PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Na ekrany naszych kin wchodzi – nagrodzony w Gdyni przez publiczność i dziennikarzy – film Kingi Dębskiej „Moje córki krowy”. Z reżyserką, w nowym numerze „Magazynu Filmowego” (nr 1/2016), rozmawia Kuba Armata. Oto fragment wywiadu, który w całości będzie można przeczytać na łamach pisma już 15 stycznia.
Kuba Armata: "Moje córki krowy" to film mocno zainspirowany twoim życiem.

Kinga Dębska
: Kiedy zdarzyła się rzecz, która postawiła mnie do pionu, czyli moment, gdy moi rodzice zaczęli odchodzić, przewartościowało mi się całe życie. Zaczęłam chodzić na terapię i w zasadzie tam "Moje córki krowy" miały swój początek. Gdy mama leżała w śpiączce, postanowiłam zrobić film, żeby poradzić sobie jakoś z tym wszystkim, co dzieje się wokół mnie. Czego nie ogarniam i na co kompletnie nie jestem przygotowana. Chciałam w jakimś sensie sama sobie ulżyć. Zrozumieć ten trudny moment i go zaakceptować. To był punkt wyjścia. Pierwszą wersję scenariusza napisałam po śmierci ojca. Później pojawił się script doctor, który pomógł mi zachować odpowiedni dystans i balans pomiędzy rzeczywistością a fikcją. Bo ta historia, która zainspirowana jest moim doświadczeniem, w dużej mierze jest jednak fikcją.

Łatwiej zatem pisać o sobie czy wymyślać?

Cała ta historia związana z odchodzeniem rodziców jest prawdziwa. Natomiast siostrzane relacje, choć sama mam siostrę, są jednak wymyślone. Specjalnie odsunęłam to od siebie, bo chciałam pokazać dwa modele współczesnej kobiety. Rozważną i romantyczną. Poukładaną i kompletnie chaotyczną. Racjonalistkę i „wariatkę”. Obie nieszczęśliwe i zagubione. Inspiracją zawsze były pewne szczegóły, które pamiętałam, ale wiele dopisywałam. Dobrze się czuję w wymyślaniu, ale łatwiej mi to robić, gdy mam poczucie zakotwiczenia w rzeczywistości.

To wynik twojego dużego doświadczenia z dokumentu?

Być może. Lubię przyglądać się światu i ludziom. To dla mnie właśnie takie zakotwiczenie. Gdyby człowiek kompletnie zanurzył się w produkcjach fabularnych, serialowych, a tym samym odkleił się od życia, byłoby to pewnie ze stratą dla niego, ale i dla projektów. Mam wielu znajomych poza planem filmowym, bo ważne wydaje mi się zachowanie pewnej równowagi. To tylko fikcja, a prawdziwe życie jest gdzie indziej. I owa fikcja może czerpać z prawdziwych historii, bo to właśnie życie często udowadnia, że jest najlepszym scenarzystą.

Czy przez to, że było to tak osobiste, intymne doświadczenie, napisanie scenariusza było trudne?

Wszystko zaczęło się od dziennika. Zresztą razem z premierą filmu wyjdzie książka, która różni się od scenariusza, bo jest właśnie takim intymnym dziennikiem dwóch sióstr, które z różnych perspektyw opowiadają o swoich uczuciach i tym, co dzieje się wokół nich. W ogóle pierwsza wersja scenariusza to w dużej mierze był monolog jednej z sióstr. Potem powoli od tego odchodziłam w stronę akcji. Pisanie tego filmu to była taka moja autoterapia, sposób na przeżywanie żałoby, wyrażenie poczucia niesprawiedliwości. Próbowałam w ten sposób się pocieszyć, chciałam, żeby moi rodzice jeszcze trochę pobyli na tym świecie, chociażby w osobach aktorów. Ten film w ogóle jest podszyty moją wewnętrzną potrzebą rodziny. Nawet jeżeli nie zgadzam się z wieloma rzeczami i walczę, żeby było po mojemu, to strasznie jej potrzebuję. 
Kuba Armata
Magazyn Filmowy SFP 01/2016
Ostatnia aktualizacja:  7.01.2016
Zobacz również
fot. Kino Świat
Co obejrzymy na tegorocznych Prowincjonaliach?
Odsłonięto tablicę poświęconą Danucie i Tadeuszowi Konwickim
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2021
Scroll