PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
- Wojtku, Ciebie nikt nie zapomni, będziesz żył wiecznie dzięki swoim rolom - mówił wzruszony ks. Andrzej Luter. Msza święta pogrzebowa za Wojciecha Pszoniaka została odprawiona 3 listopada w Kościele Środowisk Twórczych na Placu Teatralnym w Warszawie. Wojciech Pszoniak, jeden z największych polskich aktorów, zmarł 19 października w wieku 78 lat.
Twórcę żegnała najbliższa rodzina i grono znajomych. Mszę koncelebrował ks. Andrzej Luter, warszawski duszpasterz środowisk twórczych i przyjaciel Wojciecha Pszoniaka. Podczas homilii ks. Luter wspominał aktora: - Modlimy się za wielkiego artystę, męża, przyjaciela. Za człowieka wrażliwego. W ostatnich tygodniach swojego życia poznał, czym jest cierpienie. Był pod opieką wspaniałej żony, Basi. W dalszej częci ceremonii przyznał: - Uwielbiał wolność i jej poszukiwał. Zmagał się ze sobą, ale zawsze potrafił znaleźć prawdziwe wartości. Szukał człowieka w człowieku. Miał w sobie wyrozumiałość dla słabości, choć nie dla podłości. Grając nie wyzbywał się samego siebie. Budował role z ludzkiego materiału, który był w nim samym, jego bogatej osobowości. Grał z wnętrza, ale jego role zawsze były dokładnie przemyślane.


fot. East News/SFP

Zmarłego pożegnał również aktor Olgierd Łukaszewicz, przypominając najważniejsze momenty prywatne i zawodowe związane z Pszoniakiem. - Najchętniej potrzymałbym cię za rękę - mówił. - Wojtek był dla mnie jak brat, mistrz, przyjaciel. Od razu został naszym autorytetem. Przez cały okres studiów pozostawaliśmy pod jego wrażeniem. Do samego siebie w sztuce miał stosunek niezwykle poważny, czasem wręcz nabożny. Proces twórczy był dla niego czymś tajemniczym, więc go nie lekceważył. Porażał nas tempem narastającej, sadystycznej obsesji (…). Bardzo mi będzie ciebie brak. Nieraz pomagałeś mi podjąć ważne decyzje życiowe - zakończył Łukaszewicz.

W imieniu Piotra Glińskiego,Wiceprezesa Rady Ministrów, Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu list odczytał Jarosław Sellin, sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. - Ogromny talent, energia, oryginalność, skłonność do artystycznego ryzyka - te cechy wyróżniały Wojciecha Pszoniaka. Był artystą niepowtarzalnym - pisał Gliński. I wspominał, że pierwszy raz zobaczył aktora na scenie w 1969 r. List, w którym Gliński podsumował trwającą pięć dekad karierę aktorską, zakończył słowami: - Na taśmie filmowej i w naszej pamięci pozostaną na zawsze jego kreacje.

Wojciech Pszoniak spoczął na Powązkach Wojskowych.


***

Wojciech Pszoniak urodził się 2 maja 1942 roku we Lwowie.  Absolwent Wydziału Aktorskiego Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie (1968). Po ukończeniu studiów związał się z krakowskim Starym Teatrem (1968-1972), a następnie z teatrami warszawskimi: Narodowym (1972-1974) i Powszechnym (1974-1980). Od 1978 roku występował także na scenach francuskich. Laureat wielu prestiżowych nagród, m.in.: im. Leona Schillera (1972), im. Aleksandra Zelwerowicza (2001).

– W moim zawodzie najbardziej interesuje mnie kontakt z drugim człowiekiem. Najważniejsze w sztuce jest zrobienie na kimś niezatartego wrażenia. Aktorstwo? To język, którego nie ma nigdzie indziej – tylko w tym jednym momencie, między tym  a tym człowiekiem. To jest także ślad, który naznacza kogoś na całe życie. Dla mnie nie są ważne role, tylko pytanie, kim jest człowiek; co to jest; po co to jest – wyznał w jednym z wywiadów.

Wielkość filmowego talentu przypieczętował rolą Moryca Welta w „Ziemi obiecanej” Andrzeja Wajdy. Wcielił się także w Jeszuę w filmie Wajdy "Piłat i inni" oraz zagrał podwójną rolę – Dziennikarza i Stańczyka – w Wajdowskiej adaptacji "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego. 

Najbardziej poruszająca i złożona postać w dorobku filmowym Wojciecha Pszoniaka to niewątpliwie tytułowa rola w filmie "Korczak". Genialnie stworzony portret doktora Korczaka, człowieka nieugiętego, walczącego o swoje ideały i godność.

Oprócz ról w filmach Wajdy zagrał również w "Diabele” Andrzeja Żuławskiego, w "Szpitalu przemienienia" Edwarda Żebrowskiego (1978), w "Arii dla atlety" Filipa Bajona (1979) oraz w "Austerii" Jerzego Kawalerowicza (1982). Do swoich dwóch filmów zaangażował go również Volker Scholendorff. Pszoniak zagrał w jego „Blaszanym bębenku”, a wiele lat później w filmie "Strajk". Pojawił się również w "Nadziei" Stanisława Muchy, "Mniejszym złu"- ostatnim obrazie Janusza Morgensterna, "Małej maturze 1947" Janusza Majewskiego oraz "Mistyfikacji" Jacka Koprowicza. Polscy widzowie mogli podziwiać jego kunszt aktorski m. in. jako byłego kpt. SB Jana Garbarka w thrillerze „Kret” Rafaela Lewandowskiego. Zagrał Władysława Gomułkę w dramacie „Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł” Antoniego Krauzego oraz Profesora Karloffa w dramacie obyczajowym "Wygrany" Wiesława Saniewskiego.

MR
SFP
Ostatnia aktualizacja:  30.11.2020
Zobacz również
fot. East News/SFP
Kino osobiste Sputnika - "Spaleni słońcem"
Czwarty pokaz w ramach Warsaw Doc Hot Selection
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2021
Scroll