PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Z Jakubem Duszyńskim, dyrektorem stowarzyszenia Europa Distribution oraz dyrektorem artystycznym Gutek Film, rozmawia Marcin Zawiśliński.
Serwis Internetowy SFP: Dlaczego Gutek Film, podobnie jak cztery inne firmy dystrybucyjne z Polski*, już kilka lat temu został członkiem Europa Distribution?

Jakub Duszyński:
Od wielu lat brakowało nam miejsca do wymiany zdań z innymi kolegami i koleżankami z branży. Na targach albo festiwalach filmowych nie ma zazwyczaj czasu na takie rozmowy. Widzimy się w przelocie, wymieniamy kilka spostrzeżeń i lecimy dalej. Na takich imprezach widać głównie tłumy goniących ludzi – na kolejny seans, wykład czy spotkanie biznesowe. To jest najgorsza z okazji do prowadzenia spokojnej rozmowy o przyszłości branży dystrybucyjnej. To mi uzmysłowiło, jak ważne byłoby powołanie jakiejś struktury, w ramach której można byłoby podyskutować o ważkich z naszego punktu widzenia sprawach, czegoś w rodzaju branżowego think-tanku na poziomie europejskim. Tak trafiłem na już wówczas istniejące stowarzyszenie Europa Distribution.

Od samego początku bardzo mocno zaangażował się Pan w jego działalność.


JD: Od razu bardzo dobrze się tam poczułem. W imieniu mojej firmy zacząłem prezentować w formie case study, jak wprowadzamy różne filmy na rynek polski. Moja aktywność zwróciła uwagę inicjatorów i ówczesnych szefów stowarzyszenia, którym zarządzali już od dwóch kadencji. Po pewnym czasie powiedzieli mi: „Ty masz więcej zapału i energii. Może przejąłbyś po nas pałeczkę…”. Wytłumaczyli, na czym polega ich praca.

Na czym?
 

JD: Jestem twarzą stowarzyszenia. Reprezentuję jego stanowiska w poszczególnych sprawach na spotkaniach z politykami oraz przedstawicielami różnych organizacji – od branżowych po Parlament Europejski. Na tym upłynęła mi też pierwsza 3-letnia kadencja. Robiłem to razem z Belgijką Annemie Degryse. Teraz rozpocząłem drugą kadencję wespół z Laurentem Dutoit ze Szwajcarii, bo trzeba dodać, że Europa Distribution ma dwóch równorzędnych dyrektorów.

Co uznałby Pan za swój sukces w pierwszej kadencji?
 

JD: To jest stosunkowo młode stowarzyszenie. Działamy dopiero od 2006 roku. Dlatego pierwszym naszym osiągnięciem jest to, że spotykając się wspólnie dwa razy do roku, dyskutujemy o interesujących nas sprawach w sposób szczery i poważny. Stajemy się też słuchanym coraz powszechniej, istotnym głosem naszej profesji na międzynarodowym forum publicznym. Nie jesteśmy jednak żadnym lobby. Naszym nadrzędnym zadaniem jest monitorowanie zmian, jakie zachodzą na przykład w ustawodawstwie unijnym w zakresie dystrybucji filmowej, i prezentowanie w tym zakresie własnych, wspólnie wypracowanych stanowisk.

Co konkretnie ma Pan na myśli?
 

JD: Na przykład obecnie naszym największym wyzwaniem jest wypracowanie stanowiska wobec Jednolitego Rynku Cyfrowego (Single Digital Market). To jest prawno-organizacyjna inicjatywa Parlamentu Europejskiego dot. możliwie najswobodniejszego, transgranicznego przepływu dzieł multimedialnych. Pomysł jest piękny, ale ekosystem, w jakim dystrybutorzy oraz artyści funkcjonują, jest bardzo delikatny i wrażliwy choćby na kwestię prawa autorskiego, w tym szeregu praw związanych z ochroną własności intelektualnej. Dlatego kluczową kwestią jest wytłumaczenie politykom i innym decydentom, żeby filmy europejskie, także te artystyczne, znalazły na nim swoją publiczność.
My – dystrybutorzy skupieni w Europa Distribution – jesteśmy takimi promotorami, kuratorami kina europejskiego.

Co to w praktyce oznacza?

JD: Dzisiejszy system dofinansowań, które pomagają ambitnym filmom europejskim znajdować publiczność poza krajami ich produkcji, jest bardzo sprawny. W zasadzie pozostaje nam tylko wprowadzać do niego zmiany kosmetyczne. Brakuje natomiast jakiegoś instrumentu finansowego, który wspierałby dystrybutorów już na etapie pre-produkcji filmów. Chodzi nam również o pomoc przy wprowadzaniu filmów nie tylko do kin, ale także do innych kanałów tj. telewizja czy VoD. W tym obszarze jest jeszcze wiele do zrobienia.
 Musimy dbać o to, żeby promotorom kina nadal opłacało się wprowadzanie ambitnych tytułów oraz pokazywanie dzieł dotąd nieznanych, nierzadko młodych twórców. Aby dystrybutor zdecydował się na rozreklamowanie ryzykownego filmu, musi mieć pewność, że nawet jeżeli na dużym ekranie obejrzy go niewielu widzów, to będzie mógł jeszcze na nim zarobić dzięki sprzedaży praw do telewizji albo na DVD, Blu-ray czy VoD. Obecnie nie jest to takie proste, bo media w wielu krajach znajdują się w finansowych opałach (wpływy z reklam spadają), a inne, wspomniane uprzednio kanały dystrybucji nie są jeszcze dostatecznie popularne albo, jak to ma miejsce w przypadku DVD, tracą powoli na swoim znaczeniu.
Nie chciałbym, aby dystrybutorzy znaleźli się kiedyś w sytuacji, że będzie nam się opłacać jedynie promocja filmów komercyjnych, bo tylko takie obrazy, w dodatku poparte znanymi nazwiskami aktorów w obsadzie, będą przynosić zyski. Ergo – kino artystyczne znalazłoby się w jeszcze większej niszy niż jest obecnie. Dlatego tak aktywnie uczestniczymy teraz w dyskusji na temat Single Digital Market. Gdybyśmy zostali z niego wyłączeni, to na rynku pozostaliby tylko wielcy gracze korporacyjni tacy jak Netflix czy iTunes albo ich lokalne mutacje.
Jeżeli w przyszłości zostaniemy jednak z tego unijnego łańcucha usunięci, to z rynku znikną niezależni promotorzy ambitnego kina europejskiego. Sam producent i reżyser nie znajdą publiczności dla widzów to jest domena dystrybutorów. Powierzenie tej roli dużym platformom dystrybucyjnym, spowodowałoby że takie filmy jak "Rozstanie" czy "Sugar Man" miałyby zbyt mało czasu na rozpędzenie się kinie. Przepadłyby w zalewie komercyjnych produkcji.

Dlaczego "Ida" Pawła Pawlikowskiego – mimo zdobycia Złotych Lwów na festiwalu w Gdyni – zgromadziła w polskich kinach „tylko” ok. 100 tys. widzów?

JD: To jest właśnie jeden z tych filmów, który potrzebował czasu na rozkręcenie. Gdyby dziś wchodził do polskich kin, przypuszczam że osiągnąłby o wiele lepszy wynik frekwencyjny. "Ida" ma jednak bardzo dobrą dystrybucję międzynarodową i nieźle sprzedała się na DVD. Sądzę, że jej dystrybutor nie mógł zrobić więcej niż zrobił w tamtym momencie. To było jeszcze przed amerykańską dystrybucją, przed nominacjami do Europejskich Nagród Filmowych etc.

Istnieją jakieś zasadnicze różnice, z jakimi w codziennym prowadzeniu biznesu borykają się dystrybutorzy z Europy Zachodniej oraz z takich państw jak Polska czy inne kraje z Europy Środkowo-Wschodniej?

JD: Rynek dystrybucyjny w całej Europie staje się coraz bardziej dojrzały. Kiedy rozmawiam z moimi kolegami z Francji czy Niemiec, zauważam, że mamy raczej podobne problemy.

Jakie to problemy?

JD: Przede wszystkim coraz trudniejszy dostęp do sal kinowych. Sporo zamieszania wywołała tutaj też dystrybucja cyfrowa. Dzięki niej można bowiem produkować o wiele więcej kopii filmu niż dotychczas. Tanie, cyfrowe kopie pożerają ekrany, a przez to blokują, niestety miejsce na ambitne kino europejskie.

Kino artystyczne, art-house'owe zawsze było niszowe. Czy istnieje zagrożenie, że duże korporacje dystrybucyjne mogą je jeszcze bardziej zmarginalizować?


JD: Mam nadzieję, że kinu artystycznemu nie grozi śmierć. Takim firmom jak nasza nie jest łatwo, ale czy kiedyś było…  Kluczem do istnienia filmów autorskich jest edukacja widza. Żeby była możliwa, musi istnieć dostateczna ilość miejsc do pokazywania takich dzieł i mówienia o nich oraz wyrobić wśród widzów swoisty snobizm na nie. Trzeba też stworzyć kiniarzom i mniejszym dystrybutorom takie warunki biznesowe, aby opłacało im się prezentowanie i promowanie takich filmów. W tym nasza rola.


* Działająca od 2006 roku Europa Distribution zrzesza 143 niezależnych dystrybutorów z 26 państw. Jest głosem środowiska w kluczowych sprawach dotyczących dystrybucji europejskiego kina.  Spośród polskich firm członkami tego stowarzyszenia są: Gutek Film, Kino Świat, Manana, Tongariro oraz Vivarto.



Marcin Zawiśliński
SFP
Ostatnia aktualizacja:  2.12.2014
Zobacz również
fot. Gutek Film
„Ida” z nagrodą New York Film Circle Critics
Polskie filmy nagrodzone w Hiszpanii
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2021
Scroll