PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
O relacji z rodzicami, o inspiracjach do filmu i pracy z aktorami mówił Piotr Domalewski na spotkaniu po pokazie "Jak najdalej stąd", które odbyło się 1 października w prowadzonym przez SFP Kinie Kultura. Rozmowę poprowadził Marcin Radomski, a oprócz reżysera w spotkaniu wzięła udział odtwórczyni głównej roli Zofia Stafiej i producent Jan Kwieciński.
 

Film opatrzony jest dedykacją "Moim rodzicom" i opowiada o trudnej relacji dorastającej dziewczyny z matką i nieobecnym w jej życiu ojcem, z którym nie będzie jej dane się spotkać. Zapytany o  to Piotr Domalewski odpowiedział: "Wyjściowym punktem filmu jest relacja z rodzicami. Utrudniłem bohaterce, bo ojciec nie żyje. Poza tym miałem pewne rzeczy do przepracowania,  ale myślę, że przychodzi taki moment w życiu, że zaczynasz patrzeć na swoich rodziców jak na ludzi i zastanawiasz się - kim oni są, co lubią, jak się ubierają, jakich wyborów dokonali. Ja doszedłem do tego i uważam,że moi starali się i robili co mogli. I mówi to też bohaterka o swoim ojcu, więc ta dedykacja w jakiś sposób jest naturalna".

fot. Borys Skrzyński/SFP

O dużym wyzwaniu aktorskim opowiadała Zofia Stafiej: "To mój debiut. Miałam obawy czy podołam, szczególnie po przeczytaniu scenariusza. Na początku stwierdziłam, że muszę zaufać ludziom, którzy mnie wybrali, i z tym zaufaniem zostałam. (...) Spotykaliśmy się z Piotrkiem, chyba dwa miesiące to trwało, takie próby czytane i ja podczas prób miałam wrażenie, że Piotrek mnie uczy mówić od nowa". "Rozmawialiśmy sobie tekstami z "Cichej nocy" i on mnie uczył jak wiarygodnie dialogować, więc na tym to głównie polegało. I oczywiście na rozmawianiu o postaci, o jej motywach, żebym też rozumiała co mam grać."

Jak Kwieciński, producent mówił o wyborze Dublina w Iralnii jako miasta, w którym pracował ojciec głównej bohaterki: "Dublin - mimo zamożności tego kraju - jest depresyjny. Byliśmy tam wiele tygodni, i on jest taki łomżański, chcieliśmy żeby ta zmiana nie była szokująca" - wtórując mu Domalewski powiedział o idei pracy operatora: "Piotr Sobociński miał taki zamysł fotograficzny i bardzo mi się to też spodobało, że trzeba pokazać, że tam jest identycznie, tam nie ma żadnej ziemi obiecanej, tam jest dokładnie to samo, tylko się człowiek komunikuje w innym języku ale problemy, wszystko - nawet pogoda jest taka sama".

Reżyser odpowiedział też na pytanie dotyczące wpływu jego doświadczenia aktorskiego na pracę przy filmie: "Lubię moje doświadczenie aktorskie, bo mam wrażenie, że ono skraca komunikację, to znaczy ja się zastanawiam, co ja jako aktor chciałbym usłyszeć, żeby wykonać dane zadanie, i używając tych samych mechanizmów, które na mnie by zadziałały wykrzystuję do pracy z aktorem". Zofia Stafiej dodała: "mogę potwierdzić, że przez swoją wrażliwość, ale też przez doświadczenie aktorskie Piotrek świetnie wyciąga emocje - przynajmniej ja cały czas miałam takie odczucie - i bardzo dobrze się opiekuje na planie, także nawet pomimo trudnych scen, takich emocjonalnych, ja miałam cały czas poczucie komfortu. Bardzo dobrze byłam poprowadzona i myślę, że to jest 90% sukcesu roli".

Domalewski odniósł się do jej słów, i dalej rozwinął wątek swojego podejścia do pracy na planie: "To jest ciekawe co Zofia powiedziała, ale nie w kontekście komplementów pod moim adresem, ale w kontekście czegoś zupełnie innego. Mianowicie, ja też miałem parę epizodów w filmach jako aktor, i zauważyłem jedną rzecz, mianowicie reżyserzy często mówią aktorom tylko co poprawić, a nie mówią na przykład co jest dobrze. I w związku z tym po trzech dublach aktor, który robił cały czas dobrze nagle robi pajacyka albo salto w tle. I ty przybiegasz i mówisz: - Co ty wyrabiasz? Przecież było dobrze. A on mówi: - No tak, ale nie wiedziałem czy jest dobrze, no to coś tam sobie kombinuję. I ja pomyślałem sobie, że niezależnie co by się wydarzyło, i niezależnie, który to będzie aktor, na którym planie to ja zawsze będę podchodził i mówił: - Tak było dobrze, tak to zostaw, żeby każdy aktor miał wrażenie, że ja wszystko to widzę co jest w poglądzie, że widzę wszystkich robotę".

Nowy film reżysera "Cichej nocy" opowiada o trudnej relacji młodej dziewczyny z rodzicami, która z olsztyńskiego bloku musi na własną rękę wyruszyć do obcego kraju i odnaleźć więź z ojcem, którego tak naprawdę nie zna. Jest to również opowieść o emigracji, zjawisku bardzo bliskiemu wielu polskim rodzinom, wywołanej nią rozłące i poświęceniu dla rodziny.

Film jest w kinach od 25 września 2020.
Michał Miszczuk
SFP
Ostatnia aktualizacja:  5.10.2020
Zobacz również
fot. Borys Skrzyński/SFP
Znamy zwycięzców Kino Dzieci Industry
Międzynarodowa premiera „Czarnego Młyna”
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2021
Scroll