PORTAL
start
Aktualności
Filmy polskie
Box office
Baza wiedzy
Książki filmowe
Dokument
Scenarzyści
Po godzinach
Blogi
Konkursy
SFP
start
Wydarzenia
Pożegnania
Zostań członkiem SFP
Informacje
Dla członków SFP
Kontakt
ZAPA
www.zapa.org.pl
Komunikaty
Informacje
Zapisy do ZAPA
Kontakt
KINO KULTURA
www.kinokultura.pl
Aktualności
Informacje
Repertuar
Kontakt
STUDIO MUNKA
www.studiomunka.pl
Aktualności
Informacje
Zgłoś projekt
Kontakt
AKTORZY POLSCY
www.aktorzypolscy.pl
Aktualności
Informacje
Szukaj
Kontakt
FILMOWCY POLSCY
www.filmowcypolscy.pl
Aktualnosci
Informacje
Szukaj
Kontakt
MAGAZYN FILMOWY
start
O magazynie
Kontakt
STARA ŁAŹNIA
www.restauracjalaznia.pl
Aktualności
Informacje
Rezerwacja
Kontakt
PKMW
start
Aktualności
Filmy
O programie
Kontakt
Portal
SFP
ZAPA
Kino Kultura
Studio Munka
Magazyn Filmowy
Stara Łaźnia
PKMW
Aktorzy Polscy
Filmowcy Polscy
MENU
WYDARZENIA
  9.09.2013
Jan Himilsbach, poeta, prozaik, scenarzysta, reżyser, kamieniarz, aktor, stworzył ze Zdzisławem Maklakiewiczem niezapomniany duet. Zagrał w blisko 50 filmach. W Mińsku Mazowieckim, mieście urodzenia Jana Himilsbacha, zakończyła się 5. edycja Festiwalu jego imienia.

– Mój udział w "Rejsie" zaowocował bliższą znajomością z Jankiem, którego kojarzyłem z Krakowskiego Przedmieścia – w tamtych czasach wszyscy się znali. Wypiliśmy przypadkowo kilka wódek, ale nie była to żadna głębsza relacja. Wszystko zaczęło się, kiedy Piwowski ogłosił nabór do filmu. Wtedy nie było jeszcze castingów. Wyglądało to tak, że na pierwszych stronach "Ekspresu Wieczornego" ukazało się ogłoszenie: "Jeśli chcesz zagrać w nowej polskiej komedii, umiesz tańczyć, śpiewać, recytować, przyjdź do Hali Gwardii – reżyser Piwowski czeka". Zgłosiły się tysiące ludzi, powstawały społeczne kolejki, a Marek Piwowski okazał się nadzwyczaj kompetentnym reżyserem komedii o PRL-u. Przenikliwy umysł Piwowskiego wiedział, że trzeba pokazać Polskę nierobów, idiotów, durniów, którzy nic nie potrafią i o wszystko mają pretensje. Kiedy dostałem się do filmu, pasowałem do niego idealnie. Byłem człowiekiem wyrzuconym ze Szkoły Teatralnej za brak postępów w nauce – o miłości Jana Himilsbacha do kina i wódki opowiadał Stanisław Tym, który w "Rejsie" zagrał kaowca.


Plakat 5.edycji Festiwalu Himilsbacha

W tamtym okresie Himilsbach był kamieniarzem na warszawskich Powązkach. Sceptycznie podchodził do propozycji wystąpienia w "Rejsie", argumentując: – To, co ja zrobię w kamieniu, przetrwa wszystkie wasze filmy.

To własnie Piwowski odkrył Himilsbacha dla filmu, powierzając mu rolę Sidorowskiego. Sam Himilsbach wymyślił nazwisko Sidorowski. Była to zemsta na ówczesnym szefie Stowarzyszenia Polskich Artystów Teatru i Filmu (SPATiF), Włodzimierzu Sidorowskim, który z powodu bójki dał Himilsbachowi czasowy zakaz wstępu na spotkania trwające do wczesnych godzin rannych. Janusz Głowacki, autor scenariusza, wspólnie ze Zdzisławem Maklakiewiczem i Himilsbachem w SPATiF-ie spisywali rozmowy na serwetkach. Tam narodziła się kultowa już scena o filmie polskim.


Stanisław Tym podczas spotkania z publicznością, fot. Bartłomiej Szlenda

– Janek był człowiekiem ogromnej wiedzy o ludziach i o życiu. Prawdziwą przyjemnością było z nim rozmawiać i pić, a nawet tylko pić. Był wnikliwym obserwatorem świata. Bez przerwy miał jakieś opowieści na temat tego, gdzie był i co go spotkało. Gdyby zaproponowano mi współpracę z Jankiem przy scenariuszu, to zgodziłbym się z największą przyjemnością. Myślę, że można byłoby napisać coś wspaniałego, korzystając z jego patrzenia na innych ludzi. On miał w sobie coś, na co zwrócił moją uwagę węgierski reżyser, István Szabó, który powiedział: – Cudowność kina polega na tym, że możemy zobaczyć ludzką twarz w tak ogromnym zbliżeniu. Patrzenie na ludzi było największą  umiejętnością Himilsbacha. Janek wydał trzy tomy opowiadań: "Monidło" (1967), "Przepychanka" (1974) i "Łzy sołtysa" (1983); uważał jednak, że pisanie jest rzeczą trudną. Kino natomiast traktował jako coś nadzwyczajnego: – Nieźle płacili, a roboty było mało – wspominał Stanisław Tym.

Jan Himilsbach, Zdzisław Maklakiewicz i Wanda Lothe-Stanisławska w filmie "Rejs", fot. Filmoteka Szkolna

Jan Himilsbach jest autorem scenariuszy do dwóch filmów: "Zabawa w chowanego" Janusza Zaorskiego i "Party przy świecach" Antoniego Krauzego pokazywanych podczas festiwalu. Oba obrazy naszpikowane są anegdotami z barwnego życia aktora, którego żona zwana "Basicą", zamykała w mieszkaniu na klucz, aby ten nie mógł wyjść na miasto z kolegami, za co on nie pozostawał jej dłużny. Podobnie filmowy Adaś zamykany jest przez swoją żonę. Wyjściem z opresji jest picie przez dziurkę od wizjera, albo ucieczka przez balkon sąsiada. W "Zabawie w chowanego" nie bez znaczenia jest powód powrotu głównego bohatera do kraju. Chce kupić miejsce na Powązkach (gdzie Himilsbach przepracował połowę życia). Również słynna scena w restauracji Victoria ma swoje odniesienie do rzeczywistości. Pewnego razu Himilsbachowie przyszli do nieistniejącej już restauracji Harenda ze swoim psem. Posadzili go na krześle. A na pytanie kelnera: – Czyj to pies? – Himilsbach odpowiedział z oburzeniem: – Nie wiem. Myśmy się tylko do niego dosiedli!

5. Festiwal Himilsbacha odbył się w Mińsku Mazowieckim w dniach 4-8 września 2013.


Agnieszka Kluczek
portalfilmowy.pl
Ostatnia aktualizacja:  10.09.2013
Zobacz również
"Wenus w futrze" na zakończenie Warszawskiego Festiwalu Filmowego
Werdykt paradoksalny
Copyright © by Stowarzyszenie Filmowców Polskich 2002 - 2019
Scroll