PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
WYDARZENIA
  3.08.2015
Te słowa Jerzego Skolimowskiego stanowią swoistą zapowiedź „11 minut” - jego najnowszego filmu, którego premiera już we wrześniu na MFF w Wenecji.
To był niezapomniane, niedzielne późne popołudnie. Jerzy Skolimowski, który otworzył na Dwóch Brzegach filmową retrospektywę swoich dzieł, dokonał niezwykłej spowiedzi reżysera i artysty. Dotyczyła ona również jego najnowszego, ciągle jeszcze dopieszczanego, obrazu. - Jednym z niewielu ludzi, którzy już widzieli "11 minut", był Roman Polański. Jego reakcja na ten film dodała mi bodźca, żeby walczyć o ten pojekt za wszelką cenę. On uznał bowiem, że to jest być może mój najlepszy film – zdradził Jerzy Skolimowski, który do tej pory bardzo niewiele, wręcz enigmatycznie, wypowiadał się o „11 minutach”. Już wiadomo, że zostaną one pokazane w ramach konkursów głównych, najpierw na MFF w Wenecji (gdzie Skolimowski już kiedyś zdobył główną nagrodę za), a następnie na 40. Festiwalu Filmowym w Gdyni. - Na potrzeby weneckiego festiwalu musiałem o „11 minutach” napisać kilka słów. Brzmiały one mniej więcej tak: „Stąpamy po kruchym lodzie nad brzegiem przepaści. Przyszłość istnieje tylko w naszej wyobraźni. Kolejny dzień, kolejna godzina, kolejna minuta może się już nie zdarzyć. Za rogiem czyha na nas nieprawdopodobne” - recytował z pamięci  reżyser, wyznając równocześnie, że „to będzie film katastroficzny, w którym na końcu wydarzy się coś niedobrego”. - Nie ma w nim jednego wątku głównego. To będą jedynie migawki z ostatnich jedenastu minut w życiu bohaterów i dzieją się tuż przed katastrofą – kontynuował Skolimowski. Odniósł się również do muzyki, która podobnie jak w przypadku "Essential Killing", także w „11 minutach” będzie odgrywać ważną rolę. - Jej autorem, podobnie jak moim poprzednim filmie, jest Paweł Mykietyn. Jest dla mnie równie ważnym partnerem, jakim przed laty był Krzysztof Komeda – podkreślił filmowiec.

Andrzej Chyra i Dawid Ogrodnik w filmie "11 minut". Fot. Skopia Film.

Na pytanie, czy jego najnowszy film odzwierciedla obecny stan duszy czy też stan, w jakim jego zdaniem znajduje się współczesny świat, Jerzy Skolimowski odparł: - Moim zdaniem świat jest gdzieś na krawędzi katastrofy. W moim życiu też wydarzyły się rzeczy niedobre. Zdałem sobie sprawę, jak bardzo krucha jest nasza egzystencja. Wszystko może się lada chwila skończyć i to zupełnie nieoczekiwanie. Główną rolę w „11 minutach” gra irlandzki aktor Richard Dormer. W pozostałych rolach występują: Andrzej Chyra, Wojciech Mecwaldowski, Dawid Ogrodnik, Piotr Głowacki, Agata Buzek i Jan Nowicki.

Podczas spotkania z publicznością Jerzy Skolimowski zdradził również, dlaczego na początku lat 80.XX wieku na kilkanaście lat „zawiesił kamerę na kołku”, oddając się swojej największej pasji, czyli malarstwu. Przyznał, że główną przyczyną podjęcia takiej decyzji, było rozczarowanie filmem. - Zrobiłem wówczas „Ferdydurke”, które nie spełniło nawet minimum moich oczekiwań. Całą winę ponoszę ja sam. Błędem było robienie dzieła Witolda Gombrowicza po angielsku, w dodatku z międzynarodowym zespołem aktorów. Zrobił się z tego taki pudding, daleki zarówno od Gombrowicza jak i od moich zamiarów. (…) Nie planowałem oczywiście aż 17-letniej przerwy. Myślałem raczej, że odpocznę przez 2-3 lata, ale stało się inaczej – tłumaczył Skolimowski. Przełomem okazało się spotkanie z Isabelle Huppert, którą reżyser spotkał w Hollywood. - Przypadliśmy sobie do gustu. To ona zaproponowała mi, żebym przeniósł na ekran książkę Susan Sonntag „W Ameryce”, oczywiście z nią w roli głównej – opowiadał Skolimowski. Napisał scenariusz, wysłał go do producenta. Ten po jakimś czasie oddzwonił i wycenił potencjalny film na 25 mln euro. Isabelle Huppert miała zagrać Helenę Modrzejewską, która w pewnym momencie swojego życia rzuciła karierę aktorską. Wyjechała do Ameryki i tam jako farmerka zaczęła uprawiać winorośle. Biznes jednak upadł. Żeby się utrzymać, Modrzejewska musiała powrócić na scenę i odniosła w Stanach Zjednoczonych gigantyczny sukces artystyczny. - W trakcie przygotowań do tego projektu, producent zaczął do mnie wydzwaniać, że nikt nie chce nam dać tak dużych pieniędzy na ten film. Zacząłem obcinać kolejne sceny, żeby się zmieścić w topniejącym budżecie, który zmalał do 10 mln euro, a potem usłyszałem, że nikt nie chce dać nawet tylu pieniędzy. Chyba, że błyskawicznie zrobiłbym jakiś malutki film. Chodziło im o to, czy po 17 latach przerwy  jestem jeszcze w stanie kręcić filmy – mówił Skolimowski. Tak powstały "Cztery noce z Anną", a do realizacji filmu z Isabelle Huppert ostatecznie nie doszło. - Okazało się, że w mniejszych budżetach czuję się dużo lepiej – dodał Skolimowski. A co radziłby początkującym reżyserom, stawiającym pierwsze kroki w sztuce filmowej? - Starajcie się robić filmy o czymś, o czym coś wiecie. Nie rzucajcie się na jakiś projekt science-fiction czy też na kosztowny film kostiumowy z epoki, o której nie macie większego pojęcia. Dlatego na pierwszy ogień radziłbym zająć się jakimiś prywatnymi doświadczeniami.


Stowarzyszenie Filmowców Polskich jest partnerem Festiwalu Filmu i Sztuki „Dwa Brzegi”. Gości festiwalu zapraszamy do restauracji „Stara Łaźnia” – www.restauracjalaznia.pl

Marcin Zawiśliński
SFP
Ostatnia aktualizacja:  5.08.2015
Zobacz również
fot. Humberto Muniz Ceja
Nastassja Kinski gościem Kołobrzeskiego Festiwalu Filmowego
Adam Woronowicz - pierwszy bohater Dwóch Brzegów
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll