, kiedy Nasza Klasa była na szczycie popularności. Chcę odczekać jeszcze jakieś dwa lata i zobaczyć, co się stanie zarówno z samym portalem, jak i z tymi ludźmi. Czas pracuje na moją korzyść.

PF: Czy miał pan przed spotkaniem z Krzyśkiem i Mariolą kontakt ze środowiskiem kibicowskim?

KK: Lubię piłkę nożną i mam wielu znajomych, którzy kibicują. Zarówno w moim rodzinnym Wrocławiu, jak i w Warszawie, ale to nie są fanatycy. Wychowałem się, co prawda, niedaleko stadionu Śląska Wrocław, ale gdy chodziłem na mecze jako dzieciak w latach 90., to byłem za młody, by zostać chuliganem. A potem w liceum miałem na szczęście inne zainteresowania.

PF: Jak znajomi Marioli i Krzyśka zareagowali na ekipę filmową?

KK: Wejście w to środowisko nie jest łatwe. Człowiek z kamerą czy aparatem to przedstawiciel znienawidzonych mediów. W filmie mamy scenę, kiedy Siwego po wyjściu z więzienia koledzy namawiają w knajpie do powrotu na stadion. Wiedzieliśmy, że nigdy się nie zgodzą na udział w takiej scenie. Kręciliśmy z ukrycia, stojąc z kamerą za oknem lokalu w kilkunastostopniowym mrozie przez pięć godzin. W strachu, że nas nakryją. Dopiero po wszystkim powiedzieliśmy im, że rozmowa została nagrana. Byli wściekli. Siwy jednak przekonał ich, by mi zaufali.


"Miłość bez ustawki", fot. HBO Polska

PF: Widzieli już film?

KK: Na premierę do Warszawy ich nie zaprosiliśmy, bo są czynnymi chuliganami i ich przyjazd wiązałby się ze zbyt dużym ryzykiem. Mogliby zostać rozpoznani przez innych kiboli. Ale robimy drugą premierę we wrześniu we Wrocławiu. Film, oczywiście, już widzieli w telewizji, bo brat Siwego specjalnie wykupił HBO. Zadzwonili do mnie zaraz po emisji. W pierwszej chwili nie wiedziałem, czy mam odbierać. Ale powiedzieli, że cały wrocławski  "Trójkąt Bermudzki" widział i mam szacunek u ludzi ulicy.

PF: Ostatnio głośno było o Cezarym Grzesiuku, który kręci dokument o kibicach Ruchu Chorzów. O szóstej rano do jego mieszkania weszła policja, by zarekwirować nagrania z udziałem chuliganów. Czy pan również mia jakieś problemy ze strony organów ścigania?

KK: Osobiście nie miałem takich przejść, ale musiałem się z tym liczyć. Jednak mój film nie jest jednak filmem o kibicach Śląska i Ruchu. To środowisko jest jedynie tłem do uniwersalnej historii o miłości.

PF: Są w „Miłości bez ustawki” sceny jak na dokument dość odważne. Kamera zagląda do sypialni, uczestniczy w różnych intymnych sytuacjach m.in. na badaniach lekarskich Krzyśka.

KK: Wiedziałem, że jak się z nimi zaprzyjaźnię, co stało się w sposób naturalny, to się otworzą, pozwolą nam na więcej. Miałem bardzo ograniczoną ekipę, ale i tak w ciągu tych kilku lat zdarzały się momenty kryzysowe,  bo chwilami wszyscy byli już zmęczeni. Kiedy Krzysiek zachorował na raka, byliśmy już po zdjęciach. Zacząłem im pomagać jako przyjaciel, ale potem odezwał się we mnie instynkt reżysera. Zacząłem nagrywać ich rozmowy telefoniczne, na co miałem wcześniej zgodę. A po pewnym czasie zapytałem, czy mogę jednak jeszcze trochę pokręcić. I wyszło z tego kolejne pół roku zdjęć. Dużo sytuacji pojawiało się z dnia na dzień i musiałem jechać do nich sam, bez ekipy. W pewnym momencie Mariola i Krzysiek przyzwyczaili się, że jestem tylko ja i to się stało warunkiem. Było dość hardkorowo, ale opłaciło się.


"Miłość bez ustawki", fot. HBO Polska

PF: Zaangażował się [emocjonalnie?

KK: Staliśmy się do pewnego stopnia rodziną. Przeżywałem Krzyśka chorobę tak, jakby chorował mój brat, albo moi rodzice. To było strasznie trudne.

PF: Film miał swoją premierę na antenie HBO 29 czerwca. Jak został przyjęty?

KK: To niesamowite, już następnego dnia nielegalnie trafił do internetu i... stał się hitem. Na samym youtubie, zanim go zablokowano – miał ponad 130 tysięcy widzów w dwa tygodnie, co jak na dokument w Polsce jest czymś niewyobrażalnym. A to, czego w związku z tym doświadczamy z Krzyśkiem i Mariolą, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Mnóstwo ludzi rozpoznaje ich na ulicy. Przychodzą tysiące maili z całej Polski: od więźniów, od terapeutów więziennych, od kibiców i od zwykłych ludzi. Wielu z nich pyta: kiedy kolejna część, co oznacza, że ogląda się go jak fabułę. Mariola zaczęła odpisywać, ale po tygodniu dzwoni do mnie i mówi: "Nie dam rady. Odpisałam na pierwsze dwieście, a Ci ludzie odpisali – Pani Mariolu nigdy nie sądziłem, że mi pani odpisze - i opisali całe historie swojego życia". Do Siwego piszą chłopaki, którzy jeżdżą na ustawki, że się zaczynają zastanawiać czy nie robić czegoś ważniejszego w życiu. Patrząc na to wszystko żałuję, że „Miłość…” nie miała kinowej dystrybucji.

Zapraszamy również do przeczytania naszej recenzji filmu "Miłość bez ustawki".

Rafał Pawłowski
portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  4.09.2012
Zobacz również
70. urodziny Krystyny Mokrosińskiej
Mundial 82 - najpiekniejszy serial stanu wojennego
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2021
Scroll