PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
- Mam wrażenie, że cierpimy na brak łączności między światami – powiedział Max Cegielski, rozpoczynając dyskusję „Literatura a kino gatunkowe” w ostatni dzień 36. edycji festiwalu Młodzi i Film w Koszalinie. - Pisarze nie znają filmowców, a filmowcy nie znają pisarzy. Kontakty tego typu zaczynają się często od poziomu towarzyskiego. Obserwując rynek światowy widzimy, że na każdą znaną książkę rzuca się branża filmowa, że światy literackie i filmowe się pokrywają. W Polsce możliwości są ogromne, ale niewykorzystane.
24 czerwca 2017 roku w hotelu Meduza w Mielnie, w szczelnie zapełnionej sali, za stołem konferencyjnym zasiedli literaci i filmowcy: Anna Fryczkowska, Mariusz Czubaj, Marcin Wroński, Ziemowit Szczerek, Borys Lankosz, Bartosz M. Kowalski.
 


- Sytuacja ta w dużym stopniu związana jest ze stanem czytelnictwa w Polsce. Jak wiemy z niedawnego raportu, ludzie czytają mało, a najpopularniejszym pisarzem nadal jest Sienkiewicz. Rynek jest płytki, dlatego nie ma sensu porównywać go z amerykańskim – mówił Borys Lankosz. Reżyser znany jest ze swojego zamiłowania do adaptacji współczesnej literatury. Zrealizował już adaptację „Rewersu” według Andrzeja Barta, „Ziarna prawdy” według Zygmunta Miłoszewskiego, a obecnie przygotowuje się do ekranizacji słynnej powieści Joanny Bator „Ciemno, prawie noc”. Borys Lankosz zwrócił uwagę, że po słynnym pierwszym zjeździe w Serocku kilka lat temu potworzyły się w istocie duety twórcze, które napisały wspólnie scenariusze, ale nie otrzymały one dofinansowań.

Może więc nie wystarczy ludzi ze sobą zetknąć, może nie wystarczy pomóc się wzajemnie odkryć, ale może potrzebne są rozwiązania systemowe?  Czy problemem jest fakt, że filmowcy i literaci to dwa odrębne światy czy współczesna polska literatura jest mało filmowa? Jak wynika  z rozważań gości i uczestników, nie ma jednoznacznej odpowiedzi na te kluczowe pytania.

- Dla mnie niesłychanym wyzwaniem są seriale. Stały się laboratorium nowoczesnego odpowiadania historii – zastanawiał się Mariusz Czubaj. - To laboratorium narracyjne, to sposób nowoczesnego opowiadania o świecie. Jako pisarz uczę się z tego. Mam wrażenie, że łatwiej jest zrobić impresyjne kino, natomiast to gatunku trzeba się zwyczajnie nauczyć, to wymaga rzemiosła.

Anna Fryczkowska  zauważyła niewykorzystany filmowy potencjał popularnej literatury obyczajowej pisanej przez kobiety dla kobiet, którą zwykło traktować się mało poważnie, jako „kobiecą pisaninkę”.  Z kolei wicedyrektor Festiwalu Liwia Mądzik, związana jednocześnie ze Studiem Munka powiedziała, że coraz więcej wpływa do Studia scenariuszy na podstawie literatury faktu, reportażu.  Może to nowa tendencja?


Anna Fryczkowska, Max Cegielski, Mariusz Czubaj, Ziemowit Szczerek

Andrzej Saramonowicz zwrócił uwagę, że literaturę współczesną cechuje afabularność. – Dlatego sięgamy po kryminały. Proza gatunkowa powinna być realizowana. Istnieje trójkąt: autor, dzieło, odbiorca. To dopełnienie w Polsce kuleje – także ze względu na brak pieniędzy.  - Retro jest drogie – zauważył Marcin Wroński. Najłatwiej zrobić film, który dzieje się tu i teraz, jest niedrogi. To nie jest tak, że próby nie są podejmowane. Miały być filmowane kryminały Krajewskiego, a razie nie są. A jeśli nie Krajewski, ikona kryminału, to kto?

Zdaniem pisarza, filmowcy niechętnie czytają współczesną literaturę. – Staram się  czytać jedną książkę tygodniowo – sprzeciwił się temu Jan P. Matuszyński. -  Otrzymałem bardzo wiele książek,  które mogłyby być moim kolejnym projektem. W konsekwencji kilka z nich leży na półce. Nie jestem w stanie przeczytać wszystkiego. Przydałoby mi się streszczenie, opis książki w pigułce – mówił reżyser, odnosząc się w ten sposób do słów Anny Fryczkowskiej, która przyznawała, że przygotowanie treatmentów dla reżyserów jest dla niej problemem, zabiera czas, z wielu względów jest uciążliwe (a niestety, w Polsce często musi robić to pisarz, a nie agent czy wydawnictwo). - Brakuje mi zderzenia  z literatami, rozmów, platformy wymiany myśli – ciągnął  Matuszyński.  Zwrócił uwagę, że nie ze wszystkiego da się zrobić film i nie zawsze z całej powieści. Adaptacja książki musi być osobnym bytem. - Mamy dużo dobrych książek, z których mogłyby powstać adaptacje. Moim zdaniem tak się dzieje i wkrótce te ekranizacje się pojawią – zakończył optymistycznie twórca „Ostatniej rodziny”.



Ziemowit Szczerek przyznał z kolei, że u niego przerażenie budzi sam proces organizacji produkcji adaptacji filmowej, pozyskiwanie pieniędzy, układy towarzyskie. Z kolei Janusz Zaorski zwracał uwagę na konieczność bardzo uważnego czytania i konsultowania umów z producentami, niestety, zdarza się, że niekorzystny, pośpiesznie zawarty kontrakt  zatrzymuje i zamraża świetną, głośną powieść.

Reżyser jednakże podzielił w pewien sposób optymizm Jana Matuszyńskiego podkreślając, że polska publiczność coraz bardziej ceni polskie kino, wychodzi naprzeciwko nowym filmom i jest to wielka szansa dla obu środowisk.

Sprawdzają się – mówili uczestnicy debaty - pewne inicjatywy o charakterze systemowym, jak – dobrze zapowiadający się i powoli rozkręcający – Zespół Literacki Studia Munka SFP, o którym przypomniała Liwia Mądzik.  Wedle Janusza Zaorskiego, bardzo skutecznym rozwiązaniem jest, idealny w przypadku pomysłu na adaptację, program developmentu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Zaorski podkreślił, że ponad 50 proc. projektów z programu rozwojowego kończy się realizacją. Ten wynik robi wrażenie.


Borys Lankosz, Marcin Wroński, Anna Fryczkowska, Max Cegielski

Pod koniec spotkania goście i uczestnicy przeszli już do konkretyzowania problemów i pomysłów. Urodziło się ich kilka.  Przewodniczący Koła Młodych SFP Michał Szcześniak przypomniał, że kilka miesięcy temu, w styczniu 2017 roku również w Serocku Koło zorganizowało spotkanie literatów z filmowcami, aby mogli się wzajemnie poznać. Może to początek tej platformy, o której mówił Matuszyński? – Organicznie czujemy ten potencjał. Te inicjatywy są tego dowodem, to spotkanie również.

Zarówno Szcześniak, jak i Jan P. Matuszyński podkreślali, jak dobrym pomysłem są pitchingi pomysłów literackich.  - Moje trzy  najbliższe projekty to  adaptacje, które trafiły do mnie poprzez pitchingi. Dobrze byłoby, żeby były one  profesjonalne i stałe – podsumował Matuszyński. ReprezentująaTVN Anna Waśniewska podchwyciła temat pitchingów – zaproponowała, by spróbować doprowadzić do regularnej, corocznej sesji pitchingowej wiosną, na festiwalu Off Camera w Krakowie oraz we wrześniu na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Uczestnikom debaty pomysł ten wyraźnie przypadł do gustu.


Marta Kownacka, Michał Szcześniak

– Musicie mieć świadomość, że nawet największe polskie wydawnictwa nie mają działów, które skutecznie zajęłyby się kontaktami z filmowcami – ostrzegał jednocześnie Czubaj. Jednocześnie poinformował, że wkrótce  powstanie nowe stowarzyszenie pisarzy, które może stać się partnerem dla branży filmowej. 

  Może więc kontakty instytucjonalne się ożywią? Zwłaszcza, że w środowisku filmowym działa prężnie Koło Młodych SFP, Gildia Reżyserów . Wszyscy zgodzili się, że kluczowe dla wzajemnego obiegu informacji jest założenie literacko-filmowej grupy na Facebooku. Max Cegielski zwrócił uwagę, że trzeba dotrzeć do środowiska wydawców, bez nich te pomysły nie będą miały impetu.

Być może to koszalińskie spotkanie będzie tym, które  zmieni rzeczywistość, zapoczątkuje, zbuduje coś trwałego.  Takich spotkań było już jednak kilka, i choć nie można powiedzieć, że nie przyniosły one  żadnych rezultatów, to jednak nie zbudowały trwałych mechanizmów współpracy pisarze i wydawcy - reżyserzy i producenci. Ziemowit Szczerek podkreślał, jak ważna jest konsekwencja w prowadzeniu tego typu działań – nie wystarczy założyć wzmiankowaną grupę na Facebooku, trzeba ją umiejętnie i sprawnie administrować. Może to drobiazg, ale dobrze ilustruje sedno problemu:  te dwa odrębne światy muszą chcieć się zbliżyć do siebie i muszą te relacje budować mądrze i harmonijnie. Nikt za nas tego nie zrobi.

Marcin Wroński, Jan P. Matuszyński
 
Autorem zdjęć jest Robert Jaworski.
Anna Wróblewska
artykuł redakcyjny
Ostatnia aktualizacja:  3.07.2017
Zobacz również
fot. Robert Jaworski
ONE MOVIE PROJECT: Zrealizuj krótkometrażowy debiut
42. FPFF. Konkurs na film o Bałtyku
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll