PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
NIEPODLEGŁOŚĆ
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
Niepodległość
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
21. Kino na Granicy przygotowuje się do wielkiego finału, ale wciąż cały Cieszyn filmem stoi i filmem się cieszy.
Majówka, polski Cieszyn. Grupa studentów ze „smyczami” festiwalowymi przed słynna placówką Społem próbuje lokalnego specjału, czyli kanapek cieszyńskich ze śledziem. Tuż za ratuszem, przed kinem Piast młody człowiek tłumaczy swoim rówieśnikom idee Slavoja Žižka. Maria Dębska, młoda aktorka, która kradnie kolejny sezon i elektryzuje publiczność kolejnymi świetnymi rolami , biegnie na spacer z psem. Z samochodu przed centrum kultury wysiada były premier Jerzy Buzek,  nienagannie ubrany, acz z pewną ekscentryczną nutą w postaci kolorowych  dodatków. Krzysztof Zanussi pije kawę w kawiarni na rynku. Do teatru – centrum festiwalowego zjechali Borys i Magda Lankoszowie, prosto z Off Camera, na pokaz "Ciemno, prawie noc".  Autobusy i samochody między Cieszynem i Krakowem w filmową majówkę krążą non stop. Przed biurem festiwalowym na cieszyńskim Zamku gęstnieje tłum, wszystkie leżaki zajęte, uczestnicy festiwalu piją piwo i rozmawiają, rozłożeni swobodnie na trawie.  To cieszyński festiwal w pigułce.

 
Spotkanie po filmie "Córka trenera", fot. Wojciech Wandzel

Te kanapki. Są wszędzie, uczestnicy festiwalu fotografują się z nimi (oraz z obowiązkowym lokalnym piwem),  stanowią żelazny punkt programu zwiedzania. Kosztują grosze, są wspaniałe, nikt nie wie, jak to się dzieje, że nie zionie się po nich surową cebulą i śledzikiem. Pani Burmistrz Cieszyna, Gabriela Staszkiewicz, tłumaczy: w latach PRL-u cieszyńskie wafelki Prince Polo (te same, które właśnie zniknęły z samolotów LOT!) cieszyły się wielkim wzięciem na świecie. Także  w Islandii. Ale rozliczanie się między krajem realnego socjalizmu a małym państwem socjalistycznym było takim wyzwaniem, że ostatecznie zdecydowano się na barter – za chrupkie wafelki do Cieszyna pojechały śledzie. Dużo śledzi. Coś trzeba było z nimi zrobić, umówmy się, nie jest to typowa śląska rybka. Ktoś, może w Społem, wymyślił kanapki cieszyńskie. Dzisiaj to jedna z najważniejszych marek lokalnych.

Kanapka cieszyńska , fot. Kino na Granicy
 
 
Pani Burmistrz jest z gośćmi festiwalu do późnego wieczoru, podczas koncertu Martyny Jakubowicz, Andrzeja Stasiuka i Tomka Lipińskiego. Towarzyszy jej pani burmistrz Czeskiego Cieszyna, o dziwo – imienniczka - Gabriela Hřebačková. Dzień był szczególny, rocznica poszerzenia Unii Europejskiej. Z tej okazji na festiwal zjechali byli premierzy: Jerzy Buzek i premier Słowacji Iveta Radičová. Podczas moderowanej przez Jacka Żakowskiego debaty „30 lat demokracji” sala pęka w szwach. Ci sami pasjonaci kolejnego dnia zjawią się zapewne na debacie o środkowoeuropejskiej kulturze po 1989, na którą to m.in. przyjechał Krzysztof Zanussi.

Mocno średnia pogoda sprzyja filmom. Na "Krwi Boga" Bartosza Konopki, „Córce trenera” Łukasza Grzegorzka i na „Ciemno prawie noc” Borysa Lankosza komplety, po pokazach publiczność zostaje, by posłuchać rozmowy z twórcami. A jest ich każdego dnia kilkudziesięciu. Cieszyn jest modny. – Uważaj, ten festiwal uzależnia! – przestrzega mnie Magdalena Łazarkiewicz, której „Powrót” pokazany zostanie na zakończenie festiwalu. Nomen, omen.

Andrzej Jagodziński, Iveta Radičová, Jerzy Buzek, fot. Wojciech Wandzel

Miasto jest piękne, zabytkowe,  ma nawet swoją własną mini Wenecję, ciąg domków nad kanałami, poza tym przechodzenie w nocy z klubu festiwalowego w Browarze Zamkowym Cieszyn przez most graniczny do słynnej czeskiej oldskulowej knajpki (tylko drobne złotówki lub korony!) ciągle robi wrażenie na przyjezdnych z centralnej Polski. Ale przecież nie dlatego tak wielu reżyserów, aktorów, producentów, dziennikarzy i animatorów kultury rok w rok przyjeżdża na Kino na Granicy.

Każdy festiwal filmowy ma swoją specyfikę. Są festiwale duże, międzynarodowe, są małe, lokalne, pielęgnujące przede wszystkim regionalny wymiar kultury filmowej. Polsko-czeskie Kino na Granicy istnieje niejako w dwóch wymiarach. W formule nawiązujący do tradycji imprez DKF-owskich z ducha, rozmachem programowym i organizacyjnym zbliża się do dużych imprez krajowych – zwłaszcza jeśli idzie o liczbę gości. To, że uczestnicy festiwalu czują się jak ryba (śledź) w wodzie (na kanapce), wielka zasługa organizatorów imprezy, w tym Jolanty Dygoś i Łukasza Maciejewskiego, którzy są wszędzie, z niespożytą energią angażując się w kolejne punkty napiętego programu.

  3 maja 2019 roku festiwal skończy się, ale idę o zakład, że kiedy powrócę tu za rok, spotkam na kanapkach ze śledziem tych samych znajomych i przyjaciół, co w tym roku. Cieszyn uzależnia.


Anna Wróblewska
artykuł redakcyjny
Ostatnia aktualizacja:  2.05.2019
Zobacz również
"Krew Boga": Zwiastun do najnowszego filmu Bartosza Konopki
Off Camera Pro Industry. TVN uruchamia platformę dla scenarzystów
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll