PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Podczas Festiwalu Filmowego w Gdyni odbyła się debata poświęcona kondycji oraz perspektywom polskiego kina dla dzieci i młodzieży.
Jerzy Moszkowicz, dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Filmów dla Dzieci „Ale Kino” w Poznaniu wraz z Jerzym Armatą, koordynatorem debaty oraz współautorem (wraz z Anną Wróblewską) książki „Polski film dla dzieci i młodzieży” – starali się na wstępie uświadomić słuchaczom, że zbyt dużo już było narzekania na polskie kino dla dzieci i młodzieży. A bardziej na jego brak. Debata miała na celu spojrzeć pozytywniej na perspektywy i sukcesy tego kina, które, wbrew temu co się ogólnie mówi, cały czas w Polsce powstaje.

W debacie wzięli udział: reżyserzy - Dorota Kędzierzawska i Andrzej Maleszka; Urszula Antoniak, która jako scenarzystka osiągnęła sukces w Holandii, kraju będącym jednym z najważniejszych producentów kina dziecięcego na świecie; Łukasz Kacprowicz z Grupy Smacznego, tworzącej nowe przestrzenie dla polskiej animacji; reżyser Jacek Filipiak, który odnosi jakże ważne z ludzkiego punktu widzenia sukcesy, realizując filmy z dziećmi niepełnosprawnymi. W debacie miała również uczestniczyć Małgorzata Domin, producentka z Domino Film. Jej nieobecność była spowodowana premierą… pełnometrażowego filmu dla dzieci i młodzieży – „Klub włóczykijów” Tomasza Szafrańskiego. Czyli jednak powstają filmy dla dzieci! - Mam nadzieję, że stoimy przed uchylonymi drzwiami – pozytywnym akcentem rozpoczął dyskusję Jerzy Moszkowicz.

 

Andrzej Maleszka opowiadając o swoim projekcie „Magiczne drzewo” wskazywał najważniejsze elementy na jakich skupiał się przy jego tworzeniu. Na wstępie trzeba dodać, że "Magiczne drzewo" to nie tylko film kinowy, ale również serial telewizyjny i cykl książek. Andrzej Maleszka jest autorem historii, jak i wizualnej strony projektu. Film został sprzedany do wielu krajów, zdobył liczne międzynarodowe nagrody oraz, obok „Ulicy Sezamkowej”, został zaliczony do trójki najciekawszych projektów adresowanych do młodej widowni na świecie. Z tego osiągnięcia reżyser jest dumny najbardziej. „Magiczne drzewo” to historia trójki dzieci – Tosi, Filipa i Kuki. Odnajdują oni krzesło, które spełnia życzenia. Ich rodzice wyjechali za granicę do pracy i pozostawili je pod opieką znienawidzonej ciotki. Dzieci wyruszają na wyprawę w poszukiwaniu rodziców, a dzięki magicznemu zaklęciu zabierają ciotkę ze sobą.


- Opuszczenie dzieci przez rodziców to doznanie, które dotyczy dzisiaj ogromnej ilości dzieci w Polsce – dodaje Maleszka. - Mnóstwo ludzi wyjeżdża, emigruje, zarabiając pieniądze w innych krajach. Mnóstwo ludzi wychodzi do pracy rano i wraca wieczorem, więc dziecko i tak tych rodziców nie widzi. Opowiadając taką historię o rodzicach, którzy wybrali pracę zamiast własnych dzieci – mógłbym zrealizować ponurą historię o tym, że jakieś dziecko zostało samo i jest zrozpaczone. Taki pozornie realistyczny film byłby ani niezrozumiały, ani nie byłby odebrany jako swój przez żadne dziecko.


Twórca filmów dla dzieci powinien mieć dobry kontakt ze współczesną widownią dziecięcą, zanim przystąpi do pisania scenariusza. Istotne jest, aby tą widownię zrozumieć – zwłaszcza sposób, w jakim rytmie dziecko odczuwa rzeczywistość, jak reaguje na opowiedzianą historię. Dlatego kluczem do sukcesu jest opowiedzenie klarownej i ciekawej historii wtłoczonej w baśniowe ramy. - Ludzi dorosłych można oszukać, pokazując źle opowiedzianą historię ze znakomitymi zdjęciami - mówił Andrzej Maleszka. - To nie jest widownia snobistyczna. Dzieci nie interesuje, że film wygrał jakiś festiwal. To historia się dla nich liczy. (…) Dziecko musi mieć jakiegoś bohatera z którym się identyfikuje. Historia na ekranie musi go jakoś dotyczyć. Każda opowieść dla dzieci jest jednocześnie opowieścią realistyczną i uniwersalną. Historia musi zawierać element uniwersalnej baśniowej opowieści. Dlatego wskazałem, co jest dobre, a co złe – a to cecha baśni. Jeżeli rodzic oddala się od dziecka, albo dziecko od rodzica - to to jest zło. To jest niedobre. Dziecko pozostaje samotne, bezradne i pozbawione poczucia bezpieczeństwa. My to pokazujemy tutaj jako magię. Ale przecież zło można odwrócić – jeżeli mamy dosyć energii i ufamy we własne siły. W związku z czym daję do ręki dzieciom niezwykły, magiczny przedmiot.


Maleszka zwracał uwagę, że dziecko pojmuje świat inaczej niż człowiek dorosły:  - Każde dziecko ufa, że nawet największe zło, te które dotyczy jego życia, albo innych ludzi, których kocha – można zmienić. Rozmawiałem z dziećmi, których rodzice gdzieś wyjechali. Wszystkie miały jedną cechę – broniły swoich rodziców. I to jest fantastyczne, bo skoro bronili, to znaczy, że wierzyli, że można to wszystko odmienić. W filmie dla dorosłych happy end może być kiczowaty, a w kinie dla dzieci jest czymś naturalnym. Bo takie zakończenie jest wbudowane w dziecko i wbudowane w jego poczucie czasu. Trzeba pamiętać, że dziecko ma zupełnie inne poczucie czasu. Dla niego jedna minuta to jest cała wieczność. Zresztą dziecko żyje przede wszystkim przyszłością. Ono się do niej przygotowuje. Dlatego realizm filmu dla dzieci jest realizmem czasu przyszłego. Wierzę, że w kinie dla dzieci jest potrzebny odpowiedni balans pomiędzy fantastyką a realizmem. Pomiędzy codziennością a niecodziennością. Pomiędzy czymś mały i wielkim. Dzieci w jednym momencie mogą chcieć ratować galaktykę i pragnąć się do kogoś przytulić. Dorośli już nie potrafią znajdować łączności między przestrzeniami drobnymi i wielkimi. Dzieci to łączą.


Od lewej: Dorota Kędzierzawska, Andrzej Maleszka, Jacek Filipiak, Urszula Antoniak i Łukasz Kacprowicz, fot. Borys Skrzyński/SFP.


Liczy się również oprawa wizualna i nie ograniczanie swojej wyobraźni, co Maleszka udowodnił „Magicznym drzewem”: - Należy otworzyć wyobraźnię i przestać myśleć o ograniczeniach inscenizacyjnych. Jak ktoś pisze w Polsce scenariusz i wymyśli sobie latający dom, to jeszcze da radę, jeżeli jednak pomyśli o dwudziestu latających domach w których mieszkają słonie - to powstaje pewien problem: skąd wziąć te słonie, jak wygenerować te latające domy. I mimo woli scenarzysta zaczyna zamykać swoją wyobraźnię. Trzeba zrobić inaczej - tworzyć zupełnie nową, otwartą wyobraźnię, pisząc powieści.


Istotne dla dzisiejszego twórcy filmów dla dzieci jest zrozumienie, jak młodsi widzowie odbierają dzisiejszy świat pełen nowoczesnej technologii: -  Dzieci funkcjonują w technologii inaczej niż dorośli. Dla nich korzystanie z technologii jest codziennością, czymś tak naturalnym, jak noszenie butów. Dlatego pokazując nowoczesny świat na ekranie musimy mieć świadomość, że kiedy film będzie prezentowany w kinie np. po kilku latach – może wydawać się staroświecki. Dziecko może poczuć się oszukane, że takie staroświeckie rzeczy im pokazujemy. Dlatego trzeba zrozumieć funkcję tej sfery i jej nie odrzucać.


Twórca „Magicznego drzewa” uważa, że dzieci to „to jest najlepsza widownia. Kto wie, czy to nie jest prawdziwa, ostatnia widownia kinowa - czyli taka, która przeżywa film, a nie informacje o filmie”.

 

Kolejna panelistka, Dorota Kędzierzawska, całkiem inaczej podchodzi do dziecięcej widowni: - Moje filmy ze wspólnotą dziecięcą mają łączność poprzez bohatera – podkreślała. Kędzierzawska nie tworzy kina stricte dziecięcego. W swoich obrazach zbliża się do zrozumienia psychiki dziecka, które odczuwa pewne sprawy całkiem inaczej. I dla niej właśnie to jest ważne w tworzeniu filmów o tej tematyce. W swojej krótkiej przemowie podkreślała również, jak ważne są debiuty filmowe dla dzisiejszego kina i jak to może zmienić pejzaż przyszłej kinematografii. Nawet jeżeli będę powstawać gorsze debiuty – to po prostu będą powstawać. A co jeżeli między debiutantami są przyszli twórcy kina dziecięcego?


Od lewej: dyrektor artystyczny Festiwalu Filmowego w Gdyni - Michał Oleszczyk, Jerzy Moszkowicz i Jerzy Armata, fot. Borys Skrzyński/SFP.


Z odmiennej perspektywy - o kinie dla młodszych widzów - mówił Łukasz Kacprowicz, współwłaściciel firmy producenckiej oraz studia animacji Grupa Smacznego (GS Animation). Od 2004 roku z dwójką bliskich znajomych, Robertem Jaszczurowskim i Marcinem Wasilewskim, tworzą filmy animowane w technice 2D oraz multimedia edukacyjne dla dzieci. Największą dotychczasową produkcją GS Animation była seria animowana „Harry and Toto” (na podstawie oryginalnej koncepcji Paula Shuttlewortha) dla BBC Worldwide, prezentowana na kanale Cbeebies w wielu krajach, animacje do filmu „1409. Afera na zamku Bartenstein”, serial animowany "Mami Fatale", emitowany m.in. w telewizji JimJam czy na argentyńskim kanale PakaPaka. Większość ich projektów to koprodukcje. Przygotowując swój projekt Kacprowicz zawsze szuka partnera, często znajdując go za granicą. Zresztą realizując animacje – w tym wieloodcinkowe serie – Grupa Smacznego ma dużą szansę sprzedać je również za granicę, a koprodukcja zmniejsza ich obciążenie finansowe. Na dzisiejszym rynku animacji w Polsce istnienie studia w dużej mierze musi opierać się na sprzedaży międzynarodowej. Na polskim rynku produkcja może się nie zwrócić. Kacprowicz podkreślał, że warto wchodzić w koprodukcje i poznawać nowych ludzi. Jednym z większych sukcesów studia było wspomniane już „Mami Fatale” (powstały już 3 sezony). Ta prosta historia staruszki, która jest świetną kucharką – została zrealizowana wspólnie ze Studiem Miniatur Filmowych. Grupa Smacznego postanowiła wejść w mariaż z doświadczonym studiem oferując świeże spojrzenie na animację oraz nowe technologie (korzystali z nowoczesnego oprogramowania). Serial bardzo dobrze się sprzedaje i jest przykładem, że warto łączyć siły przy tego typu projektach i mieć na uwadze również rynki zagraniczne.

 

Urszula Antoniak starała się pokazać jak działa rynek kina dziecięcego w Holandii, gdzie traktowany jest jak część przemysłu - filmy są produktami, które się doskonale sprzedają. - Dobrze zrobiony film dla dzieci sprzedaje się wszędzie – mówiła Antoniak. Holendrzy wypracowali pewien sposób na to, żeby rokrocznie pojawiało się na ekranach kilka filmów dla dzieci. Na te filmy jest przeznaczana specjalna pula z holenderskiego odpowiednika PISF-u. Producenci, poprzez odpowiedni marketing, przygotowali już młodszą widownię oraz ich rodziców na to, że np. w okolicach świąt do kina wchodzi kilka rodzimych produkcji. - Rodzicie i dzieci są przyzwyczajeni do tej powtarzalności i na te filmy chodzą – dodaje Antoniak. W Holandii są reżyserzy i producenci, którzy wyspecjalizowali się w realizacji kina dla dzieci. Jednak trzeba pamiętać, że to długi proces, zanim Holendrom udało się rozwinąć ten system. Reżyserka proponowała utworzenie takiego funduszu w Polsce. Sugerowała również zorganizowanie warsztatów dla twórców kina dziecięcego oraz workshopów na których twórcy z agentami sprzedaży mogliby oceniać, gdzie taki film sprzedać zagranicę.

 

Odpowiadając na propozycje Urszuli Antoniak - obecny na saliAndrzej Jasiewicz, przewodniczący Koła Realizatorów Filmów Dla Dzieci i Młodzieży SFP – wyjaśniał, że taki fundusz powstał przy pierwszym rozdaniu pieniędzy z PISF-u. Jednak te środki nie zostały wykorzystane i fundusz został zlikwidowany. Zgadzał się z Antoniak, że ważne jest kompleksowe podejście – od rozdysponowania funduszy po znalezienie agentów sprzedaży specjalizujących się w filmie dla dzieci.

 

Uczestnikom debaty został zaprezentowany również krótki film dotyczący projektu „FILMS FOR KIDS.Pro”  realizowanego przez Macieja Jakubczyka z Nowych Horyzontów Edukacji Filmowej. FILMS FOR KIDS.Pro to pierwszy w Europie program, którego celem jest rozwój produkcji filmowej dla młodej widowni (w wieku 5-12 lat). Jako wzór organizatorzy postawili sobie wysoki poziom europejskiej kinematografii dla dzieci, w szczególności kinematografię norweską. Od wielu lat zaobserwować można w tej dziedzinie niezwykłe zmiany, szczególnie na rynkach skandynawskich – zmiany dotyczące zarówno produkcji jak i dystrybucji. FILMS FOR KIDS.Pro to trwające rok warsztaty skierowane do scenarzystów, pisarzy, filmowców, producentów i reżyserów, którzy chcą współtworzyć kino przeznaczone dla dzieci. Podstawą warsztatów są pomysły uczestników i rozwój tych pomysłów poczynając od prostego synopsisu, poprzez pierwszą aż do drugiej wersji scenariusza (obejmującej około 90 stron). Równolegle do pracy scenarzystów, producenci rozwijają strategię finansowania, promocji i dystrybucji filmu. Warsztat powstał po pewnej konstatacji do jakiej doszli organizatorzy cyklów Nowych Horyzontów Edukacji Filmowej – po pokazach ludzie pytali ich: A gdzie są polskie filmy dla dzieci? Do projektu zgłosiło się 50 zespołów, w tym cztery polskie. Przyjęto 12 ekip. Po warsztatach odbyły się prezentacje projektów przed dziećmi i pitchingi dla branży filmowej. Miejmy nadzieję, że chociaż część tych projektów zostanie zrealizowana.

 

 

AK
Informacja własna
Ostatnia aktualizacja:  7.10.2015
Zobacz również
fot. Borys Skrzyński/SFP
"Młodość" na otwarcie
Film Ridleya Scotta na topie
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll