PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
WYDARZENIA
  6.10.2014
Kiedy jako 17-latka pojawiła się na Festiwalu w Gdyni, błyskawicznie zrobiła furorę. O jej debiucie w „Ciemnej stronie Wenus” mówili wszyscy. Jedna z najpiękniejszych i najpopularniejszych polskich aktorek zmarła 5 października 2014 roku po długiej, ciężkiej chorobie w wieku zaledwie 35 lat.
Radosław Piwowarski wspominał w wywiadzie ten słynny pierwszy casting, od którego wszystko się zaczęło: „Ania przyjechała do Warszawy na zdjęcia próbne do mojego filmu „Ciemna strona Wenus”. To była jej pierwsza rola, wyjście z kokonu, jej narodziny. Pojawiło się wtedy ze 150 pięknych dziewczyn z całej Polski: modelki, aktorki, i raptem wchodzi taka… ktoś zupełnie inny. Włosy krótkie na trzy centymetry, wielkie usta, ogromne, wystraszone oczy. No, kosmita! To nie był człowiek w ogóle!”

Piwowarski zawsze powtarzał, że Ania Przybylska to wielki, samorodny talent, aktorka nie ukończyła bowiem szkoły aktorskiej. Niebywałą popularność przyniosła jej rola we współreżyserowanym przez niego serialu „Złotopolscy” na podstawie znakomitego scenariusza Jana Purzyckiego. Niezwykła jest rozpiętość i pewna skrajność filmowego wizerunku aktorki: od policjantki Marylki, jednej z kochanych przez widzów dziewczyn z sąsiedztwa, po symbol dojrzałej, nieco tajemniczej kobiecości, jak w swojej ostatniej roli - „Bilecie na Księżyc” Jacka Bromskiego.


"Kariera Nikosia Dyzmy", fot. Vision

Mam wrażenie, że polska krytyka nie dostrzegła komediowego talentu aktorki, który uwidocznił się w pełni w jednej z jej najpopularniejszych ról - „Karierze Nikosia Dyzmy” Jacka Bromskiego a następnie w „Superprodukcji” Juliusza Machulskiego. Bromski wspominał, jak na pierwsze spotkanie przyszła nieco stremowana, usiadła i wyrzuciła potok słów z prędkością karabinu maszynowego. I taka już w tym filmie została.

Pełnię swoich aktorskich możliwości pokazała w „Superprodukcji”. Jej bohaterka, aspirująca do roli gwiazdy narzeczona sponsora filmu, jest postacią nieodparcie śmieszną. Porusza się, przechyla głowę, patrzy nierozumiejącym wzrokiem, drobi na wysokich szpilkach i mówi z przedziwną wadą wymowy. Podobno wzorowała Donatę na autentycznej postaci.

Miała szczęście do ról. Może dlatego, że nie przyjmowała byle czego. Zagrała m.in. w „Sezonie na leszcza” Bogusława Lindy, „Sępie” Eugeniusza Korina, „Dlaczego nie!” Ryszarda Zatorskiego. Czasem decydowała się na ciekawy, dramatyczny epizod lub drugi plan jak w „Dniu świra” Marka Koterskiego lub w „Lekcjach pana Kuki” Dariusza Gajewskiego. Po raz ostatni na ekranie pojawiła się w „Bilecie na Księżyć” Jacka Bromskiego, gdzie zagrała zjawiskową tancerkę Roksanę vel Halinkę.


"Superprodukcja", materiały promocyjne

Z jednej strony marzyła o aktorstwie i uwielbiała grać, z drugiej jednak – nawet najbardziej rozpędzona kariera, niezliczone tytuły najpiękniejszej i najbardziej seksownej Polki nie były w stanie zmienić jej priorytetów życiowych. Piłkarz Jarosław Bieniuk, trójka dzieci, rodzina, przyjaciele stanowili dla niej nie tylko oparcie, ale sens życia. Miała zdrowy dystans do blichtru i czerwonych dywanów, na których pojawiała się niezmiernie rzadko, tylko wtedy, gdy było to absolutnie konieczne. „Salonowe życie gwiazdy i jeszcze <wyglądanie> kosztują za dużo czasu. I trzeba pamiętać, jak masz usiąść, żeby wypadło jak najkorzystniej. Śmieszy mnie, gdy kobieta opowiada, że nawet jak będzie matką, nic się nie zmieni. Wiesz, że jak się urodzi dziecko, to nic już nie jest takie jak dawniej. Chodzi się w dresie, włosy związuje w kitkę. I nieważne staje się, czy wkładasz markowe ciuchy. A mój mąż i tak mówi, że najbardziej lubi we mnie to, że nikogo nie udaję. I że najseksowniejszy w człowieku jest mózg”, mówiła w wywiadzie dla Krystyny Pytlakowskiej w „Vivie”.  „(...) Niestety ona zrobiła wszystko, żeby kariery, takiej prawdziwej, światowej, nie zrobić. Jak moi koledzy filmowcy zorientowali się, że mają taki skarb jak Przybylska, i zaczęli ją brać do filmów, to ona wyjechała z mężem do Turcji”, pół żartem pół serio denerwował się Piwowarski w wywiadzie dla „Gali”, na przełomie 2012 i 2013 roku. Deklarował, że ma gotowy scenariusz. „Spokojnie czekam, bo wiem, że Anka jako aktorka jeszcze nie pokazała wszystkiego, na co ją stać. Najlepsze role jeszcze przed nią”, konkludował.

Rola w „Bilecie na Księżyc” okazała się tą ostatnią. Na premierze filmu już się nie pojawiła – podjęła wówczas walkę z chorobą. W pamięci widzów zostanie scena, kiedy jej Roksana odwraca się i odchodzi,  rezygnując z przepustki do lepszego świata.

Trudno o bardziej czytelny symbol pożegnania.
Anna Wróblewska
artykuł redakcyjny
Ostatnia aktualizacja:  6.10.2014
Zobacz również
fot. Kino Świat
Laureaci 48 Hour Film Project w Warszawie
"Obywatel roku" i "Mleczny brat" triumfują w Olsztynie
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2022
Scroll