PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
O twórczości Janusza Majewskiego, laureata tegorocznych Platynowych Lwów, w nowym numerze „Magazynu Filmowego” (nr 10/2016) pisze ks. Andrzej Luter. Oto fragment jego artykułu, który w całości będzie można przeczytać na łamach pisma już 10 października.
Platynowe Lwy 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni dla Janusza Majewskiego. Trudno sobie wyobrazić decyzję bardziej niekontrowersyjną. Wszak laureat to jedna z kilku najważniejszych postaci polskiego kina ostatniego półwiecza. Mistrz, autor wielu ważnych filmów. Najbardziej znany jego tytuł to zapewne "C.K. Dezerterzy" (1985), powtarzany wielokrotnie w różnych stacjach telewizyjnych. Ostatnio zasłużony sukces odnieśli „Ekscentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy” (2015). Ale jego twórczość jest o wiele bogatsza.

Oto adaptacje literackie: "Zaklęte rewiry" (1975) według Henryka Worcella oraz „Zazdrość i medycyna” (1973) na podstawie powieści Michała Choromańskiego, czyli poszukiwanie estetycznego i aksjologicznego klimatu lat 30. XX wieku; „Lokis. Rękopis Profesora Wittembacha” (1970) na motywach powieści Prospera Mérimée, fantastyka i horror, tajemnica i namiętności. Konwencja horroru pojawia się w telewizyjnych „Opowieściach niezwykłych” (1967), z który najsławniejsza, oparta na prozie Henryka Rzewuskiego, nosi tytuł „Ja gore”. Historia chłopa o nazwisku Krzywda (Jerzy Turek), którego nawiedza i zamęcza duch szlachcica Pogorzelskiego. Zawsze fascynowała mnie postać biskupa w tym filmie, chyba skrzywienie zawodowe. Gra go Jerzy Wasowski. To zdemoralizowany feudał, który jed¬nak budzi sympatię, gdyż przynajmniej nie ukrywa, że biskupstwo to dla niego tylko maska, nic jednak dziwnego, że egzorcyzmy odprawiane przez niego nie przynoszą pożądanych efektów. Któż z nas nie pamięta tajemniczego głosu z nieba (a był to głos Władysława Hańczy): „Pan tu, panie Pogorzelski, z dziewczynkami się zabawiasz, a ja gore!”.
Oto "Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię" (1969), jeden z najlepszych polskich kryminałów z gatunku kina policyjnego, ze znakomitą kreacja Zygmunta Hübnera; „Sprawa Gorgonowej” (1977), stylowy dramat psychologiczno-kryminalny oparty na faktach, nawiązujący bezpośrednio do historii Rity Gorgonowej, oskarżonej o zabicie dziecka jej kochanka; film ten wprowadza nas w sam środek wschodniej mieszanki kulturowej, charakterystycznej dla dawnej Galicji, którą Majewski doskonale zna. Nie można pominąć serialu historycznego o czasach Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta, czyli „Królowej Bony” (1980), według scenariusza Haliny Auderskiej.

Początki kariery Majewskiego były pozornie niefilmowe, studiował on bowiem architekturę  na Politechnice Krakowskiej. Pozornie niefilmowe, bo tematem pracy dyplomowej młodego Janusza był projekt wytwórni filmów fabularnych, konsultowany przez wykładowcę łódzkiej Szkoły Filmowej Stanisława Wohla. W 1958 roku świeżo wypromowany architekt zdał egzaminy na studia w Łodzi. Legenda głosi, że indeks otrzymał przez przypadek: Antoni Bohdziewicz chciał poznać adres jego krawca, Majewski uchodził bowiem za arbiter elegantiarum. Jeśli nawet jest to anegdota nieprawdziwa, to warto ją podtrzymywać i nadać jej status prawdy. Końcówka lat 50. to fascynacja absurdalnym humorem i modną problematyką egzystencjalną. Wtedy też powstała jego słynna etiuda szkolna Rondo (1958), groteska z udziałem Sławomira Mrożka i Stefana Szlachtycza. „Rondo”, podobnie jak szkolne etiudy Romana Polańskiego i Witolda Leszczyńskiego, było podziwiane na całym świecie.
ks. Andrzej Luter
Magazyn Filmowy SFP 10/2016
Ostatnia aktualizacja:  4.10.2016
Zobacz również
fot. Borys Skrzyński/ SFP
SPEKTRUM w Świdnicy po raz drugi
Wielka przygoda z filmem dozwolona do lat 21
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2021
Scroll