PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Temat niedostatecznej współpracy środowisk literackich i filmowych powraca od kilku lat jak bumerang. Zespoły filmowe od początku swojego istnienia czerpały materiał literacki od najlepszych polskich pisarzy. W każdym zespole istniało stanowisko kierownika literackiego, a funkcję te sprawowali m.in. Jerzy Zalewski, Ernest Bryll czy Tadeusz Konwicki. Dzisiaj literaci i reżyserzy to w zasadzie dwa odrębne światy, choć oczywiście zdarzają się udane adaptacje współczesnej polskiej prozy. Koło Młodych Stowarzyszenia Filmowców Polskich w dniach 21-22 stycznia 2017 roku zorganizowało w Serocku pod Warszawą dwudniowe seminarium poświęcone współczesnej polskiej literaturze i jej przełożeniu na film. Blisko 60 filmowców i pisarzy spotkało się, żeby porozmawiać o wzajemnej współpracy a także poznać się i wymienić kontakty.
Zebranych przywitali: przewodniczący Koła Młodych Michał Szcześniak, prowadzący spotkanie krytyk i publicysta filmowy Krzysztof Kwiatkowski oraz wiceprezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich Karolina Bielawska. Podkreślili, że pomysł wspólnego zjazdu filmowców i literatów został świetnie przyjęty. -  Wajda mówił, że polskie kino jest mocne dzięki literaturze – przypominał Krzysztof Kwiatkowski. - Dzisiaj jesteśmy rozproszeni, filmowcy nie śledzą dostatecznie literatury, literaci nie śledzą uważnie polskiego kina, oczywiście poza tymi najbardziej znanymi tytułami. Coraz więcej jest w polskiej literaturze debiutantów - mówił Kwiatkowski. O to, jaką ofertę dla polskiego kina ma świat literacki, zapytał gości panelu: wydawcę i agentkę literacką Beatę Stasińską, redaktorkę „Dialogu”, członkinię kapituł nagród literackich Justynę Jaworską oraz pisarza Piotra Koftę.

- Jak widzę, polskie kino "wygramoliło" się z okresu transformacji, tak tymczasem literatura cały czas się jeszcze „gramoli” - mówił Piotr Kofta. - Nie ułatwia sytuacji fakt, że Polacy przestali uważać czytanie za coś istotnego. Żyjemy w poczuciu, że prawdziwa literatura jest epicka, rozległa. A narracyjność literatury dopiero się odbudowuje. Dopiero w ostatnich latach pisarze się zorientowali, że ludzie chcą historii. 

Karolina Bielawska, Krzysztof Kasior, Weronika Czołnowska, Magdalena Tomanek, Krzysztof Kwiatkowski, Michał Szcześniak, Fot. Borys Skrzyński

Goście seminarium zwrócili uwagę na zmiany we współczesnej polskiej literaturze. Jak stwierdziła Justyna Jaworska, coraz częściej pisarze zwracają się ku historii. A w ostatnich dwóch latach szczególnie dużo otrzymuje tekstów politycznych. Wszyscy zaproszeni specjaliści zwrócili uwagę na szczególną popularność rodzimego kryminału, który z natury rzeczy jest świetnym materiałem na kino gatunkowe.

Kofta zauważył, że po 1989 w ogóle nie było polskiego kryminału, poza wznowieniami Joanny Chmielewskiej i Joe Alexa. Dla rozwoju gatunku korzystny okazał się zwrot ku refleksji lokalnej, tendencja do odkrywania historii miast.  W 1999 roku Marek Krajewski napisał „Śmierć w Breslau”, której akcję umieścił w przedwojennym Wrocławiu. Różnymi szeptanymi kanałami książka ta stopniowo zaczęła zdobywać dużą popularność. Moda na literaturę gatunkową sprzyja filmowi. Kryminał zmusza do dyscypliny formalnej. Oczywiście, polski kryminał dopiero się rozwija.

Beata Stasińska zwróciła uwagę na dynamiczny rozwój polskiego kina po utworzeniu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.  Mimo tego i mimo wzrastającej liczby dostępnych na rynku powieści nadal stosunkowo rzadko dochodzi do realnej współpracy autorów z filmowcami. Ewenementem jest ekranizacja aż dwóch książek Zygmunta Miłoszewskiego. A przecież jest co najmniej kilku dobrych autorów kryminałów w Polsce.

Jagoda Madej, Fot. Borys Skrzyński

Goście zwracali uwagę na szeroką ofertę, z której może czerpać polskie kino – m.in. z literatury faktu. Bardzo dobrym przykładem twórczego wykorzystania współczesnej literatury jest projekt Teatroteka, realizowany przez WFDiF. W ramach Teatroteki powstało już 25 spektakli, których tworzywem jest twórczość młodych polskich pisarzy. Są też tak pozytywne, choć niejednoznaczne przykłady adaptacji, jak „Między nami dobrze jest” Grzegorza Jarzyny.

Jakie z tego płyną wnioski?

Dobra literatura nie jest nigdy gotowcem scenariusza. Reżyserzy i scenarzyści powinni szukać w literaturze inspiracji – np. sięgać po drobniejsze formy, opowiadania, po dramaty. Podobnie jak w kinematografii, tak w literaturze widać ogromną zmianę pokoleniową, można mówić wręcz o modzie na debiutantów. Poważnym problemem jest natomiast brak zintegrowanej informacji o literaturze. Nie pisze się o książkach, dyskurs o książce przeniósł się do mediów społecznościowych. Jak zwracał uwagę dyrektor Festiwalu Filmowego w Gdyni Michał Oleszczyk, żyjemy w ciągłej „zadyszce” informacyjnej. Okres życia wydarzenia filmowego jest bardzo krótki, skraca się też żywot powieści, która istnieje w obiegu raptem kilka miesięcy. - Wydaje mi się, że coś upadło w systemie promowania literatury, ale także w organizacji polskiego kina. W zespołach filmowych pracowali kierownicy literaccy, którzy pomagali reżyserom polecali świeżo wydane książki i pomagali w pisaniu scenariuszy. Literatura była tworzywem dla filmu, ale też inspiracją. Dlatego tak ważny wydaje mi się powrót w Studiu Munka do idei stworzenia rady literackiej – mówiła Barbara Hollender. - Powieściopisarz i publicysta Michał Zygmunt zauważył, że wzajemne poznanie jest szczególnie ważne teraz, kiedy nie ma już zespołów filmowych i systemu pozyskiwania literatury dla filmu. -  Najważniejsze, żeby się nawzajem znaleźć. Reżyser często sam pisze scenariusze, bo jest do tego zmuszony, a może lepiej, żeby pracował w parach. Po to wszyscy tutaj przyjechaliśmy – dodał producent Dawid Janicki.


Krzysztof Kwiatkowski, Justyna Jaworska, Piotr Kofta, Beata Stasińska, fot. Borys Skrzyński

  Kolejne panele poświęcone były Studiu Munka i kondycji młodego polskiego kina. Relacje z dalszej części obrad zamieścimy już wkrótce.

Anna Wróblewska
artykuł redakcyjny
Ostatnia aktualizacja:  23.01.2017
Zobacz również
fot. Borys Skrzyński
Literaci i filmowcy. Studio Munka i krótka droga do debiutu
Żebrowski i Deląg w polsko-czesko-słowackiej komedii romantycznej
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll