PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Czy dokument ucieka z Polski? Odpowiada Marta Mironowicz, autorka filmów "Decrescendo" i „Dziecko stepu”.

Nie da się nie zauważyć, że dużo ostatnio filmów dokumentalnych kręci się za granicą, co nie oznacza przecież,  że w Polsce i o Polsce filmy nie powstają. A dlaczego  za granicą? Nie wiem. Mogę tylko gdybać  - bo teraz łatwiej się podróżuje, znajduje pieniądze, wyłapuje ciekawy temat w Internecie… - lub mówić za siebie – a w moim przypadku to był jakiś dziwny “zew natury”, żeby już tak na te stepy... A tak na serio: do kręcenia filmu w Mongolii popchnął mnie temat – szłam za tym, co mi najbardziej “w duszy mi gra”, czyli tropem relacji człowiek – przyroda. I w ten sposób właśnie przyciągnęła mnie Mongolia.

 
Marta Minorowicz / fot. SFP
Robienie filmu za granicą, mówię to tylko na podstawie własnego doświadczenia z Mongolii, nie jest takie proste, jak się może wydawać – bo pewnie niektórym może się wydawać, że jak jest daleko, egzotycznie i na każdym kroku można spotkać prawdziwego szamana i konia Przewalskiego, to pewnie gdziekolwiek nie włączysz kamerę - tam masz film. Trzeba bardzo starannie odsiewać plewy - tą całą cepeliadę, pocztówkowość miejsca, ten glamour „National Geographic”, od tzw. uniwersalnej prawdy, którą można wychwycić tylko dzięki swojej intuicji (bo słowa, a zwłaszcza słowa tłumacza, są bardzo ułomne). I tu leży chyba cała istota sprawy - jeśli nawet polski dokument ucieknie z Polski (a chyba jednak tak nie jest), to jeśli na drugim końcu świata znajdzie tę cząstkę prawdy, która tak samo poruszy widza w Sydney, jak i w Krośnie, to nikt nie ucierpi, a wszyscy zyskają.

Łatwo pisać, trudniej zrobić - sama jestem ciekawa, czy uda mi się wyplenić z mojego filmu czczy antropologiczny „folk” i dogrzebać się do tej jednej, uniwersalnej płaszczyzny, którą polski widz bez mrugnięcia okiem będzie w stanie zrozumieć.

***

Podsumowujemy dotychczasową dyskusję: Andrzej Fidyk, reżyser i telewizyjny producent dokumentów, twierdzi, że takiej tendencji nie ma. Krzysztof Gierat, dyrektor Krakowskiego Festiwalu Filmowego, uważa, że wprawdzie Polski dokument odwrócił się od Polski, ale apeluje: nie każmy wracać naszym twórcom do ojczyzny. Piotr Bernaś, autor nagradzanego filmu "Paparazzi", przyznaje, że łatwiej przekonać potencjalnych producentów do projektu o międzynarodowym zasięgu. Artur Liebhart, dyrektor festiwalu Planete + Doc Review, uważa, że to tendencja przejściowa, a filmy o Polsce będą powstawać zawsze. Marcin Bortkiewicz, dokumnetalista i autor  pokazywanej w Cannes krótkiej fabuły "Portret z pamięci", podpisuje się pod postawioną przez Portalfilmowy.pl tezą, nie widząc w niej zagrożenia. Józef Gębski, uznany dokumentalista i reżyser filmów fabularnych,  twierdzi, że obraz świata bez kontekstu Polski jest niekompletny. Głos w sprawie postanowili zabrać także nasi blogerzy Krzysztof Koehler i Łukasz Adamski. Rozmawialiśmy także z Elizą Kubarską - realizującą dokument  "Na morzu z Badjao", która przyznaje, że łatwiej zrobić film daleko, bo do tego, co najbliżej nas często nie mamy dystansu. Sławomir Rogowski, członek KRRiT i autor filmu "Tala od różańca", zwracając uwagę na kształtujący polski krajobraz filmu dokumentalnego rynek zamówień, opowiada się za stworzeniem specjalnego kanału TVP Dokument. Krzysztof Kopczyński mówi: dobry film można zrobić wszędzie - za płotem i na antypodach kuli ziemskiej. Wojciech Kasperski, autor filmów "Nasiona" i "Otchłań", zrealizowanych w Rosji, uważa, że wybór tematu jest bardzo indywidualny. Każdy sam decyduje, czy skupia się na najbliższych czy rodzinie, na swoim społeczeństwie lub na społecznie odrzuconych. Z kolei publicysta i producent telewizyjny Maciej Pawlicki uważa, że możliwość robienia filmów na całym świecie jest przywilejem i pokusą, jednak należy pamiętać, że Polska potrzebuje dokumentalistów. Janusz Chodnikiewicz, dokumentalista i producent dokumentów,  twierdzi, że tendencja do szukania tematów za granicą nie stanowi problemu, problemem jest natomiast niewielka produkcja filmów dokumentalnych w Polsce w stosunku do zainteresowania widzów i potencjału twórczego. Wojciech Szczudło podkreśla, że dokumentaliści szukają tematów uniwersalnych. - Ten uniwersalizm można znaleźć wszędzie: w Polsce, Ameryce, Azji. - mówi reżyser i producent. Andrzej Titkow, reżyser filmów dokumentalnych, twierdzi, że powodem ucieczki dokumentu z Polski jest nie tyle poszukiwanie uniwersalizmu, ile niewydolność instytucji produkujących filmy dokumentalne. Dariusz Gajewski uważa, że w Polsce świat jest nieopisany, choć najlepiej opisuje go film dokumentalny. Marcin Sauter sądzi, że jesli tematy sa tego warte, to dokument może uciekać z Polski.
Marta Minorowicz / Edyta Jarząb
Portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  29.07.2012
Zobacz również
Dokument ucieka z Polski. Kinga Gałuszka: tematy nie znają granic
Nasza-Klasa zmienia życie ludzi. "Miłość bez ustawki"
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll