PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Komunikaty
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
WYDARZENIA
  12.09.2013
Warsztaty „Jak to się robi?” na gdyńskim festiwalu to lekcja kina dla tych, którzy chcą zajrzeć za kulisy najnowszych polskich produkcji.

Lakoniczna uwaga w programie 38. Gdynia – Festiwalu Filmowego więcej ukrywa niż wyjaśnia. Twórcy trzech różnorodnych filmów – „Warszawa 1935” Tomasza Gomoły, "The Big Leap" Krzysztofa Rua oraz "Sztuka znikania" Bartosza Konopki i Piotra Rosołowskiego – obiecali wyjaśnić, jak powstały poszczególne sceny, w trakcie których korzystano z nowoczesnego instrumentarium efektów specjalnych. Innymi słowy: pokazać to, czego nie widać. Bo – jak przyznał w trakcie spotkania Tomasz Gomoła – dzisiejsza sztuka efektów specjalnych polega na tym, by widz ich nie dostrzegł.

Plakat filmu. Fot. Newborn

"Warszawa 1935" to niespełna półgodzinny film animowany, którego celem było pokazanie polskiej stolicy w momencie jej rozkwitu, a zarazem przypomnienie polskich sukcesów – inżynieryjnych, ale i wyczynów lotniczych – tamtych lat. Film jest ewenementem na skalę światową – do tej pory jedynie Londyn doczekał się filmu 3D o sobie, ale bohaterem filmu londyńskiego jest współczesne miasto – obfotografowane i komputerowo przetransponowane w trójwymiarowy obraz. Wyjątkowość projektu Tomasza Gomoły i Ernesta Rogalskiego - współproducenta filmu i wraz z Gomołą współwłaściciela studia animacji i vfx Newborn, gdzie film "Warszawa 1935" powstał - polega na tym, że nikt wcześniej nie spróbował odtworzyć współczesnego miasta w kształcie, którego już nie ma.

Tomasz Gomoła opowiadał ze swadą i humorem, na czym polega trójwymiarowa animacja, jakie są jej możliwości i jakie perspektywy otwiera przed twórcami. Pytania bardziej szczegółowe zbywał („Cóż, mamy komputery…”), kwestie finansowe pomijał (film powstał dzięki mecenatowi m.in. firm Prudential oraz Lotto), obiecał natomiast, że na wizerunku centrum Warszawy 1935 roku twórcy nie poprzestaną – trwają prace dokumentacyjne nad dalszymi częściami filmu. Pytany o koszty Ernest Rogalski przyznał, że projekt jest w istocie próbą – udaną! – stworzenia wirtualnej scenografii, w której można będzie kręcić filmy fabularne z realnymi aktorami.

Ulica Marszałkowska z filmu "Warszawa 1935". Fot. Newborn

Nie jest natomiast bynajmniej science fiction: z projektu Gomoły i Rogalskiego skorzystał już Juliusz Machulski, realizując ceny plenerowe części historycznej swojej „AmbaSSady”. Zresztą, z podobnej techniki korzystają wielkie hollywoodzkie wytwórnie. Stworzenie scenografii komputerowej jest wielokrotnie tańsze niż wybudowanie solidnej dekoracji z epoki. Co więcej, coraz częściej zdarza się, że technologia greenscreenów pozwala w ogóle zrezygnować z plenerów zewnętrznych. Aktorzy grają na zielonym czy błękitnym, a całe ich otoczenie zostaje dodane w postprodukcji. Współczesna technologia cyfrowa pozwala też uniknąć kosztownych dokrętek – niezbędne poprawki można nanieść w komputerach dobrze wyposażonego studia.


KJZ
Portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  12.09.2013
Zobacz również
„Noce i dnie” po rekonstrukcji
Nowe stare kino
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2021
Scroll