PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
30 stycznia polscy widzowie będą mogli obejrzeć  premierowy odcinek nowego serialu HBO. "Luck" to jedna z najdroższych i najbardziej widowiskowych produkcji telewizyjnych w doborowej obsadzie.

Serial opowiada o przedziwnym środowisku zawodowych graczy, które całymi dniami ogląda konne wyścigi, licząc na łut szczęścia. Twierdzą, że tak zarabiają na życie. Jednak w przypadku nałogowych hazardzistów nie chodzi tylko o forsę. To gra o wszystko.


fot. HBO Polska

Pomysłodawcą serialu jest David Milch ("Deadwood", "Nowojorscy gliniarze"). Oryginalny scenariusz projektu zachęcił do współpracy takie osobowości, jak Dustin Hoffman, Nick Nolte, Dennis Farina, John Ortiz, Jill Hennessy, Kerry Condona, czy wreszcie Michael Mann ("Wrogowie publiczni", "Gorączka", "Ostatni Mohikanin"), który jest producentem serii i reżyserem pierwszego odcinka. Rozbudowaną historię buduje wiele różnorodnych postaci, uwikłanych w moc wątków pobocznych.

- To jest serial o mężczyznach, o świecie hazardu, nie sportowy i nie o kasynie. To prawdziwie gangsterskie kino, gdzie główne role grają faceci - mówi Weronika Rosati, która w serialu "Luck" wciela się w postać krupierki o imieniu Noemi. Jak trafiła do filmu? Podczas castingu aktorka była w Polsce, ale jej agentowi udało się nakłonić producentów serialu do rozpatrzenia jej "zdalnej" kandydatury - Zazwyczaj się to nie udaje, bo castingowcy wolą widzieć osobę na żywo i spotkać ją przede wszystkim - mówi Weronika Rosati. Tym razem jednak zgodzili się obejrzeć nagraną w Polsce, nieco przypadkową scenę z udziałem Weroniki - Była wyrwana z kontekstu, ja nie znałam scenariusza, była skomplikowana i powiedziałabym, że wręcz dziwna. Wysłaliśmy to i zapomniałam o sprawie. Po pierwsze, byłam przekonana,  że to zbyt piękne, by było prawdziwe, że dostanę rolę w serialu Michaela Manna. Po drugie, nie liczyłam na to, ze ta taśma trafi do twórców, że zapewne wezmą kogoś, kto się stawi na casting.

Stało się jednak inaczej, bo spośród kilkuset kandydatek, wybór producentów padł właśnie na Weronikę. Równo rok temu, tuż przed świętami, otrzymała telefon ze Stanów, potwierdzający jej udział w megaprodukcji Michaela Manna. Dwa tygodnie później była już w Los Angeles. W pierwszej chwili nie mogła uwierzyć w odniesiony sukces. - Uwierzyłam trochę bardziej, kiedy kostiumolog poprosił o moje wymiary, a zupełnie uwierzyłam, gdy pojechałam na przymiarki i weszłam na plan.

Rola w serialu nie wymagała od Weroniki szczególnej, wizualnej metamorfozy. Noemi jest postacią wyrazistą, kobietą atrakcyjną, ukierunkowaną na sukces i zdeterminowaną. Jej osobowość podkreślił odpowiedni strój i drobne zabiegi fryzjerskie. Weronika musiała jednak nauczyć się gry w pokera i sprawnego, krupierskiego  rozdawania kart. Lekcje pobierała w kasynach w Warszawie i Los Angeles. Pracowała także nad odpowiednim akcentem. - Zdejmowano ze mnie akcent amerykański - mówi Weronika. - Ja mówię prawie bez akcentu, a chcieli żebym miała trochę większy akcent niż mam. Pamiętam, że pierwszego dnia na planie Philip Noyce chyba pół godziny kazał mi mówić tekst z 20 różnymi akcentami: mocniejszym rosyjskim, słabszym polskim, mocniejszym polskim, francuskim,.. robiliśmy różne wariacje. Stwierdziliśmy, że najlepiej będzie, jeśli po prostu nie będę się skupiać na tym, żeby poprawnie mówić.


Weronika Rosati, fot. SFP

Udział w "Luck" to kolejny (po choćby roli w "Spisku" z Sharon Stone), etap w zagranicznej karierze aktorki. - Nie liczę na to, że spadną na mnie propozycje, mam jedynie nadzieję, że będę miała ułatwiony dostęp do niektórych castingów, do których nie mam dostępu, bo nie jestem osobą która ma znane nazwisko na Zachodzie. Jeżeli kilku castingowców obejrzy serial, a potem mnie zaproszą na jakiś fajny casting, to jest już będzie coś - mówi Rosati.

Jak już informowaliśmy, niedawno zakończył się pierwszy etap zdjęć do wojennego thrillera Marcina Krzyształowicza „Obława”, gdzie jedną z głównych ról gra Weronika Rosati. Poproszona o porównanie specyfiki produkcji w Polsce i za granicą, odpowiada - Każda produkcja nieważne czy polska, czy amerykańska, czy francuska, jest zupełnie inna. Jest to indywidualna rzecz. Produkcja HBO jest najdroższą produkcją w jakiej brałam udział. Organizacja, profesjonalizm, plany, możliwości takiej produkcji, są niestety nieosiągalne dla żadnego polskiego filmu. Ale nie to się liczy. Najważniejsza jest atmosfera na planie, ludzie z którymi się pracuje, aktorzy, reżyser i rola […] Staram się brać udział w projektach na których mi zależy i na których twórcom zależy, by powstały.

Praca na planie pełnym znakomitych twórców, była ciekawym, rozwijającym i przy tym ogromnie trudnym doświadczeniem. - Michale Mann był na planie cały czas, pilnując nas. Dla mnie to było ogromnie stresujące, by go nie zawieść, bo dał mi tę szansę. Stresowałam się jego obecnością, chciałam dobrze wypaść. [...] Poza tym miałam okazję widzieć przy pracy i Nicka Nolte i Dustina Hoffmana, którzy jak wiadomo są laureatami licznych nagród, jak i pół ekipy tych aktorów. Dla mnie to była fantastyczna lekcja, poza tym pracowałam z fantastycznymi reżyserami, o których w Polsce mało mówimy, bo może są mało popularni. Ale tacy twórcy jak na przykład Allen Coulter, który robił "Hollywoodland", albo Philip Noyce, który robił "Salt", Mimi Leder ("Peacemaker", "Ostry dyżur" - przyp. red.), która jest jedną z najważniejszych reżyserek. To było świetne.
Gabriela Urbańska
Portal Filmowy
Ostatnia aktualizacja:  21.12.2011
Zobacz również
Czy Gaspar Noé poprowadzi Ryana Goslinga do Oscara?
Oscar Orsona Wellesa sprzedany na aukcji
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll