PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Z animatorem Damianem Nenowem o filmie „Jeszcze dzień życia”, w wakacyjnym numerze „Magazynu Filmowego” (nr 7-8/2017), rozmawia Artur Zaborski. Oto fragment wywiadu, który w całości będzie można przeczytać na łamach pisma już 10 lipca.
Artur Zaborski: Nad filmem „Jeszcze dzień życia” pracujesz z dokumentalistą Raúlem de la Fuente. Współpraca dokumentalisty i animatora to wciąż nietypowy duet. Jak do niej doszło?

Damian Nenow
: Sześć lat temu, po tym jak opublikowaliśmy zwiastun mojego poprzedniego filmu „Paths of Hate”, który trafił na skróconą listę oscarową, zauważył go Raúl de la Fuente. Przyjechał wtedy do nas, do Platige Image. Szybko okazało się, że ja uwielbiam jego dokumentalny styl i reporterskie podejście, a on jest fanem mojej animacji. Postanowiliśmy zrobić coś nietypowego – pełnometrażowy, animowany film akcji. Wtedy to był szalony koncept, który teraz staje się faktem, bo właśnie go kończymy.

Dlaczego zdecydowaliście się na opowieść o Ryszardzie Kapuścińskim?

Raúl nabył prawo do zekranizowania „Jeszcze dzień życia”. Sądziłem, że zrobimy film o polskim reportażyście. Ale kiedy szukaliśmy partnerów do filmu, okazało się, że wszyscy go znają. Tak w Hiszpanii, Niemczech i Belgii, jak i na Węgrzech, wszyscy czytali jego książki. Zresztą mentorem Raúla też jest właśnie Kapuściński. On podkreśla, że to nasz polski reportażysta ukształtował jego wrażliwość dokumentalisty. Szybko zdaliśmy sobie sprawę, że robimy film o światowej postaci. Dlatego musi powstać dzieło uniwersalne i międzynarodowe.

Dlaczego padło na „Jeszcze dzień życia”?

To specjalna książka w bibliografii Kapuścińskiego. Wcześniej była „Wojna futbolowa”, ale to „Jeszcze dzień życia” jest pierwszą pozycją w jego dorobku, w której pojawia się ten charakterystyczny styl autora oparty na poezji i kreacji. Dla mnie język filmu animowanego jest tym, czym dla niego był język literacki, którym posługiwał się w swoich reportażach. Tylko animacja może pokazać to, co jest między linijkami tekstu u Kapuścińskiego. Inaczej nie da się tego pokazać.

Wasz film nie będzie klasyczną adaptacją książki?

Nigdy nie chcieliśmy, żeby tak było, tak jak nie chcieliśmy, żeby był o książce. To nie jest adaptacja, tylko film o Ryszardzie Kapuścińskim, który dojrzewa do tego, żeby „Jeszcze dzień życia” napisać. Oczywiście, prezentujemy w nim wątki z książki. Podstawą jest podróż reportażysty po Angoli w 1975 toku. Ale to, co dla nas jest najistotniejsze, to transformacja, która na kartach tego utworu zachodzi. W jej wyniku reporter staje się pisarzem. Interesuje nas, jak to się stało. Co się w nim zmieniło? Co zobaczył? Czego doświadczył, że ta metamorfoza mogła zajść? O tym jest nasz film.

Artur Zaborski
Magazyn Filmowy 07/2017
Ostatnia aktualizacja:  23.06.2017
Zobacz również
fot. Materiały prasowe
Kinokozetka „Aquarius”: Każdy ma prawo wyboru
36. Młodzi i Film: Pamięć o Andrzeju Wajdzie
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll