PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
MENU
Rozmawiamy z aktorką Agnieszką Mandat wcielającą się w postać Janiny Duszejko w „Pokocie” w reżyserii Agnieszki Holland. Film otrzymał Srebrnego Niedźwiedzia - Nagrodę im. Alfreda Bauera dla filmu otwierającego nowe perspektywy artystyczne na 67. MFF w Berlinie.

Marcin Radomski: Z Agnieszką Holland spotyka się Pani już po raz czwarty. Zaczęło się od niefortunnego dla Pani filmu „Aktorzy prowincjonalni”.

Agnieszka Mandat: Wątek mojej postaci został wtedy wycięty z filmu. Aktor nic z tym nie może zrobić. Myślałam, że źle zagrałam, ale Agnieszka stwierdziła, że chodziło o długość filmu i całą sekwencję postaci. To mnie uspokoiło. Szkoda, że teraz nie mogę zobaczyć tych materiałów. Później zagrałam w teatrze telewizji „Lorenzaccio”, w serialu „Ekipa”, a teraz w „Pokocie”. Mam takie poczucie, że Agnieszkę Holland znam ją od zawsze. Zaskakuje mnie, gdy ludzie pytają, jak się z nią pracuje. Brzmi to tak, jakby była kimś z Marsa.

Zatem jaka jest Agnieszka Holland?

Normalnym człowiekiem. Nie myśli schematycznie, intryguje i poszukuje tajemnicy. Dla mnie ciekawe było, aby pójść w tym samym kierunku. Lubię w tym zawodzie możliwość przemiany. 


Agnieszka Mandat na planie "Pokotu", fot. Robert Palka/Next Film

  

Andrzej Grabowski powiedział, że jest uroczym człowiekiem.

To prawda, ale też dużo wymaga. Cały czas żartuje, potrafi również zainspirować.  Mówi wprost, co jest źle. To dobrze, że nie bawi się w kurtuazje. Tworząc postać, miałam duże pole manewru. Podobnie pracuję np. z Krystianem Lupą w teatrze. Jako aktorka improwizuję,  a reżyser dużo czerpie z moich rozwiązań. Sztuka powstaje na styku reżysera i aktora, dzięki temu staje się dziełem. Jestem jednym z kolorów w palecie, z której korzysta malarz. 
 

Główna bohaterka filmu to postać złożona: nauczycielka, astrolog, wegetarianka, inżynier, przez niektórych określana jako szalona. Jak budowała Pani postać Janiny Duszejko?

Przygotowując się do roli, przeczytałam książkę, wtedy też po raz pierwszy zetknęłam się z Olgą Tokarczuk.  Działała głównie intuicja, która prowadziła mnie w wiele rejonów. Obserwowałam ludzi i ich reakcje na różnorodne mechanizmy. Nie patrzę na postać pod kątem ideologicznym, ale przekładam na swoje zainteresowania. Nauczyłam się też wiele, tworząc tę postać.

Czego dokładnie?

W scenie, gdy dzik wchodzi do stodoły, nie wiadomo było, jak będzie stała kamera, a ja miałam rzeźbić w drewnie. Musiałam opanować trzymanie dłuta. Chodziłam na lekcje. Bardzo mi się to spodobało i przeszło na moje życie. Teraz „nikiforzę”. Biegówki to też coś nowego. Było bardzo trudno, bo zaliczyłam wiele upadków. Szkoda, że dużo materiałów, które lubiłam, zostało wycięte.

Agnieszka Holland, Agnieszka Mandat i Borys Szyc na konferencji prasowej "Pokotu" fot. Next Film

Duszejko mieszka w Kotlinie Kłodzkiej, u stóp Sudetów. Zdjęcia były kręcone w tamtym rejonie Polski. Jak atmosfera miejsca wpłynęła na Pani pracę?

Bardzo. W ogóle lubię ciche i ustronne miejsca. Raz zostałam sama z psami na noc. Nikomu nie pozwalają nocować w scenografii, ale tym razem się zgodzili. Było zimno, musiałam napalić w piecu i wyszłam w nocy z psami na spacer. Wzięłam latarkę i widziałam odbijające się oczy dzikich zwierząt. Czułam się jak Duszejko. Atmosfera potrzebna była do zbudowania zażyłości z chatą. Potrzebuję się zjednoczyć z miejscem. Nie umiem pójść do restauracji, a potem wrócić i czuć się równie dobrze. Muszę mieć czas, żeby się oswoić.

Czy "Pokot" można nazwać manifestem, protestem przeciwko nierówności wobec ludzi i zwierząt?

Film ma bajkowy rys, ale mówi też o ważnych problemach współczesnego świata. Każde poruszenie tematu, który jest newralgiczny albo mało znany, jest istotny. Dobrze, że taki film powstał i ludzie będą mogli się do niego ustosunkować. Daje do myślenia. Widzę też, że sama Duszejko nabrała innych rysów niż sądziłam. Bardziej wojowniczych. Rys waleczności jest zdecydowanie mocniejszy.

Jest Pani głównie aktorką teatralną związaną z m.in. Teatrem Starym w Krakowie. Prowadzi Pani zajęcia w tamtejszej PWST. Zgodzi się Pani, że z filmem nigdy nie było po drodze?

 

Gdy szłam na studia były inne czasy. Mieszkałam w Krakowie i zdawałam do szkoły teatralnej na miejscu. Wówczas był zakaz występowania w filmie podczas studiów. Ania Dymna,  aby wystąpić w „Samych swoich” musiała wziąć urlop dziekański i to nie było dobrze widziane, bo był inny proces edukacji niż teraz. Dopiero po szkole, jak dostałam się do Teatru Starego, zaproponowano mi role kinowe. Grałam w filmie, ale nigdy nie miałam szczęścia, bo te produkcje znikały, jak np. „Dziecinne pytania” Janusza Zaorskiego.



 Agnieszka Mandat i Jakub Gierszał na planie "Pokotu, fot. Robert Palka/Next Film

Główna rola w „Pokocie” była zatem wyzwaniem i na pewno niezwykle interesującym doświadczeniem. Jak wyglądała współpraca z aktorami na planie?


Miałam specjalne prawa, bo przyjęto mnie w trudnym momencie. Twórcy zostali sami z projektem. Wiedzieli, jak mało mają czasu. Na szczęście cała ekipa była życzliwa i uważna.  Koledzy byli bardzo pomocni.


Pamiętam, jak Borys Szyc wzruszył mnie, gdy biegłam przez pole w wysokim śniegu. Źle wymierzyłam siły i ledwo żyłam. Zapytał, czy nic mi się nie stało. Myślałam, że dostanę zawału. Gdy wróciłam do Krakowa, kardiolog stwierdził, że jak na mój wiek to mam 110% kondycji. Pracowałam na planie również ze swoim byłym studentem.

 

Z Jakubem Gierszałem?

 

Tak, bardzo dobrze to wspominam. Na początku „profesorzył” mi, ale szybko zaczęliśmy mówić sobie po imieniu. To bardzo zdolny aktor. Czekam na jego pracę magisterską.

 

Marcin Radomski
Ostatnia aktualizacja:  23.02.2017
Zobacz również
fot. materiały prasowe/Next Film
Nominacje do Nagrody im. Zbyszka Cybulskiego 2016
Pogrzeb Marka Serafińskiego
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2024
Scroll