PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Tematem wiodącym nowego numeru „Magazynu Filmowego” (nr 8/2014), który ukaże się 10 sierpnia, jest polska animacja. Autorem wnikliwego spojrzenia na jej kondycję jest Marcin Giżycki – filmoznawca, historyk sztuki, krytyk i reżyser, dyrektor artystyczny Międzynarodowego Festiwalu Filmów Animowanych ANIMATOR w Poznaniu, wykładowca w Wyższej Szkole Technicznej w Katowicach i w Rhode Island School of Design w Providence w USA. Oto fragment jego artykułu:
Dokąd zmierzasz polska animacjo? Zanim podejmę próbę odpowiedzi na to pytanie, pragnę wyjaśnić, że nie jest moim zamiarem przeanalizowanie wszystkiego, co wydarzyło się w krajowej animacji w ostatnich kilku latach.

Na pewno nie wymienię wszystkich zasługujących na uwagę twórców i tytułów. Ich obfitość zasługuje na poważne i znacznie większe akademickie opracowanie, na które zapewne też przyjdzie pora. Chodzi mi raczej o przyjrzenie się pewnym trendom i zilustrowanie ich wybranymi przykładami. Mam nadzieję, że pozwoli to wyciągnąć pewne ogólniejsze wnioski, co do kondycji filmu animowanego w Polsce AD 2014.

Od razu na wstępie zaryzykuję tezę: polska animacja nigdy wcześniej nie miała się tak dobrze jak w ostatnich kilku-kilkunastu latach, przynajmniej jeśli chodzi o film autorski. Owszem, pamiętam czasy, gdy animatorzy nie musieli troszczyć się o zdobywanie funduszy na realizację swoich projektów, mieli etaty i pensje. Oczywiście, była też i cenzura, ale gdy dziś ogląda się filmy Mirosława Kijowicza czy Daniela Szczechury, to widać wyraźnie, że dawało się ją jakoś oszukać. Niemniej, nigdy wcześniej nie powstawało tyle ambitnych, autorskich dzieł, co dzisiaj. Nie jest to jednak zasługą wyłącznie zmiany ustroju. Raczej rewolucji technologicznej, jaka się wciąż dokonuje na naszych oczach. Po prostu: profesjonalne środki produkcji stały się powszechnie dostępne. Nie twierdzę, proszę mnie nie chwytać za słowo, że wspieranie realizacji filmów przez instytucje takie jak PISF straciło rację bytu. Kultura, ta ambitna (w tym film animowany), musi być wspierana, gdyż przynosi prestiż na arenie międzynarodowej, nie mówiąc już o tym, że jest sumieniem świata. Innymi słowy, wzbogaca kapitał duchowy społeczności, która ją wytwarza. Bez tego wsparcia nie powstałoby zapewne kilka, jeśli nie kilkanaście lub kilkadziesiąt, wybitnych dzieł. Ale na drugim biegunie tworzą artyści, tacy chociażby jak Wojciech Bąkowski czy Zbigniew Czapla, którzy chcą być wolni i tworzą nawet wtedy, gdy muszą finansować swoje produkcje sami.

Zacznijmy od zasług państwowego mecenasa. Programowi „Młoda animacja” zawdzięczamy między innymi tak interesujące dzieła jak "Dróżnik" (2012) Piotra Szczepanowicza (kilka nagród i wyróżnień, m.in. za reżyserię na KFF w Krakowie) czy wielokrotnie nagradzany debiut Zbigniewa Czapli "Rytuał" (2010), który zapoczątkował błyskotliwą karierę tego niezwykle uzdolnionego, ale i płodnego twórcy (od czasu debiutu zdążył zrobić już cztery filmy, w tym obsypane nagrodami "Papierowe pudełko" [2011] i "Toto" [2013]). Powołanie do życia Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej w 2005 roku, walnie przyczyniło się do wzrostu liczby wyprodukowanych filmów animowanych, oczywiście głównie autorskich. Wystarczy powiedzieć, że tylko w pierwszych latach działalności (do 2008 r. włącznie) z funduszy tej instytucji skorzystało w dziedzinie animacji dziewiętnastu debiutantów, a globalna liczba dofinansowań filmów animowanych była oczywiście wielokrotnie większa. Bez wsparcia PISF-u nie mielibyśmy zapewne tak znanych realizacji jak: "Dokumanimo" (reż. Małgorzata Bosek, 2007), "Drzazga" (reż. Wojtek Wawszczyk, 2008), "Esterhazy" (reż. Izabela Plucińska, 2009), "Świteź" (reż. Kamil Polak, 2010) czy "Snępowina" (reż. Marta Pajek, 2011) – a to tylko kilka przykładów z długiej listy.


PZ
Magazyn Filmowy
Ostatnia aktualizacja:  24.07.2014
Zobacz również
fot. Studio Munka - SFP
Letnie festiwale. Na przekór kanikule
"Pamiętnik Florki". Polska animacja trafia do widza
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll