PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
„Braty” Marcina Filipowicza to jeden z najbardziej oryginalnych debiutów powstałych w Studiu Munka SFP. Z widzami festiwalu BNP Paribas Dwa Brzegi spotkali się twórcy filmu: producent Jerzy Kapuściński, reżyser Marcin Filipowicz i odtwórca jednej z głównych ról – Sebastian Dela. Goście Grażyny Torbickiej rozmawiali też o utrudnionym obiegu kina artystycznego.


Rozmowę prowadziła Grażyna Torbicka, dyrektorka artystyczna BNP Paribas Dwa Brzegi. Rozpoczęła od pytań o korzenie i tradycję Studia Munka SFP, które liczy już blisko 15 lat. Wcześniej, od 2005 roku w Stowarzyszeniu działał  Program Trzydzieści Minut, zalążek przyszłego Studia.

- Głównym powodem założenia Studia była chęć pomocy młodym reżyserom, którzy w tym momencie nie mieli zbyt wielu możliwości debiutu. Po programie „trzydziestek” otworzyliśmy Pierwszy Dokument a potem Młodą Animację – wyjaśniał Jerzy Kapuściński, dyrektor artystyczny Studia Munka.  – Studio szybko zaczęło realizować pełnometrażowe filmy fabularne. Najnowszą inicjatywą programową jest moje „oczko w głowie”, czyli Program Sześćdziesiąt Minut. Powstał w 2017 roku i dość szybko przyniósł efekty. Chcieliśmy przyspieszyć debiut młodych twórców.  Mamy swój tryb i swoją energię, własne rady artystyczne, coraz więcej w nich jest reżyserów młodszych pokoleń. Chcemy odchodzić od modelu mistrz – mentor, znanego ze szkół filmowych.
 
„Braty” Marcina Filipowicza powstały w ramach programu Sześćdziesiąt Minut. Pierwszymi filmami były: „Supernova” Bartosza Kruhlika i „Eastern” Piotra Adamskiego, następnie – „Wiarołom” Piotra Złotorowicza.  Wielkim wydarzeniem jest zakwalifikowanie się „Chleba i soli” Damiana Kocura do konkursu Orizzonti na MFF w Wenecji.

Jerzy Kapuściński

W ramach programu powstają filmy niskobudżetowe o tematyce społecznej. – Od samego początku pracy nad filmem otaczamy młode zespoły opieką. Kiedyś taką atmosferę tworzyły zespoły filmowe, do których „Munk” nawiązuje - mówił producent. Jak zauważyła Grażyna Torbicka, wielu znanych obecnie reżyserów zaczynało od krótkich filmów w Studiu – jak Piotr Domalewski, Agnieszka Smoczyńska, Aleksandra Terpińska.  Podobnie było z Marcinem Filipowiczem, który w „Munku” zrobił „trzydziestkę” „Chłopcy z motylkami”. Zdaniem Kapuścińskiego, to idealna droga do przyspieszenia debiutu.

Grażyna Torbicka pytała reżysera o źródło inspiracji i wybór tematu. – To wynikało z moich poszukiwań, wszystkie etiudy poświęcałem tematyce dorastania, które może zamknąć pewien etap lub go otworzyć. To eksploracja czasu, kiedy wchodzi się w dorosłość i nie ma narzędzi, by sobie  z nim poradzić. Bazowaliśmy na przykładach z życia, jako punkt odniesienia wzięliśmy założenie, że jeden z nich jest bardziej zbliżony charakterem do ojca, a drugi – do nieżyjącej matki - opowiadał Marcin Filipowicz. - Znaliśmy się wcześniej z Hubertem Miłkowskim. Przed zdjęciami Marcin zabrał nas na „obóz integracyjny” na trzy dni, mieszkaliśmy w jednym domu, oglądaliśmy filmy, które nas inspirowały, rozmawialiśmy  i to pomogło nam wyluzować się – opowiadał Sebastian Dela, odtwórca roli starszego brata. – Nie jest to film przegadany, nie opieramy się na słowach, tylko na byciu ze sobą w danym momencie, na emocjach. – Na pierwszym miejscu w kinie są emocje i na tym skupialiśmy się, chcieliśmy, żeby było to film, przez który jesteśmy w stanie raz jeszcze przeżyć emocje podobne jak wówczas, kiedy ma się 15 czy17 lat – dodał Marcin Filipowicz.


Reżyser podkreślał, że debiut w Studiu Munka SFP jest dla twórcy dobry, bo ma się dużą wolność artystyczną i można podejmować ryzyko: - Profesor Jerzy Stuhr powiedział mi kiedyś: debiut robi się raz w życiu, zrób go więc tak, jakbyś sam chciał obejrzeć w kinie. Chciałem zaprzyjaźnić się z bohaterami i obejrzeć kawałek ich życia.

Grażyna Torbicka zwróciła uwagę, że często jak ogląda debiuty, ma wrażenie, że twórca chce zmieścić w nich wszystko, co wie o filmie, o historii: – Często mam wrażenie, że w debiutach jest „za dużo”. A w tej historii jest asceza i jest to jej siła.  W podobnym duchu wypowiadali się widzowie.  -  To bardzo dojrzały debiut, inny, nie szalony, przemyślany. Sama końcówka była zaskakująca, nie było happy endu, ale po seansie rozmawialiśmy o tym, co się stało z chłopakami – mówili. – Bardzo lubię w tym filmie to, że przez cały seans czułam, jakbym ich podglądała zza szafy. Jesteśmy z bohaterami i to buduje intymność – mówiła jedna z widzek. – Uwielbiam filmy, które mogę przeżyć z bohaterami i być obserwatorem ich życia – odparł Marcin Filipowicz. – Naszym założeniem było to, żeby młodszy brat mógł wyjść z domu i znaleźć swoją „watahę”.  Nie chciałem iść w kierunku kina o patologii. Kino potrzebuje postawić bohaterów pod ścianą, żeby sprawdzili, kim są. Każdy z nich radzi sobie na swój sposób i o dziwo, najtrudniej idzie to najstarszemu z nich – ojcu.


Jerzy Kapuściński wyjaśnił, że film ma dystrybutora, wejdzie do kin jesienią, następnie będzie emitowany przez Canal+ Polska, który jest koproducentem filmu. – Działamy przy Stowarzyszeniu Filmowców Polskich i dlatego jesteśmy niezależni.  Ale potrzebujemy instytucji, które popierają kino artystyczne i debiuty – mówił producent, jednocześnie prosząc o polecanie filmu widzom. Wątek podchwyciła natychmiast Grażyna Torbicka, która zauważyła, że filmy artystyczne często nie mają szans na szeroką dystrybucję kinową, jak to jest z wielkimi komercyjnymi hitami. – Na festiwalach oglądacie piękne filmy, które was zachwycają. Potem wszyscy pytają, gdzie i kiedy te tytuły można będzie obejrzeć. A kiedy już film wchodzi do film, po kilku dniach kiniarze go przesuwają, zmniejsza się liczba seansów, coraz mniej atrakcyjne godziny… To jest duży problem od zawsze, nawet wówczas, kiedy z Jerzym Kapuścińskim robiliśmy w TVP2 program „Kocham kino” – mówiła dyrektorka festiwalu „Dwa Brzegi”. Wspomniała także powstały z inicjatywy Kapuścińskiego pierwszy program produkcji filmów debiutanckich „Pokolenie 2000”.  Ale, jak stwierdziła zamykając dyskusję, pozytywnym zjawiskiem jest popularność festiwali filmowych. Organizuje się je i w dużych, i w małych miastach – w tych ostatnich nie ma kin albo jest ich niedostateczna liczba. BNP Paribas Dwa Brzegi to festiwal wakacyjny, letni, organizowany wtedy, gdy widzowie mają więcej czasu i mogą nacieszyć się tym, na co nie mają czasu cały rok: filmami, spotkaniami z twórcami, dyskusjami po seansach.

Grażyna Torbicka

  BNP Paribas Dwa Brzegi — 16. Festiwal Filmu i Sztuki odbywał się w dniach 30 lipca – 7 sierpnia 2022 roku w Kazimierzu Dolnym i Janowcu. Stowarzyszenie Filmowców Polskich jest partnerem imprezy. 

Fot: Krzysztof Wójcik/BNP Paribas Dwa Brzegi

Anna Wróblewska
artykuł redakcyjny
Ostatnia aktualizacja:  11.08.2022
Zobacz również
Konkurs na scenariusz filmu inspirowanego „Pociągiem”. Zgłoszenia do 16 sierpnia
Pięć filmów z dofinansowaniem Dolnośląskiego Funduszu Filmowego
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2022
Scroll