PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
start
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
start
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
start
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
start
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
start
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
start
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Połącz
Logowanie
Rejestracja
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
MENU
WYDARZENIA
  5.04.2016
8 kwietnia 2016 roku na ekrany polskich kin wejdzie film dokumentalny "Bracia". Z jego reżyserem i scenarzystą, Wojciechem Staroniem, rozmawiał Marcin Zawiśliński.
Magazyn Filmowy SFP: Ile lat mają dziś bracia Kułakowscy? Skąd pochodzą?

Wojciech Staroń: Mieczysław skończył 92 lata, a Alfons 89. Mimo tak podeszłego wieku młodszy z braci ciągle podróżuje. Był już z nami m.in. na festiwalach w Locarno, Lipsku, Warszawie i Mińsku.
Obaj urodzili się w latach 20. XX wieku w polskiej rodzinie na tzw. Kresach. W latach 30. Stalin deportował niemal wszystkich mieszkających tam Polaków na Syberię. Alfons i Mieczysław razem z rodzicami trafili do łagru, w którym ciężko pracowali. Jako kilkunastoletni chłopcy uciekli stamtąd. Po wybuchu wojny Mieczysław trafił do technikum geodezyjnego i zaczął się kształcić na kartografa. Kiedy Niemcy zaczęli okrążać teren Uzbekistanu i Kazachstanu, został wysłany na ekspedycję, w ramach której rysował mapy obu obszarów. To uchroniło go przed wysłaniem na front. Przez ten czas Alfons tułał się po różnych miejscach. Obaj bracia odnaleźli się ponownie przed końcem wojny i pozostali na stałe w Kazachstanie.
Po wojnie Alfons skończył Akademię Sztuk Pięknych w Ałma-Acie. Wielokrotnie towarzyszył Mieczysławowi podczas jego ekspedycji geodezyjno-kartograficznych i malował tam obrazy. W 1959 roku ich rodziców, w ramach amnestii, zwolniono z łagru. Dzięki temu wszyscy mieszkali jeszcze przez kilka lat wspólnie w Ałma-Acie.



W jakich okolicznościach na nich trafiłeś?

WS: W 1994 roku, po drugim roku studiów w łódzkiej Filmówce, wraz z Małgosią i dwójką przyjaciół postanowiliśmy wybrać się do Kazachstanu. Kiedy tam jechaliśmy, ktoś nam doradził, że jak będziemy w Ałma-Acie to nocleg znajdziemy u braci Kułakowskich. W ich domu pełnym obrazów, czuć było atmosferę przedwojennej Polski. Mieczysław grał na gitarze i śpiewał rosyjskie ballady. Jego córka akompaniowała na pianinie. Łaziliśmy też wspólnie po górach, po Tien-szanie. Było to dla nas niesamowite przeżycie. Bardzo się wtedy zaprzyjaźniliśmy.

Kiedy dowiedziałeś się, że bracia Kułakowscy zamierzają wrócić do Polski?

WS: To było gdzieś w 1997 albo 1998 roku. Przyjechali ponownie do ojczyzny w ramach wielkiej akcji repatriacyjnej. Zamieszkali w starym domu do remontu w Olsztyńskiem. Paradoksalnie to miejsce okazało się dla nich swego rodzaju zsyłką. W Ałma-Acie wiedli bowiem rozbudowane życie towarzyskie, należeli do miejscowej bohemy artystycznej. Teraz byli niby u siebie, bo w utęsknionej Polsce, ale osamotnieni. W Kazachstanie tworzyli kwiat inteligencji, w ojczyźnie pozostawali na marginesie głównego nurtu. Bardzo dużo sił, czasu i energii kosztowało ich to, aby ktoś zauważył u nas malarstwo Alfonsa. To się stało dopiero po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej.
W filmie jest scena, w której pokazujesz jak obaj lecą do Brukseli na wystawę obrazów Alfonsa.
To było w siedzibie unijnego Komitetu Regionów. Niestety, w trakcie tego kilkudniowego wyjazdu spłonął ich dom, w którym przechowywali większość swoich prac. Sąsiedzi załadowali zbyt dużo drewna do kominka....

Nie żałowali wtedy, że przyjechali do Polski? Nie zastanawiali się nad powrotem do Ałma-Aty?

WS: Nie. Ale cierpieli i rozważali jedynie: odbudować stary czy też zamieszkać w zupełnie nowym domu, gdzieś bliżej „cywilizacji”. To rzeczywiście był trudny moment w ich życiu. Mieczysław dostał małe mieszkanko socjalne, Alfons przez pewien czas mieszkał nawet w camperze. Postanowili jednak nie rozpaczać. Alfons zaczął malować nowe obrazy.Po raz kolejny w swoim życiu zaczynali coś od nowa.

Kiedy po raz pierwszy pomyślałeś, że warto byłoby zrobić o obu braciach film?

WS: To było gdzieś w 2006 roku. Zobaczyłem wtedy archiwalne materiały, jakie Mieczysław nakręcił na kamerach 8mm i 16mm podczas swoich wypraw geodezyjno-kartograficznych. Poczułem, że jest w tych filmikach jakiś magnetyzm, nieodkryta tajemnica przeszłości.

Z tych fragmentów filmów można się jedynie domyślać, że w Kazachstanie prowadzili bardzo bujne życie. Z Twojego filmu nie dowiemy się jednak, jak ono wyglądało. Dlaczego?

WS: Z Alfonsem i Mieczysławem nagrałem wiele wielogodzinnych rozmów, zarówno o ich tragicznej ale i bardzo wesołej przeszłości. Nigdy nie wywarły one jednak na mnie tak silnego wrażenia, co obserwacja ich codziennego życia po przyjeździe do Polski. Wolałem ich milczących czy też sporadycznie rozmawiających ze sobą, aniżeli ich nawet najbarwniejsze opowieści sprzed lat. Dla mnie prawdziwy film dokumentalny dotyka tego, co się dzieje tu i teraz. W domu i przed domem, w którym mieszkają bracia. Reszta stanowi co najwyżej uzupełnienie tego pejzażu.



W jednej z najbardziej wstrząsających i zarazem rozczulających scen widzimy, w jaki sposób jeden z braci radzi sobie z nakładaniem skarpetki. Jak udało Ci się to zarejestrować?

WS: Razem z żoną jeździliśmy do braci Kułakowskich co kilka miesięcy. Mieszkaliśmy wtedy razem z nimi. Przez większość tego czasu nie używaliśmy kamery. Jedliśmy z nimi posiłki, rozmawialiśmy, chodziliśmy na spacery. Przy okazji obserwowaliśmy ich codzienne rytuały. Widzieliśmy, jak się starzeją. Kiedy pewnego dnia rano zobaczyłem, jak Mieczysław się ubiera, byłem tym po prostu wstrząśnięty. Podobne wrażenie wywarło na mnie to, jak kilka miesięcy później Alfons pomaga bratu nakładać skarpety. Dopiero wtedy zrozumiałem, o czym jest ten film.

O czym?

WS: Bardzo długo zbieraliśmy materiał. Znaliśmy bardzo dobrze historie obu braci, ale nie wiedzieliśmy, do czego ten film zmierza. Najpierw z kamerą podążałem za moimi bohaterami i związanymi z nimi wydarzeniami.Potem okazało się,że tych wydarzeń aż tak wielu nie ma. Wtedy zacząłem się bardziej skupiać na na obserwacji codzienności,na przemijaniu życia. Bardziej skupiałem się na pejzażu, który stanowi inspirację dla Alfonsa. Odkrywałem odmienne charaktery obu braci. Mieczysław był takim dokumentalistą, kochającym życie. Natomiast Alfons skupiał się na sztuce abstrakcyjnej, istocie piękna i idei.
Dopiero takie sceny, jak ta z nakładaniem skarpetek, uzmysłowiły mi siłę ich braterstwa oraz - w sposób symboliczny – pokazały proces starzenia się każdego człowieka. I właśnie tego dotyka nasz film.

Oglądając „Braci” można odnieść wrażenie, że poza nimi nie ma tam żadnego świata. Są tylko oni, dom i otaczająca ich mazurska przyroda…

WS:  Rzeczywiście, poza wyjazdem do Brukseli na wystawę obrazów Alfonsa, w filmie oprócz braci nie widać żadnych ludzi. To był świadomy zabieg wyczyszczenia tła. W ten sposób chcieliśmy skupić się tylko na głównych bohaterach.

Z jednej strony wyglądają na bardzo zżytych ze sobą, z drugiej zaś – na bardzo samotnych. Posiadali własne rodziny?

WS: Alfons nigdy się nie ożenił. Zawsze był częścią rodziny Mieczysława, który ma jeszcze córkę. Jego żona i druga córka już nie żyją. W tym sensie, niemal przez całe życie obaj byli i są zdani na siebie. 

Co teraz się z nimi dzieje?

WS: W filmie jest scena, w której Alfons zawozi Mieczysława do domu opieki, gdzie ten przebywa do tej pory. Potem przez kilka tygodni mieszkał sam. Wkrótce przeniósł się jednak do brata. W domu opieki na strychu zrobił sobie pracownię malarską i tam do dziś, blisko brata, tworzy swoje obrazy.

                                                                                    ***
Wywiad ukazał się w styczniowym numerze Magazynu Filmowego (nr 1/2016).  "Bracia" otrzymali do tej pory nagrodę dla najlepszego filmu sekcji La Semaine de la Critique podczas 68. MFF w Locarno, Nagrodę Główną Złotego Gołębia na 58. DOK Leipzig, Grand Prix na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym "Listapad" w Mińsku, a także Wyróżnienie Specjalne na 23. Festiwalu Camerimage w Bydgoszczy.


Marcin Zawiśliński
Magazyn Filmowy
Ostatnia aktualizacja:  5.04.2016
fot. Staron Film
DocFilmMusic na Krakowskim Festiwalu Filmowym
Pierwszy polski film o Państwie Islamskim
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2017
Scroll