PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
Rozpoczynamy publikację serii tekstów poświęconych zawodowi aktora! Na początek serwis internetowy SFP wybrał się do Szkoły Filmowej na konferencję poświęconą relacjom między aktorem a producentem i drogami do kariery aktorskiej. Będziemy współpracować ze szkołami aktorskimi, zwłaszcza z łódzkim Wydziałem Aktorskim oraz z ZASP-em. Zachęcamy czytelników do zgłaszania propozycji tematów.
Czy aktor może być producentem? Na ile producent angażuje się w obsadę aktorską? Jakie są optymalne drogi do aktorskiego sukcesu? To przykłady tematów, jakie znalazły się w programie dwudniowej konferencji branżowej zorganizowanej w dniach 6-7 maja 2014 roku przez Wydział Aktorski i Wydział Organizacji Sztuki Filmowej w Szkole Filmowej w Łodzi.

Pierwszy dzień koncentrował się w większym stopniu na zagadnieniach teatralnych, drugi poświęcony był filmowi. Rozmowa ze praktykami, prowadzona przez wykładowcę Wydziału Aktorskiego - Łukasza Maciejewskiego zmierzała przede wszystkim do próby odnalezienia odpowiedzi na pytanie, jak pokierować swoim aktorskim losem i relacjami z producentem.

Zarówno Bartłomiej Topa, jak i Agata Kulesza podkreślali, że droga do zawodu nie jest łatwa ani nie musi być przyjemna, mimo iż w konkursie do szkoły pokonuje się nawet 25 osób na jedno miejsce.  - Szkoła dała mi trochę, oczywiście, ale najwięcej dała mi trudna i długa droga potem, musiałam przejść  na off, grałam w teatrze, sukces odniosłam później i wiem jak to jest, kiedy kiedy nie ma pracy. Dało mi to luz, ale i przyzwolenie na błąd – mówiła Kulesza. - Kluczowe były dla mnie spotkania z ludźmi, ale także porażki, powiedziała aktorka, wtórując w ten sposób Bartkowi Topie.


Uczestnicy konferencji, fot. Mikołaj Zacharow / Szkoła Filmowa w Łodzi

Ceniony aktor opowiadał o swoich rozczarowaniach, o tym, że długo nie miał pracy w teatrze, pod studiach pracował w knajpach, ale także spotykał się z ludźmi i rozmawiał z nimi – między innymi z Pawłem Wilczakiem i Wojciechem Smarzowskim. - Rozmawialiśmy o filmie, marzyliśmy, rozmawialiśmy o tym, jak ma wyglądać nasze kino. Był członkiem teamu, który wyprodukował „Wesele” Smarzowskiego. - Rynek jest mały, nie zawsze pracujemy z tym, z kim chcemy – mówiła Lucyna Kobierzycka, agentka wielu znanych artystów. -  Najgorsze to zepsuć pierwszą rolę, jeżeli role są dobrze zagrane, to nie ma siły, nie przepadnie, kiedyś zostanie odszukany, wypatrzony. Zdarzają się przestoje w pracy aktora, żaden z aktorów nie przechodzi tego przestoju łatwo. Aktor powinien mieć dwa zajęcia, byłoby mu łatwiej.

Ale Topa jest przykładem także innej drogi pokierowania karierą. Piotr Dzięcioł, szef Opus Film mówił o zjawisku „wypalenia” telenowelą. - Boję się o młodych aktorów, którzy graja byle jak. - W telenowelach często gra się wszystko, mówi się – oj zaraz otworzę drzwi – i otwieram je. Jest to jednak świetny poligon, jeśli chodzi o techniczną stronę zawodu – przyznawała Kulesza. - Grałem w „Złotopolskich”  po kilka scen dziennie, rzucałem grzywą – wspominał Topa słynną komediową rolę, która dała mu popularność. - Był to dla mnie poligon, ale ostatecznie zdecydowałem, że stąd wychodzę. Kulesza przypominała, że jest to także przykład Marcina Bossaka, który zdobył popularność i zdecydował się w pewnym momencie odejść z serialu, ale była to jego decyzja.

Magdalena Szwarcbart, słynna dyrektor castingów,  przypomniała, że rynek filmowy i telewizyjny także zmienił się w ostatnich latach, że zmiany nastąpiły także w głowach twórców i producentów. - Producenci się przekonali, że parę znanych nazwisk nie czyni widowni. Producenci „przypadkowi” chcieli to czy inne nazwisko bo liczyli na przyciągnięcie widowni,  a potem okazywało się że nie ma kasy, za to jest kompromitacja, także dla aktorów. Oczywiście, pewne stacje telewizyjne, które kierują się ratingami nie mogą tego lekceważyć, ale to naprawdę siedmiorzędny problem – mówiła Szwarcbart.

Uczestnicy konferencji, fot. Mikołaj Zacharow / Szkoła Filmowa w Łodzi

- Nie wiem, czy Szkoła mnie czegoś nauczyła, ale to, co mi dała, to, że stykałem się z operatorami, reżyserami, aktorami. Potem razem wchodziliśmy do zawodu, pamiętaliśmy się, współpracowaliśmy ze sobą – mówił Piotr Dzięcioł.  Dość podobnie wybrzmiał sens wypowiedzi  rektora Szkoły Mariusza Grzegorzka – Pamiętajcie, że jesteście razem – mówił reżyser. - Mamy różne wydziały. Musicie przedstawić się w formie osób wrażliwych, które muszą dobierać się wzajemnie i robić, robić, robić, a nie ciągle jeździć do Warszawy na głupie castingi, które obrażają inteligencję człowieka.

Rektor wspominał, że kiedy był jednym z ekspertów Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, z początku uważał, że będzie przede wszystkim wspierał pomysłu młodych, a nie uznanych reżyserów z dorobkiem, którzy zapewne sobie poradzą. Tymczasem okazało się, że dobrych projektów debiutantów jest zaskakująco mało. - Nie chcę generalizować,  ale kiedy rozmawiam z kolegami ekspertami przyznają oni, że jest bardzo niewiele dobrych pomysłów – mówił rektor. A pomysł może jednocześnie wiązać się z ryzykiem, ale i z nadzieją,  że powstanie coś ciekawego. Dlatego, jak podkreślał Grzegorzek, nie można się bać. I trzeba współpracować, poszukiwać. Jest ogromna dostępność środków, którymi można zrealizować film, potrzebna jest pewna minimalna determinacja, aktywność na wielu polach. - Tu nie chodzi o to, żebyście stali się producentami, ale tylko o to, żeby otworzyć w głowie klapkę, zrozumieć, że mogę być spiritus movens wydarzeń, a nie jedynie czekać, aż Smarzol mnie obsadzi – mówił Grzegorzek. Agata Kulesza podkreślała, że istotne są źródła inspiracji i wzbogacanie tego, co mamy w środku. - Jeśli będziemy puści jak bęben, to nic to nie da. Ważne jest to, co mamy tam załadowane, bo jeśli tam nic nie ma, wtedy nie będziemy mogli tą komórką nic nakręcić, bo nie będziemy mieć o czym.


Uczestnicy konferencji, fot. Mikołaj Zacharow / Szkoła Filmowa w Łodzi

- Wszystkie zawody są filmowi potrzebne – mówiła Magdalena Szwarcbart do studentki produkcji, która zastanawiała się nad miejscem edukacji producenckiej w Szkole Filmowej – Jak się pani w  tym odnajdzie, to nie po to, by błyszczeć na festiwalach, ale żeby znaleźć najlepsze sposoby realizacji filmu, żeby być uczciwym i rzetelnym w tej pracy. - Nie gwarantujemy, że każdy dostanie wszystko, tylko dajemy wolność i wybór narzędzi – mówiła w dyskusji Ewa Kutryś, rektor PWST Kraków - Mogą być to zawody wspaniałe, tylko nie oczekujcie, że jacyś "oni" przez mejle czy telefony coś nam zaoferują, zabezpieczą. Zawód wolny to zawód, który do końca życia polega na poszukiwaniu.

  - Pomysł na panelową konferencję międzywydziałową jest elementem pewnej strategii, którą Wydział zamierza realizować, pragniemy, żeby nasi studenci  - w niedalekiej przyszłości kierownicy produkcji, producenci - mogli lepiej poznać aktorów, akceptować ich emocje i systemy wartości. Bez tej wiedzy producenci będą traktować aktorów technicznie – mówi w rozmowie z Serwisem Internetowym SFP  Dziekan Wydziału Organizacji Sztuki Filmowej Roman Sawka. - Drugim elementem, który skłonił obydwie strony do wspólnej debaty, to brak zainteresowania aktorów naszym producenckim światem. Uważam, że z tego etapu szkolnej egzystencji w przyszłości pojawią się dobre i korzystne relacje dla obydwu stron. Od tej współpracy w szkole oraz na gruncie pewnych młodzieńczych emocji buduje się późniejszy świat zawodowy – uważa dr Roman Sawka. Zapytany, jak rozumie tytuł seminarium – „Aktor – Producent” odpowiada: chcemy, żeby była zachowana właściwa komunikacja, przepływ energii między światem producentów a światem aktorów, żeby producent był dla nich osobą, która może ich wieść do sukcesu artystycznego, nie tylko ekonomicznego. Chcielibyśmy również wskazać taki obszar aktywności, w którym aktorzy, artyści, osoby z większą dozą przedsiębiorczości, będą mogli  organizować własne zadania produkcyjne. Widząc „mizerię świata”,  powinni wziąć los we własne ręce i próbować zaistnieć na rynku jako producenci – założyć i zbudować własną firmę produkcyjną, szukać innych artystów, którzy zechcą wziąć udział w tym przedsięwzięciu. To też jedna z dróg do sukcesu. Bardzo dziękuję pani profesor Zofii Uzelac, Dziekan Wydziału Aktorskiego za partnerską współpracę w procesie przygotowania dyskusji panelowych oraz za rozumienie dylematów, które wkrótce pojawią się  życiu zawodowym naszych studentów.

- Wiemy, że zmienił się rynek, że jest wiele szkół, trudno odnaleźć się w zawodzie. Aktor jest często bezradny. Konferencja ta miała pokazać mu, jak należy się na tym rynku poruszyć. Warto posłuchać o tym, o czym mówili Topa  i Kulesza – najważniejsza jest motywacja, niezrażanie się, zrozumienie, że nie wszystko można dostać od razu – mówi w rozmowie z Serwisem  Łukasz Maciejewski.  - Komponentów sukcesu jest wiele: determinacja, wiedza, szczęście i wielka praca, którą trzeba włożyć, żeby funkcjonować na tym rynku. 

Niektóre wypowiedzi pochodzą z serwisu www.filmschool.lodz.pl. Dziękuję Marzenie Bomanowskiej za pomoc w przygotowaniu tekstu.


Anna Wróblewska
artykuł redakcyjny
Ostatnia aktualizacja:  14.05.2014
fot. Mikołaj Zacharow / Szkoła Filmowa w Łodzi
Kowalczyk i Stroiński w "Anatomii zła"
Studio Munka na Krakowskim Festiwalu Filmowym
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll