PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
WYDARZENIA
  5.06.2021
Z Marleną Gabryszewską, prezeską Stowarzyszenia Kin Studyjnych, rozmawia Anna Wróblewska
Jesteśmy po dwóch weekendach, po kolejnym otwarciu kin i po trzecim lockdownie. Jak wyglądał majowy start w kinach?
W pierwszy weekend otworzyły się kina studyjne i sieć Helios. Cinema City i Multikino otworzyły się tydzień później. Najkrócej mówiąc – pierwszy weekend okazał się gorszym otwarciem niż w lutym, ale znacznie lepszym niż pierwszy restart w czerwcu 2020, ale biorąc pod uwagę cykl działania kina, zjawisko to jest łatwe do wytłumaczenia. W lutym nie mieliśmy w zasadzie konkurencji. Otworzyły się tylko kina studyjne, pogoda nie sprzyjała, restauracje i inne formy rozrywki były zamknięte a na dodatek zostaliśmy otwarci w Walentynki.

Na które w Polsce tradycyjnie już chodzi się do kina, zawsze był to najlepszy weekend w roku. I na tej „nowej świeckiej tradycji” kina studyjne wyszły całkiem nieźle.
Tak, ale trzeba pamiętać, że cały ten miesiąc był dla kin studyjnych korzystny. Oprócz braku konkurencji, były też dobre filmy. Widzowie chodzili przede wszystkim na "Na rauszu" i "Palm Springs". Był to też niezwykle korzystny czas dla polskiej animacji „Zabij to i wyjedź z tego miasta”, która w innych warunkach prawdopodobnie nie osiągnęłaby takiego wyniku frekwencyjnego. Zauważyłam ciekawe zjawisko. Kiedy widzowie nie mogli kupić biletów na jakiś film np. wchodzący wtedy na pokazy przedpremierowe film "Na rauszu", kupowali bilet na seans, który był aktualnie dostępny. To dowodzi tego, że ludzie stęsknieni byli jakichkolwiek doświadczeń społecznych poza czterema ścianami domu.

A jak to się ma do pierwszego otwarcia kin w czerwcu 2020?
Była to dla nas trudna próba, bo decyzja zapadła znienacka. Bez wyprzedzenia, które umożliwiałoby stworzenie ciekawego line-upu premierowego. Decyzja o możliwości otwarcia 6 czerwca została ogłoszona przez rząd 28 maja. Nie wiadomo było, które kina są otwarte, a które nie. Panował chaos. Dystrybutorzy nie byli przygotowani na wprowadzanie premierowych tytułów a wchodzące filmy nie miały promocji. Ponadto okres wakacyjny zawsze powoduje spadek obrotów. Zapewne dlatego też tegoroczny restart majowy nie jest tak udany jak lutowy. Otworzono ogródki a potem restauracje, pogoda może i nas nie rozpieszczała, ale było w miarę ciepło.

Pierwszy lockdown był poza tym naznaczony dezorientacją i przeszacowaniem obostrzeń.
Nie mieliśmy tej wiedzy, co teraz. Nie wiedzieliśmy, na ile koronawirus jest zaraźliwy, widzieliśmy strach widzów przed seansami. Między innymi dlatego otworzyliśmy platformę MOJEeKINO.PL – mieliśmy dużo pytań o dostępność filmów w sieci, nie wiedzieliśmy jak długo pierwszy lockdown potrwa a widzom studyjnym brakowało jednak bardziej wyrafinowego repertuaru, którego na komercyjnych platformach streamingowych nie znajdą. Dzisiaj jesteśmy bardziej świadomi działania wirusa, w części zaszczepieni a to wszystko wpływa na powrót widzów do kin.

Marlena Gabryszewska, fot.materiały promocyjne

Na co chodzili widzowie w pierwszy weekend po otwarciu kin?
Najlepiej sprzedały się przedpremierowe filmy oscarowe. W pierwszy weekend hitami były "Nomadland" i "Na rauszu". Na filmy te czekaliśmy od miesięcy, miały one naturalną promocję związaną najpierw z kampanią oscarową a potem z samymi nagrodami. Ale świetnie też poradziły sobie powracające lutowe tytuły – „Obiecująca. Młoda. Kobieta” i „Sound of Metal”.

A jak przedstawiał się kolejny weekend 28-30 maja i pierwszy tydzień?
Kolejny tydzień utrzymał ową tendencję, czyli ogromne zainteresowanie kinem oscarowym, ale z racji Dnia Dziecka dużą popularnością cieszyły się propozycje dla najmłodszych widzów. Zdecydowanie widzimy, że po pandemii widzowie spragnieni są filmów, na których będą mogli się oderwać od smutnej rzeczywistości. Od 28 maja działają już wszystkie kina w Polsce, mamy więc nadzieję, że wkrótce ustabilizuje się line-up premier.

Zbliżają się wakacje. Lato to specyficzny czas w kinie, wchodzą głównie amerykańskie blockbustery i kino familijne. Na co w tej sytuacji, podwójnie trudnej, stawiają kina studyjne?
Część kin ze Stowarzyszenia Kin Studyjnych sięgnie na pewno po te tytuły – przede wszystkim te, które w najbliższej okolicy nie mają konkurencji, są na przykład jedynym kinem w mieście czy na terenie.

Czyli tzw. kina lokalne.
Tak. Kina studyjne liczą przede wszystkim na filmy polskie, na które czekamy od dłuższego czasu. Część z nich została objęta programem pomocowym PISF polegającym na wsparciu promocji i dystrybucji. Oferty stricte arthouse’owej skrojone pod kina studyjne z pewnością nie zabraknie. Przed nami „Najbliższe lata” od Aurory, "Sweat" Magnusa von Horna dystrybuowane przez Gutek Film czy  doskonały film „Supernova” z Colinem Firthem i Staley’em Tuccim od M2 Films. Ale niezwykle istotne jest to, że do kin studyjnych festiwale filmowe – Krakowski Festiwal Filmowy, Nowe Horyzonty, Millenium Docs Against Gravity i inne, które cieszą się ogromną popularnością wśród widzów.

Program Pomocowy początkowo zakładał, że dofinansowane tytuły wejdą do kin do końca kwietnia. Ale lockdown przedłużył się.
Dlatego mamy nadzieję, że termin ten zostanie wydłużony do końca sierpnia. Filmy czekają od zeszłego roku, a są to świetne tytuły: „Zupa nic” Kingi Dębskiej, "Śniegu już nigdy nie będzie" Małgorzaty Szumowskiej, "Sweat" Magnusa von Horna, "Magnezja" Macieja Bochniaka – to tylko część najbardziej znanych tytułów. To ciekawy eksperyment. W poprzednich latach bardzo rzadko zdarzało się, żeby polskie filmy miały premierę w trzecim kwartale.

Chyba, że była to „Zimna wojna” po nagrodzie w Cannes.
Tak, tu zadziałał szum wokół filmów nagradzanych na ważnych międzynarodowych festiwalach. Teraz jest tak samo – niby nikt nie zwraca już uwagi na Oscary, a w pierwszy weekend otwarcia kin pytano głównie o "Nomadland" i "Na rauszu".

Przypadek? Nie sądzę, jakby powiedział klasyk. Maj to podwójnie ważny miesiąc dla Stowarzyszenia Kin Studyjnych, bo oto minął rok od otwarcia platformy MOJEeKINO
Rozwinęła się przez ten czas świetnie. Mamy wierną publiczność, która została z nami mimo iż wróciliśmy do kin.  Mamy nadzieję, że to już ostatni lockdown, w związku z tym jej działanie zostanie przeformułowane. Podczas tego roku pokazywaliśmy na niej filmy, których nie można było puścić w kinach. Teraz stanie się uzupełnieniem programu kin studyjnych.

 
Czyli de facto powróci się do pierwotnej idei sali wirtualnej.
Tak, wyjaśnię to na przykładzie. 25 czerwca do kin wchodzi „Lato 1985” Francoisa Ozona, a my tymczasem zapraszamy widzów na przegląd filmów Ozona. W połowie czerwca natomiast będziemy mogli oglądać w kinach studyjnych koprodukcje polsko-grecką „Niepamieć”, a na platformie MOJEeKINO przypomnimy największe hity greckiej Nowej Fali. Chcemy przypomnieć starsze tytuły, organizować retrospektywy. Ponadto osoby, którym sytuacja rodzinna lub zawodowa nie pozwala na regularne korzystanie z kin stacjonarnych pozwoli być na bieżąco z repertuarem stuydjnym. Poza tym chcemy kontynuować udaną współpracę z festiwalami. Już teraz możemy zapowiedzieć organizację w formie hybrydowej festiwali: Watch Docs, Sputnik Russian Film Festival, Korean Film Festival i inne. Trudno orzec, jak długo to potrwa, ale z pewnością warto to robić. Po pierwsze ze względu na ograniczenia reżimu sanitarnego, po drugie – platforma daje większe możliwości dotarcia do widzów, którzy nie mają dostępu do studyjnego repertuaru lub nie są w stanie wziąć dłuższego urlopu, by przyjechać na festiwal do innego miasta.

Stowarzyszenie rozpoczęło też własną działalność dystrybucyjną. Na pierwszy ogień poszły „Najlepsze krótkie metraże” ze Studia Munka SFP.
To jeden z tych pomysłów, które chcemy rozwijać w przyszłości. Kina studyjne potrzebują specyficznego arthouse’owego repertuaru, a jest duży problem z szeroką dystrybucją polskich filmów artystycznych. Jest mnóstwo fantastycznych ale trudniejszych do rozpowszechnia filmów, na które dystrybutorzy się nie decydują, bo tytuły te mogą polec w walce z bardziej chodliwymi konkurentami. Ponadto wymagają dużo większego zaangażowania w promocję, by osiągnęły dobry wynik. Np. teraz w kinach studyjnych można zobaczyć cudowny film Iwony Siekierzyńskiej "Amatorzy", który nie bez przyczyny na FPFF w Gdyni otrzymał Nagrody Kin Studyjnych i Polskie Federacji DKF. Film dystrybuuje jego producentka, a my tę dystrybucję wspieramy. Takie filmy tracą, bo nigdy nie znajdą się w szerokiej dystrybucji, a są ważne i cenne dla widza. To przestrzeń, w której chcemy się odnaleźć wspierając zarówno kina, jak i producentów.

Czego więc mogę życzyć wam po tym ekstremalnie ciężkim dla kultury roku?
  Żeby kin już więcej nie zamykano. Żebyśmy mogli normalnie działać i tworzyć nową, hybrydową rzeczywistość kinową.



Anna Wróblewska
artykuł redakcyjny
Ostatnia aktualizacja:  5.06.2021
Zobacz również
61. KFF. Laureaci Krakowskiego Festiwalu Filmowego
Startuje 35.Tarnowska Nagroda Filmowa
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2021
Scroll