PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
WYDARZENIA
  26.09.2013
Z Janem P. Matuszyńskim, reżyserem filmu "Deep Love", rozmawia Katarzyna Skorupska.

Portal Filmowy: Człowiek wybiera temat czy na odwrót?

Jan P. Matuszyński: Temat wybiera człowieka. Zainteresowała mnie nim producentka filmu Marta Łachacz. Dzięki niej poznałem Janusza Solarza, niepełnosprawnego nurka, i Artura „Siwego” Dąbrowskiego, który chciał mu pomóc wrócić do dawnej pasji. Mniej mnie interesował film o nurkowaniu, natomiast ważne wydały mi się ich przyjaźń i determinacja Janusza. Pierwotny pomysł był taki, że we dwóch powtarzają ostatnie, głębokie nurkowanie sprzed wypadku Janusza czyli  zejście na 130 metrów do Blue Hole w Egipcie. Asia, partnerka Janusza, była wtedy w dalszym planie. Dopiero na pierwszych zdjęciach zrozumiałem, jak ważną odgrywa rolę.


Jan P. Matuszyński. Fot. Marcin Warszawski/FSP

PF: Pasja to istotny temat również w pańskich wcześniejszych filmach.

JPM: W moich dokumentach są jak na razie dwie dominanty: sztuka i sport. Podążanie za życiową pasją mnie fascynuje. Sam wymyśliłem sobie reżyserię, mając lat 10. Nawiązuję bliski kontakt z ludźmi, którzy mocno czymś się pasjonują tak jak Janusz nurkowaniem. Od nich można się dużo nauczyć. Janusz dostarczył nam mnóstwa nowych doświadczeń. Choćby sposób, w jaki mówi, otwierał nam nowe drogi.

PF: Ciekawie ogrywacie ten nowy język, jaki w Januszu powstał po wypadku.

JMP: Zajęło nam trochę czasu dojście do takiego przedstawienia. W trakcie montażu zorientowaliśmy się, że nieintencjonalnie spychamy Janusza na pozycję bierną, to przecież on  był inicjatorem zdarzeń. Decyzja, że scena rozmowy przed wyjazdem do Chorwacji musi się zacząć od wywodu Janusza, sprawiła, że doprowadziliśmy do sytuacji, w której rozumiemy człowieka, którego nie rozumiemy. Kiedy dziś oglądam scenę, jak Asia i Janusz śpiewają „Szła dzieweczka do laseczka”, to trudno mi nawet opisać, o czym ona jest. Za każdym razem widzę w niej coś innego. Jakiś nowy kontekst.


Kadr z filmu "Deep Love". Fot. HBO

PF: Przyznaję, że film jest gęsty w znaczenia.

JPM: Zawdzięcza swoją intensywność silnym bohaterom, którzy nie odpuszczają, ale też bogatemu materiałowi. Nagraliśmy w sumie 70 godzin, a film miał trwać 52 minuty. Bardzo się cieszę, że podjęliśmy wspólnie z producentami decyzję, żeby robić pełny metraż. I tak wiele wątków musieliśmy pominąć lub skrócić. Ograniczyliśmy też wątek dzieci niepełnosprawnych, z którymi Asia prowadzi zajęcia na delfinoterapii.

PF: Dzieci z Asią na basenie są jak odbicia postaci Janusza. Te sceny oznaczają więcej niż tylko to, co widzimy.

JPM: Podczas montażu walczyliśmy, żeby były jak najpełniejsze. Żeby film oprócz solidnej struktury, zawierał pytania, które i nas nurtowały. Dodaliśmy scenę, w której niby nic się nie dzieje: Janusz przed nurkowaniem w Egipcie oddycha przez butlę tlenową, a Asia chce mu coś powiedzieć, ale w końcu nie mówi. Nigdy nie zapytałem, co to było, ale ta scena działa. Takich momentów było więcej.

PF: Jak pan przygotowywał się do zdjęć?

JMP: Sytuacja Janusza przypominała „15 lat milczenia”, w którym udało mi się złapać bohaterkę na początku drogi i byłem w stanie przewidzieć jej ruchy. Tam zaplanowano spotkanie po latach absolwentów studium mimicznego, tutaj - zejście do Blue Hole w Egipcie. Wiedzieliśmy, że pewne rzeczy się wydarzą i mogliśmy się do nich przygotować: i w Chorwacji i w Egipcie nurkowie mieli się „przegłębiać” czyli za każdym razem schodzić coraz niżej. Wypływali i wracali w to samo miejsce, więc mogliśmy się przygotować od strony inscenizacyjnej. Schodzenia z łodzi, które jest w filmie, nie bylibyśmy w stanie sfilmować, gdyby się wydarzyło pierwszego dnia. A znając ich plan i widząc stan morza, przygotowaliśmy się. Szukam komfortu pracy, żeby móc przewidzieć, jak sceny będą kręcone. Przy tym filmie to się zazwyczaj udawało, choć nie było łatwe. Kręciliśmy długie ujęcia przez długi obiektyw. To nam przysporzyło sporo trudności, ale to był dobry pomysł. Trzeba czasu, żeby się z Januszem zsynchronizować. Czułem też, że powinniśmy być raczej dalej niż bliżej niego, żeby poczuć jego odległość od świata.

PF: Z tego, co mogło być słabością uczyniłeś cnotę. Niezrozumiałość Janusza staje się czasem paradoksalnie źródłem humoru.

JPM: Jest też mocny związek między tym, do czego on dąży, a sposobem, w jaki o tym mówi w swoim języku. Widzimy, jak bardzo chce tam zejść. On to tłumaczy, ale nie jesteśmy w stanie tego zrozumieć. I to jest clou całej historii. Artur mu wtóruje. Nie używa argumentów, tylko mówi, że tam coś jest. Mi się to szalenie podoba, zresztą doskonale to rozumiem, ponieważ znam środowisko himalaistów, z którymi jest podobnie. Jedni jadą w górę, inni w dół, ale chodzi o to samo.


Kadr z filmu "Deep Love". Fot. HBO

PF: Czegoś dotykają, ale tego nie nazywają. W filmie udaje się to złapać w obrazach. Kosmicznych, powiedziałabym.

JPM: O to nam chodziło. Pierwsze kroki po księżycu. To jest ten klimat. Zastanawialiśmy się, jak mają wyglądać zdjęcia podwodne i jak do nich doprowadzić. Pierwotnie, kiedy to miał być jeszcze film o przyjaźni dwóch nurków, założyłem taką ramę, że zaczynamy film od ostatniego nurkowania i budujemy w filmie refren z tego, że bohaterowie schodzą coraz niżej. Zrezygnowaliśmy z tego przez to, co wydarzyło się w Egipcie. Zresztą wcześniej czułem, że Janusz dla widza jest zbyt skomplikowaną postacią, żeby używać wyrafinowanego języka opowiadania. To niezwykły typ bohatera, z którym komunikujemy się przez Asię, która jest nam bliższa emocjonalnie. Opowieść o ich spotkaniu brzmi nieprawdopodobnie. Poznali się trzy lata przed wypadkiem, Asia chciała zrobić dodatkowy kurs, żeby nurkować z niepełnosprawnymi, Janusz ją szkolił. Trzy lata później zdarzyła się taka przewrotka. Wybitnie filmowa historia.

PF: Jak mówią niektórzy, nie ma przypadków.

JPM: Gdyby nie Asia, to nie byłoby tej wyprawy. Ona stale namawia Janusza, żeby coś ze sobą robił, a on i tak mógłby być wzorem do naśladowania dla wszystkich niepełnosprawnych. Codziennie ćwiczy trzy godziny i jest dowodem na to, że nawet ciężki wypadek to nie jest koniec świata. Zdarzały mu się słabsze momenty, ale cały czas była w nim nieprawdopodobna siła. Zobaczyłem film Maćka Pieprzycy w Gdyni, pokazujący środowisko niepełnosprawnych z takiej pozycji, że da się coś więcej zrobić. To było niezwykłe.

PF: Dlaczego?

JPM: Maćka Pieprzycę znam od czasu, gdy w podstawówce zacząłem chodzić do DKF w Katowicach. To był pierwszy profesjonalny filmowiec, z którym miałem styczność. Spotykaliśmy się  na warsztatach, potem był moim wykładowcą w szkole katowickiej. W jednym momencie mają premierę nasze filmy, które są na bardzo podobny temat. Nie mogę się doczekać, kiedy powymieniam się z nim spostrzeżeniami. Zawsze łączyło nas zamiłowanie do kina gatunkowego i „amerykańskiego” myślenia o filmie.

PF: Wracając do "Deep Love" parokrotnie pojawia się motyw zanurzania, który rytmizuje film. W tych scenach bohater wchodzi w inny świat, a kamera zatrzymuje się na powierzchni wody.

JPM: Chciałem, żeby to, co jest pod wodą, pozostało tajemnicą i żeby pokazało się dopiero na samym końcu. To zanurzanie jest wejściem w prywatną przestrzeń. Nie byliśmy tam po to, żeby filmować piękne podwodne panoramy. Chodziło o to, żeby pokazać, że Janusz ma jedno marzenie w swoim życiu: żeby wrócić w miejsce, które kocha. Bez tego nie widzi sensu życia. To, że może tam zginąć, to jest koszt, który być może jest gotów ponieść. Za każdym razem, jak przechodzi przez lustro wody, nie wiemy, czy się wynurzy.

PF: Pytanie o to, czy ma prawo to robić, nieraz się pojawia w "Deep Love".

JPM: Jakbym znał na nie odpowiedź, nie robiłbym tego filmu. To jest też historia o tym, jak wolność wyboru wpływa na najbliższych. Po paru projekcjach już wiem, że widownia dzieli się na tych, którzy podążają za Januszem i na zwolenników Asi. Jako reżyser dokumentu nie ingerowałem w to, co się działo. Mogliśmy się dogadać w sprawie szczegółów technicznych, ale nie byłem stroną konfliktu.

PF: Zdjęcia do filmu robił Kacper Fertacz, z którym od dawna współpracujesz.

JPM: Bardzo sobie cenię stałą współpracę. Montaż do "Deep Love" robił Przemek Chruścielewski, z którym pracuję od pięciu lat. Atanas Valkov też nie pierwszy raz napisał muzykę do mojego filmu. Z Kacprem przez lata wypracowaliśmy sobie sposób porozumiewania się, dlatego możemy działać szybko i zdecydowanie. Mieliśmy operatora zdjęć podwodnych, który się zmieniał. Do Blue Hole potrzebowaliśmy kogoś z poważnymi kwalifikacjami, ponieważ zakładaliśmy, że Janusz i Artur mogą zejść nawet poniżej stu metrów. Po długich poszukiwaniach Marta Łachacz dotarła do Roberto Rinaldiego, który pracuje między innymi dla Disneya. Nie chcieliśmy klasycznego filmu z nurkowania,  tylko opowiadanie fabularne, w którym ujęcia miały mieć konkretny przebieg. A ja nie wiedziałem na planie, w którym miejscu zdjęcia znajdą się w filmie. Pod wodą pojawiało się mnóstwo problemów. Rysowaliśmy storyboardy przed wyjazdem na zdjęcia, obgadywaliśmy  wszystko, a potem oni schodzili pod wodę, a ja nie wiedziałem, co tam się dzieje.

PF: Zaczynaliście projekt we czworo, a kończyliście?

JPM:  We czworo pojechaliśmy zrobić materiał do zwiastuna, żeby szukać pieniędzy. Rozwijaliśmy projekt na Dragon Forum i wtedy pojawiła się Anka Wydra, czyli Otter Films. Złożyliśmy wniosek do PISF-u. HBO dołączyło rok temu. Dzięki temu mogliśmy skończyć film i to jako pełny metraż.


Katarzyna Skorupska
Portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  14.12.2013
Zobacz również
O miłości dwóch kobiet z wojną w tle
IDA nagrodzi dokumentalistów
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2020
Scroll