PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Dla artysty najważniejszy jest ten projekt, nad którym właśnie pracuje. W Krakowie - na festiwalu Etiuda&Anima - opowieściami o "Ederly" i "Zabij to i wyjedź z tego miasta" dowiedli tego Piotr Dumała i Mariusz "Wilk" Wilczyński.
Dwaj mistrzowie szykują prawdziwe niespodzianki nie tylko dla swoich wielbicieli. Piotr Dumała przyjechał na festiwal z kompletem zdjęć, storyboardów i historii związanych z jego nową aktorską fabułą. Mariusz "Wilk" Wilczyński nie tylko opowiedział o kulisach produkcji, której początki sięgają 2005 roku, ale i przedstawił robocze animatiki. 

(Nie)rzeczywistość Piotra Dumały

"Ederly" ma być groteskowo-surrealistyczno-absurdalną opowieścią z elementami komedii sytuacyjnej. Historia - w sposób nielinearny - przedstawi wątek przybysza, który wkraczając w zamkniętą, patologiczną społeczność, wywołuje w niej silny rezonans, stając się jednocześnie jej ofiarą. Tytułowe Ederly to miasteczko, które istnieje gdzieś poza czasem, na granicy jawy i snu. Można przypuszczać, że istnieje tylko po to, aby mógł się w nim znaleźć główny bohater - SŁOW. Zakątki miasta wciągają go w tajemniczą fabułę, oferując mu niejedną tożsamość, ale która jest prawdziwa? - Tego mogliśmy dowiedzieć się z oficjalnego komunikatu prasowego dotyczącego produkcji. A co zdradził na jej temat w Krakowie Piotr Dumała?

W swoim wystąpieniu bardziej niż na zawiłościach fabuły, twórca skoncentrował się na wyzwaniach realizatorskich oraz koncepcji wizualnej filmu. - Z Adamem Sikorą zadecydowaliśmy, że w jakiś sposób nawiążemy do kina powojennego, dzieł lat 50. - mówił reżyser. - Wówczas zupełnie inaczej oświetlano plan. Można było, na przykład, kierować na twarze aktorów żółte światło, co dawało wspaniały efekt. W kolorze - rezultat byłby zły.

- Niegdyś, choćby do filmów Wojciecha Jerzego Hasa, budowano imponujące dekoracje, które z jednej strony powalały zachować pełną kontrolę nad tym, co się dzieje na planie, z drugiej dawały bardzo specyficzny klimat, nie do końca rzeczywisty - kontynuował Dumała. - Do tego też dążymy w "Ederly", tyle że naszą dekoracją staje się świat - trawa, budynki, droga, drzewa. To myślenie bardzo pokrewne temu, które wiąże się z animacją. W obu przypadkach tworzymy świat, który naprawdę nie istnieje. Nie oznacza to jednak, że będzie to film surrealistyczny. Przeciwnie! "Ederly" będzie filmem w stu procentach realistycznym, ale zanurzonym w atmosferze nierzeczywistości. Tak, jak sny, które często są bardzo realistyczne, a jednak inne.


Piotr Dumała, fot. Dagmara Romanowska.

Za reżyserem już 17 dni zdjęciowych. Ekipa plenery kręciła na Śląsku i Mazurach a wnętrza i najbliższe otoczenie domów w Konstancinie i Otwocku. Główną rolę Piotr Dumała powierzył Mariuszowi Bonaszewskiemu, z którym pracował przy "Lesie". Aktorowi partneruje wyjątkowo ciekawe grono: Helena Norowicz, Gabriela Muskała, Aleksandra Popławska, Aleksandra Górska, Wiesław Cichy, Janusz Chabior, Andrzej Szeremeta, Robert Rogalski, Piotr Skiba i Piotr Bajor. Jedną z ról zagrał Jerzy Płażewski, dla którego to debiut aktorki.

Film życia Mariusza "Wilka" Wilczyńskiego

- To film, który jest bez wątpienia najważniejszą rzeczą w moim życiu - o swoim projekcie, "Zabij to i wyjedź z tego miasta" mówił z kolei Mariusz Wilczyński. - Może zabrzmi to patetycznie, ale chyba po to się urodziłem, żeby go zrobić.

To nie tylko autorski (Wilczyński odpowiada za animację, reżyserię i scenariusz), ale i bardzo osobisty projekt. Twórca mierzy się z przyjaźnią, śmiercią, utratą najbliższych. "Ja wiem, że tak jest, że z biegiem lat odchodzą wszyscy najbliżsi – dziadkowie, rodzina, ciocia z wujkiem, przyjaciele od serca i bluesa, nasze najukochańsze psy, kot i kanarek, akacja z podwórka i fabryka z kominem oraz tramwaj, którym zawsze jeździłem do szkoły, i smak wody z sokiem, i zabawki na sznurkach" - pisze sam w eksplikacji reżyserskiej. "Wszystko odchodzi, wszystko przechodzi do mojej głowy. Moja pamięć zaludnia się i mebluje. Zaraz zasiądą wszyscy do wigilijnego stołu, tylko jak zwykle ciocia Hela spóźnia się z dziewczynkami. To ja może szybko, póki jeszcze nie siadamy, odnajdę Tatę i Mamę i powiem im wreszcie pierwszy raz, że ich kocham, Ach, zapomniałem, rodzice rozeszli się, jak miałem trzy latka. (…) Chcę żyć długo, jak najdłużej. Chcę zabić te wszystkie piękne, łzawe sentymenty, kopnąć je w dupę. Nie wiem, jak to zrobić, i nie wiem, czy mi się to uda. Film pokaże”.


Mariusz "Wilk" Wilczyński, fot. Dagmara Romanowska.

Pracę Wilczyński rozpoczął w 2005 roku, niedługo po tym, jak otrzymał zaproszenie na retrospektywną wystawę swojej twórczości w Muzeum Sztuki Nowoczesnej - MoMa - w Nowym Jorku. - To wydarzenie odmieniło moje życie - przyznał w Krakowie animator. - Uwierzyłem w siebie i w swoje filmy, i pomyślałem, że mogę żyć ze swojej sztuki, a nie tworzyć ją "obok".

Artysta postanowił nakręcić film, który "nie musiałby się skrywać na specjalnych przeglądach i festiwalach animacji, a mógłby stanąć frontem do widza kinowego". Jeszcze więcej odwagi zyskał, gdy na świecie sukces odnosiły "Walc z Baszirem" i "Persepolis". - Nie od początku wiedziałem, jak mój film ma wyglądać, ale czułem, że to ostatni moment, by zatrzymać w nim wielkich artystów, którzy byli nie tylko wybitnymi postaciami polskiego aktorstwa - nigdy takiego czasu dla sztuki aktorskiej w Polsce już nie będzie - ale i moimi mentorami - wspominał Wilczyński. - To marzenie wydawało mi się nieskromne i bałamutne, nie czułem się tego godny, ale brnąłem w to z bezczelnością chłopaka z Łodzi.

Swoim pomysłem artysta zaintrygował grono, którego mogą mu pozazdrościć wszyscy polscy filmowcy. W "Zabij to i wyjedź z tego miasta" usłyszymy Gustawa Holoubka (rodzina aktora przekazała animatorowi nagrania z prywatnego archiwum) i Tadeusza Nalepę (prywatnie serdecznego przyjaciela Wilczyńskiego). Z ekranu płynąć będą też głosy Andrzeja Wajdy, Zbigniewa Rybczyńskiego, Janusza Kondratiuka i… Tomasza Stańko, Anji Rubik i Zbigniewa Bońka. Do współpracy udało się też Wilczyńskiemu zaprosić: Magdalenę Cielecką, Annę Dymną, Krystynę Jandę, Małgorzatę Kożuchowską, Barbarę Krafftównę, Irenę Kwiatkowską, Maję Ostaszewską, Andrzeja Chyrę, Marka Kondrata, Krzysztofa Kowalewskiego i Daniela Olbrychskiego.

- Dzięki temu filmowi wyszedłem ze swojej animatorskiej "dziupli" i spotkałem wielkie osobowości - komentował reżyser. - Najpierw wymyśliłem sobie, że zaproszę tych wybitnych artystów do filmu, rozpisałem dla nich role. W momencie, gdy już ich spotkałem, w mojej głowie zaczęły otwierać się okna. Nagle stałem się otwarty na ich energię i mądrość. Poczułem że film stał się mądrzejszy ode mnie. Zrozumiałem, że muszę go "dogonić".

Przez lata Wilczyński pracował nad "Zabij to i wyjedź z tego miasta" sam. Od kilku miesięcy - dzięki dofinansowaniu z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej - wspiera go zespół, w którym znaleźli się już: Agata Gorządek, Anita Kwiatkowska-Naqvi, Joanna Jasińska, Martyna Mrozowska, Paweł Walicki, Piotr Szczepanowicz i Jakub Wroński. Wkrótce powinni dołączyć kolejni twórcy. - To artyści, którzy są już osobowościami - wyjaśnia animator. - Chcę, by wnieśli coś do tej pracy. Tego oczekuję i już widzę, że mają tę odwagę.

Premiera światowa "Zabij to i wyjedź z tego miasta" zaplanowana została na luty 2017 roku. W Polsce film będzie można obejrzeć na festiwalu Nowe Horyzonty. Pokaz poprzedzi performance, który autor przygotowuje we współpracy z Sinfonia Varsovia.



Dagmara Romanowska
Informacja własna
Ostatnia aktualizacja:  26.11.2014
Zobacz również
fot. Dagmara Romanowska
Kolejna nominacja dla "Idy"
"Kosogłos" z najlepszym otwarciem roku
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll