PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
"Tony nie potrafił, a przede wszystkim nie chciał się zatrzymywać. Po powrocie z podróży już miał pomysł na kolejną" - mówi Marcin Borchardt, autor filmu dokumentalnego "Tony Halik". Z reżyserem rozmawia Marcin Radomski.

Marcin Radomski: Czy patrząc na życie Tony’ego Halika, uważa pan, że podróżnikiem trzeba się urodzić?


Marcin Borchardt: Trudno mi to ocenić, nie jestem podróżnikiem. Dużo jeżdżę, ale dla mnie podróżowanie jest czymś innym niż dla Halika. Dla niego było sensem życia, dla mnie jest formą przemieszczania się w konkretnym celu.


Marcin Borchardt, Tony Halik, fot. materiały prasowe


Kim dla pana był Tony Halik?

Jego perypetie życiowe są fascynujące. Tak nieprawdopodobne, że można je śmiało porównać do przygód Indiany Jonesa, woodyallenowskiego Leonarda Zeliga lub szalonego Barona Münchhausena. Bez wątpienia uległem jego urokowi.


A dlaczego zdecydował się pan na realizację dokumentu?


Historia tego filmu zaczęła się zaraz po premierze "Beksińskich. Albumu wideofonicznego" na Krakowskim Festiwalu Filmowym w czerwcu 2017 roku. Żeby nie popaść we frustrację wynikającą z pustki, jaka pojawia się u mnie natychmiast po okresie bardzo intensywnej pracy nad fil mem, zacząłem szukać kolejnego tematu, któremu chciałbym poświęcić kolejnych kilka lat życia. Halika znałem z programów telewizyjnych, oglądałem je w dzieciństwie podczas niedzielnych obiadów u cioci. Nie traktowałem ich jednak jako przysłowiowego „okna na świat”. Halik intrygował mnie swoją osobowością. Był zabawny, charyzmatyczny, potrafił skupić uwagę widzów, ale w tamtym czasie miałem innych idoli.


To skąd wynika zainteresowanie jego osobą?


Szukając bohatera, wiedziałem, że muszę znaleźć kogoś niezwykłego. A na dodatek z historią, która udźwignie pełen metraż – wciągającą, intensywną, barwną. Jak na zawołanie pojawił się Tony Halik. Mirek Wlekły wydał wówczas świetną reporterską książkę „Tu byłem. Tony Halik”. Zanim do niego zadzwoniłem, postanowiłem skontaktować się z Elżbietą Dzikowską. Z naszą pierwszą rozmową związana jest pewna anegdota.


Jaka?


Był lipiec 2017 roku. Elżbieta Dzikowska nie odbierała. Jej telefon wydawał charakterystyczny sygnał, jakby była gdzieś za granicą. Odezwała się po trzeciej próbie nawiązania kontaktu. Powiedziałem, jak się nazywam i że chciałbym zrobić film o Tonym. Odpowiedziała: „Dobrze, porozmawiamy, ale teraz jestem w dżungli 3000 metrów n.p.m.”. Okazało się, że razem z jej biografem Romanem Warszewskim są w drodze do Vilcabamby, ostatniej stolicy Inków, do której po raz pierwszy dotarła z Tonym w połowie lat 70. Spotkaliśmy się, pomysł chwycił. Następnie skontaktowałem się z Mirkiem. Zaczęliśmy rozmawiać o współpracy. Był mi szalenie pomocny. Okazało się, że szczęście mi sprzyja.


Co się stało?


Dowiedziałem się od Elżbiety, że w Filmotece Narodowej zostały zdeponowane taśmy filmowe Tony’ego. Kiedy zmarł w 1998, część jego archiwum została tam przewieziona, aby po prostu nie uległa zniszczeniu. Znalazłem 182 taśmy filmowe standardu 16mm, natomiast kaset w rozmaitych formatach wideo było kilkaset. Nikt nie wiedział, co na nich jest, nikt tego nie oglądał co najmniej od 20 lat. Zapaliła mi się lampka w głowie – Fot. Renata Dąbrowska/Agencja Gazeta tam mogą, tam muszą być rzeczy niezwykle. Bardzo wiele dowiem się o bohaterze, patrząc, w jaki sposób obserwował świat. Potem nastąpiła wielomiesięczna, skomplikowana prawnie i technologicznie, procedura udostępniania nam tego archiwum. Żmudne naprawianie i konserwacja, zgrywanie i opisywanie taśm, tak bym mógł je wykorzystać w filmie. Korzystałem także z innych zasobów archiwalnych – publicznych i prywatnych, krajowych i zagranicznych. Zgromadziłem steki godzin materiału.


Co się znajdowało na taśmach?


Wiele skarbów. W prywatnym archiwum znalazłem materiały, które Halik kręcił przez całe życie, większość bez ścieżki dźwiękowej. Najstarsze pochodzą z połowy lat 50. do przełomu z latami 60. Dokumentują pierwsze podróże, w tym trwającą kilka lat eskapadę dżipem przez obie Ameryki. Najbardziej spektakularna jest scena polowania na jaguara. Halik lubił koloryzować swoje opowieści, więc wielu twierdziło, że ta historia również została przez niego wymyślona. Nie mogłem uwierzyć, gdy znalazłem to nagranie. Na taśmie miałem materiał roboczy – serię ujęć, które następnie zmontowaliśmy, starając się zbudować dramaturgię sceny, jaka mam nadzieję byłaby dla Tony’ego satysfakcjonująca. Innym niezwykłym materiałem był reportaż o ludobójstwie Indian z lat 60., zrobiony dla NBC. Uderzyło mnie, że Halik nie był kulturowym konkwistadorem z kamerą, lecz świadomym i wrażliwym człowiekiem, szczerze zafascynowanym kulturą amazońskich plemion indiańskich. Nie ingerował w ich świat, chciał go poznać, zrozumieć, w razie potrzeby pomóc. Znalazłem także nieznane wcześniej ujęcia nakręcone podczas strajków w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 roku. Taśma filmowa jest cudownym wynalazkiem, tylko dzięki niej te zapisy przetrwały. Późniejsze nagrania na nośnikach magnetycznych uległy degradacji.


Dokument stworzony jest wyłącznie z materiałów archiwalnych. Jak pracował pan nad narracją Tony’ego Halika?


W materiałach Halika szukałem Tony’ego. A konkretnie takich zapisów, które pozwolą mi zbudować jego prywatny, złożony emocjonalnie portret. Nie chciałem widzom niczego narzucać, stawiać jakichkolwiek tez, wyznaczać ścieżek interpretacji, czy lansować jakiegoś przesłania. Starałem się zobiektywizować opowiadaną historię, ponieważ pierwszoosobowa narracja Tony’ego jest bardzo subiektywna. Potrzebowałem kontrapunktów. Relacji bliskich mu osób, które przedstawią opisywane w filmie sytuacje z perspektywy innej niż jego. Tak, aby w oparciu o wielogłos widz mógł wypracować sobie własne zdanie. Film ma gęstą, wielowarstwową, bardzo precyzyjną konstrukcję. Przykład: zależało mi, by wszyscy bohaterowie (m.in. Elżbieta Dzikowska, Ozana Halik, Ryszard Kapuściński, Kazimierz Kaczor, Ryszard Badowski) pojawiali się w filmie dokładnie w tym momencie, w którym pojawili się w życiu Tony’ego. Mam alergię na gadające głowy, dlatego w filmie słyszymy tylko ich głosy. Taka forma opowiadania dokumentalnego to trudna sztuka – żmudna dłubanina, wymagająca pedantyzmu i pomysłów.


W tle opowieści o podróżniku obserwujemy zmieniającą się Polskę. Czy to miała być również opowieść o historii naszego kraju?


Podążając za bohaterem, chciałem pokazywać świat, takim jakim go widział. Tony był urodzonym bajarzem. Nie dbał o fakty, liczyła się uruchamiająca wyobraźnię widzów narracja. Kochał Polskę i starał się ją pokazywać najpiękniej i najatrakcyjniej jak tylko się dało. To jedna z przyczyn, dlaczego jego obraz PRL-owskiej rzeczywistości tak mocno kontrastuje z tym, co znamy z podręczników historii. Zależało mi na stworzeniu prywatnego portretu człowieka uwikłanego w polityczne uwarunkowania tamtych czasów. Jego życie w wielu aspektach wyglądało inaczej niż to nam przedstawiał. Wspomniałem już, że lubił koloryzować. Do końca konsekwentnie utrzymywał, że był pilotem RAF-u kilkakrotnie zestrzeliwanym podczas bitwy o Anglię. Film odpowiada na pytanie, dlaczego to robił. Granica między prawdą a fałszem jest płynna, a mój film jest opowieścią o człowieku, który na tej granicy uczynił swoje miejsce na ziemi.


Czy Halik był w ciągłej podróży? Czy potrafił się zatrzymać?


Tony nie potrafił, a przede wszystkim nie chciał się zatrzymywać. Po powrocie z podróży już miał pomysł na kolejną. Taki po prostu był.


***

Film "Tony Halik" ,zabiera nas w podróż śladami jednego z najwybitniejszych podróżników XX wieku. Jest to obejmującapół wieku dokumentalna epopeja, precyzyjnie zrekonstruowana z unikalnych i nigdy niepublikowanych materiałów archiwalnych,nakręconychprzez Halika podczas niezliczonych podróżypo całym świecie. Tony Halik, za pomocą swoich kultowych programów przenosił, cowieczór miliony Polaków w miejsca, które im się nawet nie śniły. Film opowiada o jego życiu, przygodach oraz wszelkiego rodzaju przeciwnościach, którym musiał stawiać czoło na każdym kroku. Halik, jak przystało na wytrawnego gawędziarza, lubił publicznie podkoloryzować́to i owo. Dziś́trudno dociec, co z tego, o czymmówił wydarzyło sięsię̨naprawdę̨, a co jest jedynie pokłosiem jego nieokiełznanej wyobraźnii poczucia humoru.


***

Film "Tony Halik" w polskich kinach.

Marcin Radomski
"Magazyn Filmowy"/ wrzesień 2020
Ostatnia aktualizacja:  28.09.2020
Zobacz również
Jan Holoubek i Piotr Trojan o filmie "25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy"
Pokaz i spotkanie z twórcami filmu „Jak najdalej stąd”
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll