PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Dzisiaj do kin wchodzi „Pitbull. Nowe porządki” Patryka Vegi. Z tej okazji wybraliśmy najlepsze według naszej redakcji polskie filmy policyjne.


Mieczysław Hryniewicz w filmie "Zapis Zbrodni", fot. Studio Filmowe Kadr.

10. Zapis zbrodni (1974), reż. Andrzej Trzos-Rastawiecki
Jeden z pierwszych udanych filmów sensacyjnych, skupiający się na zbrodni popełnionej przed dwóch młodocianych przestępców. Zresztą oparty na prawdziwych wydarzeniach. Trzos-Rastawiecki w odróżnieniu od popularnego na Zachodzie kina policyjnego nie serwuje nam wartkiej akcji, skupia się na psychice morderców i społecznym oddźwięku na ich zbrodnię. Dlaczego znalazł się w rankingu? Wreszcie PRL-owski milicjant nie jest tutaj wszystko wiedzącym przedstawicielem władzy, ale człowiekiem, który próbuje od podstaw zrozumieć psychikę mordercy. Kino na wskroś realistyczne. Film nagrodzony Srebrnymi Lwami w Gdańsku i na festiwalu „Młodzi i Film”.



Zygmunt Hübner (po lewej) w filmie "Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię", fot. materiały prasowe.

9. Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię (1969), reż. Janusz Majewski
Majewski oparł swój scenariusz na książce Krzysztofa Kąkolewskiego, która została nagrodzona w konkursie organizowanym przez Milicję Obywatelską. Kąkolewski czerpał inspiracje z prawdziwych wydarzeń i kronik milicyjnych, co zostało wyeksponowane na ekranie. Emerytowany policjant grany przez Zygmunta Hübnera, próbuje rozwikłać zagadkę śmierci młodej dziewczyny. Stylizując obraz na dokument reżyser pokazuje widzom mroczną stronę pracy milicjantów. Odwiedzamy przeróżne meliny pijackie, poznajemy oszustów o wątpliwej moralności, kobiety lekkich obyczajów. Wzorcowy kryminał.



Jerzy Kulej i Jan Szczepański w filmie "Przepraszam, czy tu biją?", fot. Silesia.

8. Przepraszam, czy tu biją? (1976), reż. Marek Piwowski
Pierwszy raz milicjanci w polskim kinie próbują oszustwem i szantażem doprowadzić do ujęcia przestępcy – sprytnego Berusa, który zorganizował fikcyjny napad na jubilera, aby zobaczyć, kto z jego kumpli sypnie pierwszy. Wcześniej żaden reżyser nie pokazywał tak wnikliwie aspektów śledztwa państwowych funkcjonariuszy. Po tym filmie obraz milicjanta nie był już bez skaz. Funkcjonariusze, żeby złapać groźnego przestępcę, muszą sięgać po podobne jemu środki. Wrażenie robi również niezwykłe odtworzenie realiów warszawskiego światka przestępczego. Film zdobył Złote Lwy Gdańskie w 1976 roku.



Andrzej Łapicki i Kalina Jędrusik w filmie "Lekarstwo na miłość", fot. Syrena.

7. Lekarstwo na miłość (1965), reż. Jan Batory
Jedyna komedia w zestawieniu. Sensacyjna opowieść została oparta o książkę Joanny Chmielewskiej „Klin”. I jak to zwykle u Chmielewskiej bywa, główną bohaterką jest kobieta (Kalina Jędrusik), która musi rozwikłać jakąś zagadkę. Bohaterka otrzymuje dziwne telefony, od ludzi pragnących skontaktować się z „centralą”. Nie zdaje sobie sprawy, że chodzi o centralę fałszerzy pieniędzy. Jednak nad całą akcją czuwa dobroduszny funkcjonariusz MO, grany przez Andrzeja  Łapickiego, którego bohaterka bierze najpierw za szefa szajki. Co zaskakujące, film do dzisiaj ogląda się bardzo dobrze – nie razi ten idealizm w przedstawianiu przestępców i milicjantów. Złoczyńcy nie są zepsutymi do krwi zakapiorami, tylko normalnymi obywatelami, którzy po godzinach pracy zajmują się niecnych procederem. Są nawet całkiem sympatyczni, ale milicja czuwa bez przerwy, bo przecież miły przestępca to jednak nadal… przestępca.



Marcin Dorociński i Weronika Rosati w filmie "Pitbull", fot. Studio Interfilm.

6. Pitbull (2005), reż. Patryk Vega
Patryk Vega realizuje film odsłaniający kulisy życia i pracy policjantów z Wydziału ds. Zabójstw. W jego filmie prawdziwi policjanci nie przypominają znanych z amerykańskich filmów supermanów. W tej pracy nie ma samotników. Łączy ich zawodowa solidarność – oczyszczają z „parchów” świat. Wciąż dokonują wyborów. Decyzje podjęte w pracy odbijają się na ich życiu osobistym. Muszą spotykać się i współpracować z bandytami, wtapiać się w środowisko przestępców. Płacą wysoką cenę za uprawianie tego zawodu. W zamian za to dostają pensję, która nie starcza ani na alimenty, ani na dom spokojnej starości po przejściu na emeryturę. Ci policjanci często są o krok od przejścia na drugą stronę barykady…



Piotr Łysak i Tomasz Zaliwski w filmie "Wśród nocnej ciszy", fot. Best Film.

5. Wśród nocnej ciszy (1978), reż. Tadeusz Chmielewski
Rok 1923. W pomorskim miasteczku ktoś zabija nastoletnich chłopców. Narzędziem zbrodni jest pistolet. Przy zwłokach morderca zostawia zawsze zabawkę z rysunkiem kota. Sterroryzowani rodzice żądają natychmiastowego ujęcia sprawcy. Tadeusz Chmielewski filmem "Wśród nocnej ciszy" zaprezentował się jako ambitny autor psychologicznego dramatu kryminalnego. Inspiracją była powieść Ladislava Fuksa "Śledztwo prowadzi radca Heumann" - Chmielewski nie zrobił jednak wiernej adaptacji. Zaczerpnął ogólny rys intrygi, obudował ją polskimi realiami i zmienił zakończenie. Trzon fabuły pozostał jednak ten sam. Jest nim konflikt ojca z synem. Wielokrotnie eksploatowany motyw Chmielewski wykorzystał w oryginalny sposób, tworząc niepokojący i mroczny kryminał. "Wśród nocnej ciszy" warto obejrzeć chociażby dla klimatu – z jednej strony przedwojenne, skąpane w śniegu miasteczko, z drugiej perfekcyjnie oddana przez Tadeusza Chmielewskiego atmosfera zaszczucia i paranoi, jaka udziela się mieszkańcom. No i policjanci z innej bajki – zdyscyplinowani, pełni powagi ludzie prawa działający bez dzisiejszych technologicznych udogodnień. Tutaj tylko sprytem odkryjesz kto jest mordercą!



Julia Kijowska i Bartłomiej Topa w filmie "Drogówka", fot. Next Film.

4. Drogówka (2013), reż. Wojtek Smarzowski
Kolejna odsłona Smarzowszczyzny, tym razem na gruncie warszawskim. Zdegenerowani policjanci, którzy zapijają wszystkie stresy. To tragiczny obraz polskiej policji, w której liczą się układy. Bohaterowie odnajdują się w tym świecie, ale ciągłe lawirowanie pomiędzy powinnością, a sytuacją zastałą prowadzi ich często do totalnej degrengolady. Ale to nie znaczy, że ten świat nie ma w sobie bohaterów pozytywnych, choć ze skazą. Policjanci to zwykli ludzie, którzy potrafią być uczciwi i wierni swoim zasadom. W połączeniu z czarnym humorem, co jakiś czas dawkowanym przez reżysera, widzimy obraz codziennych zmagań o godziwe życie w złym świecie. Świecie, w którym policjanci grają rolę bohaterów, ale i trochę tym złem nasiąkają. Naturalizm pełną parą.



(od lewej) Bartłomiej Topa i Robert Więckiewicz w filmie "Dom zły", fot. Film It.

3. Dom zły (2009), reż. Wojtek Smarzowski
Szaleństwo, jak to zwykle u nas bywa, ma moc wódki. W dramat rodziny Dziabasów wplątuje się przypadkowy gość - zootechnik Edward Środoń. Po latach, w stanie wojennym, do sprawy wraca milicja. Z biegiem czasu okazuje się, że śledztwo ma wymiar polityczny, a porucznik Mróz (jawiący się jako jedyny sprawiedliwy, gwarant uczciwości śledztwa, samotnie walczący z moralną zgnilizną prezentowaną przez pozostałych funkcjonariuszy) napotyka tylko na niechęć mieszkańców miejscowości, groźby SB i zapijaczonego prokuratora. Wizja lokalna szybko zamienia się w pijacką libację, a milicja skupia się bardziej na opilstwie niż prowadzeniu rekonstrukcji. W tle rozgrywa się polityczna przepychanka, w której miejscowy dygnitarz, chroniąc swoje partyjne interesy, szantażuje Mroza, by ten zataił wychodzące przy okazji śledztwa fakty na temat przekrętów w pobliskim PGR. Nikomu nie zależy na odkryciu prawdy, gdyż mogłoby to doprowadzić do ujawnienia przestępczego procederu, w który zamieszane są wysoko postawione osoby. Gdy wyleci choćby jedna z nich, posypie się cała piramida układów. W takiej sytuacji nie ma miejsca na wyrzuty sumienia i resztki przyzwoitości. Słabi zostają pożarci i wyrzuceni na śmietnik.



Bogusław Linda i Piotr Machalica w filmie "Zabij mnie, glino", fot. Best Film.

2. Zabij mnie, glino (1988), reż. Jacek Bromski
Wyśmienite kino akcji z wyrazistą parą dwóch głównych bohaterów – policjanta Popczyka (Piotr Machalica) i przestępcy Malika (Bogusław Linda). Funkcjonariusz ściga zbira, ale ten, znając jego metody działania, często wyprzedza go o krok. Jednak w końcu dochodzi do ostatecznej konfrontacji. Debiut kinowy Jacka Bromskiego do dzisiaj zaskakuje świeżością i dynamizmem w ukazaniu działań policji. Film powstał na podstawie autentycznych raportów z milicyjnych archiwów. Chęć złapania Malika wprowadza milicjanta Popczyka w obsesję. Odwet za śmierć żony jest ważniejszy niż pobudki moralne, którymi powinien się kierować. Funkcjonariusz to zresztą życiowy straceniec – żona go zdradza, jest już totalnie wyczerpany swoim dotychczasowym życiem i tak naprawdę żyje swoją pracą, bo nic innego już mu nie zostało. Chociaż jego poczucie sprawiedliwości zwycięża w konfrontacji z równie ciekawie wykreowaną postacią Malika – przestępcy, który mimo swojego cynizmu, wzbudza sympatię widzów. Czyste kino policyjne… znaczy milicyjne.



Bogusław Linda i Marek Kondrat w filmie "Psy", fot. Studio Filmowe Zebra.

1. Psy (1992), reż. Władysław Pasikowski
Obraz Polski w tym filmie wydaje się wyjątkowo ponury. Skończyła się komuna. Ludzie nadal są biedni i cynicznie nastawieni do nowego porządku. Zwłaszcza byli funkcjonariusze UB, jak główny bohater Franz (Bogusław Linda), który zostaje przeniesiony do pracy w policji. Nie ma on żadnych złudzeń, że tak jak w UB, w policji też liczą się układy, które po zmianach ustrojowych pozwalają się tylko wzbogacić. Maurer musi zmierzyć się ze swoimi starymi kumplami, którzy wybrali zbrodniczy proceder. Obrazoburczy i prowokacyjny film Pasikowskiego to diagnoza polskiej rzeczywistości początku lat 90. gdzie liczył się tylko pieniądz i znajomości. A znajomości mają tylko osoby, które dzierżyły władzę w poprzednim ustroju. Mimo tych wszystkich przeciwności Maurera stać na moralną i trafną ocenę rzeczywistości. Podejmuje się nawet walki, ale od początku wiemy, że nie jest w stanie wygrać z układnymi sprzedawczykami. A właśnie wiele takich ludzi buduje właśnie Polskę. "Psy" Pasikowskiego to pokaźna dawka brutalnej sensacji, ale nie pozbawiona ocen obecnej sytuacji. Policja jawi się tutaj jak olbrzym na glinianych nogach, za którego fasadą czai się zło. Ale mimo tego policjanci starają się utrzymać porządek i odnaleźć się w tym brudzie. Warto przypomnieć, że film zdobył ogromną popularność i dzisiaj posiada już status kultowego. Duża w tym zasługa świetnych kreacji aktorskich, zwłaszcza Lindy, pamiętnych tekstów i wartkiej akcji. Kino z pazurem!


Albert Kiciński
SFP
Ostatnia aktualizacja:  27.01.2016
Zobacz również
fot. Studio Filmowe Zebra
Ta skaza występuje u większości zabójców
Projekcja "Doliny Issy" w Krakowie
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll