PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
W drugi dzień konferencji zorganizowanej przez Stowarzyszenie Filmowców Polskich w Serocku paneliści i uczestnicy rozmawiali przede wszystkim o relacjach producentów z ekipami a także ze scenarzystami i reżyserami. Tematy te od pewnego czasu omawiane są w ramach sekcji i stowarzyszeń filmowych, niektóre kwestie jak do tej pory nie doczekały się jednak publicznej debaty. Aż do teraz.
- Na naszym rynku zapanował chaos, pogłębiony jeszcze pandemią. Rozmawiamy we własnych gronach o stawkach, o pracy z platformami i konsekwencjami ich wejścia na nasz rynek. Na producentów naciskają związki zawodowe, warunki pracy stają się trudniejsze. Powinniśmy jednoczyć się, aby sprostać tym wyzwaniom. Potraktujmy dzisiejsze spotkanie jako rozmowę początkową, zanim przejdziemy do zasadniczych uregulowań – przywitał gości prezes SFP Jacek Bromski.

Leszek Bodzak, Andrzej Jakimowski, Paweł Maślona, Jacek Bromski, Anna Waśniewska-Gill, Alicja Grawon-Jaksik, fot. Borys Skrzyński / SFP

W opinii producenta Leszka Bodzaka (Aurum Film) warunki ekonomiczne prowadzenia produkcji filmowej stawiają producentów w coraz trudniejszej sytuacji. Wzrastają koszty produkcji, kinowy box office polskich filmów wciąż nie jest najlepszy, a producent musi przede wszystkim szukać sposobu na utrzymanie firmy. - Chcemy robić ambitne artystycznie filmy, ale jest to coraz trudniejsze.  Rosnące koszty produkcji filmowej nijak się mają do wpływów osiąganych przez producenta. Stawki idą w górę, mamy wysoką inflację, pojawiają się nowe oczekiwania ekip, które często są analogiczne ze standardami na Zachodzie, ale to wszystko kosztuje. Wzrastają też koszty stałe ważne w naszej branży - paliwo, wynajem lokacji. Leszek Bodzak podał przykład jednego ze znanych warszawskich obiektów użytkowanych przez filmowców, który w ciągu roku podniósł stawkę za dzień zdjęciowy  praktycznie o kilkaset procent. – Skala tych zmian poraża. Wzrost kosztów produkcji bez możliwości jak najlepszej monetyzacji z dystrybucji gotowego filmu jest dla producenta nieekonomiczny. Jeśli koszty wzrastają a przychody nie, to w konsekwencji naturalny jest zwrot w kierunku produkcji wykonawczej czy usługowej – serialowej i na zlecenie platform.- dodał.

Producent zwrócił także uwagę, że średnio do 5 proc. budżetu to koszty związane z covidem, nowa pozycja „extra”, która pojawiła się w kosztorysie. Pandemia trwa w najlepsze, zdjęcia nadal są przerywane i nie wiadomo, jak długo to jeszcze będzie trwać. Koszty covidowe to dodatkowe, ale niezbędne obciążenie.

Anna Waśniewska-Gill, Alicja Grawon-Jaksik,fot. Borys Skrzyński / SFP

- Rzecz w tym, że czynniki zewnętrzne, streamerzy i inni gracze na rynku to z jednej strony szansa dla ekip (below the line), pracy jest więcej, projektów dwa, trzy razy więcej niż kilka lat temu. Można produkować dla wielkich platform streamingowych. Frekwencja w kinach powróciła, ale nie na polskie filmy – zauważyła prezeska Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych Alicja Grawon-Jaksik. – Średni budżet wzrósł o 15, 20 proc. Na spotkaniu międzynarodowej organizacji CEPI European Audiovisual Production, z której właśnie wróciliśmy, wszyscy mówiliśmy o tym samym, zastanawialiśmy się, jakie rozwiązania mogą ocalić rynek producentów niezależnych. To nie są tylko nasze problemy. Luki w zasobach są także w Szwecji, Danii, Francji i Czechach. W całej Europie występuje inflacja kosztów produkcji. Możemy się samoregulować. Pozostajemy w kontakcie z gildiami. Tę rozmowę trzeba prowadzić konkretnie, pamiętając cały czas o obowiązujących przepisach prawa. Niezależni producenci są gatunkiem zagrożonym. Powinniśmy iść jedną linią jako branża – spuentowała Alicja Grawon-Jaksik.

- Finansujemy kino zdecydowanie o walorach komercyjnych, choć nasza produkcja jest zróżnicowana – mówiła Anna Waśniewska, reprezentująca TVN (producent / szef zespołu filmów fabularnych). Co roku jesteśmy koproducentem kilku filmów, w przyszłym: fabuły Macieja Kawalskiego, Anny Kazejak  i Tomasza Wasilewskiego oraz producentem filmów Antonio Galdameza, Xawerego Żuławskiego. Polacy wrócili do kin, ale jest w nich prezentowanych  bardzo wiele tytułów, niektóre czekały ponad rok na premierę ze względu na covid. To nagromadzenie spowodowało, że w jeden weekend  wchodziły trzy polskie premiery, wtedy nie ma możliwości, by te produkcje były rentowne. Rynek sam się zacznie regulować, niektóre platformy globalnie się połączą, to już się dzieje, jeszcze inne wyspecjalizują w określonym gatunku treści. Może tak być, że do kin trafiać będą głównie filmy bogatsze wizualnie, o wysokich budżetach, spektakularne widowiska.  Życie filmu niekoniecznie musi zacząć się w kinie, wiele ma premiery na platformach.

Leszek Bodzak, Andrzej Jakimowski, Paweł Maślona, fot. Borys Skrzyński / SFP

Według Anny Waśniewskiej, dwa następne lata będą szczególnie trudne. Budżety produkcji istotnie rosną, produkują wszyscy: stacje tv, platformy VOD, których pojawia się coraz więcej w Polsce, a które zabiegają o lokalny kontent, dystrybutorzy, producenci niezależni. Jest duży ruch na rynku filmowym. Jeśli chce się pozyskać dobrych twórców, aktorów trzeba produkcje planować z dużym wyprzedzeniem, spełniać coraz wyższe oczekiwania. – Chyba jednak tych produkcji jest za wiele jak na średniej wielkości kraj o określonej liczbie zarówno twórców, jak i potencjalnych widzów– zastanawiała się producentka.

  - Platformy prowadzą walkę o kontent. Pracujemy w rozproszeniu, jest KIPA, SFP, są gildie. Myślę, że trzeba zestrzelić myśli w jedno ognisko. Mamy pomysł, by powołać coś w rodzaju rady kinematografii, ciało reprezentatywne, które będzie patronowało rozwiązaniom strukturalnym, może np. pracować nad układem zbiorowym – zaproponował Jacek Bromski.

- To o czym mówi Leszek Bodzak, to problem nas wszystkich. Jeśli producent nie może dopiąć budżetu, to oddziałuje to także na nas – zauważył Andrzej Jakimowski, Przewodniczący Gildii Reżyserów Polskich. Przedstawił stanowisko jego grupy zawodowej. – Rosnące stawki na rynku uderzają w nasze zawody, w reżyserów, w scenarzystów. To odbija się na jakości produkcji. Jego zdaniem powoływanie rady kinematografii jako osobnej instytucji nie jest konieczne, by nawiązać dobrą współpracę między właściwymi organizacjami, o czym świadczy choćby to, że udało się wszystkim znaleźć w tu, w Serocku. Należy zastanowić się, kto może być partnerem tej rozmowy, wyznaczyć osoby do kontaktu i działać. W dyskusji na temat ewentualnej rady Jacek Bromski zauważył, że w czasie pandemii bardzo efektywnie działał komitet kryzysowy, który na bieżąco proponował rozwiązania bieżących wyzwań, zbierając postulaty z całego środowiska, mógł przyspieszać korzystne dla branży regulacje i rozwiązania.  Rozmówcy zgodzili się, że ich celem nie jest mnożenie bytów, ale skuteczność wspólnego działania, szybka i sprawna komunikacja między organizacjami. Według Alicji Grawon Jaksik pomysł utworzenia osobnej nowej rady wydaje się nie najważniejszy, jako że Zarządy poszczególnych organizacji regularnie spotykają się już dzisiaj, a to one tworzyłyby skład Rady.

– Czekamy na wdrożenie dyrektywy o jednolitym rynku cyfrowym, by móc ściągać tantiemy z platform. Obecnie eksploatowane na platformach filmy nie przynoszą ich twórcom dochodów – dodał Jacek Bromski. O tantiemach z internetu mówił dzień później dyrektor SFP-ZAPA Dominik Skoczek – w naszych relacjach wrócimy do tego wątku. Prezes SFP zwrócił uwagę na także inne problemy branży. Jest jeszcze kwestia agencji aktorskich, które  funkcjonują trochę jak byt odrębny i mocno naciskają producentów na podwyższanie stawek.

Ilona Łepkowska, fot. Borys Skrzyński / SFP

 - Mam same pytania, a nie mam odpowiedzi – dodał Paweł Maślona. – mamy Netfliksa, Viaplay, zaraz Disneya. Przeraża mnie perspektywa, że za to co będzie produkowało, odpowiadać będzie kilka korporacji. Martwię się o reżyserów, o kina. Teraz działamy w systemie, mamy PISF, możemy między sobą konkurować o fundusze na realizację filmu. Nagle zaczynamy pracę w nowej rzeczywistości, dla platform, musimy  się decydować, błyskawicznie pitchować, wszystko dzieje się bardzo szybko. Czy  nasze kino autorskie przetrwa? – postawił ważne pytanie Maślona, również reprezentujący Gildię Reżyserów.

 - Tego się nie da pomieścić na jednej półce, rzeczywistość jest skomplikowana. Wszystko, co możemy załatwiać, to nasze wewnętrzne sprawy. Na dzisiaj najważniejsze jest zdefiniowanie najważniejszych problemów – zabrał głos Grzegorz Łoszewski z zarządu Gildii Scenarzystów. – Prawda jest taka, że gdyby nie platformy VOD, większość z nas byłaby bez pracy. Młodzi będą lekceważyć was, producentów niezależnych, bo tam dostaną kilka razy więcej. Wiem, to jest dyktat pieniądza, może to pułapka zastawiana na nas przez los. Mamy marzenia, większość z nas je traci. Teraz najważniejsze to obrona kina niezależnego. Jeśli ono padnie, to po pewnym czasie padnie cała reszta. Wszystko, co w kinie ma jakąś wartość, wywodzi się z kina artystycznego. Wiem, że bez pracy dla filmu nie odnalazłbym się świadomie w serialu. Musimy kształtować swój smak.

- To, że jest pauperyzacja naszych zawodów to wiemy – kontynuował Grzegorz Łoszewski. - Ale jak ocalić coś, co jest wartością nadrzędną? Z tym możemy nie dać sobie rady i obudzimy się wtedy w środku nocy. Są kraje, które nie robią swoich filmów narodowych, z tym można żyć. A wraz z narodowym kinem umiera i literatura. -  W Polsce robienie filmów artystycznych po prostu przestaje się domykać finansowo – zauważył na to Leszek Bodzak. – Chyba że uda  się znaleźć np. 20 proc. finansowania za granicą. Wtedy mogę łatwiej dopiąć budżet. Koprodukcje międzynarodowe są coraz bardziej efektywnym ekonomicznie rozwiązaniem przy tworzeniu filmu kinowego.

Grzegorz Łoszewski, fot. Borys Skrzyński / SFP

- Przyczynkiem do integracji środowiska twórców i producentów może być postawa wobec platform streamingowych – mówił Dominik Skoczek. Platformy płacą więcej, co dla osób, które chcą żyć z filmu, stanowi bardzo dużą pokusę, dla części producentów też. Musimy mieć jednak świadomość, że produkcja dla platform często wiąże się z wyzbyciem całości praw, majątkowych, czasem też osobistych. Właścicielem pełni praw staje się producent – nie ten, który produkuje, ale rzecz jasna ten który zamawia, czyli na przykład Netflix. Dyrektor ZAPA opowiedział, że w tym roku przekazano do SFP-ZAPA pierwsze tantiemy dla autorów z wykorzystania polskich filmów w Netfliksie na innych rynkach europejskich i były one zaskakująco wysokie. Dlatego niezbędne jest wdrożenie dyrektywy europejskiej o prawach autorskich, aby także w Polsce autorzy mogli czerpać korzyści z eksploatacji ich filmów na platformach streamingowych. Zwrócił także uwagę, że podobny do platform model producencki realizują od kilku lat niektórzy nadawcy. Producent staje się usługodawcą, traci status producenta niezależnego, co oznacza też, że jego prawa do tantiem z reemisji i czystych nośników mogą być kwestionowane.  Trzeba być świadomym tych zasad, wybierając model produkcji dla wielkiego nadawcy czy globalnej platformy.  – Trzeba chronić pozycję producenta niezależnego i prawa twórców. Czytać dokładnie kontrakty i tam, gdzie to możliwe negocjować i zachowywać prawa – doradzał. Reprezentująca zarząd Gildii Scenarzystów Ilona Łepkowska zwróciła uwagę, by nie robić prostych opozycji: kino komercyjne vs. kino autorskie. To szkodliwy i dzielący środowisko podział. – Gdyby nie sukcesy filmów komercyjnych, nie byłoby też efektów frekwencyjnych na filmach artystycznych. To jest synergia – podkreśliła scenarzystka.

- Wszyscy jedziemy na tym samym wózku, producent, twórcy ale i ekipy, których sytuacja jest inna od naszej. Nie rezygnujmy z koncepcji producenta niezależnego. Dbajmy o niego – apelował Andrzej Jakimowski.  Alicja Grawon-Jaksik zauważyła, że platformy reprezentują odmienny rynkowo system produkcji, który dopiero od niedawna zaszczepił się na polskim gruncie. –  W Europie jest inaczej, więź między dziełem a twórcą jest nierozerwalna.

 
Alek Pietrzak, obok m.in. Bartosz Kozera, Jerzy Kapuściński, Maciej Karpiński, Magdalena Wleklik, fot. Borys Skrzyński / SFP

Daria Maślona (Silver Frame) zapytała panelistów o pomysły, jak włączyć platformy streamingowe w tworzenie tkanki polskiej branży filmowej. Prezes Jacek Bromski  zaproponował rozważenie podniesienia opłaty audiowizualnej do PISF z 1,5 proc. do 2. Alicja Grawon-Jaksik wskazała, że są rozwiązania wprowadzane i dyskutowane w innych krajach polegające na nakładaniu obowiązków reinwestycji przychodów platform VOD w produkcję niezależną. Powinno się rozważyć model optymalny w polskich warunkach.

- Mam nadzieję, że ustawa o tantiemach z internetu zostanie w końcu przyjęta, co poprawi sytuację twórców – powiedział Jacek Bromski. – Powinniśmy pisać naszą historię. Pamiętajmy, że ustawa o kinematografii nie wzięła się znikąd. Byliśmy i jesteśmy przedmiotem zazdrości wielu organizacji filmowych na świecie. Uważam, że nie należy z pesymizmem podchodzić do przyszłości – dodał, zapraszając obecne na konferencji gildie, organizacje i koła do współpracy.

  Paneliści i goście konferencji wielokrotnie podkreślali, jak ważna jest samoświadomość środowiska filmowego, umiejętność wyważenia własnych wyborów, niezależnie czy się jest producentem czy twórcą. Produkcja i praca na rzecz platform jest wielką szansą dla profesjonalistów, także dla debiutantów, którzy mogą godnie żyć z pracy przy serialach i filmach. Ale odpowiedzialność za kształt narodowego kina spoczywa w ogromnej mierze na nas. Musimy rozumieć globalne procesy rynkowe i ich skutki na naszym podwórku. Świadomy producent produkując własne, niezależne od  korporacji filmy, buduje swój własny katalog. Nie musi to stać w sprzeczności z pracą na rzecz np. Netfliksa, stacji telewizyjnej czy Warnera. Ale żeby mógł produkować własne filmy, należące do tego, co nazywamy kinem narodowym, musi mieć warunki. Tymczasem na co dzień problemów nie brakuje – po kolejnych lockdownach wyraźnie zachwiała się pozycja polskich filmów w kinach. Koszty rosną, wymagania finansowe agencji i pionów również, co przy słabszych wynikach frekwencyjnych przyczynia się do osłabienia rentowności. Kolejnym wyzwaniem jest coraz bardziej widoczny brak rąk do pracy – może więc należy pomyśleć o zmianie systemu kształcenia ludzi różnych zawodów i specjalności.

Wojciech Leszczyński, Maciej Dydo, Małgorzata Machczyńska, Oskar Kaszyński, fot. Borys Skrzyński / SFP

Konferencja Młode polskie kino odbyła się w dniach 26-18 listopada 2021 w Serocku. Kolejna relacja: z panelu o relacjach producenta z reżyserem i scenarzystą już wkrótce.


Anna Wróblewska
artykuł redakcyjny
Ostatnia aktualizacja:  8.12.2021
Zobacz również
Znamy nominowanych do Paszportów POLITYKI 2021 w kategorii Film
Nagroda Gildii Reżyserów Polskich dla „Dziury w głowie”
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2022
Scroll