PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Ostatni sobotni panel organizowanego przez Stowarzyszenie Filmowców Polskich spotkania w Serocku dotyczył skomplikowanych i najeżonych wyzwaniami relacji między producentem a reżyserem i scenarzystą. Dyskusja prowadzona była w bardzo szerokim gronie przedstawicieli organizacji, gildii i kół SFP. Ponieważ dyskusje na temat relacji między ekipą, twórcami a producentami trwały od rana, pewne wątki powracały i wybrzmiały ponownie w czasie tej dyskusji.
Zebranych przywitał prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich Jacek Bromski. Przypomniał o przedstawianych przez koła i gildie koncepcjach regulacji stosunków między twórcami dzieła filmowego. Wspólnie z Hanną Bielską z niedawno reaktywowanego Koła Reżyserów SFP przedstawili przedłożony dyrektorowi Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej postulat ustalenia wynagrodzenia reżysera na poziomie 5 proc. budżetu filmu. Hanna Bielska wyjaśniła, że podstawą ustalenia procentu były realia wykonywania zawodu reżysera, który film fabularny robi raz na kilka lat.  Z postulatem tym dyskutowała Przewodnicząca Zarządu Gildii Scenarzystów Ilona Łepkowska. – Trzeba było mówić o tym wcześniej. Walczymy o przetrwanie kina artystycznego. Łatwo zabić kurę zanim zniesie jajko. Każda grupa zawodowa ma swoje poczucie ważności i każda z nim ma swoje racje. Dla mnie najważniejsze jest dobro projektu. Rozumiem, że w kinie artystycznym reżyser odgrywa rolę szczególną, ale scenarzysta „Hiacynta” (Marcin Ciastoń) także nie pracował nad dokumentacją dwie minuty.

Paweł Maślona,Grzegorz Łoszewski, Andrzej Jakimowski, Hanna Bielska, Jacek Bromski, Ilona Łeokowska, Leszek Bodzak, na ekranie Joanna Szymańska, fot. Borys Skrzyński SFP

Andrzej Jakimowski, Przewodniczący Gildii Reżyserów Polski zwrócił uwagę, że cała trójka kluczowych stanowisk jest niedoszacowana: scenarzysta-reżyser-producent. Oczywiście jeśli mowa o producentach niezależnych i filmach artystycznych współfinansowanych przez PISF (więcej na temat producentów niezależnych w czwartej części naszej relacji – patrz ramka).
 
 - Wszystkie te trzy grupy powinny mieć zagwarantowaną minimalną stawkę procentową w filmach, które są finansowane ze środków publicznych. W takich projektach te relacje powinny być odniesione do budżetu filmu – mówił Jakimowski. – Jednak jest sens wprowadzać regulacje tylko w pewnym typie produkcji. W kinie artystycznym często nie szanujemy wkładu twórczego osób, które latami pracują nad projektem. Ich sytuacja jest inna niż członków ekipy, którzy biorą udział tylko w zdjęciach. Zwracajmy uwagę na charakter produkcji filmowej i nie unikajmy rozmowy o procentach.

Zebrani zgodzili się, że regulacje, aby były sensowne, muszą być zrobione z głową, tak, by nie stały się bronią obusieczną, na co zwracała uwagę Ilona Łepkowska. Podobne stanowisko wyraziła KIPA, która również zwraca uwagę, że tak zróżnicowanej produkcji nie można „wsadzać do jednego worka”, wówczas zasada, która ma chronić twórcę, może osłabiać potencjał projektu. Jak wyjaśniła w rozmowie z redakcją Portalu Hanna Bielska, wstępny postulat Koła Reżyserów SFP przewidywał 5 proc. budżetu dla reżyserów i 3 proc. dla scenarzystów. Jak poinformowała, dyrektor PISF przychylił się do stawki reżyserskiej. Zdaniem organizacji, regulacje dla scenarzystów także powinny być opracowane, zaproponowane i przedłożone w Instytucie.  SFP i Glidia Reżyserów najprawdopodobniej będą postulować procentowe wynagrodzenie od budżetu dla tych trzech kluczowych stanowisk albo ustalenie stawek minimalnych.

Jacek Bromski, Ilona Łepkowska, Maciej Karpiński, fot. Borys Skrzyński SFP

- Te czasy są do przeczekania. Kto wie, może reguły wypracowane  wcześniej w świecie nie będą mieć zastosowania – powiedział wiceprzewodniczący Gildii Scenarzystów Grzegorz Łoszewski. W ten sposób nawiązał do wątku niepewnej przyszłości europejskiego kina narodowego, który wyraźnie wybrzmiał dwie godziny wcześniej. – Na świecie system procentowy istnieje, ale nie wiemy, co będzie jutro. Ustalenie minimalnej stawki jest konieczne, to pojawiało się w naszych rozmowach od początku. Dzisiaj w umowach odbiera się debiutantom godność. Powinniśmy przyjąć na siebie pewne zobowiązania.

 - Świetnie dzieli się pieniądze, których jeszcze nie ma – zauważyła producentka Joanna Szymańska, reprezentująca zarząd Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych, łącząca się online. -  Coraz większym problemem jest finansowanie filmów arthousowych, artystycznych. Boję się, że jeśli nie wypracujemy wspólnych zasad to jako producenci stracimy niezależność i że razem z nami stracą ją także twórcy. Niezależnością jest możliwość wyboru różnych partnerów i różnych dróg finansowania filmów. Jestem przekonana, że jako środowisko mamy wspólne interesy – artystyczne i ekonomiczne. Musimy znaleźć te wspólne punkty.

W ten sposób producentka nawiązała do jednego z głównych wątków poprzedniej dyskusji, w której po raz pierwszy publicznie zadano pytanie o przyszłość polskiego kina artystycznego. – Podzielmy się sprawami, mówmy o filmie, musimy osiągnąć porozumienie. My, starsi, jakoś sobie poradzimy, ale teraz chodzi o młodych, którzy są często wykorzystywani, bo także producenci są różni i różne praktyki stosują. Młodzi ludzie, którzy wchodzą na rynek, tych gwarancji potrzebują – przekonywał Jacek Bromski.

Ilona Łepkowska, Maciej Karpiński, fot. Borys Skrzyński SFP

- Niepokoi mnie, że w tej rozmowie relacja między trojgiem twórców sprowadza się do kwestii finansowych. Są to sprawy istotne, wymagające należytych rozwiązań, ale moim zdaniem nie wyczerpuje to tematu – zauważył Maciej Karpiński, Przewodniczący Koła Scenarzystów SFP. – Relacje między tą trójcą nie są prawidłowe i bardziej poszkodowaną stroną jest scenarzysta.

Maciej Karpiński posłużył się metaforą trójkąta, w którym wierzchołek stanowił producent, scenarzysta zaś i reżyser – dwa pozostałe. Byłby to – jego zdaniem – obraz wyidealizowany, co ilustrował kolejny  trójkąt, gdzie producent i reżyser znajdowali się na równej linii na górze, scenarzysta zaś – głęboko w dole. W znakomitej, podpartej rekwizytami wypowiedzi opowiedział o znikającej postaci scenarzysty w uniwersum produkcji filmowej. Z humorem (jakże potrzebnym licznie zebranym gościom po całym dniu poważnych rozmów na najważniejsze tematy!) scenarzysta opowiadał o  autorze scenariusza, o którym zapomina się natychmiast po skierowaniu filmu do produkcji. Na planie traktuje się go jak stary, niepotrzebny mebel, nikt go nie zna, zawadza i przeszkadza (choć i tu są chwalebne wyjątki – Marcin Ciastoń był zaproszony na plan „Hiacynta”, co więcej, statystował). I choć krótka przemowa Macieja Karpińskiego wywołała salwy śmiechu, jej wydźwięk był poważny. –  Trzy kąty trójkąta powinna łączyć wspólna wizja. I powinien podzielać ją producent. Jeśli nie będzie harmonijnej współpracy, scenarzysta zawsze będzie porzucany i zawód ten nie będzie szanowany – podsumował.

Agata Szymańska, Paweł Kossuń, Joanna Tytko, fot. Borys Skrzyński SFP

Ilona Łepkowska zwróciła uwagę na regularne pomijanie osoby scenarzysty w materiałach prasowych i komunikacji. Niedawno Gildia Scenarzystów wywalczyła odpowiednią ekspozycję osoby scenarzysty w materiałach Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Jednakże, jak zauważył producent Leszek Bodzak (Aurum Film), jego firma zawsze dba z dystrybutorem o zawieranie w komunikatach informacji na temat scenarzysty, lecz na koniec dnia to media decydują o tym co wykorzystują i finalnie opublikują – nie można im tego narzucać. Ma to zapewne związek z tym, o czym mówili przed południem młodzi filmowcy – z niską świadomością społeczną zawodu. A tymczasem, jak zauważył Andrzej Jakimowski, scenarzysta, lub reżyser chodzi z tekstem często wiele lat i szuka producenta do skutku. Czasami producent pojawia się na końcu w tym długim procesie twórczym.

 - W chwili obecnej na ryku są już różne modele współpracy, jest nowe pokolenie producentów, to osoby które mają podejście partnerskie i kreatywne. Szukajcie więc dobrych producentów, którzy docenią waszą pracę i właściwie potraktują autorstwo projektu. apelowała Joanna Szymańska. - Myślę, że takie nostalgiczne „głaskanie się po zranionym ego” nie pomaga. Proponuję iść dalej i promować dobre przykłady współpracy, które przecież też są na rynku. Jako cała branża jesteśmy w trudnej sytuacji, tylko wspólne działania pozwolą nam realizować takie projekty, jaki chcemy. Odbądźmy te „gorzkie żale”, ale nie biczujmy się w nieskończoność, bo ktoś nas kiedyś skrzywdził. I dotyczy to wszystkich: producentów, reżyserów i scenarzystów.

Paweł Maślona, Grzegorz Łoszewski, fot. Borys Skrzyński SFP

 - Jako scenarzysta i reżyser przeżyłem wszystkie możliwe rodzaje współpracy, także jako twórca wynajęty. Jak jesteś nieznanym, młodym twórcą, nie wiesz, do kogo się udać. Potrafimy dostać propozycje skandalicznie niskich stawek i usłyszeć: to tobie zależy na tym filmie. Taka sytuacja zdarzyła mi się – opowiadał reżyser Paweł Maślona, reprezentujący zarząd Gildii Reżyserów. Zaniżone stawki na przykład za opcje nie dotyczą zresztą tylko  debiutantów, także doświadczonych twórców z dorobkiem. – Te trzy grupy powinny stanowić monolit w rozmowach na zewnątrz – dodał Andrzej Jakimowski. – Wszystkie patologie trzeba zwalczać. My jako debiutujący producenci przechodzimy tę samą drogę, co młody reżyser. Dlatego tak ważne jest, by zgłaszać wszelkie nieprawidłowości – odpowiedziała producentka Agata Szymańska z Polskiej Gildii Producentów, współprowadząca firmę Balapolis.

Jak zwrócił uwagę Leszek Bodzak, w Gildii Producentów jest weryfikacja nieuczciwych producentów, a eliminacja złych praktyk to jeden z celów działalności takich organizacji. To samo podkreślają przedstawiciele innych gildii.  Podkreślił, że wg ankiety producentów w Gildii wynagrodzenie reżysera zazwyczaj waha się między 3 a 5 proc. budżetu, ale w zależności od dorobku twórcy i wysokości samego budżetu (im wyższy budżet tym oczywiście niższy procent), Taki sam procent dla wszystkich jest niesprawiedliwy. – Ja bym zamiast trójkąta, narysował linię poziomą, na której jesteśmy we trójkę – zwrócił się do Macieja Karpińskiego. – Od czterech lat nie zdarzyło się, byśmy się zaangażowali w projekt na etapie gotowego scenariusza, zawsze jesteśmy już od pomysłu, jednej kartki papieru, czasem treatmentu. Nie było też przypadku, bym oferował komuś 500 zł za opcję scenariusza. (Niestety, jak mówili obecni na sali scenarzyści, takie przypadki zdarzają się niezależnie od dorobku i doświadczenia autora).

Paneliści, fot. Borys Skrzyński SFP

Leszek Bodzak proponuje konkretne rozwiązania, które można zaproponować wspólnie PISF-owi. Czyli chociażby zwiększenie limitów kwotowych dofinansowania na produkcję filmów fabularnych - np. o 1 mln PLN w poszczególnych priorytetach, ale uwaga -  musiałoby się to stać zapewne za cenę mniejszej liczby dofinansowanych projektów. Nie chodzi przy tym o zmianę limitów procentowych.

Na koniec spotkania przez moment pojawił się temat final cut. Jak stwierdził Jacek Bromski, temat jest trudny, można go nawet określić jako „kij w mrowisko”. Była to bardziej zapowiedź przyszłej rozmowy, która zdaniem prezesa SFP powinna się odbyć. – Mówimy tu o ochronie kina autorskiego. Duński model mówi, że jeśli na film idą pieniądze z instytutu filmowego, do final cut ma prawo reżyser – zabrał głos przewodniczący Koła Młodych SFP Michał Szcześniak. – Takie jest stanowisko  Gildii Reżyserów Polskich – potwierdził Andrzej Jakimowski. -    Doskonale wiemy, jaka jest rola  producentów finansujących. I - jako osoby, partnera reżysera i scenarzysty. Reżyser bierze pod uwagę te wszystkie czynniki, kiedy decyduje się na final cut. Podejmuje odpowiedzialność. Gildia mówi, że w projektach finansowanych ze środków publicznych final cut powinien być w jakiś sposób przywiązany do tej funkcji. Co nie przeszkadza, by w umowach uregulować, ze reżyser podlega ograniczeniom i powinien uwzględnić zdanie wielu osób.  Taki jest sens kolaudacji, ograniczeń prawnych, umownych, etc.

- Z naszej perspektywy wpisanie „na sztywno” final cut np. do programów PISF czy do porozumienia branżowego jest trudne do zaakceptowania. Dlatego że to w świetle prawa my ponosimy pełną odpowiedzialność za film, który może kosztować 8 czy 15 mln – mówiła Joanna Szymańska. – Rozmawiajmy o rozwiązaniach akceptowalnych zarówno dla producenta, jak i reżysera. W mojej ocenie najlepiej sprawdza się dialog.  W umowie powinna być zawarta klauzula, że w dobrej wierze staramy się osiągnąć wspólne dzieło, a w razie problemów mamy szansę odwoływać się do arbitrażu. – To tylko wstęp do rozmowy, nie dajmy się wpuścić w konflikt. Jeśli wnikniemy w szczegóły, to się okaże, że final cut nie przeszkadza ani reżyserowi, by mógł spełnić warunki niezbędne do normalnego funkcjonowania produkcji, ani producentowi, by mógł on ponieść odpowiedzialność za projektu –  odpowiedział Andrzej Jakimowski.
 
 
Katarzyna Warzecha, Elżbieta Benkowska, fot. Borys Skrzyński SFP

  Z sali padła sugestia, by wszystkie postulaty, które padły tego długiego dnia, zebrać i uwiecznić na piśmie. Zrobić „protokół rozbieżności”, a może właśnie – zbieżności? – Zbierzemy te postulaty. I jak tylko będziemy mogli, spotkamy się tutaj, żeby poinformować, co udało nam się wynegocjować z prawnikami w oparciu o stosowne kodeksy, w tym - prawo pracy – zapowiedział Jacek Bromski, dziękując gościom i panelistom za wytrwały udział w wielogodzinnym sobotnim spotkaniu.

Konferencja „Młode kino polskie” odbyła się w dniach 26-28 listopada 2021 roku w hotelu Pan Tadeusz w Serocku.

Radosław Chodziński, Piotr Trojan, Dominik Skoczek, fot. Borys Skrzyński SFP

Wkrótce: tantiemy od A do Z.

Anna Wróblewska
artykuł redakcyjny
Ostatnia aktualizacja:  10.12.2021
Zobacz również
34. Europejskie Nagrody Filmowe rozdane!
Nowy dokument Tomasza Wolskiego w kinach
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2022
Scroll