PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
W pierwszym odcinku naszego „zielonego” cyklu przedstawiliśmy seminaria i spotkania, jakie na ten temat odbyły się w Polsce w ostatnich miesiącach (patrz - ramka). Rozpoczęliśmy także relacjonowanie webinarium „Zielona produkcja filmowa: krok po kroku” z września 2020 roku na 39. Festiwalu „Młodzi i Film” w Koszalinie.
W spotkaniu udział wzięli: Małgorzata Kiełt, Prezes Fundacji Planet For Generations, Michał Korynek, Location Manager, Paweł Kosuń, Centrala Film, Daria Maślona, Silver Frame, Tomasz Morawski, Haka Films oraz dr Anna Wróblewska, PWSFTViT – moderator. Przytoczyliśmy  zasady prowadzenia produkcji w harmonii ze środowiskiem a także regułę zwaną „7R” (reduce – ograniczaj, redukuj, reuse - użyj ponownie, wykorzystaj, recycle – segreguj, repair – napraw, renew – odnawiaj, rethink - przemyśl na nowo, rot – kompostuj). Czas teraz na zapoznanie się z indywidualnymi doświadczeniami gości koszalińskiego spotkania.

Co w istocie oznacza „zielona”, czy też jak się częściej używa tego sformułowania, „zrównoważona” produkcja filmowa? Jak zauważa Tomasz Morawski (Haka Films), termin ten nie jest najszczęśliwszy, stanowi de facto kalkę z języka angielskiego, ale się przyjął i jest powszechnie w użyciu. Tomasz Morawski przyznaje, że myśl o wprowadzeniu rozwiązań proekologicznych towarzyszyła jego teamowi produkcyjnymi już od dłuższego czasu, pierwsze rozwiązania wprowadzano małymi krokami. Aż przyszła produkcja, przy której zespół postanowił zmienić te drobne kroczki w system – Weszliśmy w proces produkcyjny, ale najtrudniej było znaleźć czas, by odpowiedzieć sobie we wspólnym gronie na pytanie, co chcemy zrobić – śmieje się Tomasz Morawski. – I wtedy ktoś powiedział: to nie umawiajmy się już, ale zróbmy to teraz.

"Tarapaty 2", fot. Hubert Komerski

Rozpoczynała się produkcja „Tarapatów 2” Marty Karwowskiej, o której kilkakrotnie pisaliśmy w naszym portalu.  Pion produkcyjny zaczął od prostych czynności biurowych – przeszli na druk dwustronny, ograniczyli fizyczny rozmiar faktur. Producenci szukali przestrzeni, niewykorzystanych możliwości.  A następnie postanowili komunikować to do ekipy.

Szybko okazało się, że nie trzeba każdemu drukować scenariuszy, a ekipa spokojnie obywa się 10 sztukami planu dziennego. Przecież i tak każdy dostaje go na maila. Szybko udało im się pozbyć słynnych kubeczków plastikowych, przez lata szczelnie wypełniających kubły śmietnikowych. Pojawiły się naczynia papierowe i długopisy, aby podpisać swoje. Ekipie rozdali gadżet filmowy w postaci bidonu i bardziej ekonomiczne duże butelki. Rozmawiali ze statystami, prosząc ich o pomoc w ograniczeniu śmieci.

Morawski szczerze przyznaje, że na początku sami czuli opór przed komunikowaniem zmian w ustalonych dziesiątki lat zwyczajach. Ale przyszedł moment, kiedy stwierdzili, że oni sami muszą stać za tymi pomysłami. Okazało się, że mają one świetny odbiór, wszyscy chcieli wziąć udział w ograniczeniu zaśmiecania. A pewnego dnia na plan wjechał wóz cateringowy z naczyniami ceramicznymi i zmywarką.  Udało się nawet oszczędzić na produkcji i wywozie śmieci.– Podjęliśmy ryzyko, nie wiedzieliśmy, jak przełoży się ono na finanse, ale wyszło bardzo dobrze – uważa Tomasz Morawski.

Reżyser Piotr Złotorowicz na planie filmu "Wiarołom", fot. Sylwia Olszewska, Studio Munka SFP

Daria Maślona, producentka (Silver Frame) i kierowniczka produkcji – między innymi filmów ze Studia Munka SFP – przyznaje, że reakcja ekipy jest zawsze pozytywna. – Muszę przyznać, że ludzie sami wychodzą ze swoimi pomysłami lub rozwiązaniami,  często mają doświadczenia z innych krajów, choćby z Europy Zachodniej. Jej zdaniem nie ma silnego oporu, a ludzie dość szybko  się dyscyplinują. -  Dotykamy jednak tematu budżetowania produkcji ekologicznych – mówi Daria Maślona. Szefowie pionów czasem muszą poszukać oszczędności w swoich budżetach, aby przestawić się na rozwiązania proekologiczne.  W czasie produkcji munkowego „Wiarołomu” Piotra Złotorowicza ekipa starała się wcielać te rozwiązania w życie. – Widzę tu  dwie kategorie, rozwiązania systemowe i rozwiązania indywidualne. To co ciekawe, to fakt, że jest dużo mikroinicjatyw podejmowanych z wielu perspektyw. Starają się one ze sobą przecinać. – Super, jeżeli zaczynamy od rozwiązań strukturalnych już na etapie wniosków na przykład do regionalnych funduszy filmowych. Ale widzimy też, gdzie moglibyśmy być i ile nam jeszcze brakuje, żeby te wszystkie pomysły zaczęły współpracować. Żeby mogły przyciągnąć inwestorów, którzy będą chcieli nam dofinansować te działania proekologiczne na przykład w ramach tzw. społecznej odpowiedzialności biznesu – mówi Daria Maślona. Producentka zauważyła, że covid skomplikował ten proces, na początku epidemii, po otwarciu planów zdjęciowych znów kubły wypełniły się po brzegi jednorazówkami, produkcja plastiku sięgnęła sufitu. – Paradoksalnie sytuacja ta może nam pomóc w wyszukiwaniu rozwiązań proekologicznych. Nie cofniemy się teraz pięć kroków wstecz,  trzymamy się tych pomysłów – dodała Daria Maślona.

Paweł Kosuń (Centrala Film) połączył się ze studiem w Koszalinie z planu „Lipstick on the Glass Kuby Czekaja, skądinąd – stałego bywalca „Młodzi i Film”.  Producent dodał do rozkręcającej się dyskusji łyżkę dziegciu. – Jeszcze rok temu byłem wielkim entuzjastą ekologicznych rozwiązań i chciałem je wszystkie wprowadzić. Ale wszystko to zostało zweryfikowane, także przez pandemię. Nawet, jeśli produkcja będzie zrównoważona, to nadal będzie szkodliwa. Produkcje filmowe nie są ekologiczne. Zostawiamy ślad CO2 i pełno śmieci. Tak, musimy wprowadzać zmiany, ale jesteśmy szkodzącą środowisku branżą. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo  – mówi Paweł Kosuń.

Oczywiście, że chodzi o minimalizowanie tych strat, i niech to będzie małymi krokami, na przykład poprzez wymianę sztućców i ograniczenie śmieci. Producent zwraca uwagę, że wdrażanie tych rozwiązań zależy od charakteru produkcji. W dużym ośrodku, gdzie ekipa stacjonuje w jednym miejscu jest to prostsze niż w przypadku ekipy często przemieszczającej się. Producent zgadza się z Darią Maśloną – w Polsce nadal nie ma systemu wsparcia tych rozwiązań. A jeśli ich nie będzie, to te małe inicjatywy będą podejmowane dla uspokojenia naszego sumienia raczej niż po to, by rzeczywiście wdrożyć zrównoważoną produkcję filmową. Trudno mówić o równowadze, jeśli agregat prądotwórczy pracuje 12 godzin!

"Lipstick on the glass”, fot. Paweł Bąk

 - Te małe kroczki są konieczne, aby zmienić myślenie ekipy filmowej. Bywa różnie, czasem trzeba przypominać, czasem walczyć. Po wybuchu epidemii produkcja środków zapobiegających ekipie jest tak ogromna, że ekologia zeszła na drugi plan. Mamy narzucone pewne higieniczne standardy, które musimy realizować. Zrobiliśmy kilka kroków do tyłu – zauważa Paweł Kosuń. Właśnie teraz widać, jak bardzo przydałyby się rozwiązania strukturalne. W funduszach regionalnych w Niemczech dostaje się specjalne punkty za zieloną produkcję. W Polsce niektóre RFF-y zauważyły ten problem, ale na razie nie punktują jeszcze ekorozwiązań. Producenci, którzy chcą być fair wobec środowiska muszą wydawać pieniądze, ale nie są za to premiowani. Należy więc wypracować takie narzędzie, które realnie przekonają decydentów.

- Nie jesteśmy naiwni, nie zmienimy świata tylko dlatego, że jest to modne. Rozwiązania systemowe to nie tylko współpraca osób, które zajmują się produkcją filmów, ale współpraca na poziomie kilku ministerstw i urzędów – uważa Daria Maślona. – To wszystko musi się dziać, ale jest jeszcze coś. Mamy silną kartę. Te rozwiązania systemowe nie będą skuteczne, jeśli nie będzie edukacji w tym obszarze, nawet na bardzo wczesnym etapie, w szkole.

Te małe kroczki okazują się często poważnymi wyzwaniami organizacyjnymi. Tak wynikało to z wypowiedzi Michała Korynka, location managera, który od kilku lat na planach zdjęciowych obserwuje i wdraża konkretne rozwiązania proekologiczne.  – Byłoby idealnie, gdybyśmy mogli sortować odpady na hali i podłączać się do prądu. Ale tak nie jest, często jeździmy w plener, jesteśmy w podróży. Szkoda, że zajmujemy się ekologią tak późno. Ale dzięki temu nie musimy tłumaczyć, o co chodzi z segregowaniem śmieci i ze wspólnym transportem – zauważa Korynek. On sam zainteresował się tematem już ponad dekadę temu, kiedy ludzie nie mieli nawyku sortowania. My mamy w tej chwili sytuację odwrotną, wprowadzamy rozwiązania, które są nam znane z innych obszarów życia.

Ogromnym problemem są śmieci, to prawda. Ale i catering. Przerzucenie na ceramikę i zmywarkę nie tylko oszczędza wodę i energię, ale poprawia jakość posiłku. Korynek szacuje, że dzięki prostym rozwiązaniom podczas trzech ostatnich produkcji zmniejszono objętość śmieci od 30 do 50 proc. A możliwe jest zmniejszenie nawet do 70 proc. – To realne oszczędności, można poświęcić je na dofinansowanie realnych rozwiązań ekologicznych, które przecież kosztują.

Bolesnym źródłem zanieczyszczeń są agregaty, wypalające ogromne ilości paliwa. Ale i tu Korynek dostrzega światełko w tunelu. Jeszcze do niedawna procedury wniosków o podłączenie do sieci były zbyt wydłużone, by mogły być stosowane przez produkcję filmową, zorganizowaną dynamicznie i nastawioną na zmiany. Ostatnio jednak u niektórych dostawców energii pojawiły się szybsze (nawet 48-godzinne) drogi uzyskania pozwoleń. Gdyby takie systemy stały się normą, pozwoliłoby to na traktowanie agregatu jedynie jako zabezpieczenia.



Nie wszystkie punkty z zasady 7D da się przełożyć na produkcję filmową. Tylko w wyjątkowych wypadkach można sobie wyobrazić ponowne wykorzystanie dekoracji, którą buduje się osobną dla każdego filmu i która stanowi o jego indywidualnym charakterze. Czasem zresztą może nie przetrwać ona demontażu, a odzyskiwalne materiały drewniane są połączone z chemią, co też utrudnia recycling.  I choć pojawia się pomysł z otwartymi magazynami, to tu przeszkodą okazują się przepisy. Jak zwrócili uwagę goście panelu, w produkcji z publicznymi pieniędzmi nie za bardzo można coś oddać za darmo. – Dobrze byłoby znaleźć sposób, by te materiały oddać,  a jednocześnie nie wpaść w tarapaty z rozliczeniem – dodał Michał Korynek.

Naturalnym obszarem „oszczędności” ekologicznych jest transport, ale w erze covidu ciężko jest namówić ludzi na korzystanie transportu masowego, który nie tylko redukuje ilość spalin, ale pozwala wynająć mniejszy parking. Nieoczywiste rozwiązania ciągle tkwią w biurach – oprócz ograniczenia zużycia papieru, o czym goście mówili wcześniej, należałoby rozważyć nowe praktyki w korespondencji mailowej – ograniczenie niepotrzebnych maili, wielkich załączników, powodujących obciążenie serwerów. Ten koszt ekologiczny jest odsunięty, ale jest i trwa. To jeden z tych kroków, które możemy wprowadzić od zaraz.  - Wydaje mi się, że ta zmiana w myśleniu następuje ogólnie. A w filmie mamy do czynienia z ponadprzeciętnie świadomymi pracownikami. Nie trzeba nikogo finansowo przekonywać do umycia zębów, to i nie będzie trzeba w przyszłości przekonywać do zielonych rozwiązań – spuentował Korynek.

  - Żeby zacząć zieloną produkcję,  trzeba chcieć – podsumowali koszalińską dyskusję goście. I choć rozwiązań systemowych na razie brak a covid pokrzyżował plany, to najprostsze pomysły znajdują się na wyciągnięcie ręki.

W następnym odcinku cyklu – czy festiwale filmowe mogą być „zielone”? 
Anna Wróblewska
artykuł redakcyjny
Ostatnia aktualizacja:  5.04.2021
Zobacz również
"Jak najdalej stąd" nagrodzone w Cottbus
Koniec zdjęć do „Lipstick on the Glass” Kuby Czekaja
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2021
Scroll