Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
FilmPOLSKA 2014 przedstawił widowni niemieckiej ponad 100 najświeższych produkcji filmowych z Polski. Ten odbywający się już po raz dziewiąty największy zagraniczny przegląd polskiej twórczości filmowej dba o prezentację wszystkich gatunków filmowych.
Tak więc były „duże“ filmy fabularne - od Polańskiego do Jakimowskiego, dokumenty, filmy średnio- i krótkometrażowe. Była linia programowa zajmująca się muzyką w filmie (tu trybut dla zmarłego niedawno Wojciecha Kilara), i filmy oparte na literaturze Stanisława Lema, filmy artystyczne (Anka i Wilhelm Sasnalowie) i videolounge „Polish Experimental“. Szczególny akcent położono w tym roku na sztuce filmowania, czyli na pracy operatora, pokazując w obecności twórców filmy Jacka Petryckiego i Jakuba Kijowskiego. Było też jeszcze psychodeliczne kino Sławomira Shuty'ego, Off-Stories of Zubrowka-Filmfestival, Portret Polonia, bardzo dużo innych mniejszych i większych spotkań, pokazów, rozmów i dyskusji i special screenings.
Jak na dobry duży festiwal przystało nie sposób obejrzeć wszystkiego i być wszędzie. Łącznie 20 polskich filmowców spotykało się parokrotnie z niemiecką publicznością, prezentując filmy, odpowiadając na pytania i nawiązując kontakty z niemieckimi kolegami.
Topograficznie i lokalizacyjnie organizatorzy rozwiązali zadanie perfekcyjnie. Trzy popularne kina w Berlinie i jedno w Poczdamie gościły polskie kino, zaś najciekawsze spotkania i dyskusje odbywały się w małych offowych lokalach, do których trafia przede wszystkim młoda i bardzo otwarta publiczność. Klub Polskich Nieudaczników pokazywał polski off, sąsiadujący z nim Ackerstadtpalast prezentował np. program Best of Shorts z udziałem Katarzyny Klimkiewicz i Anety Kopacz. Film tej ostatniej - „Joanna“ - poruszył widzów swą wrażliwą. ale pozbawioną cienia ckliwości, głęboko humanitarną narracją.
Małe kino K18, umieszczone w parterowym mieszkaniu w dzielnicy Friedrichshain (uwaga: wejście przez okno), prezentowało program dokumentalny, m. in. film Bartka Konopki i Piotra Rosołowskiego „Sztuka znikania“. A leżące na pograniczu Pankow, Weissensee i Prenzlauer Berg centrum kultury i sztuki Brotfabrik stało się przystanią filmów Jacka Petryckiego oraz miejscem, gdzie odbywał się jego workshop operatorski.
filmPolska odbywa się w Berlinie od 2006 roku. Instytucją odpowiedzialną jest Polski Instytut Kultury w Berlinie, kuratorem - Kornel Miglus. - To wyzwanie i duże szczęście, móc pokazać tutejszej publiczności ponad 100 filmów z ostatnich dwóch lat. Mamy od lat stałą publiczność, ale obserwujemy też ciągle zainteresowanie nowych, głównie młodych ludzi, nie zawsze związanych zawodowo z filmem, ale ciekawych naszego świata – mówi Miglus.
Wśród 90 festiwali filmowych w Berlinie (według niesprawdzonego źródła filmowego blogu) ten siedmiodniowy przegląd młodego kina z Polski ma już swoją tradycję i swoje stałe miejsce w mieście i tutejszych mediach. Największe komplety w kinach zbiera „Ida“ Pawła Pawlikowskiego, w dalszym ciągu w normalnym repertuarze kinowym. Powiększa się krąg stałych bywalców festiwalowych. - Przyciągnęło mnie nazwisko Jacka Petryckiego i jego film o stanie wojennym w Polsce. Jeździłem wtedy dość często do Warszawy i widziałem jak to wtedy wyglądało - mówił jeden z widzów, Günther H. - Jak trudne były zdjęcia ucieczki Jacka Kuronia przed policją? Przecież nie mógł pan „śledzić“ go oficjalnie z kamerą“, pytał twórcę filmu „Moje zapiski z podziemia“. Młodsi widzowie pytają wprost o fakty historyczne. Jest to pokolenie wychowane lub wręcz nawet urodzone po upadku muru - ciekawe wszystkiego, czego nie zna.
- Cieszę się bardzo z ciągle rozwijającej się współpracy między filmowcami polskimi i niemieckimi - mówiła na otwarciu festiwalu Brigitte Manthey, odpowiedzialna w Medienboard Berlin-Brandenburg za rynek polsko-niemiecki. - Film polski jest marką samą w sobie i stoi za nim coraz lepiej funkcjonujący rynek filmowy. Medienboard koprodukuje niektóre tytuły, jak np. pokazywany w ramach festiwalu „Kongres“. Ale film polski w dalszym ciągu nie ma lekko w naszych kinach, dlatego ten festiwal jest tak ważny i daje mu szansę na zaistnienie.
Tradycją festiwalową jest coroczny workshop, prowadzony przez znanych polskich filmowców. W roli docentów wystąpili tu już m.in. Anna Jadowska, Maciej Drygas, Paweł Łoziński, Przemysław Wojcieszek. W tym roku workshop dla 14 osób prowadził Jacek Petrycki i występował w podwójnej roli - jako operator i jako reżyser. Zajęcia pod hasłem „Plastyczność i możliwość nadania formy w filmie“ trwały tydzień. Efekt workshopu - 14 krótkich filmów o długości dwie – trzy minuty - prezentowany będzie już po zakończeniu festiwalu filmPOLSKA 2014 - 16 maja w kinie Brotfabrik.
Jak na dobry duży festiwal przystało nie sposób obejrzeć wszystkiego i być wszędzie. Łącznie 20 polskich filmowców spotykało się parokrotnie z niemiecką publicznością, prezentując filmy, odpowiadając na pytania i nawiązując kontakty z niemieckimi kolegami.
Topograficznie i lokalizacyjnie organizatorzy rozwiązali zadanie perfekcyjnie. Trzy popularne kina w Berlinie i jedno w Poczdamie gościły polskie kino, zaś najciekawsze spotkania i dyskusje odbywały się w małych offowych lokalach, do których trafia przede wszystkim młoda i bardzo otwarta publiczność. Klub Polskich Nieudaczników pokazywał polski off, sąsiadujący z nim Ackerstadtpalast prezentował np. program Best of Shorts z udziałem Katarzyny Klimkiewicz i Anety Kopacz. Film tej ostatniej - „Joanna“ - poruszył widzów swą wrażliwą. ale pozbawioną cienia ckliwości, głęboko humanitarną narracją.
Małe kino K18, umieszczone w parterowym mieszkaniu w dzielnicy Friedrichshain (uwaga: wejście przez okno), prezentowało program dokumentalny, m. in. film Bartka Konopki i Piotra Rosołowskiego „Sztuka znikania“. A leżące na pograniczu Pankow, Weissensee i Prenzlauer Berg centrum kultury i sztuki Brotfabrik stało się przystanią filmów Jacka Petryckiego oraz miejscem, gdzie odbywał się jego workshop operatorski.
filmPolska odbywa się w Berlinie od 2006 roku. Instytucją odpowiedzialną jest Polski Instytut Kultury w Berlinie, kuratorem - Kornel Miglus. - To wyzwanie i duże szczęście, móc pokazać tutejszej publiczności ponad 100 filmów z ostatnich dwóch lat. Mamy od lat stałą publiczność, ale obserwujemy też ciągle zainteresowanie nowych, głównie młodych ludzi, nie zawsze związanych zawodowo z filmem, ale ciekawych naszego świata – mówi Miglus.
Wśród 90 festiwali filmowych w Berlinie (według niesprawdzonego źródła filmowego blogu) ten siedmiodniowy przegląd młodego kina z Polski ma już swoją tradycję i swoje stałe miejsce w mieście i tutejszych mediach. Największe komplety w kinach zbiera „Ida“ Pawła Pawlikowskiego, w dalszym ciągu w normalnym repertuarze kinowym. Powiększa się krąg stałych bywalców festiwalowych. - Przyciągnęło mnie nazwisko Jacka Petryckiego i jego film o stanie wojennym w Polsce. Jeździłem wtedy dość często do Warszawy i widziałem jak to wtedy wyglądało - mówił jeden z widzów, Günther H. - Jak trudne były zdjęcia ucieczki Jacka Kuronia przed policją? Przecież nie mógł pan „śledzić“ go oficjalnie z kamerą“, pytał twórcę filmu „Moje zapiski z podziemia“. Młodsi widzowie pytają wprost o fakty historyczne. Jest to pokolenie wychowane lub wręcz nawet urodzone po upadku muru - ciekawe wszystkiego, czego nie zna.
- Cieszę się bardzo z ciągle rozwijającej się współpracy między filmowcami polskimi i niemieckimi - mówiła na otwarciu festiwalu Brigitte Manthey, odpowiedzialna w Medienboard Berlin-Brandenburg za rynek polsko-niemiecki. - Film polski jest marką samą w sobie i stoi za nim coraz lepiej funkcjonujący rynek filmowy. Medienboard koprodukuje niektóre tytuły, jak np. pokazywany w ramach festiwalu „Kongres“. Ale film polski w dalszym ciągu nie ma lekko w naszych kinach, dlatego ten festiwal jest tak ważny i daje mu szansę na zaistnienie.
Tradycją festiwalową jest coroczny workshop, prowadzony przez znanych polskich filmowców. W roli docentów wystąpili tu już m.in. Anna Jadowska, Maciej Drygas, Paweł Łoziński, Przemysław Wojcieszek. W tym roku workshop dla 14 osób prowadził Jacek Petrycki i występował w podwójnej roli - jako operator i jako reżyser. Zajęcia pod hasłem „Plastyczność i możliwość nadania formy w filmie“ trwały tydzień. Efekt workshopu - 14 krótkich filmów o długości dwie – trzy minuty - prezentowany będzie już po zakończeniu festiwalu filmPOLSKA 2014 - 16 maja w kinie Brotfabrik.
Jagoda Engelbrecht
artykuł redakcyjny
Ostatnia aktualizacja: 3.05.2014
Tarnowska Nagroda Filmowa trafia do "Papuszy" (foto)
W więzieniach siedzą ludzie tacy jak my
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2025
