PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
WYDARZENIA
  27.07.2014
Przyjęło się uważać, że z początkiem lata nastaje w kulturze sezon ogórkowy. Polskie premiery cierpliwie czekają na jesień. Zresztą często rodzime produkcje, właśnie w miesiącach letnich, rodzą się dopiero na planach filmowych lub w montażowniach.
Tymczasem, na przekór kanikule, od kilku lat, obserwujemy zjawisko „cudownego rozmnażania się” na mapie kulturalnej coraz to nowych imprez filmowych, które powstają zarówno w  małych miejscowościach, jak i w największych miastach. Festiwale stały się, zwłaszcza dla młodych ludzi, sposobem na wakacje, dla twórców okazją na szersze dotarcie do widza, a dla miejscowości – gospodarzy tych imprez, wspaniałą promocją i turystyczną atrakcją.

Są jeszcze tereny „niezagospodarowane”, ale można się spodziewać, że to tylko kwestia czasu, kiedy każdy region Polski będzie miał własne letnie wydarzenie filmowe. Tymczasem już teraz, będąc studentem i mając trzymiesięczne wakacje, można wyruszyć festiwalowym szlakiem zaraz po sesji i wrócić dopiero na „Gaudeamus igitur”. Co prawda, czasami kompas, wyznaczający kolejne imprezy, może nieco wariować, bo festiwale się terminowo dublują i trzeba wybierać: albo północny-zachód, albo południowy-wschód (w tym roku to casus Ińskiego Lata Filmowego i Letniej Akademii Filmowej w Zwierzyńcu).

Wśród publiczności dominują zdecydowanie studenci i młodzież licealna, chociaż widzów dojrzałych wiekiem też nie brakuje, zwłaszcza w wielkich miastach. Organizatorzy wakacyjnych festiwali coraz częściej nie zapominają również o najmłodszych, mądrze kalkulując, że przyszłych świadomych odbiorców sztuki należy sobie wychować.

Festiwal filmowy w Gdyni, fot. B. Tretkowski /  Shark Foto Studio/SFP

Od koszalińskich Jantarów do gdyńskich Złotych Lwów


Patrząc w tegoroczny kalendarz, łatwo zauważyć klamrę, która wyznacza początek i koniec festiwalowego lata. Sezon otworzył 33. Koszaliński Festiwal Debiutów Filmowych „Młodzi i Film” (23-28 czerwca), a zamknie 39. Festiwal Filmowy w Gdyni (15-20 września). Obie imprezy, w momencie narodzin, były ściśle branżowe, dla profesjonalistów (obie współorganizowane przez Stowarzyszenie Filmowców Polskich), ale od kilku lat otworzyły się też na widzów – zwykłych kinomanów. W Koszalinie można bezpłatnie uczestniczyć we wszystkich pokazach, spotkaniach z twórcami, towarzyszących koncertach i wystawach, natomiast w Gdyni system dystrybucji biletów umożliwia oglądanie festiwalowych filmów gościom nieakredytowanym, czyli zwykłym mieszkańcom Trójmiasta i turystom.

Festiwale w Koszalinie i Gdyni to imprezy bardzo zasłużone dla historii rodzimego kina. Na tym pierwszymi debiutowali przecież późniejsi wielcy reżyserzy, tacy jak: Krzysztof Zanussi, Krzysztof Kieślowski czy Agnieszka Holland. Natomiast Gdynia dla filmowców oznacza święto polskiej kinematografii, gdzie raz w roku przyjeżdżają twórcy, by zaprezentować środowisku swoje najnowsze filmy, albo po prostu spotkać się z kolegami. Obie imprezy, koszalińska i gdyńska, z racji letnich terminów, świadomie wykorzystują bliskość morskich plenerów, zyskując tym samym wspaniały walor wypoczynkowy. Ostatnimi laty festiwal w Gdyni, wzorem Cannes i jego „Cinéma de la Plage”, zaczął organizować wieczorne pokazy z dala od czerwonych dywanów, na dużym ekranie rozpiętym na miejskiej plaży. Wyobraźmy sobie, jak przyjemnie było dwa lata temu oglądać, siedząc na leżaku i słysząc szum morza, niezapomniany w swoim wakacyjnym klimacie film "Do widzenia, do jutra…" (1960) Janusza Morgensterna – kręcony zresztą w trójmiejskich plenerach…

Spotkanie z twórcami na "Animatorze", fot. SFP

Zaczęło się od Łagowa


Zanim jednak dotrzemy na gdyńską plażę – przed nami jeszcze całe lipiec i sierpień pełne festiwali, do wyboru, do koloru… I tak, z Koszalina należałoby od razu następnego dnia po rozdaniu nagród, udać się niżej na zachodnie rubieże, aby wśród malowniczych lasów i jezior dotrzeć na 43. Lubuskie Lato Filmowe w Łagowie (29 czerwca – 6 lipca). To impreza z imponującą historią – najstarszy w Polsce festiwal filmów fabularnych. Do momentu narodzin Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdańsku (od 1987 roku w Gdyni) był jedynym dostępnym forum dla polskiego kina fabularnego, a później funkcjonował jako przegląd kina Europy Środkowo-Wschodniej. Ostatnimi laty, z uwagi na rosnącą konkurencję, lubuska impreza straciła nieco na znaczeniu, jej widzowie wybrali inne kierunki, ale powoli odradza się, szukając odświeżonej formuły na nowe czasy, by nie zniknąć z letniej mapy kulturalnej i przyciągać swoją legendą następne pokolenia.

Festiwalowy lipiec się rozkręca…

Tymczasem z Łagowa przenosimy się czym prędzej w kierunku południowo-wschodnim do Radomia - na 7. Ogólnopolskie Spotkania Filmowe „Kameralne Lato” (6-12 lipca). To jeden z młodszych letnich festiwali, ale niezwykle prężnie się rozwijający. Ciekawie dobrany repertuar, a do tego warsztaty i konkursy filmowe oraz zapraszani uznani twórcy, uczyniły z tej imprezy oryginalne wydarzenie kulturalne, na różne sposoby angażujące mieszkańców miasta, które dotychczas niespecjalnie z działalności artystycznej słynęło. „Kameralne Lato”, trzeba dodać, ma za sobą nie tylko włodarzy Radomia, ale jako jedyny festiwal w Polsce może się poszczycić wsparciem wszystkich służb mundurowych (!), hołubiąc w randze współorganizatora Wojewódzką Komendę Policji z siedzibą w Radomiu. Z tak profesjonalnie i bezpiecznie obstawionej imprezy, wyruszamy dalej, albo skręcając na zachód do Poznania na 7. Międzynarodowy Festiwal Filmów Animowanych „Animator” (11-17 lipca), albo na południe do Cieszyna na 9. Przegląd Filmowy „Wakacyjne Kadry w Kręgach Sztuki” (9-13 lipca).

Nowe Horyzonty we Wrocławiu, fot. Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

Cieszyn jest miastem niezwykłym z racji granicznego położenia na styku kultur, narodów oraz wyznań religijnych i z tego też wynika jego otwartość na rozmaite inicjatywy kulturalne. Tutaj wiosną, od kilkunastu lat, z dużym sukcesem organizowany jest Przegląd Filmowy „Kino na Granicy”, to tutaj również odbyło się parę edycji festiwalu Era Nowe Horyzonty (dziś: T-Mobile Nowe Horyzonty), zanim rozrósł się do ogromnej imprezy, którą pomieścić mogło już tylko wielkie miasto Wrocław. Przegląd „Wakacyjne Kadry” też ma swoją długą tradycję. Najpierw był niezależnym festiwalem, a od pięciu lat odbywa się równolegle z Festiwalem Europejskich Szkół Artystycznych i Twórczości Kręgi Sztuki, stąd obecna nazwa „Wakacyjne Kadry w Kręgach Sztuki”. Podczas tegorocznej edycji, obok polskich produkcji, obejrzymy dzieła kinematografii serbskiej, irańskiej, chińskiej i amerykańskiej. Jubileusz 50-lecia obchodził będzie cieszyński DKF „Fafik”, jeden z najstarszych klubów i legenda ruchu, co zostanie uczczone specjalnym cyklem filmowym.

Jeżeli ktoś uznał, że do Cieszyna ma za daleko i wybrał poznański „Animator”, to przyjedzie na ucztę dla wielbicieli animacji. Tutaj zobaczy najnowsze produkcje ze świata, ale i dokonania twórców rodzimych, przypomni sobie lub dopiero pozna klasykę gatunku, wreszcie spotka polskie i zagraniczne sławy filmu animowanego. Mimo niedługiej historii festiwal szybko wpisał się do międzynarodowej ligi z uwagi na ambitną selekcję konkursową i wieloaspektowe podejście do tematu animacji artystycznej. Bogaty program imprezy może nie pozostawiać zbyt wiele czasu na zwiedzanie stolicy Wielkopolski, ale będziemy tu mogli jeszcze powrócić, przy okazji innego festiwalu.

Projekcja na "Dwóch Brzegach", fot. SFP

Można też zastosować trasę alternatywną i jeśli ktoś nie jest zagorzałym wielbicielem filmu animowanego, powinien ominąć Poznań i udać się w bardziej wakacyjnym kierunku, nad morze, na 14. Sopot Film Festival (12-20 lipca). Impreza odbywa się po raz 14. jako festiwal międzynarodowy, ale w formule Sopot Film Festival dopiero po raz piąty. Urokliwy kuracyjny Sopot nie narzeka latem na brak turystów, więc liczne filmowe atrakcje, przygotowywane przez organizatorów, znajdują tu sporą widownię. W klimatyzowanych salach kinowych, w słynnej Operze Leśnej czy nastrojowo na plaży, można oglądać filmy nagradzane na największych festiwalach światowych, ale też najciekawsze krótkometrażówki sezonu lub klasyczne filmy nieme, oglądane z towarzyszeniem muzyki na żywo. Sopocka impreza szczyci się, że jest jedynym międzynarodowym festiwalem w Polsce Północnej prezentującym kino autorskie oraz drugim najważniejszym wydarzeniem filmowym w regionie, po Festiwalu Filmowym w Gdyni.

Największe imprezy wkraczają do gry

Gdy już wystarczy inhalacji jodowych i morskiej bryzy, czas zmienić klimat i skierować się na Dolny Śląsk, do Wrocławia na 14. Międzynarodowy Festiwal Filmowy T-Mobile Nowe Horyzonty (24 lipca - 3 sierpnia). Ta impreza ma swoją własną historię „z Kolbergiem po kraju”, bo zaczynała jeszcze w bieszczadzkim Sanoku, następnie z sukcesem na kilka lat przeniosła się do malowniczego Cieszyna, by wreszcie we Wrocławiu znaleźć komfort wystarczającej infrastruktury kinowej, wystawowej, koncertowej i wreszcie noclegowej, dla coraz tłumniej przyjeżdżających z całej Polski entuzjastów ambitnego kina. We Wrocławiu, żeby uniknąć frustracji, że wszystkiego, co nas interesuje nie da się zobaczyć, mimo stania w długich kolejkach po bilety, najlepiej wybrać kilka najciekawszych dla nas pozycji z przeobfitego programu, dołożyć do tego wystawę, wieczorne koncerty - i wakacyjny wypad powinien być udany. Jeśli nie dostaniemy się na pokaz filmu, który otrzymał Złotą Palmę w Cannes, nie martwmy się, bo zobaczymy go parę miesięcy później w kinie, a tymczasem skupmy się na tych rzadkich tytułach, które sprowadzane są na T-Mobile Nowe Horyzonty na pojedyncze pokazy, a później próżno ich szukać w regularnej dystrybucji. W tym roku można obejrzeć np. coś z cyklu Nowe Kino Grecji, obrazy z Drugiej Nowej Fali albo oryginalne dzieła w Międzynarodowym Konkursie Filmów o Sztuce.

fot. Łukasz Łuszczek

Jeśli kogoś męczy jednak wielkie (skądinąd bardzo piękne) miasto Wrocław, to powinien od razu przenieść się do kameralnego i nieco nostalgicznego Kazimierza Dolnego nad Wisłą, gdzie czas płynie zdecydowanie wolniej, słońce praży leniwiej i wszędzie dojdziemy na piechotę. Kazimierz, ze swoim genius loci, właściwie nie potrzebował dodatkowej promocji, jaką przynosi miastu organizacja filmowej imprezy. Ale wielu młodych ludzi, gdyby nie festiwal, może wcale by się do Kazimierza nie wybrało, uważając go za nieco senną mekkę dla artystów szukających natchnienia, w której tak naprawdę niewiele się dzieje. Festiwal filmowy w Kazimierzu odbywał się od połowy lat 90., stając się kultową imprezą, punktem obowiązkowym w wakacyjnym programie kinomanów z całej Polski. I choć, na przestrzeni lat, zmieniali się organizatorzy i nazwy imprezy (najpierw był Festiwal Filmowy i Artystyczny „Lato Filmów”, a od ośmiu lat Festiwal Filmu i Sztuki „Dwa Brzegi”), to w świadomości widzów, Kazimierz jest po prostu od lat świetną imprezą filmową, ze świeżymi tytułami prosto z Rotterdamu, Berlina i Cannes, z magicznymi koncertami w ruinach zamku oraz z wielkim kinem na Małym Rynku. Festiwal „Dwa Brzegi” (2-10 sierpnia) przerzucił też wirtualny pomost na drugi brzeg Wisły i część programu odbywa się w urokliwym Janowcu, łącząc obie miejscowości niczym symboliczne „dwa księżyce”.

Jeżeli komuś duże miasto latem nie straszne, to z Kazimierza powinien szybko wyruszyć (w przypadku niektórych ponownie) do Poznania, tym razem na młody, choć już bardzo znany Transatlantyk Festival Poznań (8-14 sierpnia). W tym roku to trzecia edycja imprezy, wcześniej funkcjonującej pod dłuższą nazwą – Międzynarodowy Festiwal Filmu i Muzyki Transatlantyk. Tutaj czeka nas tydzień rarytasów filmowych, muzycznych, artystycznych i nawet kulinarnych (Kino Kulinarne wraz z degustacjami), a także spotkania z fascynującymi ludźmi szeroko pojętej kultury, artystami, dziennikarzami, wreszcie naukowcami. Ten festiwal doskonale odnalazł się w dużym mieście, anektując nie tylko miejsca dla niego oczywiste, jak kina i filharmonia, ale przede wszystkim wkroczył w miejską tkankę zabytkowej architektury i terenów parkowych, organizując plenerowe projekcje w tak niebanalnych miejscach jak most czy zwykła ulica, gdzie widownię wyznacza przestrzeń między dwoma rzędami secesyjnych kamienic. Tutaj można po prostu wyjść z domu, usiąść na leżaku i wraz z sąsiadami, turystami, gośćmi z zagranicy, obejrzeć ciekawy film. Miasto żyje festiwalem, podobnie jak T-Mobile Nowe Horyzonty we Wrocławiu, dając szansę uczestniczenia w wydarzeniu, zarówno mieszkańcom, jak i przyjezdnym, co przynosi imponujące wyniki frekwencyjne.

Plenerowa wystawa na LAF w Zwierzyńcu, fot. Lesław Skwarski/LAF w Zwierzyńcu

Mniejsi, ale dobrze znani

Po pobycie w dużym mieście (co jest atrakcyjne, ale latem nieco męczące) aż się prosi o powrót w bardziej ustronne zakątki. I tu pojawia się, wspomniany na początku, dylemat, w którym kierunku się udać, bo równocześnie odbywają się dwie fantastyczne imprezy – 41. Ińskie Lato Filmowe w Ińsku (8-17 sierpnia) i 15. Letnia Akademia Filmowa w Zwierzyńcu (8-17 sierpnia). Pominę już fakt, że oba festiwale zaczynają się dokładnie wtedy, kiedy stratuje Transatlantyk w Poznaniu… Ale za to ich „turnus” trwa o kilka dni dłużej i można swój czas jakoś między dwa wydarzenia podzielić. Festiwal w Ińsku -  położonym nieopodal Szczecina nad pięknym jeziorem - należy do najstarszych w Polsce i cały czas utrzymuje renomę dobrze organizowanego przedsięwzięcia z ambitnym repertuarem rodzimym i zagranicznym. Tutaj zawsze zobaczymy najnowsze kino polskie wszystkich gatunków, możemy spotkać się z jego twórcami, ale też obejrzymy filmy z Niemiec, Czech i Słowacji w ramach, tradycyjnej już, sekcji Kino Naszych Sąsiadów. W tym roku ińska impreza rozszerzy swój obszar działania i zagości również w Drawsku Pomorskim, co zapewne przyniesie jej znacznie szerszą widownię. 

Letnia Akademia Filmowa w Zwierzyńcu przyciąga z kolei różnorodną ofertą kina artystycznego, ale też bogatą historią miasta i urzekającymi pejzażami Roztoczańskiego Parku Narodowego. To w Zwierzyńcu właśnie rozkwitła miłość Marysieńki i Jana III Sobieskiego, tutaj też odnajdziemy zachwycające zabytki pozostałe po dawnej Ordynacji Zamoyskich. W tej historycznej scenerii organizatorzy Akademii ambitnie wybierają odległe, egzotyczne z punktu widzenia polskiego widza, kinematografie, przygotowując reprezentatywne przeglądy ich dokonań. Tegoroczna edycja upłynie między innymi pod znakiem obchodów stulecia filmu indyjskiego w cyklu „Nie tylko Bollywood”. Ale będą też przeglądy „Pod gruzińskim niebem” lub „Kurdyjskie ścieżki” – co zdradza fascynacje, zawsze twórczo poszukujących, selekcjonerów zwierzynieckiej Akademii. Trzeba dodać, że mimo braku profesjonalnych sal kinowych i odpowiedniej bazy noclegowej, na Letnią Akademię Filmową zjeżdżają tłumy kinomanów, często wielu z tych, którzy wcześniej gościli w Kazimierzu Dolnym.

Sierpień do końca w podróży

Jeżeli ktoś nie zdecydował się ani na Ińsko, ani na Zwierzyniec, może odwiedzić Zamość, słynny, jak wiadomo, ze swego renesansowego położenia architektonicznego. Tę unikalną starówkę można będzie zwiedzić uczestnicząc w II Zamojskim Festiwalu Filmowym „Spotkania z historią” (13-16 sierpnia). Najistotniejsza część imprezy to konkurs filmu dokumentalnego i reportażu o tematyce historycznej, a oprócz sekcji konkursowych organizatorzy zapraszają na pokazy plenerowe na Rynku Wielkim oraz w zrewitalizowanych obiektach twierdzy zamojskiej.

Pokaz niemego filmu z muzyką na żywo w Zwierzyńcu, fot. Lesław Skwarski/LAF w Zwierzyńcu

Z „Padwy Północy” warto się z kolei wybrać, choć droga będzie wyjątkowo długa, szlakiem południowym na Dolny Śląsk – do Lubomierza, na XVIII Ogólnopolski Festiwal Filmów Komediowych (15-17 sierpnia). To był wspaniały pomysł, by tak sprofilowany festiwal umiejscowić w ślicznym miasteczku, które zagrało w kultowej komedii "Sami swoi" (1967). Nie ma świąt, żeby film Sylwestra Chęcińskiego nie gościł na antenie któregoś z kanałów telewizyjnych, a waśnie Kargula i Pawlaka niezmiennie bawią kolejne pokolenia. Gatunek komediowy w polskiej kinematografii ma swoją bardzo mocną kartę, która z całą pewnością zasługiwała, by zadedykować jej odrębny festiwal. A że podczas wakacji może czasami zabraknąć dobrej pogody, ale nie może zabraknąć dobrego humoru, to Lubomierz wydaje się właściwym kierunkiem na naszej festiwalowej mapie.

Sierpniowe wojaże warto zakończyć na zachodnim krańcu Polski, tam gdzie na słonecznych zboczach winnic właśnie dojrzewają winorośle, czyli w Zielonej Górze na 10. Międzynarodowym Festiwalu Kina Autorskiego Quest Europe (16 lipca – 31 sierpnia). Mocno rozciągnięta data festiwalu wynika z jego formuły, a właściwie misji organizatorów – miłośników dobrego kina, którzy chcą jak najdłużej kulturalnie ożywiać latem Zieloną Górę. Przeróżne pokazy kinowe, warsztaty, koncerty muzyki filmowej, wieczory literackie i wystawy sztuki, odbywają się przez półtora miesiąca, by wieńczyć festiwal Wielkim Finałem – trzydniowym maratonem filmowym, połączonym z wręczeniem honorowej statuetki Wielkiego Ukłonu, wybranemu w danym roku, wybitnemu polskiemu artyście filmu.
 
Pisząc o letnich festiwalach nie można pominąć niezwykłego przedsięwzięcia, jakim jest Orange Kino Letnie Sopot-Zakopane, które po raz siódmy zagości w dwóch największych polskich kurortach, organizując bezpłatne projekcje przy Krupówkach w Zakopanem i na Molo w Sopocie. Urozmaicony repertuar dostępny jest dla wszystkich chętnych, w każdy wieczór lipca i sierpnia, zawsze po zachodzie słońca. W ramach tego festiwalu, można też oglądać filmy w sposób bardziej mobilny, w specjalnym Wagonie Filmowym, jadąc pociągiem, którego trasę wyznaczają Bałtyk i Tatry. Tego rodzaju filmowa podróż oferowana jest we wszystkie weekendy wakacji.

Przepis na letni festiwal

Jak widać nie ma jednej sprawdzonej formuły na zorganizowanie festiwalu filmowego latem. Tutaj liczy się oryginalność, pomysłowość, wykorzystanie potencjału miejsca, w którym impreza ma się odbywać. Wielkie miasta, jak Wrocław, Poznań, przekonały się, że to świetny sposób, by ożywić latem miejskie przestrzenie, zmobilizować mieszkańców do kulturalnej aktywności i przyciągnąć tłumy turystów, którzy przydadzą miastu energii w nieco bardziej dla niego leniwych miesiącach. Z kolei mniejsze miejscowości kuszą walorami przyrodniczymi, sielską atmosferą, stwarzając wymarzone warunki do letniego wypoczynku. Korzystają z tego i widzowie, i zapraszani twórcy, którzy często właśnie z racji atrakcyjnego umiejscowienia festiwalu, decydują się nań przyjechać.
 

fot. B. Tretkowski / Shark Foto Studio/SFP

Jeśli chodzi o zawartość programową, to również mamy ogromną różnorodność. Mniej jest imprez monotematycznych, skupiających się tylko na danym zagadnieniu lub gatunku filmowym. Przeważa rozbudowany, często interdyscyplinarny charakter programu, w myśl zasady: dla każdego coś miłego. To stwarza okazję do pokazania repertuaru, który na co dzień nie jest dostępny na ekranach kinowych, a w telewizjach bywa rzadko, a jeśli już, to po północy. Dotyczy to wielu filmów dokumentalnych, animowanych, krótkometrażowych. Zjawisko rozprzestrzeniania się na letniej mapie Polski festiwali, stworzyło nowy rynek do zaprezentowania szerokiej widowni ambitnego repertuaru artystycznego. Walor edukacyjny też jest nie do przecenienia, bo większość z opisanych tutaj imprez ma w swoim programie starannie przygotowane wydarzenia filmowe dla dzieci, co jest atrakcyjne zarówno w przypadku familijnego przyjazdu na festiwal, jak i świetnym sposobem na spędzanie wolnego czasu dla dzieci miejscowych, które nigdzie na wakacje nie wyjechały.

Wysoki poziom repertuaru festiwalu często jest gwarantowany przez znaną postać świata filmu, która za danym przedsięwzięciem stoi, jak ma to chociażby miejsce w przypadku „Dwóch Brzegów” i Grażyny Torbickiej, T Mobile Nowe Horyzonty i Romana Gutka, czy też Transatlantyku i laureata Oscara – Jana A.P. Kaczmarka. Ale bywa i tak, że festiwalem kieruje osoba bez medialnie rozpoznawalnego nazwiska, jednak siłą pasji i zmysłem organizacyjnym jest w stanie stworzyć i wypromować interesujące wydarzenie. Dobra fama szybko się roznosi - wśród widzów i twórców. Ci filmowcy, którzy przekonali się, jak udane bywają spotkania z publicznością oraz jak wspaniale są na takich imprezach goszczeni, namawiają później kolegów, że warto do tych, często odległych i „nie po drodze”, miejscowości pojechać.

Wymienione tutaj festiwale filmowe nie są pełną ofertą. W lipcu odbędzie się jeszcze 10. Festiwal Artystów Filmu i Telewizji FART w Janowie Lubelskim, 6. Solanin Film Festival w  Nowej Soli, 9. Przegląd Filmowy Brave Festival we Wrocławiu, a w Nowogardzie - 18. Międzynarodowy Festiwal Filmu-Muzyki-Malarstwa „Lato z Muzami”. W sierpniu można też odwiedzić 3. Kołobrzeski Festiwal Filmowy „Sensacyjne Lato Filmów”, a we wrześniu, jeszcze przed Gdynią, pojechać do Zakopanego na 10. Spotkania z Filmem Górskim albo do Koszalina na 11. Europejski Festiwal Filmowy „Integracja Ty i Ja”.

Być może w tym roku powstaną też zupełnie nowe przedsięwzięcia. Nie ma potrzeby obawiać się przesytu, bo skoro jest gdzieś jeszcze zapotrzebowanie na letni festiwal i widownia, która na niego czeka, to nic nie stoi na przeszkodzie, by ten rynek się rozrastał. Nie ma już powrotu do sytuacji, kiedy - przynajmniej teoretycznie - można było przez całe wakacje odwiedzić wszystkie imprezy, przemieszczając się z jednej na drugą i kończąc na mecie Festiwalu Filmowego w Gdyni. W tym roku Gdynia nadal zamyka wakacyjne peregrynacje festiwalowe, ale już nie sposób uczestniczyć we wszystkich wydarzeniach filmowych, które odbywają się latem. Z bogatej oferty trzeba teraz wybierać, ale tego akurat chyba nikt nie uzna za problem…



Julia Michałowska
Magazyn Filmowy SFP 35/2014
Ostatnia aktualizacja:  25.07.2014
Zobacz również
fot. A. Kędzierska / SFP
Lech Jaworski w radzie nadzorczej TVP
Polska animacja: Więcej blasków niż cieni
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2021
Scroll