PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
NIEPODLEGŁOŚĆ
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
Niepodległość
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Miał wspaniale charakterystyczną twarz, która mogła należeć i do czarnego charakteru, i do dobrodusznego bohatera.
Zmarły 6 listopada 2017 roku w wieku 67 lat popularny aktor Marek Frąckowiak zagrał łącznie około 200 ról filmowych i telewizyjnych. Obok nich miał liczne kreacje teatralne. Mimo iż na ekranie wcielał się przeważnie w postacie drugoplanowe lub epizodyczne, tworzył wyraziste, zapadające w pamięć portrety swoich bohaterów.

„Fascynowała ta twarz chłopaczka skrzyżowana z obliczem gangsterów z amerykańskich filmów” – celnie emploi aktorskie Marka Frąckowiaka opisała kiedyś Joanna Piątek. Między „chłopaczkiem” i „gangsterem” mieściła się cała skala wyrazów twarzy, przy czym Frąckowiak nie sprowadzał do nich swego aktorstwa, one były tylko wynikiem zagłębienia się w charakter postaci. To umiejętność budowania roli, a nie „robienia min”, pozwalała mu przekonująco zarysować przed kamerą wizerunki tak różnych osób, jak żałosny zazdrośnik z "Między ustami a brzegiem pucharu" Zbigniewa Kuźmińskiego, ponury ubek ze "Skargi" Jerzego Wójcika, zdemoralizowany glina z "Psów" Władysława Pasikowskiego czy sympatyczny proboszcz parafii św. Stanisława Kostki w Warszawie, ks. Teofil Bogucki, który w filmie Rafała Wieczyńskiego "Popiełuszko. Wolność jest w nas", słysząc, jak ks. Jerzy śpiewa, niemiłosiernie fałszując, powierzał mu z uśmiechem inne zadania.
Rozliczność aktorskich „masek”, które Frąckowiak „nakładał” na twarz, świadczyła o jego elastyczności w doborze środków wyrazowych. Przy czym sugestywnie przeobrażając się w kogoś innego, zarazem pozostawał rozpoznawalny, a jego aktorstwo było powściągliwe, dalekie od nadmiernej ekspresji w mimice i gestykulacji.


Marek Frąckowiak urodził się w 1950 roku w Łodzi. Zawsze chciał być aktorem. O tej profesji mówił, że „to takie usankcjonowane zawodowo przeistaczanie się”. Już na samym początku studiów na Wydziale Aktorskim PWSFTviT w Łodzi, które ukończył w 1974 roku, statystował w "Bolesławie Śmiałym" Witolda Lesiewicza. W trakcie nauki zadebiutował na dużym ekranie główną rolą – chłopca z rozbitej rodziny – w młodzieżowym dramacie Jerzego Passendorfera "Zabijcie czarną owcę". Otrzymał za nią nagrodę na I Koszalińskim Festiwalu Debiutów Filmowych „Młodzi i Film” (1973). W pierwszym okresie kariery jeszcze kilka razy zagrał ciekawe role pierwszoplanowe: był wrażliwym studentem w "Opisie obyczajów" Józefa Gębskiego i Antoniego Halora, dwuznacznym moralnie naukowcem w "Rebusie" Tomasza Zygadły, leśniczym z AK-owską przeszłością w "Azylu" Romana Załuskiego. „Jako absolwent szkoły filmowej miał większe wyczucie planu zdjęciowego niż jego rówieśnicy po szkołach teatralnych i potrafił lepiej od nich grać realistycznie” – mówi Gębski. Potem Frąckowiak coraz częściej schodził na aktorski drugi plan, ale w latach 80., w serialu Marka Piestraka "Przyłbice i kaptury" znów wysunął się do przodu. „Sprawdził się w nietypowej dla siebie roli romantycznego zawadiaki z filmów płaszcza i szpady” – wspomina reżyser.

Marek Frąckowiak występował w wielu teatrach warszawskich. W ostatnich dekadach nie schodził z ekranu telewizyjnego, grając w wielu popularnych serialach. W zeszłym roku został odznaczony Brązowym Medalem Zasłużony Kulturze – Gloria Artis. Miał w karierze wzloty i upadki. Z upadków wydźwignął się z pomocą drugiej partnerki życiowej – aktorki Ewy Złotowskiej. Pokonała go choroba nowotworowa.

Andrzej Bukowiecki

Andrzej Bukowiecki
Magazyn Filmowy 76/77
  9.10.2018
fot. materiały prasowe
Franciszek Pieczka: Pół tysiąca ról
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2018
Scroll