PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
MENU
WYDARZENIA
  28.01.2018
56 i pół miliona widzów kinowych w 2017 roku to najlepszy wynik od 1989 roku. Jedna czwarta widowni wybrała filmy polskie. Dwa najpopularniejsze tytuły roku to rodzime filmy gatunkowe. Komentatorzy rynku mówią zgodnie - rok sukcesu. Czy - i jak - zmieniają się preferencje kinowe Polaków?
Dane firmy Box Office.pl:

Pierwsza dwudziestka filmów na ekranach w 2017 roku



Pierwsza dwudziestka filmów polskich na ekranach w 2017 roku



Frekwencja w kinach wyniosła 56,6 mln widzów. Średnia cena biletu ukształtowała się na poziomie 18,95 PLN. Wpływy do kas osiągnęły poziom 1 072,4 mln PLN, z czego polskie filmy przyniosły 249,1 mln. Na ekrany weszło aż 355 tytułów, w tym 45 polskich.

Frekwencja per capita (liczba odwiedzin w roku na "głowę") wyniosła 1,47. Wystarczy porównać rok 2005, kiedy wskaźnik ten wynosił zaledwie 0,60. Od tego czasu rósł w zasadzie nieprzerwanie. Porównajmy, jak ta liczba kształtuje się w krajach europejskich. Według wydawnictwa Obserwatorium Audiowizualnego Focus 2016 frekwencja per capita wyniosła w 2015: w Niemczech, Portugalii i Szwajcarii - 1,7, we Włoszech - 1,8, w Hiszpanii - 2,0, Wielkiej Brytanii - 2,7, w Rosji - 1,2, Irlandii - 3,3, Belgii i Austrii - 1,9. Małymi kroczkami zmierzamy - oby nieprzerwanie - do średniej europejskiej.

To, co nas zawsze najbardziej interesuje w naszym serwisie, to kondycja filmów polskich. Rok 2017 jest ważny nie tylko ze względu na rekordową frekwencję, ale także - na niewątpliwy sukcesy rodzimego kina. W 2017 roku 23,41 proc. widzów kupiło bilety na polskie filmy. To dużo, ale nie wyjątkowo dużo. Z porównywalnymi liczbami mieliśmy do czynienia w 2007 (24,70 proc.), 2008 (25,44), 2014 (27,14), 2016 (24,96 proc.). Rekordowy pod tym względem był rok 2011, kiedy udział polskich filmów w rocznym box office wynosił 30,43 proc. W 2011 roku pierwsze trzy miejsca  zajęły polskie tytuły: "Listy do M.", "Och, Karol 2" i "1920. Bitwa warszawska". Z drugiej strony to bardzo wiele, jeśli weźmie się pod uwagę wzrost sprzedaży biletów. Prezes spółki Helios Tomasz Jagiełło, zapytany przez portal Wirtualne Media o sukces roku na rynku kinowym, wskazał właśnie frekwencję, "która czwarty rok z rzędu notuje rekordowe wzrosty, głównie dzięki rozwojowi polskiego przemysłu filmowego". 

"Listy do M.3", fot. M. Makowski  TVN

Z danych firmy Box Office.pl wynika, że na 20 najpopularniejszych polskich filmów sprzedano łącznie 12 655 530 biletów. Trzy polskie filmy ("Listy do M.3", "Botoks", "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej") znalazły się w pierwszej piątce najpopularniejszych filmów; komedia "Porady na zdrady" uplasowała się na 15. miejscu; kolejny z tej listy, "Najlepszy", znalazł się na miejscu 19. Jest to bardzo podobny wynik do 2016 roku. Wówczas najpopularniejszymi filmami rodzimej produkcji były "Pitbull. Niebezpieczne kobiety" (1.), "Planeta singli" (2.), "Wołyń" (4.), "7 rzeczy, których nie wiecie o facetach" (10.) czy "Moje córki krowy" (19.). Natomiast, uwaga, w 2015 suma widzów na pierwszej dwudziestce najpopularniejszych polskich filmów wynosiła 7 783 487, w 2014 - 10 753 471, w 2013 - 6 642 505. W przypadku polskich filmów od lat zauważam pewną prawidłowość: podaż kształtuje popyt. Jeśli w kinach są polskie filmy i jest ich sporo - to ludzie na nie chodzą. Banalne, ale prawdziwe.


"Botoks", materiały promocyjne

O popularności polskich komedii romantycznych i sukcesie Patryka Vegi pisaliśmy w ostatnich miesiącach wielokrotnie. Potwierdza to po raz kolejne roczne zestawienie polskich filmów. W pierwszej dziesiątce najchętniej oglądanych rodzimych tytułów znalazły się także trzy, które miały swoje premiery na 42. FPFF w Gdyni: "Najlepszy" (686 399 widzów, obecnie już ponad 700, o czym pisaliśmy w naszym cotygodniowym box-office'owy komentarzu), "Twój Vincent" (366 931 widzów, teraz zapewne przybędzie) i w końcu laureat  czyli "Cicha Noc" (343 749 do końca 2017). Należy także podkreślić świetną frekwencję na filmie "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" (1 804 114). Zarówno sukces filmu Marii Sadowskiej jak "Najlepszego" Łukasza Palkowskiego zdaje się wskazywać na rosnącą popularność filmowych biografii. Z jednej strony to tendencja kształtowana przez samych filmowców, z drugiej - trudno się dziwić, skoro kino historyczne zawsze miało i ma w Polsce duże wzięcie. A w 2017 akurat filmy historyczne nie dopisały.  Co prawda za chwilę się to zmieni - wśród premier w 2018 roku będzie sporo filmów historycznych, a kilka kolejnych tytułów planowanych jest już na 2019. Z pewnością cieszy bardzo dobry wynik "Tarapatów" - rodzimego filmu dla młodej widowni. Przypomnijmy, że dystrybuowany w ostatnim kwartale 2016 roku film "Za niebieskimi drzwiami" Mariusza Paleja zebrał ponad 245 tys. widzów.  Polski film dla młodzieży to jedno z najtrudniejszych dystrybucyjnych wyzwań, trzeba dotrzeć do widowni, która zazwyczaj chodzi na wielkie filmy hollywoodzkie. A do tego mamy do czynienia z gatunkiem na naszym gruncie reaktywowanym, do którego młody widz nie jest przyzwyczajony. 

"Cicha Noc", mat. promocyjne

A poza tym?  Podobnie jak w latach ubiegłych. Chodzimy na to, na co chodzi cały świat - na blockbustery, sfilmowane komiksy (m.in. Marvela), na filmy dla dzieci, animacje - w dużym stopniu to młoda i najmłodsza widownia kształtuje wygląd naszego box office. Według Box Office Mojo, największe wpływy w światowym rankingu osiągnęły: ostatnia część "Gwiezdnych wojen", "Piękna i bestia", "Wszyscy i wściekli 8", "Gru Dru i Minionki" oraz "Spider-man". Rok temu Sławomir Salamon na łamach "Magazynu Filmowego" tłumaczył coraz bardziej widoczny trend, rozwijany od lat przez wytwórnię Disney’a, która postawiła na budowanie brandów spod znaku Marvela i Gwiezdnych wojen: "Publiczność lubi historie i postacie, które już zna. Takie filmy dużo łatwiej jest reklamować, bo istnieje duża świadomość marki. Dzięki temu osiągnięcie sukcesu frekwencyjnego jest znacznie bardziej prawdopodobne. Kiedyś sequele traktowane były jak kino drugiej kategorii. Dziś ta tendencja się odwróciła". Disney konsekwentnie ugruntowuje swoją pozycję lidera rynku kinowego. W grudniu koncern Walt Disney Company zawarł porozumienie z należącym do rodziny Murdochów holdingiem 21st Century Fox - w ramach umowy Disney przejmie między innymi studio filmowe 20th Century Fox i jest to kolejna tego typu ogromna transakcja, po przejęciu przez firmę m.in. LucasFilm, Marvela i Pixara.



Warto także zwrócić uwagę, że walentynkowym hitem w 2017 była "Ciemniejsza strona Greya". Pierwsza część popularnej serii romansowej, która ukazała się na Walentynki w 2015 roku zebrała aż 1 814 116 widzów. Kolejna część serii zapowiadana jest, a to niespodzianka, na 9 lutego. Wygląda więc, że jeden z najważniejszych kinowych weekendów roku znowu zostanie usidlony przez magnetycznego milionera o specyficznych upodobaniach erotycznych.

Symptomatyczne jest, że w pierwszej dwudziestce najpopularniejszych filmów roku jest tylko jeden, obok polskich, tytuł nie pochodzący z wielkich studiów hollywoodzkich - "La La Land" na miejscu 14.

"La La Land", mat. promocyjne

Czy przyszły rok przyniesie znaczące zmian a wzrost frekwencji się utrzyma?  Liczy na to m.in. polska branża reklamy, która coraz bardziej docenia rozwój rodzimego rynku kinowego. Tak wynika z podsumowującego raportu przygotowanego przez portal Wirtualne Media. "Mam nadzieję, że tak wysokie liczby przekonają reklamodawców do traktowania kina w sposób pełni świadomy" - ocenia Maciej Świątek (Mindshare Polska). "Chodzenie do kina weszło Polakom w krew. Rynek być może nie będzie rósł tak dynamicznie, ale 2018 powinien być kolejnym dobrym rokiem. W czasach, gdy podnoszone są głośno kwestie brand safety i niepewnych kontaktów z reklamą, kino może odgrywać coraz ważniejszą rolę w komunikacji marketerów z konsumentami" - dodaje Maciej Moszczyński (Tandem Media). Sławomir Salamon na łamach "Gazety Wyborczej" przewiduje popularność polskich filmów komercyjnych (co już się niejako dzieje) i znakomity pierwszy kwartał. Choć wskazuje także na niebezpieczeństwo kanibalizmu rodzimych tytułów. Tomasz Jagiełło uważa, że na rynek kin w przyszły rok pozytywny wpływ będzie miał coraz silniejszy polski przemysł filmowy.  "Jeśli chodzi o kino na świecie, to jego losy zależą od tego, jakie wnioski po 2017 r. wyciągnęli producenci filmowi w Hollywood - czy sięgną po nowe pomysły i formaty, czy pozwolą <odpocząć> przez chwilę bohaterom komiksów, którzy nie przyciągają już tak mocno widzów do kin" - dodaje prezes Heliosa. Nie należy zapominać również o wchodzącej wkrótce w życie ustawy ograniczającej handel w niedzielę, choć trudno na razie przewidzieć, na ile wpłynie ona na kondycję kin - coraz chętniej lokowanych w galeriach handlowych.

Pełną listę wyników dystrybucyjnych polskich filmów w 2017 roku opublikujemy na początku lutego.

Napisz do autorki: anna@sfp.org.pl
 
Anna Wróblewska
artykuł redakcyjny / Box Office.pl / Wirtualne Media, GW
Ostatnia aktualizacja:  28.02.2018
Zobacz również
fot. M.Makowski TVN
Bądź niezależny. Zostań wolontariuszem OFF CAMERA
Kanał dziecięcy Nicktoons w ofercie TVN
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2018
Scroll