PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
WYDARZENIA
  2.04.2017
O wyjątkowym miejscu – Kinokawiarni Stacja Falanica – pisze w nowym numerze „Magazynu Filmowego” (nr 4/2017) Jacek Sobczyński. Oto fragment jego artykułu, który w całości będzie można przeczytać na łamach pisma, już 10 kwietnia.
Kilkanaście kilometrów na południe od Warszawy... stop! Bardzo wiele osób uważa Falenicę za autonomiczne miasto, tymczasem od ponad 60 lat jest ona częścią stolicy. A zatem kilkanaście kilometrów na południe od centrum Warszawy, w dawnym budynku dworca Falenicy, mieści się wyjątkowe kino.

Stworzone całkowicie z funduszy prywatnych, prezentujące w znacznej części ambitne produkcje, a przy tym położone tak daleko, że warszawscy widzowie – o ile nie mieszkają przy tzw. linii otwockiej, czyli trasie kolejki podmiejskiej, prowadzącej z centrum do Otwocka – zwykle do niego nie docierają.
Czy można wyobrazić sobie gorsze miejsce na spełnienie marzeń o wybudowaniu własnego kina? Tymczasem Kinokawiarnia Stacja Falenica w czerwcu będzie obchodzić 7. urodziny, właśnie przeszła generalny remont i być może wkrótce otworzy kolejną salę. Ale początki nie były takie dobre…

Do Falenicy jedzie się kolejką z centrum Warszawy około 30 minut. To część Wawra, pochodząca z osady założonej wieki temu przez Falisława, choć podania ludowe mówią, że nazwa odnosi się do czasów wielkiej powodzi, gdy fale wylewającej Wisły zatrzymały się tuż przed osiedlem i nic mu nie zrobiły. Tak mogło być kiedyś – dziś Falenica to jedna z tzw. sypialni Warszawy, pełna niskich bloków i domów jednorodzinnych. „W naszym życiu z trzema podstawówkami, liceum ogólnokształcącym im. Józefa Wybickiego, Falą, barem piwnym Kuźnia i piciem piwa na rogach osiedlowych uliczek najważniejsze i tak było, żeby się stamtąd wydostać. W którymkolwiek kierunku. Może być i do Warszawy, 521, półtorej godziny drogi, ale i do Otwocka. Byle gdzie, byle się coś ruszało, a nie że tylko psy szczekają, jak ktoś idzie od torów” – tak o Falenicy pisała Małgorzata Halber, dziennikarka, pisarka i rodowita faleniczanka. Jak w takim miejscu ma działać małe kino?

Takiego pytania nie zadawała sobie Ewa Jaskólska, która w 2009 roku wraz z mężem postanowiła założyć własny przybytek X Muzy. Tak po prostu, nie tylko będąc bez żadnego doświadczenia w branży kinowej, ale i w prowadzeniu własnej działalności gospodarczej. „To było szalone. Gdybym choć trochę siedziała w filmowym środowisku, na pewno nie zdecydowałabym się na taki ruch” – śmieje się dziś Jaskólska. Jej pierwszym pomysłem było otwarcie kina studyjnego w centrum Warszawy. Po półrocznych poszukiwaniach wciąż nie mogła znaleźć miejsca idealnego na adaptację. Brakowało lokali wysokich, bez słupów podtrzymujących strop, a tylko takie nadają się na kino. I nagle, przypadkowo natrafiła na ogłoszenie o możliwości wynajmu budynku w Falenicy, tuż przy stacji kolejowej – zaledwie 4 kilometry od Radości, w której mieszkała. „To bardzo ciekawe miejsce. Nie do końca wiadomo, ile ma lat – prawdopodobnie niewiele ponad 100, ale nigdzie nie jest to zapisane. Wiemy za to, że dekady temu budynek był bardzo luksusowym miejscem; mieściła się tam hala dworcowa, elegancka restauracja, a nawet łaźnie dla podróżnych. O ile wiem, od początku lat 90. stał pusty, służąc okolicznym bezdomnym jako noclegownia” – opowiada Jacek Wiśnicki, manager Kinokawiarni Stacja Falenica. I właśnie tam miało powstać kino. Jaskólska wspomina, że dziwili się jej nawet ludzie z Polskich Kolei Państwowych, z którymi podpisywała dokumenty wynajmu falenickiego budynku. Ale kiedy powiedziało się „A”, trzeba powiedzieć „B”. I wywieźć 17 furgonetek gruzu przed rozpoczęciem adaptacji starego dworca na kino i kawiarnię.
Jacek Sobczyński
Magazyn Filmowy 04/2017
Ostatnia aktualizacja:  31.03.2017
Zobacz również
fot. Katarzyna Krajewska/fotofiszka.pl
"Łodzią po Wiśle": Warszawo, my Ci pokażemy!
W Holandii Polska Wiosna Filmowa w pełni
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll